poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział XXXVI i XXXVII

Vint, Alicia chciała mu wydrapać oczy, ale wyjątkowo Alucard wykazał większą cierpliwość ;3
I się powoli zbliżamy do końca wakacji....
-------------------------------------------


Rozdział XXXVI

„ Iść, czy nie?”
 Zastanawiałam się.
„ Cholera, potrzebuję tego treningu!”
Wyszłam ze swojego pokoju i zapukałam do drzwi Alucarda. Wampir otworzył i spojrzał na mnie trochę zaspanym wzrokiem.
- Hmm? Czy ty nigdy nie śpisz? Właśnie drzemałem. Za godzinę świt.
Zignorowałam jego oskarżenia o obudzenie go.
- Zaprowadź mnie na strzelnicę.
Przez chwilę patrzył, wciąż nieprzytomnych wzrokiem.
- Chwila.
Zamknął drzwi, a ja poszłam do pokoju po broń. Wzięłam pistolet, wakizashi, a na to narzuciłam ciemny płaszcz. Wyszłam przed budynek, a chwile po mnie Alucard.
- Przez ciebie nigdy się nie wyśpię.- mruknął- Chodź.
Złapał mnie za rękę i pojawiliśmy się na strzelnicy Hellsinga- czyli dużym polem z tarczami za budynkiem Organizacji.
- Ale poćwicz sama. Nie zostanę tu z tobą.
I zniknął. Trochę mnie zirytował, ale wyjęłam pistolet i spojrzałam na tarczę oddaloną o sto metrów. Wzięłam głęboki oddech i wycelowałam Położyłam palec na spuście.
I cos otarło się o moją lewą nogę.
Podskoczyłam, przestraszona. Rozległ się huk, gdy przez przypadek wystrzeliłam, a pocisk minął tarczę o kilka metrów. Usłyszałam miauknięcie i spojrzałam pod nogi. Siedział tam kot. Opuściłam broń, zdziwiona i kucnęłam, patrząc na zwierzę. Był to zwykły, brązowy dachowiec o równie czekoladowych oczach.
- A co ty tu robisz?- mruknęłam i pogłaskałam go.- Myślałam, że przez ochronę nie dostanie się nawet mysz.
Kot miauknął znowu. Zanim zdążyłam zareagować wyciągnął łapkę i zaorał pazurami o wierzch mojej lewej dłoni. Syknęłam, błyskawicznie przyciągając rękę do klatki piersiowej i wstając.
- No wiesz co!- spojrzałam na kota z wyrzutem.- Ja cię głaszczę, a ty mnie drapiesz!
Rany na ręce już nie było, ale wciąż lekko bolała. Znów spojrzałam pod nogi. Kota nie było. Rozejrzałam się, ale naprawdę uciekł. Westchnęłam. Koty to moje ulubione zwierzęta, a teraz pewnie wszystkie będą mnie drapać- kolejny minus wampiryzmu.
- Dobra, nie przyszłam tu, żeby się użalać nad sobą.- stwierdziłam głośno i znów wycelowałam.
„ Co on mówił? Nie korzystaj z ludzkich oczu?”
- O co mu chodziło?- mruknęłam i nacisnęłam spust. Minęłam tarcze o kilka centymetrów.- Mogłam poćwiczyć na Watykańskiej strzelnicy z Heinkel!- warknęłam zirytowana. Myślałam, ze polepszony wzrok sprawi, że będę trafiać?! Głupie myśli!
Znów strzeliłam, nawet nie patrząc na tarczę. Usłyszałam, ze pocisk przebił papier. Znieruchomiałam, patrząc na cel. Trafiłam w szóstkę.
„ Mam nie patrzeć?”
Zamknęłam oczy i skupiłam się na słuchu. Słyszałam jak sto metrów dalej bieg powietrza zakłóca przeszkoda. Uśmiechnęłam się, odsłaniając kły, i znów podniosłam pistolet. Nacisnęłam spust i zanim spojrzałam na tarczę wiedziałam co trafiłam. Dziewięć. Trochę treningu i będzie dobrze.
Otworzyłam oczy i poraziło mnie promień wschodzącego słońca. Syknęłam i zasłaniając twarz pojawiłam się w cieniu drzewa.
- Cholera!- zaklęłam i zniknęłam pojawiając przed domem. Weszłam do pokoju, a  potem do trumny. Wchodzenie do niej i spanie w środku nie było już takie dziwne.
















