sobota, 25 lipca 2015

Nienawidzę go



Nie wiem, jakie gify tu dawać, więc daję wam... Jona z Gry o Tron xD Zaczęłam czytać GoT. Zastanawiam się, co wszyscy w tym widzą takiego fajnego... To jest głównie o spiskach. Kazirodczych. I morderstwach. Ale Starkowie są fajni.
A wracając do tego, co to za rozdział... byłam teraz na wczasach. Napisałam opowiadanie. Sądzę, że zajmie tak około... czterech notek ;-; Krótkie. O Vladzie rzecz jasna. Tak szczerze, to miał to być ten one shot, którego chcieliście, ale wyszło zwykłe opowiadanie. Po prostu zbyt polubiłam tego Vlada, by go niszczyć oneshotem... mogę wam tylko powiedzieć, że nie jest tym zimnym draniem,którego wszyscy znają. Cynik, jakby nie było, ale starałam się zrobić z niego innego gościa. Tak na próbę. Powinniście zauważyć różnicę.
Wklejam tutaj to, anie CV albo AV, żeby zobaczyć, czy wywoła to jakąś reakcję... bo nie ma komentarzy pod poprzednimi dwoma!
A, i jeszcze jedno. Nie chce mi się tłumaczyć realiów wydarzeń w trakcie opowiadania, może kiedyś je tam włożę, więc oto one:
- nie wiem, który to wiek, ale ludzie panikują, że w Poienari mieszka wampir, do tego legendarny Vlad Tepes, i zgarnięto mężczyzn, by pomogli w krucjacie na niego.
- główna bohaterka nienawidzi Draculi (w międzyczasie się dowiecie, dlaczego), więc przebrała się za faceta i dołączyła do wojska
________________________________
- Alec!- wrzasnął jakiś starszy rangą mężczyzna. Zerwałam się z koca i wybiegłam przed namiot.
- Tak!- stanęłam na baczność, a ten zmierzył mnie surowym spojrzeniem.
- Ten mężczyzna- wskazał stojącego obok niego czarnowłosego- Chce rozmawiać z dowództwem. Zaprowadź go.
- Tak jest!
Rycerz odszedł i spojrzałam na nieznajomego. Nie wyglądał, jakby należał do wojska. Poza tym wcześniej go nie spotkałam, a tak się składało, że należałam w obozie do tych, którymi się wysługują starsi rangą… więc znałam dokładnie okolicę i towarzyszy.
- Proszę za mną- odezwałam się, ruszając w stronę środka obozu. Usłyszałam podążające za mną kroki. Zerknęłam za siebie- Mogę spytać, dlaczego chcesz zobaczyć się z dowódcą?
- Mam ważne informacje na temat zamku Vlada Tepesa- odparł spokojnie, obserwując mnie zielonymi oczami. Miałam wrażenie, że go skądś kojarzę, ale skąd?- A ty, Alecu, odpowiesz na moje pytanie?- uśmiechnął się lekko.
- Oczywiście- przytaknęłam. Skoro on mi odpowiedział, to ja także powinnam.
- Co osoba, o tak drobnej budowie ciała robi w obozie, który ma zaatakować legendarnego wampira?
Prawie się potknęłam. Zauważył, że jestem kobietą?!
- Pomaga- odparłam, siląc się na spokojny ton- Nienawidzę Draculi, chciałem jakkolwiek pomóc. Szkoda, że nie mogę walczyć.
- Ćwicz ciężko, a będziesz mogła- uśmiechnął się szeroko.
***
Następnego dnia Julius, mój przełożony, wpadł do namiotu, w którym mieszkałam.
- Jak to dowództwo wymordowane?!- zerwałam się, słysząc nowinę.
- Wczoraj jakiś mężczyzna, którego podejrzewamy o bycie Draculą, dostał się do namiotu, a potem po prostu wyszedł. Strażników nie wołano, więc nie zaglądali. I tak do rana. Rano sam poszedłem z wiadomością...
Przestałam go słuchać. Jakiś mężczyzna. A ja... wczoraj... zaprowadziłam kogoś pod namiot. To był... on? Ale w dzień?!
Nagle do namiotu wpadło kilku uzbrojonych mężczyzn i zanim się zorientowałam, popchnęli mnie na kolana i przytrzymali, bym się nie wyrwała.
- Alecu- odezwał się Julius, zmieniając ton głosu na ostrzejszy- Strażnicy jednogłośnie twierdzą, że to ty go zaprowadziłeś. Czy to prawda?
- Skąd miałem wiedzieć?- wydusiłam zbyt oszołomiona, by zaprotestować.
- Po ich zabójstwie to ja jestem najwyższy rangą- stwierdził Julius, ignorując pytanie- W tej chwili jestem dowódcą. I ja wybieram, co z tobą zrobić. A za taką zdradę- spojrzał na mnie zimno- czeka cię śmierć.
- Co?!- szarpnęłam się w uścisku mojego strażnika- Dostałem taki rozkaz!
- Ktoś musi zostać ukarany, by społeczeństwo było zadowolone- mruknął bardziej do siebie- Zwiążcie go. Poślemy cię do piekła.
- Nie!
Żołnierze wykręcili mi ręce za plecy i związali tak mocno, że poczułam pieczenie na nadgarstku.
- Chociaż nie- Julius zmarszczył brwi, ale zaraz potem uśmiechnął się- Poślę cię do Diabła. Na pewno się ucieszy, że spotkał osobę, która mu pomogła.
Nie wierzyłam w to, co słyszę.  Chcą oddać mnie Tepesowi?!
- Zabije mnie!- krzyknęłam łamiącym się głosem.
- Przynajmniej ja nie będę musiał cię zabić. A to zachęci społeczeństwo do walki- Julius spojrzał na mnie z radością. Do tej pory go lubiłam, ale najwyraźniej żądza władzy już go ogarnęła.
- Zabij mnie ty! Proszę- skoro nie byłam w stanie przekonać go o swojej niewinności, niech chociaż umrę szybko! A tego Vlad Tepes nie mógł mi zapewnić.
- Zabierzesz ze sobą swój miecz. Żebyś nie była bezbronna.
- I tak będę- warknęłam zrozpaczona. Nie było szans go przekonać. Stałam na krawędzi śmierci.
***
Czwórka rycerzy odprowadziła mnie ze związanymi rękami pod wrota twierdzy. Byli zaniepokojeni, wręcz przerażeni, że są o takiej porze tak blisko domu legendarnego wampira. Zbliżał się zmierzch, Julius chciał mieć pewność, że nie zniknę, zanim Dracula mnie dorwie...
Ja sama byłam wściekła. Na Juliusa, któremu władza uderzyła do głowy, i na siebie, że nie rozpoznałam Vlada Tepesa. Jak tak teraz myślałam, zastanawiałam się, jak mogłam go nie poznać. Jedyne, co zrobił, by nie wyglądać jak z portretu, to związał włosy rzemieniem...
- Twój miecz- jeden z żołnierzy podał mi ostrze.
- I na cholerę mi on?!- warknęłam, ale wyrwałam broń z jego dłoni, prawie go raniąc, po czym przywiązałam do pasa. Podał mi też sztylet, który przywiązałam do przedramienia. Widząc ich niespokojne spojrzenia, machnęłam ręką w stronę obozu.
- No dalej, tchórze! Uciekajcie, bo was  także złapie i zabije w męczarniach!- powstrzymałam drżenie głosu. Gdybym mogła, uciekłabym, a ich tu zostawiła, ale miałam niemiłe wrażenie, że Dracula już miał mnie na celowniku. Poza tym nie chciałam, by Julius dostał wiadomość, że Alec próbował uciekać. Jak odejść, to jak najgłośniej. A szydzenie z żołnierzy było dobrym początkiem.
Bez słowa szybko odeszli, zostawiając mnie samą. Spojrzałam na zamek. Już mnie nie widzieli. Mogłabym teraz spróbować uciec.
- Nie- mruknęłam. Skoro go nienawidziłam, musiałam się z nim zmierzyć. Jakkolwiek miałoby się to dla mnie zakończyć.
Wysunęłam miecz i ruszyłam pod bramę w pełnej gotowości, rozglądając się czujnie. Już prawie było ciemno. Zaczynałam się czuć ślepą.
Nagle strzała wbiła się w ziemię tuż przy moich stopach. Odskoczyłam w okrzykiem i błyskawicznie zwróciłam się w kierunku, z którego nadleciała. Rozległ się czysty, męski śmiech i z zarośli wyszła wysoka postać trzymająca łuk. Nie widziałam twarzy, ale w sylwetce rozpoznałam mężczyznę, którego wczoraj zaprowadziłam do dowództwa.
Vlada Tepesa.
Nie miałam wrażenia, że zamierza mnie skrzywdzić. A przynajmniej nie teraz. Chciał tylko zrobić sobie wielkie wejście. Irracjonalnie, zamiast czuć przerażenie, zagotowałam się że złości.
- Wrobiłeś mnie!
- Nawet nie wiem, dlaczego cię tu przyprowadzili- uniósł brwi, zaskoczony moją reakcją.
- Nie okłamuj mnie!- warknęłam, gdy wampir zatrzymał się metr przede mną.
- Ja nie kłamię- spojrzał na mnie zielonymi oczami. Poczułam, jakbym w nich tonęła- Powiedz, co się stało.
Mam mu wytłumaczyć coś, o czym doskonale wie? Skoro tego żąda... Może dzięki temu zabije mnie szybciej...
- Wpływasz na mnie?- spojrzałam podejrzliwie, a gdy uśmiechnął się lekko, powstrzymałam komplet przekleństw- Zostałem skazany na śmierć, bo zaprowadziłem mordercę do dowódców.
- Że niby mnie?- prychnął rozbawiony.
- Owszem!- nieumyślnie machnęłam mieczem zdenerwowana.
- Ostrożnie!- Dracula uchylił się przed ostrzem i spojrzał na mnie z dezaprobatą. Zbladłam. Zaraz mnie zaatakuje... jednak odezwał się spokojnie:
- Kto powiedział, że ich zabiłem?
- O czym ty mówisz?
- To nie ja. Poszedłem tam, by uprzedzić, żeby mnie zostawili w spokoju.
- Nie zabiłeś ich?
- Ile razy mam to powtórzyć?
- Jeśli mam ci wierzyć- stwierdziłam ostrożnie- to kto zabił dowództwo?
- Mnie pytasz?- uniósł brwi, po czym wskazał zamek- Wejdziesz?
- Do twojego zamku?- zaśmiałam się bez cienia radości- Nie zamierzam.
- Dlaczego?
- A dlaczego miałabym? Jesteś wampirem. I cię nienawidzę.
- Ale nie jestem jedynym wampirem w okolicy. I pozwoliłem innym polować w nocy na moim terenie. Jeśli zostaniesz tu sama, w ciągu dziesięciu minut ktoś cię zabije.
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Zabić, to ja chciałam jego. Ale on sam mógł mnie zaatakować i wypić krew, gdy tylko tamci żołnierze odeszli. Czemu tego nie zrobił?
- Co ze mną chcesz zrobić?- spytałam ostrożnie.
- Nic- wyruszył ramionami- Chociaż w tej chwili mam ochotę zapewnić ci bezpieczeństwo.
- Ty- mi?- wydusiłam zaskoczona.
- Oczywiście nie musisz iść. Możesz tu zostać. Ale wtedy nie zamierzam zabronić wampirom na ciebie zapolować.
Spojrzałam na niego niepewnie. Z jednej strony był Vladem Tepesem, nie miałam pojęcia, czego się po nim spodziewać. Zupełnie zniszczył stereotypy swoim zachowaniem. A z drugiej, dostanę się do jego środowiska, choćby na chwilę. Będę mogła go zabić.
- Obiecujesz, że mnie nie skrzywdzisz?
- Alecu- uśmiechnął się krzywo- Nie mogę obiecać ci nic, jeśli mam pewności, że nie kłamiesz. Nie wiem, czy nie odegraliście tej sceny, by móc wkraść się bezkarnie na mój teren. Jedyne, co mogę ci zagwarantować, to fakt, że nie zamierzam cię skrzywdzić chyba, że mnie zdradzisz. Więc jeśli chcesz- obrócił się i ruszył w stronę budowli- pozwolę ci u mnie przebywać.
Po chwili wahania ruszyłam za nim.

