Kii, naprawdę chcę, abyś pograła w Castlevanię i pomogę ci, jak mogę D:
Zauważyłam, że gdy temat schodzi na oneshoty 18+ nagle jest więcej komentarzy xD Dodając Kii i Castlevanię... sporo ich. Proponuję jakiś czat. Na przykład taki, jak z DRRR (Durarara)... jbc, to siedzę tu. Ile będę mogła. Mogę ustawić to na stronę startową... i chyba tak zrobię. Jeśli nie spotkacie czatu z taką nazwą, to sami załóżnie. I przyjdę ;) Tam się inaczej nazywam i nie chce mi się tego zmieniać... ale rozpoznacie. Crivat bodajże.
Kazano mi dać więcej. Ale zaś się załamiecie ^.^ Nie wiem, ile notek (takich długich) to jeszcze zajmie. Sądzę, że jedną, dwie. Tak sądzę... ale któż to wie ;) Wiem, jak się zakończy, jeszcze wydarzenia pomiędzy.
To jest jakiś sadystyczny oneshot... musicie się przyzwyczaić do mojej sadystyczności...
+18
___________________________
Nie
podobał mi się ten strój. Tak samo jak to, co ze mną zamierzał.
-
Zostaw mnie!- wydusiłam, gdy musnął ustami moją szyję w miejscu tętnicy
szyjnej.
-
Dlaczego?- wymruczał- Obiecałem, że ci się spodoba. I tak będzie.
-
Spodoba mi się, jeśli mnie puścisz!
Zadrżałam,
czując na brzuchu chłodną rękę. Mam go odrzucić? Teraz? Zdradzę się, a także go
rozzłoszczę...
- A
teraz to była rozkosz czy odraza?- wyszeptał cicho rozbawiony.
-
Odraza!- warknęłam, próbując zrzucić mężczyznę bez wykorzystania telekinezy.
Westchnął cicho i przyblokował moje nogi swoimi.
-
Zamierzasz się opierać?
-
Głupie pytanie!- odparłam ostro.
-
Poważnie?- spojrzał na mnie zaskoczony- Nie boisz się mnie?
- Boję...!-
znieruchomiałam na chwilę- I wiem, że zrobisz ze mną, co zechcesz. Jednak nie
pozwolę ci na to tak łatwo. Będę się opierać, ile mogę!
Mężczyzna
uśmiechnął się szeroko.
-
Muszę cię jakoś przekonać- znowu musnął ustami tętnicę, ale powstrzymałam drżenie.
To nie była rozkosz. Może odraza. Alena pewno strach- Wiesz, jakie właściwości
ma ślina wampira?
Nie
zdążyłam odpowiedzieć, bo zatopił kły w mojej szyi. Napięłam się i
pisnęłam, ale po ukłuciu bólu... gorąco
od szyi pomknęło w dół, między nogi. Zarumieniłam się.
-
Przestań!- jęknęłam, mimo wszystko próbując go zrzucić. Nigdy czegoś takiego
nie czułam. I nie zamierzałam czuć, skoro Dracula to powodował. Jakkolwiek
przyjemne to było. Prócz tego dziwnego uczucia, czułam, że słabnę. Wampir pił
naprawdę szybko. Wzrok mi się rozmazał.
-
Och- znów poczułam ukłucie bólu, gdy wysunął kły. Spojrzał na mnie zielonymi
oczami... z podziwem?- Pijąc twoją krew, słyszę, o czym myślisz. I naprawdę
tego nie chcesz. Tego się nie spodziewałem. To twoja cecha, czy wynik szkolenia
na łowcę?
Wymamrotałam
coś, próbując skupić na nim wzrok. Jeszcze udawało mi utrzymać przytomność, ale
krew wciąż płynęła po szyi na poduszki. Chciał mnie wykrwawić i dopiero potem
zgwałcić? Czy przez moje myśli zapomniał mnie wyleczyć? Jeśli tak, to może
umrę, zanim
-
Cóż tam mamroczesz, moja mała łowczyni?- Dracula nachylił się odrobinę.
Próbował mnie zaczarować? Powinnam spojrzeć gdzie indziej... ale wtedy słowa
straciłyby na sile.
-
Powiedziałam: Pieprz się, dupku- powtórzyłam, patrząc na niego twardo.
