Z "Nienawidzę go" została jeszcze jedna notka. Chyba tak to wyjdzie :)
________________________________________________
Znowu byłam w sukience. Tym razem innej,
mniej rzucającej się w oczy.
I szłam u boku Vlada w stronę obozu.
Musiałam przyznać, że wyglądał imponująco. Nie ubrał żadnej zbroi, miał na sobie
te same ubrania co zwykle, ale miałam wrażenie, że przybyło mu władczej aury.
Mógł to powodować wąski miecz u boku, ze smokiem wygrawerowanym na rękojeści. A
mogło to po prostu być skupienie, którym wręcz promieniował.
Sądziłam, że weźmie to długie ostrze,
którym ćwiczył, jednak gdy go o to spytałam, odpowiedział mi:
- Wziąłbym je, gdyby była to walka na
śmierć i życie. Tym razem potrzebuję go tylko zranić, a do tego najlepiej
nadaje się ten miecz.
A zaraz potem zmienił temat, każąc mi
ubrać sukienkę. Przynajmniej nie zakazał brać broni.
O zwiedzaniu zamku sprzed dwóch dni nic
nie mówił. Pokazał mi dokładnie te miejsca, które chciałam, -i jeszcze kilka
innych, łącznie z wewnętrznym ogrodem.
- Co ty knujesz?
Julius wyrósł koło Vlada jak spod ziemi.
Podskoczyłam zaskoczona, ale Vlad nie zatrzymał się, ba!, nawet na niego nie
spojrzał. Wampir ruszył koło niego, spoglądając ze złością.
- Nie będę ci zdradzać planów przeciwko
tobie, Juliusie. I lepiej idź, bo zaraz będzie nas widać z obozu.
Ten spojrzał w kierunku, w którym
zmierzaliśmy i zniknął. Ja sama nie wiedziałam, jaki jest plan Vlada. Nie
wątpiłam w jego umiejętności, ale był aż tak pewny zwycięstwa? Ja byłam
przekonana, że Julius będzie w jakiś sposób oszukiwać.
- Co zamierzasz zrobić? Powiesz...
- Podsłuchuje- uciął krótko.
Powstrzymałam dreszcz. Dwa dni temu zapomniałam, kim jest, ale jego postawa i
zachowanie teraz sprawiało, że znowu zaczęłam się bać.
- Nie obawiaj się mnie- mruknął, a ja
spojrzałam zaskoczona. Skąd wiedział?- Obiecałem ci bezpieczeństwo, jeśli tylko
nie współpracujesz z moim wrogiem. A nie współpracujesz.
Nie, nie współpracuje. Ja /jestem/ jego
wrogiem. I Vlad zdawał sobie z tego sprawę. A mimo to nie zabił mnie, a nawet
pozwolił używać broni. Albo miał jakiś plan, albo nie obawiał się, że jestem w
stanie mu coś zrobił.
- Czemu nie ubrałeś zbroi?
- Julius też nie będzie miał. Zbroja dla
wampirów jest utrudnieniem, tym bardziej taka, jak moja. Spowalnia nasze ruchy,
co może źle się skończyć w walce z drugim wampirem.
- Stój!
Vlad zatrzymał się i spojrzał na
strażnika spokojnie.
- Dlaczego nas zatrzymujesz?
- Mam...- mężczyzna zaciął się
przestraszony- Mam sprawdzić, czy masz tylko miecz. Czy nie ukrywasz jakiegoś
sztyletu.
Vlad uniósł brwi i rozłożył ręce na boki,
odkrywając ciało.
- Więc śmiało.
- Julius będzie ci utrudniać walkę, jak
tylko może- wymamrotałam, a wampir spojrzał rozbawiony.
- Wiedziałem od początku. I ten żołnierz
chyba zbyt boi się podejść, by móc mnie przeszukać.
Spojrzałam na strażnika. Zbliżał się do
nas, ale z ociąganiem. Wyraźnie przerażała go perspektywa przeszukiwania Vlada
Tepesa.
- Mam propozycję- odezwał się wampir-
Aleksja mnie sprawdzi.
Co?!
- Zapewniam, że jeśli znajdzie broń,
zaraz mi ją zabierze. Nie stoi po mojej stronie.
Zakpił sobie nie tylko że strażnika, ale
także ze mnie! Rzucił mi rozbawione spojrzenie, a ja odpowiedziałam
nienawistnym.
- Podoba ci się taka możliwość?