***

Podoba się? :O

sobota, 18 lipca 2015

AV Rozdział II


Jestem wciąż na wczasach, więc poślę dużo, byście mieli, gdybym w najbliższym czasie nie trafiła na neta. Zaraz dodam jeszcze jedno...
UWAGA UWAGA
Okryłam, że nie posłałam fragmentu AV. Edytowałam pierwszy rozdział, cofnijcie się i przeczytajcie go ;)
_________________________

Minęło kilka dni. Mircei już nie chciałam zabić, chociaż wciąż mi nie podał przyczyny wymordowania organizacji, natomiast Włada Draculi starałam się unikać jak tylko się dało.
Jednak w końcu mnie złapał, gdy wracałam z kuchni do komnaty. Pierwszym sygnałem, że jest w pobliżu, były kroki podążające za mną. Obróciłam się od razu, gdy je usłyszałam, wiedząc, że to nie Mircea, bo on nie przychodził bez mojej prośby. Wciąż bał się, że go nienawidzę. Chciałam powiedzieć, że to nie prawda... ale nie mogłam go okłamywać. A sama nie wiedziałam, co czuję.
Zatrzymałam się, a mężczyzna stanął w odległości kilku metrów. Poczułam strach, ten sam strach, który pojawiał się, gdy tylko był w pobliżu. Wciąż pamiętałam, że to Wład Palownik, okrutny władca i najpotężniejszy wampir.
- Czego chcesz?- spytałam, starając się zapanować nad drżeniem głosu.
- Krwi- odparł krótko spokojnym tonem.
- Co?- rozszerzyłam oczy przerażona i cofnęłam się o krok- Jak to "krwi"?
Doskonale wiedziałam, o co mu chodzi, ale nie mogłam w to uwierzyć. Właśnie nadeszło "później".
- Krwi- powtórzył- Twojej krwi.
- Ale... Czemu... Już?- nie udało mi się złożyć zdania. Obróciłam się na pięcie i zaczęłam uciekać.
- Mir...!
Poczułam szarpnięcie, a zaraz potem uderzyłam plecami w ścianę. Gdy mroczki przed oczami zniknęły, zorientowałam się, że wampir trzyma mnie za szyję i przyciska do zimnych kamieni. Zacisnęłam palce na jego nadgarstku, panicznie próbując się uwolnić.
- Mircei tutaj nie ma- powiedział Dracula, a ja zamarłam. Byłam z nim sama w zamku! O cholera!
- Proszę, nie!- wyjąkałam.
- Właściwie, to czego się boisz w ugryzieniach? Nikt nie powiedział, że to boli.
- Chcesz mi powiedzieć... że nic nie będę czuć?
- Oj, nie. Będziesz- uśmiechnął się chłodno.
- Nie rób mi nadziei!- jęknęłam, rezygnując z oporu. I tak byłam na jego łasce...
- Po prostu ciekawi mnie, dlaczego boicie się ugryzień. Nikt przecież nie powiedział, że to boli. A może to duma łowcy?
- Jesteś potworem. Ludzie boją się istot, przed którymi nie umieją się bronić- odparłam. Może chociaż spróbuje potraktować mnie łagodnie, jeśli będę grzeczna- A ugryzienie... gdy wampir cię ugryzie, nie jesteś w stanie się obronić.
- Czyli boisz się bezbronności- stwierdził mężczyzna. Spojrzałam na niego zdziwiona. Nie myślałam o tym w ten sposób.
- Mogę też użyć tego- podniósł rękę i pokazał mi trzymany sztylet. Skąd on go...?- Natnę lekko i napiję się z rany...
Gdy to powiedział, coś mi się przestawiło. Byłam łowczynią. A przynajmniej uczennicą. Gdy mowa była o wampirach, nie mogłam stosować półśrodków ani zgadzać się na układy. Pokonał mnie. Był lepszy.
Należałam do niego.
- Nie- odezwałam się ostro, spychając strach na brzeg świadomości- Nie zgadzam się.
- Na co?- Dracula wyglądał na szczerze zdezorientowanego moim nagłym protestem- Na napicie się twojej krwi nie musisz się zgadzać, zrobię to tak czy...
- Nie na to- przerwałam mu- Nie zgadzam się na zranienie mnie nożem.
- Wolisz, bym cię ugryzł?- uniósł brwi. Nie odpowiedziałam, posyłając mu mordercze spojrzenie. Chwilę później puścił mnie i poczułam gwałtowny ból w szyi. Nogi załamały się pode mną i jęknęłam, a przed oczami pojawiły się mroczki. Czy to była normalna reakcja na ugryzienie?
Dracula objął mnie w pasie, przytrzymując, bym nie upadła. Czułam jak tracę świadomość, ale to chyba nie przez utratę krwi, to raczej mój umysł tak zareagował, bo przed oczami robiło mi się coraz więcej mroczków...
Aż w końcu nie wytrzymałam.
***
Poczułam, jak ktoś brutalnie łapie mnie za podbródek i przekręca głowę. Przez szyję przeszła ostra fala bólu. Jęknęłam półprzytomnie i przekręciłam się na bok, próbując zakopać się w miękkiej pierzynie i odciąć od tego kogoś, kto nie pozwalał mi spać. Czyjeś palce przejechały po ranach na szyi i usłyszałam głos Mircei. Lekko piskliwy, niedowierzający głos Mircei.
- Ugryzł cię. Masz ślady po ugryzieniu.
Oprzytomniałam od razu, znając jego porywczy charakter. Następne słowa utwierdziły mnie w tym przekonaniu:
- Wykorzystał moją nieobecność. Zabiję go.
Zanim zdążyłam zareagować, trzymająca mnie dłoń zniknęła i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Pojękując z bólu  wyszłam z łóżka.
- Mircea!- krzyknęłam najgłośniej, jak umiałam. Musiałam go ostrzec, powiedzieć mu, jak to wszystko wyglądało...
Wyszłam chwiejnie z komnaty i w tej samej chwili usłyszałam głuche uderzenie. Przerażona pobiegłam, obijając się o ściany, tam, skąd, jak mi się wydawało, dochodził ten dźwięk.
- Wład?!- wrzasnęłam- Proszę, nie rób mu krzywdy!
Dopiero po kilku minutach odkryłam, gdzie się spotkali. Stanęłam na szczycie schodów w holu głównym i zobaczyłam Mirceę z rękami rozrzuconymi prostopadle do ciała. Z przestraszonym piskiem zbiegłam na dół, potykając się, i padłam na kolana obok niego. Oczy były otwarte, ale puste spojrzenie wbite w sufit wskazywało na to, że coś jest nie tak.
- Mircea? Mircea!- potrząsnęłam nim lekko. Ku mojej uldze, jego wzrok z sufitu przeniósł się na mnie.
- Nie przekonałem go, by cię nie gryzł- powiedział bezbarwnym głosem.
- Nic nie szkodzi- jęknęłam- Zrobił ci coś?!
- Nic poważnego- z ciężkim westchnięciem usiadł i spojrzał na swoje stopy.
- Gdzie byłeś?
- U... Nicolaego. Powiedziałem mu, że go odwiedzę i w końcu to zrobiłem- przez twarz Mircei przebiegł mroczny cień, a ja wyczułam, że coś złego tam się wydarzyło.
- Nic mu się nie stało?- spojrzałam na niego przestraszona.
- Nie, dzisiaj nie. Za to dzieje mu się od ponad dwustu lat!- odparł ostro, podnosząc się gwałtownie. Odskoczyłam instynktownie, zaalarmowana wampirzą szybkością, ale zaraz potem znieruchomiałam.
- O czym ty...
- Jest wampirem!- krzyknął takim tonem, jakby mówił to również do siebie.
- Mieszkaliśmy u wampira?!
- Tak- Mircea odetchnął głęboko, próbując się uspokoić- Nicolae wydaje się być "tym dobrym".
- Bardziej czy mniej niż ty?- spytałam kwaśno, szok spychając na bok. Spojrzał na mnie ostro i wystraszyłam się.
- Nie wiesz co mnie zmusiło do przemiany.
- To mi w końcu powiedz!
- Nie zrozumiesz!- warknął. Otworzyłam usta, ale nic nie powiedziałam, bo nagle zorientowałam się, że cierpi bardziej, niż podejrzewałam. Cała złość wyparowała.
