I się powoli zbliżamy do końca wakacji....
-------------------------------------------
Rozdział
XXXVI
„
Iść, czy nie?”
Zastanawiałam się.
„ Cholera,
potrzebuję tego treningu!”
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do
drzwi Alucarda. Wampir otworzył i spojrzał na mnie trochę zaspanym wzrokiem.
- Hmm? Czy ty nigdy nie śpisz? Właśnie
drzemałem. Za godzinę świt.
Zignorowałam jego oskarżenia o obudzenie
go.
- Zaprowadź mnie na strzelnicę.
Przez chwilę patrzył, wciąż nieprzytomnych
wzrokiem.
- Chwila.
Zamknął drzwi, a ja poszłam do pokoju po
broń. Wzięłam pistolet, wakizashi, a na to narzuciłam ciemny płaszcz. Wyszłam
przed budynek, a chwile po mnie Alucard.
- Przez ciebie nigdy się nie wyśpię.-
mruknął- Chodź.
Złapał mnie za rękę i pojawiliśmy się na
strzelnicy Hellsinga- czyli dużym polem z tarczami za budynkiem Organizacji.
- Ale poćwicz sama. Nie zostanę tu z tobą.
I zniknął. Trochę mnie zirytował, ale
wyjęłam pistolet i spojrzałam na tarczę oddaloną o sto metrów. Wzięłam głęboki
oddech i wycelowałam Położyłam palec na spuście.
I cos otarło się o moją lewą nogę.
Podskoczyłam, przestraszona. Rozległ się
huk, gdy przez przypadek wystrzeliłam, a pocisk minął tarczę o kilka metrów.
Usłyszałam miauknięcie i spojrzałam pod nogi. Siedział tam kot. Opuściłam broń,
zdziwiona i kucnęłam, patrząc na zwierzę. Był to zwykły, brązowy dachowiec o
równie czekoladowych oczach.
- A co ty tu robisz?- mruknęłam i
pogłaskałam go.- Myślałam, że przez ochronę nie dostanie się nawet mysz.
Kot miauknął znowu. Zanim zdążyłam
zareagować wyciągnął łapkę i zaorał pazurami o wierzch mojej lewej dłoni.
Syknęłam, błyskawicznie przyciągając rękę do klatki piersiowej i wstając.
- No wiesz co!- spojrzałam na kota z
wyrzutem.- Ja cię głaszczę, a ty mnie drapiesz!
Rany na ręce już nie było, ale wciąż lekko
bolała. Znów spojrzałam pod nogi. Kota nie było. Rozejrzałam się, ale naprawdę
uciekł. Westchnęłam. Koty to moje ulubione zwierzęta, a teraz pewnie wszystkie
będą mnie drapać- kolejny minus wampiryzmu.
- Dobra, nie przyszłam tu, żeby się użalać
nad sobą.- stwierdziłam głośno i znów wycelowałam.
„ Co
on mówił? Nie korzystaj z ludzkich oczu?”
- O co mu chodziło?- mruknęłam i nacisnęłam
spust. Minęłam tarcze o kilka centymetrów.- Mogłam poćwiczyć na Watykańskiej
strzelnicy z Heinkel!- warknęłam zirytowana. Myślałam, ze polepszony wzrok
sprawi, że będę trafiać?! Głupie myśli!
Znów strzeliłam, nawet nie patrząc na
tarczę. Usłyszałam, ze pocisk przebił papier. Znieruchomiałam, patrząc na cel.
Trafiłam w szóstkę.
„ Mam
nie patrzeć?”
Zamknęłam oczy i skupiłam się na słuchu.
Słyszałam jak sto metrów dalej bieg powietrza zakłóca przeszkoda. Uśmiechnęłam
się, odsłaniając kły, i znów podniosłam pistolet. Nacisnęłam spust i zanim
spojrzałam na tarczę wiedziałam co trafiłam. Dziewięć. Trochę treningu i będzie
dobrze.
Otworzyłam oczy i poraziło mnie promień
wschodzącego słońca. Syknęłam i zasłaniając twarz pojawiłam się w cieniu
drzewa.
- Cholera!- zaklęłam i zniknęłam pojawiając
przed domem. Weszłam do pokoju, a potem
do trumny. Wchodzenie do niej i spanie w środku nie było już takie dziwne.