Już otworzyłam usta, by odpowiedzieć, ale
zorientowałam się, że Vlad pyta strażnika. Gdy na niego spojrzałam, zerknął na
mnie z prośbą o wybaczenie w oczach. Westchnęłam w duchu. Wiedziałam, że Vlad
nie ma nic poza mieczem.
Zbliżyłam się z ociąganiem i dotknęłam
ramion wampira, nie patrząc na jego twarz. Jakkolwiek bardzo go nienawidziłam,
był mężczyzną, a ja kobietą. Zaczęłam oklepywać jego ręce, ale przestałam, gdy
zobaczyłam, że trzęsie się lekko. Rzuciłam mu jadowite spojrzenie.
Powstrzymywał się od śmiechu.
- Kiedyś cię zabiję- warknęłam i wróciłam
do przeszukiwania. Słysząc to, zatrząsł się mocniej, a ja zacisnęłam zęby, żeby
go nie uderzyć. To by się skończyło źle. Przesunęłam dłońmi po jego plecach, a
potem klatce piersiowej i brzuchu, zerkając na strażnika. Bał się, ale
obserwował, czy robię to dokładnie. A niech obserwuje. Robiłam tak, jak mnie tu
nauczono. I nie obawiałam się, że coś znajdę.
Przykucnęłam,
przesuwając rękami po nogach, a potem wstałam trochę czerwona.
- Nic nie mam- Vlad wzruszył ramionami,
po rozbawieniu nie było śladu. Rzuciłam mu ostatnie mordercze spojrzenie i też
się uspokoiłam. Strażnik przełknął ślinę i nas przepuścił. Ruszyłam od razu w
stronę placu. Nikogo nigdzie nie było. Wszyscy już się zebrali. Żołnierze
rozstąpili się, widząc idącego wampira. Vlad znów wyglądał na władczego i
skupionego tylko na zbliżającym się pojedynku. Szukałam znajomych twarzy, aż w
końcu zatrzymaliśmy się przed tłumem, naprzeciwko Juliusa, równie poważnego,
jak Vlad... i Matta. Towarzyszył Juliusowi jako jego pomocnik? Zerknął na mnie
z obawą.
- Witam cię, Vladzie Tepesie- odezwał się
Julius- Czy mam wygłosić jakąś przemowę?
- Wystarczy, gdy powiesz przy wszystkich,
że się zgadzasz na moje żądanie.
Julius spojrzał na niego chłodno i
rozejrzał się po otaczającym nas tłumie.
- Dobrze więc- syknął tak cicho, że
ledwie usłyszałam, a potem podniósł głos- Ja, Julius, dowodzący oddziałem stworzonym
przeciwko wampirowi Vladowi Tepesowi, przyjmuję wyzwanie i zgadzam się na
warunki postawione przez mojego przeciwnika. Matt, odejdź do reszty.
Matt, starając się wyglądać godnie,
uciekł do tłumu. Zerknęłam na Vlada, niepewna, co robić.
- Idź do nich. Byłaś ich towarzyszem, nie
sądzę, by zmiana płci nastawiła ich przeciwko tobie- mruknął. Z jakiegoś powodu
poczułam ulgę i ruszyłam w tym samym kierunku, co Matt. Ciągle patrzyłam na
wampiry. Vlad był postawny, ale Julius, choć odrobinę niższy, nie wyglądał na
słabszego. A nawet wydawał silniejszy. Nie wiedziałam, jak to się odnosi do
wampirzej siły, ale nie wiedziałam, kto wygra. I naprawdę obawiałam się wyniku.
Obawiałam się... martwiłam o Vlada?
Potrząsnęłam głową. Nie. Martwiłam się,
co się że mną stanie, gdy przegra. Po prostu.
- Alec... To znaczy Aleksja!
Nagle znalazłam się w silnym uścisku
Matta, ale zaraz mnie puścił.
- Wybacz- powiedział zakłopotany- Wciąż
nie umiem się pogodzić z myślą, że jesteś kobietą.
Uśmiechnęłam się, stając obok niego.
- Nie na sprawy.
- Naprawdę zaprowadziłaś Vlada Tepesa do
namiotu dowódców?
- To był rozkaz- westchnęłam- I to nie
Vlad ich zabił.
- Co? A kto?- zmarszczył brwi.
Potrząsnęłam głową.
- Po prostu nie on. Patrz, zaczyna się.
Matt od razu spojrzał na środek placu.
Mężczyźni wyjęli miecze. Miecz Juliusa był szerszy i najwyraźniej dwuręczny,
chociaż ten trzymał go swobodnie w jednej ręce. Stali w odległości kilkunastu
metrów od siebie. Skrzywiłam się, czując ich skupienie. Było przerażające.