- Mircea...- odezwałam się- Pozwól mi sobie pomóc.
Przez kilka sekund nawet nie drgnął, patrząc na mnie wzrokiem, który z rozdrażnionego zmienił się w smutny. Wyciągnęłam w jego stronę ręce, zapraszając do uścisku.
- Nie jestem twoim wrogiem, Mircea- odezwałam się cicho- Nie umiem się na ciebie długo gniewać, przecież wiesz. Nawet gdybym chciała.
Zanim zdążyłam mrugnąć, poczułam, że zimne ręce mnie obejmują i przyciskają do siebie. Też go objęłam i mocno przytuliłam. Zorientowałam się, jak bardzo mi go brakowało...
- An. Łowcy chcieli mnie zabić. Nie przerywaj mi, proszę- dodał, gdy poczuł jak drgnęłam- Myślisz, że ktokolwiek ma szansę samotnie pokonać Włada?
- Nie wierzę.
Oparł brodę na mojej głowie i milczał- pewnie zastanawiał się, co powiedzieć.
- Dlaczego mieliby chcieć twojej śmierci?- podpowiedziałam.
- Widziałem coś, czego nie powinienem. Trafiłem kiedyś do piwnic, tam było pomieszczenie wyglądające jak laboratorium.
- Co tam robili?
- Nie wiem. Jeśli cokolwiek widziałem, już zapomniałem.
- Ale i tak postanowili cię zabić- nagle znienawidziłam łowców. Syknęłam z wściekłością- Nie miałeś zielonego pojęcia, o co chodzi, ale i tak wysłali do Draculi!
Mircea przytulił mnie mocniej, ale ograniczył siłę do odpowiedniego poziomu, by mnie nie zmiażdżyć.
- Właściwie, to czemu żyjesz?- zmarszczyłam lekko brwi i odsunęłam się, by go widzieć.
- Wolałabyś widzieć mnie martwego?- wymuszony uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Mircea!- zawołałam z oburzeniem i zniecierpliwieniem- Wiesz dobrze, że to ważne pytanie!
- Tak- przeciągnął lekko samogłoski, jakby nie chcąc mówić dalej- Bo widzisz, Wład ma swoją główną zasadę i sumiennie jej przestrzega.
- Jaką?- nagle poczułam ścisk w gardle.
- Pozwala jednemu, dokładnie jednemu, człowiekowi dostać się do zamku i w nim mieszkać. Gdy jeden umrze, czeka na następnego. Trafiłem na ten moment. A teraz ty.
- Przecież to ty tu...- urwałam, nagle przypominając sobie moment, gdy przekroczyłam próg zamku, i ich rozmowę. "Ty już jesteś wampirem"- powiedział do niego Dracula.
Więc to ja weszłam do zamku, gdy nie było w nim człowieka.
- Władzie Draculo!- wrzasnęłam na całe gardło, odsuwając się od Mircei. Pojawił się kilka metrów przede mną z kwaśną miną.
- Nie musisz używać mojego przydomka, bym cię usłyszał.
- Nie będę z tobą mieszkać!- zrobiłam w jego stronę gniewny krok, ale zaraz potem Mircea zareagował i otoczył mnie w pasie, nie pozwalając podejść do Draculi.
- Puszczaj!
- Puść ją- niespodziewanie poparł mnie Wład.
- Nie!- w głosie Mircei pobrzmiewała panika- Wiem, co się stanie, gdy chociaż spróbuje cię uderzyć!
- Stanie się, co ma się stać- odparł zimno i w jego oczach pojawiły się czerwone iskierki- Ale pamiętaj, że wciąż jesteś na moim terenie. A ja nie toleruje nieposłuszeństwa.
Mircea wzdrygnął się, a chwilę później swoją aurę Wład skierował na mnie. Mroczna, niewidzialna siła uderzyła we mnie. Straciłam oddech i poczułam, jakby grawitacja zwiększyła się dziesięciokrotnie. Mircea puścił mnie, a ja zaraz potem upadłam na kolana i oparłam się rękoma o posadzkę, oddychając ciężko.
Po kilku sekundach aura zniknęła. Podniosłam wzrok na wampira, który stał teraz dwa metry ode mnie.
I mimo tego, co przed chwilą się stało, podniosłam się z wściekłością.
- Jak śmiesz...- gdy zrobiłam krok w jego stronę, nogi się pode mną załamały i dosłownie wpadłam w jego ramiona.
- Uspokój się- wymruczał, a ja znieruchomiałam, bynajmniej nie z powodu jego słów, tylko rąk trzymających mnie za ramię i pas. A moja szyja znajdowała się niebezpiecznie blisko jego ust...
- A ty mnie puść- odwarknęłam, próbując nie okazać strachu.
- Skoro wolisz upaść...- spełnił życzenie i nagle upadłam na ziemię jak worek ziemniaków. Zaczęłam się podnosić.
- Do cholery, Władzie Draculo, przestań mnie...
- Jeśli wstaniesz, ugryzę cię.
Rozległ się okrzyk grozy od strony Mircei, ja też zamarłam przestraszona.
- I mówiłem ci, nie zwracaj się do mnie z przydomkiem. Ma to jakiś cel?
Podniosłam na niego wzrok.
- Tak się nazywasz- odparłam, nagle prawie bez gniewu.
- Nie, nazywam się Wład. Jesteś łowczynią. Powinnaś wiedzieć, że i Dracula, i Palownik, to przydomki, prawda?- spytał z kpiną, a zaraz potem spoważniał- Jeśli jeszcze raz nazwiesz mnie Draculą, potraktuję to jakbyś mnie zaatakowała.
Gdzieś za mną znowu coś zaszeleściło.
- Wład!
- Zostań, gdzie jesteś- powiedział spokojnie wampir, nie odrywając ode mnie zimnego spojrzenia, a ja domyśliłam się, że Mircea znowu próbował zainterweniować.
- A jak traktujesz kogoś, kto cię zaatakował?- spytałam, zaczynając się podnosić.
- Spytaj Mircei- kiwnął lekko głową w jego stronę. Wstałam i zachwiałam się, ale ostatecznie utrzymałam równowagę.
- Życie ci niemiłe?- nagle Wład chwycił mnie za żuchwę i zmusił do spojrzenia na niego. Nie wyglądał już na wściekłego, teraz raczej zdziwionego. Nie wiedziałam, o co mu chodzi... a on uświadomił mnie następnym zdaniem:
- Miałaś nie wstawać.
- Wład, nie!- krzyknął Mircea, a ten nawet na niego nie spojrzał, wbijając zielone oczy w moje. Uśmiechnął się kpiąco.
- To był jej wybór.
- Nie, czek...- urwałam, gdy wbił kły w moją szyję i pisnęłam z bólu, zaczynając się szarpać.
- Puszczaj!
- Nie ruszaj się, a nie będzie boleć- wymruczał mi do ucha, a potem znowu zassał.
- Dobra, dałeś mi nauczkę... ale możesz już puścić- tak jak wcześniej przed oczami pojawiły się plamy i mój głos zabrzmiał słabo. Mężczyzna otoczył mnie ramionami  i przytrzymał, gdy chciałam się osunąć, ale ledwie to poczułam, tonąc w nieświadomości.
***
Anna, 1794
Jakiś czas po obudzeniu leżałam półprzytomna, aż w końcu, gdy ktoś otworzył drzwi mojego pokoju, rozbudziłam się całkowicie. Mimo to nie poruszyłam się obojętna na to, co Wład ode mnie chce.
- An?- usłyszałam Mirceę. Obróciłam się z cichym jękiem i spojrzałam na niego zaskoczona.
- Co tu robisz?- wychrypiałam i skrzywiłam się, gdy szyję przeszył ból.
- Nie rób tak więcej- na twarzy mężczyzny niepokój mieszał się ze smutkiem- Nigdy więcej nie próbuj zaatakować Włada i nie łam zakazów.
- Zapomniałam- wymamrotałam, odwracając wzrok z zażenowaniem. Naprawdę zapomniałam, że zagroził ugryzieniem, jeśli wstanę.
Mircea westchnął ciężko i usiadł na łóżku. Przez chwilę na mnie patrzył, a ja z jakiegoś powodu nie chciałam skrzyżować spojrzeń.
- Musisz zjeść- odezwał się po chwili i poklepał mnie w udo-  Nie jadłaś od zbyt dawna. Chodź, zrobię ci coś.
***