Rozdział
XXXVII
Odkąd zostałam wampirem -i nie miałam co
robić- wychodziłam co każdą noc na zewnątrz, czasami na strzelnicę, czasami po
prostu do lasu otaczającego dom Alucarda. W tej chwili siedziałam na konarze
wysokiego drzewa na skraju polany i patrzyłam w księżyc.
- Jak tu cicho. Musi ci się podobać
przebywanie tu.- usłyszałam cichy, spokojny głos mężczyzny po prawej stronie.
Gwałtownie się obróciłam i, wyjmując pistolet, odskoczyłam na węższy koniec
konaru. Zobaczyłam mężczyznę, wyglądającego na młodszego od Alucarda, o
brązowych włosach i oczach, siedzącego na konarze sąsiadującym z moim.
- Coś za jeden?- warknęłam, uważnie
obserwując ruchy szatyna, nie opuszczając broni.
- Spokojnie, nie chcę walczyć.- podniósł
ręce w geście pokazującym brak złych zamiarów.- Jestem Raden.
- Co tu robisz?- spytałam, nie zmieniając
pozycji.
- To co ty. Patrzę.- wzruszył ramionami.- I
chciałem z tobą porozmawiać.
- Wiesz kim jestem?- teraz to byłam zaskoczona.
Ale wytężałam wszystkie zmysły, by wychwycić ewentualna pułapkę.
- Jestem sam.- powiedział, jakby czytał mi
w myślach.- A ty jesteś Alicia Hellsing.
Użył nazwiska Hellsing.
- Skąd wiesz?
- Pozwól, że tego nie zdradzę. Każdy
powinien mieć jakieś tajemnice, nie?- mrugnął do mnie.- Mogę prosić o
opuszczenie broni?
Pomyślałam, że nie ma sensu w niego
celować. Zdążę się obronić. Schowałam pistolet do kabury- którą niedawno dał mi
Alucard, a która teraz była przypięta do paska jeansów.
- Dzięki.- mężczyzna wyraźnie się
rozluźnił, opuszczając ręce.- chciałem ci coś powiedzieć.- jego ton stał się
dziwnie poważny.
- No to słucham.- skrzyżowałam ręce na
piersiach.
- Znam Alucarda…- słysząc to zmrużyłam
oczy.
- Skąd?- spytałam ostro.
- Znam go od początku.- odparł tylko i
stwierdziłam, ze nie wyciągnę z niego na ten temat więcej. A tortur nie
chciałam stosować.- Wiesz kim był zanim stał się wampirem?
Znieruchomiałam. Właśnie sprawił, że zdałam
sobie z tego sprawę. Nigdy go o to nie spytałam.
Raden uśmiechnął się smutno.
- Nie wiesz. Vlad III Tepes. Vlad Palownik.
Vlad Dracula.
Rozszerzyłam oczy ze zdumienia. Chociaż
nie… to była najprawdopodobniejsza opcja… powiedział, że jest najstarszym
wampirem… a według legend to właśnie Vlad Dracula był pierwszy.
- Vlad Dracula?- powtórzyłam
- Dracula-Alucard. Nie bez powodu zmienił
imię. Znasz historię Włada Palownika, prawda?
Kiwnęłam lekko głową.
- Nie wiem czemu cię nie zabił, ale nie
myśl, że go znasz. On nabijał ludzi na pale. Jest okrutny. Był, jest i będzie,
czego kol wiek byś nie robiła. Uważaj, by cię nie zdradził. Nie ufaj mu.
- Nie mów tak!- syknęłam, z nieznanych
powodów będąc wściekła. Skoczyłam na mężczyznę. Zeskoczył na ziemie, a gdy tam
spojrzałam już go nie było. Zatrzymałam się na konarze, na którym on siedział
wcześniej. Nie wyczuwałam żadnej innej istoty, oprócz małych, nocnych zwierząt.
Zaczęłam się zastanawiać nad jego słowami.
Nie wiem kim był, ale dały mi do myślenia. Dlaczego nigdy nie zapytałam
Alucarda kim był? Kierował rozmowami – i moimi myślami?- w taki sposób, ze nie
miałam jak go zapytać?