Nagle Julius skoczył na Vlada, wykonując
krótkie pchnięcie. Ten odbił miecz i sam zaatakował w jeszcze większą
szybkością. Nie wiem, czy miał w tym pojedynku jakiś cel, prócz tego
określonego w liście, czy nie, ale nie zamierzał się patyczkować. Zamierzył się
na ramię trzymające broń, ale Julius uchylił się... i zdążyłam zobaczyć tylko
błysk ostrza, gdy ciął w serce Vlada. Zakryłam dłonią usta, powstrzymując pisk,
jednak Vlad zdążył się odsunąć i ostrze rozcięło koszulę. Wampir spojrzał na
dziurę i wymamrotał coś. Mimowolnie uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie, co
powiedział. Pewnie narzekał, że Julius mu ją zniszczył...
Nagle zniknął. I pojawił się za wrogiem.
Zanim Julius zdążył zareagować, wytracił mu miecz, a swój przytknął do jego
szyi.
- Wygrałem- powiedział głośno. Pierwszy
zareagował Mircea. Usłyszałam z tłumu jego głos:
-
Zagrałeś nieuczciwie!
Vlad spojrzał w kierunku, z którego
żołnierz zawołał.
- Nie tylko ja- odparł- Julius także nie
jest bez winy.
Dowódca spróbował się wyrwać, ale gdy
tylko Vlad przycisnął ostrze, zamarł. Wydawało się, że nie chce zostać ranny.
Olśniło mnie.
No tak. Jeśli Vlad zrani Juliusa, rana
wyleczy się w ułamku sekundy. Wszyscy dowiedzą się, że jest wampirem. Do tego
Vlad dążył.
- Julius nie powinien wam przewodzić-
odezwał się... i opuścił miecz na ramię wroga. Pociągnął ostrzem po skórze.
Skrzywiłam się, widząc czerwoną kreskę.
- Co, teraz będziesz się wyrywać?
Vlad chwycił jego rękę, zanim ten zdążył
uciec.
Wyczułam, że Matt stojący obok mnie
sztywnieje i wciąga gwałtownie powietrze, widząc, że rany już nie ma. Vlad
spojrzał na niego, zauważając go.
- Podejdź, proszę.
- Idź- syknęłam, gdy się nie poruszył-
Nic ci nie zrobi.
Matt zerknął na mnie przerażony, ale
sztywno ruszył do wampirów. Julius znowu spróbował się wyrwać, ale żelazny
uścisk mu nie pozwalał. Vlad był silniejszy. Zarówno umiejętnościami, jak i
wampirzo.
- Co widzisz?- spytał Matta, pokazując
wyleczoną rękę dowódcy. Matt zbladł, ale odparł z wahaniem:
- No... nie ma rany.
W tłumie nastąpiło poruszenie. Ja i Matt
staliśmy najbliżej walczących, więc widzieliśmy, ale reszta żołnierzy zwróciła
uwagę na ranę dopiero po słowach Matta. W tłumie nastąpiło poruszenie.
- Nie obchodzi mnie, co zrobicie z Juliusem- oznajmił głośno Vlad- Interesuje
mnie tylko to, byście dotrzymali umowy i zostawili mnie w spokoju.
Krzyknęłam, jak wiele innych osób, gdy
Vlad nagle zatopił kły w szyi wampira. Julius wrzasnął z bólu, Matt odskoczył z
przerażeniem. A ja podbiegłam do nich.
- Vlad! Co ty robisz?!
- Osłabiam go- wampir spojrzał na mnie
spokojnie- Inaczej ucieknie. A nie chcę, by uciekł.
- Zostaw go!- krzyknął ktoś z tłumu- Sami
się zemścimy!
- Pomaga wam!- krzyknęłam głośno- Nie
dalibyście rady Juliusowi! Osłabia go, by nie uciekł lub was nie pozabijał.
Żołnierze ucichli w oczekiwaniu.
Zobaczyłam, że Vlad znowu się śmieje, jednocześnie pijąc. Julius był słaby. I
zrezygnowany. Wymamrotał coś, czego nie usłyszałam.
- Nie. Byłbym zbyt litościwy- odparł
chłodno Vlad i puścił go. Ten osunął się na ziemię. Utkwiłam wzrok w
półprzytomnym wampirze. Rany na jego szyi zaczęły się goić, ale bardzo wolno.
- Aleksjo?
Spojrzałam na Vlada, nie rozumiejąc, ale
nic więcej nie zrobiłam, bo nagle znalazłam się w silnych objęciach i wszystko
się rozmazało.
***