piątek, 10 lipca 2015

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Lady Kiitsune. Dziękuję :)
Zasady wyróżnienia są następujące: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
A oto pytania do mnie:


1. Dlaczego właśnie pisanie?

Już kilka lat temu domyśliłam się, że nie jest to zwyczajne u ludzi, jednak od zawsze miałam chęć pisania, spisywania własnych pomysłów. W mojej głowie kręciło się- wciąż kręci- się tak wiele historii, czy raczej odosobnionych wydarzeń, które musiałabym potem połączyć, że nie jestem w stanie ich wszystkich spisać. Kiedyś zamierzałam, ale po jakimś czasie się tym zmęczyłam. Teraz znalazłam czytelniczki i jest mi jeszcze lepiej ^.^

2. Co myślisz o życiu.

Ciekawe pytanie. Zastanawiałam się, co z Bogiem/bogami i stwierdziłam, że sobie są,ale skoro nie mieszają się do naszego życia, to nie ma sensu się do nich modlić. Inaczej: wierzę,że coś istnieje, ale to ignoruję. Nie wiem, czy o taką odpowiedź chodziło, więc dodam jeszcze, że rodzice nauczyli mnie być ostrożną, jednak zamierzam żyć pełnią życia ;) Nie obejmuje to alkoholu i innych używek, nie o tym mówię... Dobrze odpowiedziałam? :)
So many things, so little time!

3. Lubisz wampirki. Tak? Nie? Dlaczego?

Kocham wampiry! Nie wiem, dlaczego i nie pamiętam, kogo poznałam jako pierwszego. Nie wiem też, dlaczego. Gdy spytałaś, stwierdziłam, że kocham ich mrok, zazwyczaj świetny charakter, ale także przeszłość. Zazwyczaj jest smutna, a oni sami są samotni ;-; Wiem, że wiele innych postaci tak ma, ale no tak jakoś... może to ma też do moich upodobań czytania, jak gryzą ofiary (jakkolwiek masochistycznie to brzmi).Wilkołaków na przykład trawię, ale prawie nie lubię...


4. Gdybyś mogła/mógł wybrać super moc, jaka by ona była?

Zastanawiałam się nad kilkoma.- telekineza- to jest po prostu fajne ;)- telepatia- nie wiem, czy czytanie wszystkim naokoło w myślach uczyniłoby mnie szczęśliwą, więc po dłuższym namyśle odrzucam.- pirokineza- Vlad Tepesh z Nocnego Księcia władał ogniem. Może to przez niego i przez to, co robił, ale też bym chciała *_*

5. Co robisz w wolnym czasie?

- piszę
- czytam książki
- gram w gry
- ewentualnie na gitarze (nie żebym umiała)

6. Czy zagłosujesz na Króla Juliana, gdy odbędą się wybory prezydenckie?

Nie mogę jeszcze głosować XD

7. Co ty o sobie sądzisz?

Tak po pierwsze... nienawidzę takich pytań :3 Sądzę, że moim kompleksem jest fakt, że mam tylko 161 cm wzrostu (objawia się to w tworzeniu wysokich postaci). Nienawidzę, a jednocześnie kocham swoje zdrowie. Mój słuch nie pozwala mi zostać tym, kim chcę (pilotaż), a za to nie choruję. Prawie. Nie liczę kataru i kaszlu.Ogólnie lubię siebie, zarówno ciało, jak i umysł, chociaż i to, i to wciąż szlifuję. Dopiero od jakiegoś czasu się doceniam (ale nie pamiętam, co sprawiło, że zaczęłam). I nienawidzę swojej nieumiejętności występowania przed publicznością...

8. Co sądzisz o mnie? 

Kii, uwielbiam cię! Za Lokiego i Alucarda ;) I za styl pisania.Tylko mogłaś nie usuwać demon-soull. Albo chociaż zgrać na komputer ;-; Poczytałabym ich potyczki...

9. Co najbardziej na świecie uszczęśliwia twoją duszę?

Na obecną chwilę rozmowy z wami i dowiedzenie się, że jedna z ukochanych serii ma nieoficjalne tłumaczenie i że mam do niego dostęp (wczoraj <3). Szczęśliwą uczyniłoby mnie zwolnienie czasu albo dłuższe życie, ponieważ jest tyle rzeczy, które chciałabym zrobić, a których nie będę wymieniać. Oraz poznanie dokładniejszej historii Włada Palownika. Jest książka fabularna na podstawie jego życia, ale chociaż jest świetna, staram się nie dowierzać książkom fabularnym, jeśli chodzi o przeszłość... zeszłam z tematu.Szczerze szczęśliwą uczyniło mnie dowiedzenie się, że nowa dziewczyna w naszej klasie kocha wampiry i Vlada *_* A nieszczęśliwą, że wróciła do Wrocławia ;-;

10. Czy miałaś/ miałeś świadomy sen i OOBE?

RAZ. RAZ, KII. I chciałabym mieć ponownie! To było tak niesamowite! Jakbym znalazła się we własnym świecie, który mogę zmieniać dowolnie! Zawsze będę chciała nauczyć się panować nad snem. To mi się udało, gdy ćwiczyłam spisywanie snów, z tego co pamiętam. Niedawno znowu starałam się spisywać sny. Jakiś czas postępowałam zgodnie z "instrukcją".Trzymałam pod poduszką zeszyt, gdzie zapisywałam sny, ale wyskakiwanie z łóżka, by wyłączyć budzik, skutecznie utrudniało zapamiętanie ich ;-; Dziękuję za przypomnienie, zacznę znowu <3

11. Wybierasz śmierć czy życie?

Gdy pierwszy raz zobaczyłam to pytanie, to zastanawiałam się, jaki ma sens. Nie wierzę, że po śmierci coś jest... A na świecie jest tyle niesamowitych rzeczy, że wolę żyć!
Ale pytania można interpretować, jak się chce, czyż nie? Zinterpretuję po swojemu: życie czy nie-życie? Tu mógłby się pojawić problem. Musiałabym wiedzieć, na czym polegałoby to nie-życie. Nie wiem, czy zdołałabym zabijać, by samemu móc żyć ._. Chociaż, gdyby mogło się odbyć bez ofiar i nieciekawych sytuacji, zdarzeń, faktów, wybrałabym nie-życie. Powtórzę: so many things, so little time!



Kii, ostatnio czytałam książkę, która zmusiła mnie do myślenia o życiu. A twoje pytania nie pomogły... tylko utrudniły ;-; I zabrałaś mi tych, których mogłabym nominować... bo ja nie mam kontaktów na blogach ;)

Nominuję:
Ponownie: Karasu, ponieważ zawiesiła bloga. Może podwójna nominacja sprawi,że odwiesisz?
Ponownie: Hatremaya, ponieważ cię uwielbiam. Piszesz fanfiki z Hellsinga... gdzie post?
Sztyletnica, ponieważ napisała całą powieść, niebędącą fanfikiem. To wielki wyczyn.
66kredka66 gdzieś zaginęła, ale mam nadzieję, że się odnajdzie... tylko nie jestem pewna, czy prowadzi bloga O_o Jeśli tak, to musi się rozpromować!
Rose Darkness promuj się, Rosę ;) I kontynuuj bloga...