Westchnęłam i zeskoczyłam z drzewa. Do
wschodu zostały cztery godziny, powinno wystarczyć. Założyłam na swoje myśli
ochronę.
W drzwiach się z nim minęłam. Złapałam go
za nadgarstek.
- Alucard.
- Hmm? Śpieszę się do Integry.- miałam
wrażenie, jakby wyczuwał o co chcę się zapytać.
- Jedna prośba.
- Spełnienie jej zajmie zbyt długo.
- Opowiedz mi o swojej przeszłości.
- Służyłem rodzinie Hellsing.
Westchnęłam.
- Wiesz, ze nie o to chodzi. Wcześniej. Jak
byłeś człowiekiem.
- Człowiekiem?- powtórzył.- Za długo by
opowiadać.
Błyskawicznie wyrwał rękę i zrobił parę
kroków.
- Nie unikniesz tego.- odezwałam się cicho.
Zatrzymał się i spojrzał przez ramię.
- Wiem.
I zniknął. Byłam wściekła.
- Powiedziałam, ze się nie wywiniesz.-
syknęłam, łapiąc Wampira za nadgarstek i zaciągając go do swojego pokoju.
Właśnie wszedł do budynku. Czekałam, aż wróci, a do tego wciąż chroniłam swoje
myśli przed nim, by nie wiedział, że wiem.
- Co chcesz wiedzieć?- westchnął, opierając
się o parapet okna, podczas, gdy ja stałam nieruchomo przy drzwiach.
- Kim byłeś? Kim jesteś?
- Chyba nie muszę ci mówić kim jestem.-
stwierdził zimno.- A kim byłem… na pewno znasz osobę z historii nazywającą się
Vlad III Tepes.
- Vlad Dracula.- wyszeptałam cicho,
przerażona, że Raden miał rację.
- Tak. Vlad Dracula.- potwierdził
skinieniem głowy.- Vlad Palownik. Okrutny i bezlitosny władca wołoski, który
nabijał ciała swoich wrogów, jak i podwładnych, na drewniane pale i wystawiał
na widok publiczny.
Przez ułamek sekundy na mojej twarzy
zagościł strach, a wampir go zobaczył i zniknął. Straciłam grunt pod nogami, a
chwile później uderzyłam głową o podłogę, gdy Alucard przydusił mnie.
- I co?- syknął.
- Co „i co”?- wydusiłam.
- Wciąż uważasz mnie za miłego opiekuna?
Uśmiechnęłam się słabo i spróbowałam
oderwać jego dłoń od mojej szyi. Puścił mnie i pozwolił usiąść.
- Miłego opiekuna?- powtórzyłam.- Nigdy nie
uważałam cię za najmilszego…- zawahałam się.- … człowieka świata, ale nie
wyobrażam sobie, byś nabijał ludzi na pale.
Wampir zmrużył oczy.
- Robiłem o wiele gorsze rzeczy.
"Robiłem o wiele gorsze rzeczy" - aż kusi żeby wymienić. Ale powiem tylko, że wujek Google nie gryzie.
OdpowiedzUsuńArisu, Arisu, Arisu... Czy ty zawsze musisz drażnić czytelników i urywać w najciekawszym momencie?
A ja powiem, że nie chciało mi sie szukać tych o wiele gorszych rzeczy, ale przejrzałam kilka stron o Vladzie.
OdpowiedzUsuńI jakim znowu najciekawszym monecie...? To koniec rozdziału...
A poza tym WEŹCIE SIĘ WRESZCIE ZA WŁASNE NOTKI, BO CHCĘ WIEDZIEĆ CO DALEJ.
OdpowiedzUsuńTym bardziej, że Alucard porwał Lilith :p We wszystkich trzech fanficach uwielbiam moment obudzenia się w Kwaterze (lub w domu Alucarda, ale to szczegół)
"Robiłem o wiele gorsze rzeczy " < słyszy w myslach szyderczy śmiech Alucarda > xD Aż sama się zaśmiałam jak szyderca :D ahhhhh czekam na więcej :D Proszę o więcej ! Jestę wampirę blogowym :d czerpię swoją energię życiową z notek na blogu ! Nie pozwól mi umrzeć xD
OdpowiedzUsuń