Rozdział XXXVII

Odkąd zostałam wampirem -i nie miałam co robić- wychodziłam co każdą noc na zewnątrz, czasami na strzelnicę, czasami po prostu do lasu otaczającego dom Alucarda. W tej chwili siedziałam na konarze wysokiego drzewa na skraju polany i patrzyłam w księżyc.
- Jak tu cicho. Musi ci się podobać przebywanie tu.- usłyszałam cichy, spokojny głos mężczyzny po prawej stronie. Gwałtownie się obróciłam i, wyjmując pistolet, odskoczyłam na węższy koniec konaru. Zobaczyłam mężczyznę, wyglądającego na młodszego od Alucarda, o brązowych włosach i oczach, siedzącego na konarze sąsiadującym z moim.
- Coś za jeden?- warknęłam, uważnie obserwując ruchy szatyna, nie opuszczając broni.
- Spokojnie, nie chcę walczyć.- podniósł ręce w geście pokazującym brak złych zamiarów.- Jestem Raden.
- Co tu robisz?- spytałam, nie zmieniając pozycji.
- To co ty. Patrzę.- wzruszył ramionami.- I chciałem z tobą porozmawiać.
- Wiesz kim jestem?- teraz to byłam zaskoczona. Ale wytężałam wszystkie zmysły, by wychwycić ewentualna pułapkę.
- Jestem sam.- powiedział, jakby czytał mi w myślach.- A ty jesteś Alicia Hellsing.
Użył nazwiska Hellsing.
- Skąd wiesz?
- Pozwól, że tego nie zdradzę. Każdy powinien mieć jakieś tajemnice, nie?- mrugnął do mnie.- Mogę prosić o opuszczenie broni?
Pomyślałam, że nie ma sensu w niego celować. Zdążę się obronić. Schowałam pistolet do kabury- którą niedawno dał mi Alucard, a która teraz była przypięta do paska jeansów.
- Dzięki.- mężczyzna wyraźnie się rozluźnił, opuszczając ręce.- chciałem ci coś powiedzieć.- jego ton stał się dziwnie poważny.
- No to słucham.- skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Znam Alucarda…- słysząc to zmrużyłam oczy.
- Skąd?- spytałam ostro.
- Znam go od początku.- odparł tylko i stwierdziłam, ze nie wyciągnę z niego na ten temat więcej. A tortur nie chciałam stosować.- Wiesz kim był zanim stał się wampirem?
Znieruchomiałam. Właśnie sprawił, że zdałam sobie z tego sprawę. Nigdy go o to nie spytałam.
Raden uśmiechnął się smutno.
- Nie wiesz. Vlad III Tepes. Vlad Palownik. Vlad Dracula.
Rozszerzyłam oczy ze zdumienia. Chociaż nie… to była najprawdopodobniejsza opcja… powiedział, że jest najstarszym wampirem… a według legend to właśnie Vlad Dracula był pierwszy.
- Vlad Dracula?- powtórzyłam
- Dracula-Alucard. Nie bez powodu zmienił imię. Znasz historię Włada Palownika, prawda?
Kiwnęłam lekko głową.
- Nie wiem czemu cię nie zabił, ale nie myśl, że go znasz. On nabijał ludzi na pale. Jest okrutny. Był, jest i będzie, czego kol wiek byś nie robiła. Uważaj, by cię nie zdradził. Nie ufaj mu.
- Nie mów tak!- syknęłam, z nieznanych powodów będąc wściekła. Skoczyłam na mężczyznę. Zeskoczył na ziemie, a gdy tam spojrzałam już go nie było. Zatrzymałam się na konarze, na którym on siedział wcześniej. Nie wyczuwałam żadnej innej istoty, oprócz małych, nocnych zwierząt.
Zaczęłam się zastanawiać nad jego słowami. Nie wiem kim był, ale dały mi do myślenia. Dlaczego nigdy nie zapytałam Alucarda kim był? Kierował rozmowami – i moimi myślami?- w taki sposób, ze nie miałam jak go zapytać?
Westchnęłam i zeskoczyłam z drzewa. Do wschodu zostały cztery godziny, powinno wystarczyć. Założyłam na swoje myśli ochronę.
W drzwiach się z nim minęłam. Złapałam go za nadgarstek.
- Alucard.
- Hmm? Śpieszę się do Integry.- miałam wrażenie, jakby wyczuwał o co chcę się zapytać.
- Jedna prośba.
- Spełnienie jej zajmie zbyt długo.
- Opowiedz mi o swojej przeszłości.
- Służyłem rodzinie Hellsing.
Westchnęłam.
- Wiesz, ze nie o to chodzi. Wcześniej. Jak byłeś człowiekiem.
- Człowiekiem?- powtórzył.- Za długo by opowiadać.
Błyskawicznie wyrwał rękę i zrobił parę kroków.
- Nie unikniesz tego.- odezwałam się cicho.
Zatrzymał się i spojrzał przez ramię.
- Wiem.
I zniknął. Byłam wściekła.