Moje pytania:

1. Dlaczego pisanie?
2. Skąd czerpiesz wenę?
3. Lubisz czytać? Co?
4. Piszesz także lirykę? (a jeśli piszesz lirykę, to czy także prozę?)
5. Ukochana/-ne postacie?
6. Co polecisz do czytania/obejrzenia?
7. Oglądasz anime/czytasz mangę?
8. Ile oneshotów napisałaś w ciągu swojej kariery? ;D
9. Jakie istoty nadnaturalne najbardziej lubisz?
10. Lubisz siebie?
11. Lubisz RPG? (nie gry)

Dziękuję ^^



środa, 8 lipca 2015

AV Rozdział I


W piątek/sobotę wyjeżdzam, więc posyłam wam więcej. Jeśli się uda, to w czasie wyjazdu jeszcze coś poślę, ale nikt nie wie, czy się uda :( Powyjeżdzaliście, że nie komentujecie? Szczerze sądziłam, że zaczniecie protestować na końcówkę 1shota... a tu Tanatos stwierdza, że się spodziewała :D
_____________________________________

U Nikolaego spędziłam jeszcze dwa lata, potem mnie także zabrano do "szkoły", jak to nazywali. Nie przeczę, że bałam się tam iść, wolałabym wrócić na ulicę niż walczyć z wampirami, ale tam był Mircea- osoba, którą uwielbiałam od momentu, gdy spróbował obronić mnie przed Jurijem. Zaczęłam go traktować jak starszego brata i nie zamierzałam przestać.
Wszystko było dobrze, dopóki nie przyszedł czas jego ostatniego testu.
Wtedy zniknął i cała szkoła podejrzewała, że nie żyje. Postanowiłam zabić Włada Draculę, którego on musiał zabić, a który prawdopodobnie go zamordował. Zaczęłam uczyć się jeszcze ciężej i nawet nauczyciele zauważyli moją poprawę- szczególnie w walce bronią. Mówili często: "Jego zniknięcie ma też swoje plusy", ale mówili to żartobliwie, co mnie denerwowało jeszcze bardziej. Nie mieli żadnego szacunku do zmarłych.
Zmarłych.
Chociaż wściekłość przykrywała rozpacz, za każdym razem, gdy myślałam o tym, że nie żyje, łzy piekły pod powiekami.
Aż w końcu około miesiąc później zdarzył się cud- usłyszałam jego głos.
- Czy ja słyszę Mirceę?!- wrzasnęłam, pędząc do drzwi wejściowych. Przepchałam się obok stojącego w progu nauczyciela i przytuliłam się do mężczyzny. Zachwiał się zaskoczony, ale potem też mnie objął.
- An- odezwał się, a ja poczułam ścisk w gardle na ten znajomy, łagodny głos. Potem wrócił do rozmowy z nauczycielem. Nie słuchałam ich, zajęta bliskością Mircei. Po minucie czy dwóch, zwrócił się do mnie:
- Chodź, An.
Ruszyliśmy w stronę jego pokoju, a ja poczułam, że moje podejście do Włada Draculi się zmieniło. Już nie chciałam się zemścić, teraz tylko... byłam ciekawa.
- Jak on wygląda?- spytałam nagle.
- On?- Mircea widać nie myślał o tym, co ja.
- No Wład Dracula!- wytłumaczyłam niecierpliwie.
- Hm...- uśmiechnął się tajemniczo- Ma włosy czarne jak jego serce i kły, którymi rozszarpie każde ciało!- odparł mrocznym tonem. Na wpół pisnęłam, na wpół zaśmiałam się, a potem wyjęłam sztylet z jego pasa i odskoczyłam, by pobawić się w teatrzyk. Ten sam teatrzyk, który kiedyś często odgrywaliśmy...
- Giń, wampirze!- zawołałam, przyjmując bojową postawę i patrząc na niego groźnie. Zobaczyłam w jego oczach zaskoczenie i coś jeszcze, ale nie zdążyłam wymyślić, co to było, bo sam wyjął broń i spojrzał na mnie zwężonymi oczami.
- No chodź, łowczyni- odezwał się kpiącym tonem- Zobaczymy, kto jest silniejszy!
Rzuciłam się na niego, ale zrobił unik i sam zaatakował. Miesiąc bez walki z nim odzwyczaiły mnie do jego stylu i szybko mnie pokonał. Odsunął ostrze od mojej szyi i wziął drugie ode mnie, po czym oba schował. Spojrzałam uśmiechnięta.
- Ile ćwiczyłaś gdy mnie nie było?
- Dużo!- odparłam z mocą- Chciałam zabić Włada Draculę za to, że cię zabił!
Twarz Mircei pobladła.
- Co?- zaniepokoiłam się.
- Nie zabiłabyś go. Zabiłby cię w pierwszej sekundzie.
- Przesadzasz- machnęłam ręką lekceważąco- Przecież ty uciekłeś.
Mężczyzna westchnął ciężko i przymknął oczy.
- Nie słuchałaś, gdy mówiłem Ryanowi, że Dracula mnie oszczędził?
- Nie. Oszczędził cię?
- Tak. Mam to powiedzieć jutro na spotkaniu z resztą, ale słuchaj: pozwolił mi przeżyć, bym powiedział łowcom, że mają zostawić go w spokoju. Inaczej zabije wszystkich.
Znieruchomiałam przestraszona. Głos Mircei brzmiał na tyle złowrogo, że faktycznie zaczęłam bać się Draculi.
- Dałby radę, gdyby wszyscy łowcy zebraliby się w jednym miejscu i zaatakowali go razem?
- Nie wiem- odparł- Ale wolałbym tego nie sprawdzać.
***
Chodziłam po pokoju w kółko podenerwowana. Mircea poszedł do łowców, by im wszystko powiedzieć. Też chciałam, ale mogli tam być tylko pełnoprawni łowcy.
Nagle rozległ się jakiś hałas.
Zatrzymałam się wpół kroku zdezorientowana.
Moment, nie jakiś.
Dzwon. Czerwony alarm. Wampir w budynku.
Wyszarpnęłam sztylet z pasa wiszącego na haku i wybiegłam na korytarz. Pobiegłam tam gdzie wszyscy łowcy, bo choć zasady kazały uczniom ukryć się i nie wychodzić, nie usiedziałbym w miejscu. Poza tym tam gdzieś był Mircea.
Wpadłam do największego salonu, jaki był w budynku i zamarłam w progu.
Owszem, gdzieś był. A dokładniej przy ścianie naprzeciwko drzwi, z szablą w ręce.
Miał kły.
I to jego atakowali łowcy.
"Mircea jest wampirem..?" pomyślałam trochę nieprzytomnie. To niemożliwe.
Niemożliwe.
Niemożliweniemożliweniemożliweniemożliwe.
A jednak.
Zablokował cios Jurija, który najwyraźniej aż się palił, by go zabić. Nigdy nas nie lubił. A ja nie wiedziałam, po której stronie stanąć. Łowców czy wampira, ale Mircei?
Nagle zauważyłam innego mężczyznę, najwyraźniej będącego jego sojusznikiem. Zmarszczyłam lekko brwi. Zdawał się być najspokojniejszą osobą w salonie. Stał rozluźniony, wyprostowany, ale uważnie obserwował łowców zielonymi oczami. Był wyższy od Mircei i miał czarne włosy.
"Włosy czarne jak jego serce".
Zbladłam. Wład Dracula? To nie może być on!
Nagle spojrzał prosto na mnie, a ja poczułam, jak jego spojrzenie mnie sparaliżowało... ale sekundę później zmieniło się.
"Jeśli chcesz przeżyć, schowaj się"
Spokojnie mogłam to tak zinterpretować. Albo "Jak zaraz sobie nie pójdziesz, zabiję cię". Ta druga była bardziej prawdopodobna, jeśli to faktycznie Dracula. Mężczyzna oderwał ode mnie wzrok i uchylił się przed ciosem któregoś łowcy. Cofnęłam się na korytarz, wcisnęłam w kąt przy drzwiach i zaczęłam nasłuchiwać. Słuchałam, jak łowcy giną jeden po drugim z rąk Mircei i jego sojusznika. Jak krzyczą z bólu, złości i strachu.
