....
....
I prosiłabym o "g +1" jakbyście mogli ^^
Arigato z góry, a teraz macie już ten rozdział... i komentujcie xD Zaraz dam drugi, żebyście nie narzekali na długość.
I powoli dochodzimy do końca fanfica, już mogę to stwierdzić :I
-----------------------------------------------
Rozdział
XXXIII
Poczułam delikatny ból na nadgarstku.
Poruszyłam nim. Ból się nasilił, a ja zdałam sobie sprawę, że moje nadgarstki i
kostki nóg są związane czymś, co bardzo parzyło. Na dodatek nie leżałam o
siebie, tylko siedziałam oparta o ścianę.
„ Co
się dzieje?”
Otwarłam oczy i zobaczyłam, że jestem w
pokoju Maxwella, a on sam, wraz z Andersonem, stoi przy biurku, przeglądając
jakieś papiery.
Biskup widocznie zauważył , ze się
obudziłam, bo odezwał się głośniej.
- Anglia ma wiele sposobów na osiągnięcie
swoich celów, prawda Alicio Hellsing?
Osłupiałam. Dlaczego mnie nazywał
„Hellsing”?
Opanowałam strach w głosie i spytałam.
- Panie Maxwell, co ja tu robię? I czemu
jestem związana…- skrzywiłam się- … srebrem? To boli.- stwierdziłam
oskarżycielsko. Sylwetka blondyna rozmazała się i usłyszałam świst. Zamknęłam
oczy.
- Stój, Anderson!
Poczułam na szyi stal. Wzdrygnęłam się.
- Ta wampirzyca kpi z ciebie w żywe oczy.-
warknął Alexander, naciskając mocniej.- Nie widzisz tego, Maxwell?
- Nie możemy jej teraz zabić.- odparł
Enrico podchodząc do mnie. Biskup podniósł palcem wskazującym mój podbródek, a
Anderson cofnął się trochę do tyłu, chowając broń. – Mamy mało czasu, zanim
straci świadomość.
- Czemu miałabym stracić?- spytałam, gdy
nasze spojrzenia się skrzyżowały.
- Nie wiesz?- zdziwił się mężczyzna- Czego
ten Alucard cię uczył, skoro nawet tego nie wiesz…? Cóż…
Podszedł do okna i oparł się o parapet,
patrząc na panoramę Watykanu. Minęło kilka sekund, zanim obrócił się do mnie ze
złośliwym uśmiechem.
- Te srebrne kajdanki zabierają powoli
twoja energię.
Zaniemówiłam. Wiedziałam, ze mówił prawdę.
Czułam się słabsza niż wcześniej. Zacisnęłam zęby.
- Ale dlaczego chcecie mnie zabić?
- Ty wiesz.- uprzedził biskupa Anderson.
- Chodzi o moje pokrewieństwo z Integrą?
Myślisz, że chciałam tego? Myślisz, że chciałam się dowiedzieć, że moi rodzice,
którzy opiekowali się mną trzynaście lat nie byli moimi rodzonymi rodzicami? Że
byłam dampirem? Że moja ciocia jest przywódcą półtajnej organizacji
zwalczającej umarlaki, której, do tego, służy wampir? Myślisz, że chciałam zamieszkać z Wampirem?-!-
coraz bardziej podnosiłam głos i czułam, że zbiera mi się na płacz.- Myślisz,
że chciałam co tydzień dawać Wampirowi swoją krew? Ty nie wiesz, jak to jest,
kiedy ktoś wbija ci kły w szyję! I jeszcze zmieniona przez Andersona!
Chciałabym żyć jak normalny człowiek! Chodzić do szkoły, a po południu z
przyjaciółkami na boisko czy do kina, jeść normalne posiłki!
Łzy popłynęły po moich policzkach, a
mężczyzn zamurowało. Spuściłam głowę. To był pierwszy raz, kiedy komuś się
wyżaliłam. Tylko czemu akurat im? Żeby uratować swoje życie? Mam nadzieję.
Nagle zakręciło mi się w głowie, a w tej
samej chwili Enrico się ocknął. Szybkim krokiem przemierzył krokiem i kucnął
przy mnie.
- Cierpisz?
Cisza.
- Chcesz wracać do Alucarda?
Chwila ciszy, podczas której zastanawiałam
się co odpowiedzieć.
- On mnie oddał.
Anderson również podszedł, a mi robiło się
coraz słabiej. Skupiłam się na chwilę na palących miejscach i pod kajdankami
pojawiła się ciemna mgła, mająca ochronić moje ciało przed kontaktem ze
srebrem.
- Przybyłaś tu nic nie wiedząc. To było
widać. Ale wczoraj spotkałaś Alucarda. On ci powiedział, o co mu chodziło, że
cie tu przysłał.- Maxwell nieźle dedukował.
- Skąd ci to przyszło do głowy?!-
krzyknęłam, prawie wściekła. Jeśli chciałam przeżyć musiałam dalej grać, i to
bardzo przekonująco.- Alucard to podły, bezlitosny krwiopijca, który postanowił
mnie unieruchomić i kpić ze mnie!
Znowu cisza.
„ Czy
to sprawi, że mi uwierzą?”
- Maxwell, ona kłamie!- Alexander znów
przystawił mi ostrze do ciała tak, że gdyby nacisnął lekko, to przebiłby mi
serce.
Znieruchomiałam.
- Czemu tak sądzisz?- spytał biskup.
- Znam Alucarda, on nie wypuści wroga
żywego. Rzucał nią o ściany, wysysał prawie całą krew gdy była człowiekiem, a
gdy jest Nosferatu nic jej nie zrobił!
Enrico zamilkł na chwilę, zastanawiając
się.
- Masz rację.- powiedział po chwili, ku
mojemu przerażeniu. Wyprostował się i spojrzał na mnie z góry.- Alicia umrze
tutaj, w tym pomieszczeniu. Nie musisz jej pilnować, za długo dotykała srebro,
by móc uciec.
- Jasne.- Anderson również się podniósł,
wyraźnie ucieszony, po czym obaj wyszli zamykając drzwi na klucz.
Syknęłam, gdy poczułam ból na nadgarstkach.
Czarna substancja zaczęła znikać. Ale po kilku sekundach wstałam chwiejnie,
prawie z uśmiechem. O ile Alucarda znają, o tyle mnie nie. Nie wiedzą, że
chroniłam skórę przed srebrem, przez co mam trochę więcej czasu niż myślą.
Podeszłam małymi krokami do okna i
spróbowałam się zorientować w którą stronę jest Londyn i ile czasu zostało do
świtu.
Wyskoczyłam przez otwarte okno i uderzyłam
boleśnie kolanami o bruk. Skrzywiłam się z bólu. Wyczerpanie pozbawiało mnie
wampirze zwinności. Zaczęłam piłować o kamienną balustradę srebrny łańcuch.
Dużo czasu minęło, zanim udało mi się go przerwać. To samo zrobiłam z nogami.
Chociaż srebro wciąż dotykało skóry miałam mniej ograniczone ruchy.
Zaczęłam biec.
W końcu si doczekałam <3 Notka super :D ! Ah te jej moce :D ! Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńCo do mocy, to wzorowałam się na Celty z Durarara ^^
Usuń