- Powiedziałam, ze się nie wywiniesz.- syknęłam, łapiąc Wampira za nadgarstek i zaciągając go do swojego pokoju. Właśnie wszedł do budynku. Czekałam, aż wróci, a do tego wciąż chroniłam swoje myśli przed nim, by nie wiedział, że wiem.
- Co chcesz wiedzieć?- westchnął, opierając się o parapet okna, podczas, gdy ja stałam nieruchomo przy drzwiach.
- Kim byłeś? Kim jesteś?
- Chyba nie muszę ci mówić kim jestem.- stwierdził zimno.- A kim byłem… na pewno znasz osobę z historii nazywającą się Vlad III Tepes.
- Vlad Dracula.- wyszeptałam cicho, przerażona, że Raden miał rację.
- Tak. Vlad Dracula.- potwierdził skinieniem głowy.- Vlad Palownik. Okrutny i bezlitosny władca wołoski, który nabijał ciała swoich wrogów, jak i podwładnych, na drewniane pale i wystawiał na widok publiczny.
Przez ułamek sekundy na mojej twarzy zagościł strach, a wampir go zobaczył i zniknął. Straciłam grunt pod nogami, a chwile później uderzyłam głową o podłogę, gdy Alucard przydusił mnie.
- I co?- syknął.
- Co „i co”?- wydusiłam.
- Wciąż uważasz mnie za miłego opiekuna?
Uśmiechnęłam się słabo i spróbowałam oderwać jego dłoń od mojej szyi. Puścił mnie i pozwolił usiąść.
- Miłego opiekuna?- powtórzyłam.- Nigdy nie uważałam cię za najmilszego…- zawahałam się.- … człowieka świata, ale nie wyobrażam sobie, byś nabijał ludzi na pale.
Wampir zmrużył oczy.
- Robiłem o wiele gorsze rzeczy.


4 komentarze:

  1. "Robiłem o wiele gorsze rzeczy" - aż kusi żeby wymienić. Ale powiem tylko, że wujek Google nie gryzie.
    Arisu, Arisu, Arisu... Czy ty zawsze musisz drażnić czytelników i urywać w najciekawszym momencie?

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja powiem, że nie chciało mi sie szukać tych o wiele gorszych rzeczy, ale przejrzałam kilka stron o Vladzie.
    I jakim znowu najciekawszym monecie...? To koniec rozdziału...

    OdpowiedzUsuń
  3. A poza tym WEŹCIE SIĘ WRESZCIE ZA WŁASNE NOTKI, BO CHCĘ WIEDZIEĆ CO DALEJ.
    Tym bardziej, że Alucard porwał Lilith :p We wszystkich trzech fanficach uwielbiam moment obudzenia się w Kwaterze (lub w domu Alucarda, ale to szczegół)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Robiłem o wiele gorsze rzeczy " < słyszy w myslach szyderczy śmiech Alucarda > xD Aż sama się zaśmiałam jak szyderca :D ahhhhh czekam na więcej :D Proszę o więcej ! Jestę wampirę blogowym :d czerpię swoją energię życiową z notek na blogu ! Nie pozwól mi umrzeć xD

    OdpowiedzUsuń