A wszystko dlatego, że to ośrodka wdarł się wampir. Mircea.
Zacisnęłam zęby, usiłując się nie rozpłakać. Kto i dlaczego go zmienił?!
Kilka minut później walka się skończyła. Usłyszałam ciężkie westchniecie.
- Nie tak to miało być- na znajomy głos prawie się rozpłakałam. To nie był już mój wzór do naśladowania, to nie był mój Mircea! Wczoraj też! Gdy do niego zawołałam "Giń, wampirze!", ten błysk w jego oczach to był strach, że go zdemaskowałam!
- Czego się spodziewałeś?- spokojny głos jego towarzysza nie wskazywał, by był zainteresowany odpowiedzią i też jej nie dostał.
- Co, więc teraz mnie zabijesz?- ton Mircei wskazywał rezygnację.
Wstrzymałam oddech przerażona. Mimo, że był wampirem, nie chciałam, by umarł. Przez kilka sekund panowała cisza, a potem czarnowłosy odpowiedział:
- Zastanawiałem się nad tym, ale stwierdziłem, że nadajesz się na wampira. Jeśli będziesz chciał umrzeć, to sam się zabij. Albo mi powiedz- przerwał na chwilę- Wracasz ze mną na zamek?
Odpowiedziało mu kolejne ciężkie westchnięcie.
- Tak. Uczniowie powinni być w pokojach. Najstarszy miał kończyć egzamin. No i gdzieś tu jest Daniel. Poradzą sobie.
Z salonu było jeszcze jedno wyjście, od razu na zewnątrz, i właśnie nim wampiry opuściły budynek. Gdy drzwi się zamknęły, wysunęłam się z rogu i weszłam do pomieszczenia. Od razu zgięłam się wpół i zwymiotowałam na widok tylu trupów i takiej ilości krwi. W tym budynku przebywało prawie dwudziestu łowców i wszyscy leżeli martwi na podłodze. Szybko wyminęłam ciała i wybiegłam na zewnątrz. Zachłysnęłam się świeżym powietrzem, a potem znowu zwymiotowałam.
- Zabiję go- wykrztusiłam w końcu. Za wrócenie tu i oszukanie mnie.
Pobiegłam do pokoju Mircei. Zabiję go jego własną bronią. Przypięłam pasy na biodrach.
Jeśli jego towarzysz naprawdę był Draculą to wiedziałam, gdzie iść. Nie obchodziło mnie, że zginę, zanim zrobię chociaż krok. Musiałam go znaleźć.
Każdemu uczniowi mówiono, gdzie mieszka, by przez przypadek do niego nie trafił. Kazano nam nigdy, przenigdy się tam nie zbliżać.
Teraz mnie to nie obchodziło.
Musiałam zabić Mirceę. Jego, a potem stwórcę.
Jeśli wcześniej nie zabije mnie Dracula.
***
Pod zamek dotarłam po kilku godzinach marszu, kiedy już świtało. To dobrze, przynajmniej mogłam uciec na światło, gdy zrobi się gorąco.
Uchyliłam drzwi ze sztyletem w ręce i wślizgnęłam się do holu głównego.
A tam nagle napotkałam zielone oczy tego wampira. Zamarłam niezdolna do ucieczki na zewnątrz. Stał przy schodach z rękami skrzyżowanymi na piersi i patrzył na mnie chłodno. Wyglądało, jakby czekał, aż przyjdę. Zbladłam.
- Powinnaś była zostać z resztą łowców- odezwał się. Chwilę później coś mną szarpnęło i nagle znajdowałam się kilkanaście metrów dalej... w ramionach Mircei. Nie patrzył na mnie, tylko obejmował w ochronnym geście i wbijał wzrok w Draculę... który stał w tym miejscu, w którym ja wcześniej. Wyrwałam się trzymającemu mnie mężczyźnie, ale ten prawie tego nie zauważył, tylko zagarnął mnie za siebie, odgradzając od drugiego wampira.
- Nie waż się jej zabijać!- warknął.
- Nie zamierzałem i nie zamierzam- odparł spokojnie, patrząc na mnie uważnie.
- Więc po co chciałeś ją złapać?!
- Ty już jesteś wampirem.
- Co z tego?
Wyszczerzył się z rozbawieniem, przenosząc spojrzenie na Mirceę.
- Pomyśl. Skoro ty już nie jesteś człowiekiem...
Poczułam, że Mircea zesztywniał.
- Nie- wydusił.
- Oj, tak.
- Nie pozwolę ci!
- Nie musisz. Mój zamek, moje zasady.
Nagle Dracula zniknął, a Mircea zaraz po nim. Po sekundzie zorientowałam się, że czarnowłosy stoi przede mną, a Mircea leży przy schodach. Sparaliżowana strachem spojrzałam w zielone oczy.
- Dobranoc- powiedział cicho, a potem uderzył mnie w głowę i straciłam przytomność.
***
Uchyliłam powieki nieprzytomna i przytknęłam dłoń do czoła. Głowa bolała, ostatnio nie miałam przecież okazji zachorować... A to nie jest mój pokój.
Otworzyłam szerzej oczy. Dracula. Zamek Draculi.
Mircea.
Wampir.
Skrzyżowałam ręce, zacisnęłam palce na ramionach i zaczęłam drżeć. Nie dość, że mój przyjaciel, wręcz brat, został wampirem, to jeszcze znajdowałam się w zamku najgroźniejszego nieśmiertelnego na świecie!
I co gorsza, tak bardzo się bałam, że nie byłam w stanie choćby wstać i spróbować uciec. Jak łowcy radzili sobie z wampirami?!
- Anno.
Instynktownie sięgnęłam pod poduszkę po nóż, ale go tam nie znalazłam. Nie byłam w swoim łóżku, więc swojego noża też nie miałam. Zamarłam przerażona, a po sekundzie powoli obróciłam się w stronę Włada Draculi. Stał przy łóżku z rękami za plecami i patrzył na mnie uważnie. Znów znieruchomiałam pod tym spojrzeniem. Już nie wątpiłam, że to naprawdę był Dracula. Nawet czułam tę władczą aurę. Paraliżowała mnie tak, że nie umiałam się skupić na tym, co zaczął mówić. A powinnam. Może zamierzał powiedzieć, w jaki sposób i kiedy mnie zabije?
- Wybacz takie środki, ale nie mogłem pozwolić, byś...- urwał nagle- Nie, to nie działa. Chciałem, żebyś na razie nie widziała Mircei... ale tak się nie da. Porozmawiaj z nią. Mnie nie umie słuchać. Zbyt mocno się boi.
Wampir zrobił krok w bok i odsłonił jasnowłosego. Ten stał spięty, jakby bał się mojej reakcji na jego widok.
I miał rację.
Paraliż minął i rzuciłam się na niego. Zaskoczony zachwiał się, gdy uderzyłam go w szczękę prawym sierpowym. Zanim się zorientował, podcięłam go i upadł na kamienną posadzkę. Może wampiry jednak nie są takie silne mimo aury? Z drugiej strony od Mircei prawie jej nie czułam...
- Czek...- podniósł ręce, by zasłonić twarz, wciąż oszołomiony, ale usiadłam na nim okrakiem i znowu go uderzyłam.
- Jak mogłeś?!- pisnęłam na wpół rozpaczliwie, na wpół z wściekłością- Zabiję cię!
Chwilę później zimne palce zacisnęły się na moich ramionach i ściągnęły z Mircei. Szarpnęłam się.
- Nic jej nie rób- wykrztusił jasnowłosy, a ja pomyślałam, że w takim razie to Dracula mnie trzyma. Gdy to przyjęłam do wiadomości, zaczęłam się wyrywać jeszcze gwałtowniej.
Ten bez słowa przycisnął mnie do ściany i puścił. Natychmiast rzuciłam się na Mirceę. Nie zastanawiałam się, czy to, co robię, ma sens. Wiedziałam, że nie mogę zabić wampira gołymi rękami, ale nie przeszkadzało mi to w próbowaniu. Poza tym przynajmniej go boli. Niech zrozumie, jak bardzo mnie skrzywdził.
- Anno!
Uchylił się przed moim ciosem i złapał mój nadgarstek. Chwilę później zawirowałam, a po ułamku sekundy leżałam na brzuchu z wykręconą na plecach ręką. Napięłam mięśnie, próbując się wyrwać. Ostry ból przeszył ramię.
- Proszę, Anno, uspokój się.
Poczułam pieczenie pod powiekami na ten znajomy głos. To był głos Mircei. Tego Mircei, którego znałam od dziesięciu lat.
- Jeśli nie przestaniesz się opierać, Wład zrobi coś bardzo złego.
Znieruchomiałam i ku własnemu zaskoczeniu zaczęłam łkać.
- Jesteś wampirem!- jęknęłam- Jesteś cholernym wampirem!
- Wyjdź, Mircea- rozkazał nagle Dracula- Pomogłeś, ale teraz muszę sam się tym zająć.
- Co? Nie!- wyczułam szok wampira.
- Nie ugryzę jej.
Zamarłam.
- Nie masz powodu wsadzać jej do lochu.
- Zależy, co powie. A propos lochów. Idź tam. W jednej z cel czeka na ciebie... ofiara.
- Nie!- powstrzymałam uśmiech, słysząc protest w głosie Mircei. Jednak nie był aż takim złym wampirem, nie chciał pić krwi.
- Idź.
Gdy Dracula to powiedział, powietrze stało się cięższe od władczej aury, która nagle się pojawiła. Mnie sparaliżowała, a sekundę później byłam wolna. Trzasnęły drzwi.
Zostawił mnie samą z Draculą!
Usłyszałam zbliżające się kroki i błyskawicznie wstałam, przywierając do ściany. Wampir już wcześniej był przerażający... ale teraz jego spojrzenie było tak mroczne, że zaczęłam się zastanawiać, czy mnie zabije. Ostatecznie przecież nie obiecał Mircei, że tego nie zrobi...
Postanowiłam grać na zwłokę.
- Dlaczego mnie wtedy oszczędziłeś? Wiedziałeś, że was podsłuchuję... prawda?- wydusiłam.
- Tak. Ale Mircea powiedział, że mają zginąć wszyscy prócz ciebie i innych uczniów- jego głos wydawał się spokojny, wbrew temu, co czułam od niego.
- Dlaczego zabiliście wszystkich?
- Na to pytanie powinien odpowiedzieć on, nie ja- nagle zacisnął palce na mojej szyi. Nie dusił mnie, ale chwyt był dość nieprzyjemny, bo połowicznie zablokował tętnice. Zachłysnęłam się przerażona i pisnęłam:
- Nie zabijaj mnie! Nie chcę cię zabić!
- A kogo?
- Mirceę... i wampira, który go zmienił!
W chwili, gdy to powiedziałam, zorientowałam się, że popełniłam błąd.
Nie pomyślałam, że prawdopodobnie to on go zmienił.
Zobaczyłam lekki, upiorny uśmiech.
- Powinienem zignorować prośby Mircei i cię ugryźć. A potem wsadzić do lochu i czekać, aż się załamiesz.
Zbladłam.
- Ale na razie go posłucham. Spróbuj uciec albo mnie zaatakować...- urwał, pozwalając mi pofantazjować, co zamierzał powiedzieć- Ale nie myśl, że cię nie ugryzę.
Puścił mnie i osunęłam się, mimowolnie dotykając szyi. Podniosłam na niego wzrok.
- Kiedy...?
- Nie teraz. Później, gdy już oswoisz się z nowym położeniem.
- Jakie jest moje położenie?
Mężczyzna przez chwilę na mnie patrzył, chyba zastanawiając się, a potem spytał:
- Jak zobaczysz Mirceę, to będziesz próbowała go zabić?
- Nie wiem- spojrzałam na niego podejrzliwie, podnosząc się. Niezwiązane z tematem pytania zazwyczaj nie oznaczały niczego dobrego.
- Wydaje mi sie, że lepiej byłoby, gdyby to on ci wyjaśnił.
Odetchnęłam z ulgą. Nic złego nie planował.
- Proponowałbym iść ci do kuchni- stwierdził nagle- O ile jesteś w stanie coś zjeść.
To było odniesienie do rzezi, którą zrobili. Zgięłam się wpół, powstrzymując wymioty. Wampir najwyraźniej uznał, że już mu nie odpowiem i wyszedł z komnaty.
Z powrotem osunęłam się po ścianie. Nie wiedziałam, co robić. Z jednej strony Mircea był moim przyjacielem i bratem, a z drugiej wampirem. Wampirem, który zrobił rzeź w naszym starym domu. Nie znałam powodu, ale takiego czegoś nie usprawiedliwiało nic.
No i Wład Dracula. Najpotężniejszy wampir, jaki kiedykolwiek istniał i będzie istnieć... a ja byłam na jego łasce. I najwyraźniej nie skrzywdził mnie tylko dlatego, że Mircea go poprosił. A jeśli się znudzi albo zniecierpliwi...
Wzdrygnęłam się, przypominając sobie historię Włada Palownika.
Po kilku sekundach podniosłam się i wyszłam na korytarz. Nie chciałam go zdenerwować. A żeby go nie zdenerwować, chyba musiałam iść coś zjeść.
Tylko, że nie wiedziałam, gdzie jest kuchnia.
- Mir... cea?- zmusiłam się do zawołania go. Nie minęło kilka sekund, jak stał naprzeciwko mnie- w bezpiecznej odległości. Miał zbolałą minę i wyraźnie obawiał się, co zrobię. Powstrzymałam się i nawet nie spojrzałam na niego z odrazą, choć miałam na to wielką ochotę.
- Zaprowadzisz mnie do kuchni?
Mężczyźnie wyraźnie ulżyło, gdy usłyszał pytanie. Uśmiechnął się blado i odpowiedział:
- Pewnie.
Ruszył korytarzem, a ja kilkanaście metrów za nim.
- Anno?- odezwał się nagle i spojrzał na mnie przez ramię. Znowu poczułam ukłucie w piersi, gdy zobaczyłam te oczy.
- Dlaczego tutaj przyszłaś? Skoro wiedziałaś, że to zamek Włada Palownika... dlaczego?
- Za tobą- odparłam, starając się nie zezłościć- Byłeś moim przyjacielem, bratem i opiekunem, a teraz jesteś wampirem. Chciałam wiedzieć, czemu. I dalej chcę.
Mężczyzna westchnął ciężko.
- Myślę, że na razie lepiej ci nie mówić.
- Jesteś wampirem, Mircea!- warknęłam- Cholernym wampirem!
- Zauważyłem!- obrócił się do mnie gwałtownie i przeraziłam się na widok jego wściekłej miny. Gdy zauważył mój przestrach, natychmiast złagodniał- Przepraszam. Przez to, że tutaj jesteś, nie umiem być spokojny- ruszył po schodach na hol główny, a ja za nim.
- Czemu?- spytałam, obawiając się odpowiedzi- Boisz się... o mnie?
- Bardzo się boję- odparł- Boję się, co Wład ci zrobi, jeśli nie będziesz posłuszna.
- A co może?
- Wszystko. Mnie wsadził do lochu i torturował, by złamać moją wolę. Boję się, co by się stało, gdybyś spróbowała go teraz zabić.
- Teraz?- powtórzyłam zdezorientowana- Zaatakowałam go. Powinnam już nie żyć. Zresztą... ty też. Całkiem nie żyć- dodałam zimno.
- Powinienem- westchnął- Ale miałem szczęście. Albo nieszczęście. Wład daje szansę. Zadanie łowcy to jedno, natomiast gdy cię pokona, a nie będziesz chciała się poddać, to co innego. Proszę, dla własnego dobra nie próbuj go zabić.
***

wtorek, 7 lipca 2015

Bo kobiety nie mają prawa walczyć (Tertio)


Pfffff *śmieje się, bo wie, co się stanie, a wy nie*
Nie podoba mi się ten gif, ale macie...
+18
____________________________________

Obrócił się do mnie z szerokim uśmiechem. Zbladłam.
- I po co pró...- zaczął, ale machnęłam ręką, by posłać go na ścianę i rzuciłam się w stronę wyjścia. Wciąż przyciskałam go do ściany. Jak najdłużej. Jak najmocniej. Jeszcze mam szansę.
Nagle sama uderzyłam we wrota, popchnięta niewidzialną siłą, i straciłam oddech. Uniosłam głowę lekko oszołomiona. Co się stało? Gdzie Dracula?
Wampir opadł miękko na ziemię, gdy moja siła przestała go utrzymywać. To nie on? Kto mną rzucił? Ten łowca? Zerknęłam na mężczyznę. Nie on. On już nie żył.
- Mówiłem ci, że też mam zdolności- Dracula powoli do mnie podszedł, wpatrując się we mnie zielonymi oczami, w których błyszczały niebezpieczne czerwone iskierki. Zerwałam się i zachwiałam, gdy hol zawirował. Oparłam się plecami o wrota, by nie upaść, zerkając na wampira z przerażeniem. Gwałtownie przesunęłam się w bok, gdy chłodna dłoń wampira spróbowała pogłaskać mój policzek. Mężczyzna się zaśmiał mrocznie.
- Kim... kim on był?- spytałam, by odwrócić jego uwagę od mojej osoby.
- Ten łowca? Miał sprawdzić, dlaczego nie wróciłaś- wampir podniósł brew- Idioci. Skoro nie wróciłaś, to znaczy, że ja cię mam. Wysyłając tu następną osobę, sprowadzają na nią śmierć- twarz wampira pociemniała- Zachowują się jak potwory.
Przez chwilę na mnie patrzył, jakby zatopiony w myślach. Nie zamierzałam mu przerywać. To mogłoby się źle skończyć.
Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
- Tym razem ci nie odpuszczę, wiesz?- zbliżył się do mnie odrobinę z uwodzicielskim uśmiechem, na co wstrzymałam oddech. Wiedziałam. Dlatego nie chciałam mieć nadziei.
- Dlaczego mnie uwolniłeś z kajdanek?- spytałam szybko. Musiałam zająć go jak najdłużej. Może coś zdziałam. Chociaż opóźnię.
- Podziwiam cię- mruknął, mrużąc oczy- I dlatego uznałem, że nie powinnaś być więziona. I tak byś nie uciekła.
- A... ubranie?- był zbyt blisko. Zdecydowanie zbyt blisko.
- W zamku jest zimno- wampir uśmiechnął się- Wolałem, byś nie zmarzła. Ja jestem wystarczająco zimny.
- Gdy byłam nieprzytomna, naprawdę mnie...
- Dość- nachylił się tak, że musnął ustami moją szyję i serce podeszło mi do gardła- Nie pozwolę ci spytać o więcej. Wcześniej ci pozwoliłem, ale już byt długo się opierasz.
- Proszę, odpuść mi- zadrżałam, czując chłodne usta. Odrzucić go? Znowu? Nie. Nie ma sensu. Już go tak nie powstrzymam...- Nie przyszłam tu walczyć...
- Więc nie walcz.
- ... tylko sprawdzić- dokończyłam, ignorując go.
- Nie ma znaczenia, dlaczego tu jesteś. Ważne- ręka wampira wślizgnęła się pod koszulę nocną i, omijając intymne miejsce, zatrzymała się na brzuchu. Natychmiast ją odepchnęłam- że tu jesteś. I że należysz do mnie. Więc zrobię, co będę chciał. A na twoje szczęście, chcę, byś czuła się dobrze. Nie chcę gwałtu.
- Nie zamierzam się...poddawać- wydusiłam, czując nacisk kłów na szyi. Zanim powiedziałam coś jeszcze, świat się rozmazał.
Chwilę później leżałam na łożu, a Vlad na mnie.
- Możesz nie zamierzać dalej. Obiecałem, że ci się spodoba, i tak będzie.
Unieruchomił moje ręce nad głową, a drugą rozerwał koszulę. Zarumieniłam się lekko i zaraz potem szarpnęłam.
- Twoje serce bije tak kusząco, moja mała łowczyni- pocałował miejsce, gdzie znajduje się serce, a ja zadrżałam. Krótka fala ciepła popłynęła do podbrzusza i powstrzymałam jęk.
- Skoro kusi, to ją wypij. Całą. Jak najszybciej- warknęłam, próbując się wyrwać, czym zarobiłam na cichy śmiech.
- Wypiję. Ale nie jak najszybciej. A teraz pozwól mi się tobą zająć...
Nie zdążyłam zaprotestować. Przygryzł lekko mój sutek. Napięłam mięsnie, nie pozwalając sobie jęknąć. To by go tylko napaliło.
- Koniec z oporem?- na widok szerokiego uśmiechu zacisnęłam mocno powieki. Odetnę się od tego. Skoro nie jestem w stanie go powstrzymać, to się po prostu odetnę- Więc teraz musze tylko sprawić, byś czuła przyjemność...
Zassał moją pierś i tym razem jęknęłam. Dłoń powędrowała w dół i kurczowo zacisnęłam uda, nie dając mu dostępu.
- Ach, tak?- mruknął i zjechał językiem do podbrzusza.
Nie wytrzymałam. Nie umiałam się odciąć. Po policzkach popłynęły łzy i rzuciłam mężczyzną w ścianę. Zaraz potem, zamiast uciekać, skuliłam się na łożu w pozycji embrionalnej i zaczęłam szlochać. Usłyszałam, że wampir zbliża się i kładzie za mną. Nie zareagowałam nawet wtedy, gdy otoczył mnie ramieniem i przycisnął do chłodnego ciała. Dalej płakałam.
- Nie płacz, mała łowczyni.
- Jak mam nie płakać?!- wydusiłam zrozpaczona- Zamierzasz mnie zgwałcić!
- Nie zamierzam- jego dłoń musnęła sutek, a ja zadrżałam- Ja to zrobię. Ale chciałbym, aby było ci dobrze.
- To jest niemo...
Nie dokończyłam. Wampir nagle przekręcił mnie na plecy... i przejechał językiem między nogami. Zacisnęłam ręce na pościeli, gdy moim ciałem wstrząsnął nagły spazm, ale nie wydałam z siebie dźwięku.
- Nie... oddam... ci... się- wykrztusiłam.
- W ciągu najbliższych dziesięciu minut będziesz krzyczeć z rozkoszy, mała łowczyni- odparł z okrutnym uśmiechem i znów mnie zaatakował. Wiłam się z rozkoszy, ale także tortury, gdy mężczyzna systematycznie krążył językiem po mojej łechtaczce. Mogłam go odrzucić. Tylko na chwilę. Taka krótka przerwa... ale potem by wrócił I kontynuował.
- To może krok dalej?- wampir podniósł się i spojrzał w moje oczy. Co zobaczył? Pragnienie czy cierpienie?
- Jaki... krok dalej?- wyszeptałam.
- Taki, łowczyni.
Pisnęłam i zamknęłam mocno oczy, gdy poczułam, że wsuwa we mnie palec i znów ścisnęłam uda, więżąc jego rękę, by nie włożył głębiej.
- Nie...- jęknęłam słabo bez przekonania.
- Rozluźnij się- wymruczał do mojego ucha i mimo nóg, wsunął go do końca. Poczułam, że nim porusza, pocierając o wewnętrzne ścianki. Z moich ust wydobył się mimowolny jęk rozkoszy.
- Nareszcie- zaśmiał się i zassał sutek. Najgorsze było to, że moje ciało tego pożądało. A umysł nie. Uczucie gorąca zmieniło się w takie, jakbym miała zaraz wybuchnąć. Zadrżałam.
- Nie dochodź. Jeszcze za wcześnie.
Nie. Dość. Poddaję się. To, co mi robił, sprawiało ciału przyjemność. Skoro dusza nie może mieć spokoju, to niech chociaż ciało nasyci się przed śmiercią.
- Mam dość- wymamrotałam, a wampir przerwał i wyjął palce. Spojrzałam na niego zmęczonym wzrokiem- Poddaję się. Będę próbować czerpać przyjemność.
Dracula uśmiechnął się szeroko.
- Obiecałem, że ci się spodoba, i spełnię obietnicę. A teraz będzie o wiele łatwiej.
Znowu włożył palce... a zaraz potem drugi. Jęknęłam z bolesnej rozkoszy, gdy wyjął je i wsunął gwałtowniej. Zaczął poruszać szybciej. Zgniotłam kołdrę w pięściach. Niesamowite uczucie...
- Trzeci?
Nie odpowiedziałam, wiedząc, że cokolwiek powiem, i tak to zrobi. Krzyknęłam, gdy poczułam chwilowy ból, który zaraz potem ustąpił miejsca fali gorąca. Nagle kciukiem poruszył łechtaczkę, a mną wstrząsnął spazm. Wampir natychmiast przerwał.
- Nie dochodź. Chcę być wtedy w tobie.
Chce... być... we mnie... we mnie... co?!
- Nie!- zaprotestowałam. Mężczyzna już zdejmował spodnie. Zacisnęłam powieki. Cokolwiek, tylko nie...
-Ćśśś- pocałował mnie w czoło- Będzie dobrze.
Coś dużego dotknęło mojej dziury.
- Nie, proszę...- jęknęłam, czując jak naciska lekko, jakby sprawdzając... a zaraz potem wbił się we mnie. Wrzasnęłam, czując rozdzierający ból, i mimowolnie spróbowałam od niego uciec, wycofać się. Dracula chwycił moje biodra i przysunął do siebie.
- Przestań!- pisnęłam, po policzku spłynęła łza.
- Zaraz będzie dobrze- sapnął, ale poczułam, że się wycofuje. Opadłam bezwładnie, szlochając i patrząc na wampira z bólem.
- Proszę, to odpuść- wyszeptałam.
- Nawet nie zacząłem, mała łowczyni- wyszczerzył się okrutnie. Znów przygotował się do wejścia i zacisnęłam powieki. Nie krzyknęłam, gdy wbił się z całą siłą. Poczułam na szyi zimny oddech, ale nie ugryzł. Poruszył się, wysuwając odrobinę, apotem znowu wszedł. I powtórzył ruch. Kurczowo chwyciłam jego nadgarstki, gdy oparł się rękoma koło mojego ciała. Jęknęłam, bo znów się poruszył, tym razem gwałtowniej. Zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Bolesną, ale jednak przyjemność.
- Zaraz... chyba... dojdę- wysapałam... i Dracula mnie ugryzł. Dawka jego śliny dokończyła dzieła. Wygięłam się w łuk z krzykiem. Wampir w tej samej chwili zassał rany i poczułam, że moje wnętrze wypełniło się czymś chłodnym. O dziwo nie było to niemiłe uczucie.
- Czy teraz...- oderwał się i spojrzał mi w oczy. Wysunął się ze mnie- ... mnie przeprosisz?
Zaśmiałam się kpiąco, z bólem.
- Po tym wszystkim, co mi zrobiłeś, to ja mam przeprosić ciebie?
- Trudno- wyszczerzył się rozbawiony- Żegnaj, moja mała łowczyni.
Wrócił do picia. Umierałam. Tak, jak chciałam. Tylko zbyt późno. Po wszystkim.
Przynajmniej przeżyłam ciekawą przygodę z najstarszym wampirem.


The end  ^^