Roześmiał się szczerze rozbawiony. Chyba się rozproszył. Spróbować go odrzucić?
Czy jeszcze nie teraz? Byłam słaba... a jeśli to moja ostatnia szansa? Tylko co
zrobię, gdy już go odrzucę? Wciąż będę przykuta do łoża.
Ale
przynajmniej chociaż na chwilę uprzykrzę mu nie-życie.
Napięłam
ręce, by skupił się na łańcuchach, a nogą poruszyłam, by skupić się na kolanie.
Jeśli mi się uda, to go odepchnę, kopiąc między nogi. Jeszcze bardziej go
zaboli. Mężczyzna spojrzał na moje nadgarstki, jakby upewniając się, że nie
uwolnię ich... a ja w tym samym momencie skupiłam energię i posłałam go na
ścianę. Uderzył w nią z nieprzyjemnym odgłosem, ale tym razem zamiast
rozproszyć siłę, docisnęłam wampira do ściany. Jeśli dobrze pójdzie, to trochę
tam pobędzie...
-
Jesteś ciekawą osobą- warknął wampir. Widziałam, jak siłuje się z niemocą. Był
zły? Nie... był wściekły.
-
Nie wiem, jak to odebrać- mruknęłam. Usiłując trzymać energię na tym samym
poziomie, przekręciłam się na brzuch i usiadłam, napinając łańcuchy. Zakręciło
mi się w głowie, ale na moment zacisnęłam powieki i znowu było w miarę. Chociaż
czułam się okropnie słaba. Zbyt słaba. Szarpnęłam kajdankami. Do czego są
przypięte? Do drewna? Metalu? Do drewnianej ramy łoża. Uda mi się ją zniszczyć?
Może znowu telekineza?
Chłodne
ramiona otoczyły moje ciało z erotyczną zmysłowością.
Kiedy
on się uwolnił?!
Szarpnęłam
się z paniką i poczułam, że zlizuje krew z mojej szyi ze śmiechem.
-
Nieźle. Ale ja też mam zdolności. Twoja telekineza jest niczym wobec tego, co
ja mogę ci zrobić.
Wściekłość
z jego głosu zniknęła. Znowu. Albo dobrze gra, albo w ogóle nie był wściekły.
-
Twój opór sprawia, że jeszcze bardziej cię pożądam. Dziewicy z umiejętnościami
łowcy i takim charakterem.
-
Skąd ty...?!
- Z
krwi można wiele się dowiedzieć, moja mała łowczyni- zaśmiał się cicho.
Znieruchomiałam, czując łzy pod powiekami. Sama to powiedziałam. Zrobi ze mną,
co zechce. Nie bez powodu mnie przykuł. Wiedział, że będę w stanie stawić mu
opór. Nie nie docenił mnie. Jednak jakkolwiek beznadziejna była sytuacja, nie
rozpłaczę się. Nie przed Draculą.
Słabłam.
Krew zaczynała krzepnąć, ale wciąż płynęła. Czy raczej wampir ją zlizywał.
Bardzo nie fajnymi, erotycznymi ruchami, które przyprawiały mnie o dreszcze. Na
łóżku widniała spora czerwona plama, której wielkość przerażała. Straciłam
naprawdę dużo krwi.
- Proszę...-
zmusiłam się do mówienia, czując, jak jego ręka zaczyna błądzić po moim
brzuchu. Znowu- ... nie... gwałć mnie... gdy będę... nieprzytomna.
I
straciłam przytomność.
***
Żyłam.
Leżałam
na tym samym łóżku.
Między
nogami nic mnie nie bolało... czyli naprawdę mnie tknął?
A
poza tym...
Nie
byłam przykuta. Leżałam w pozycji embrionalnej, w jakieś lekkiej szacie,
prawdopodobnie koszuli nocnej...
Dotknęłam
szyi. Miałam rany, a każde napięcie mięśni szyi bolało... ale najwyraźniej nie
zrobił mi żadnej krzywdy, gdy zemdlałam. Dlaczego? Nie śmiałam wierzyć, że
postanowił mnie nie gwałcić. Nie śmiałam robić sobie nadziei.
Z
trudem wstałam z łóżka i zadrżałam, czując pod bosymi stopami zimno kamieni.
Gdzie Dracula? Nie czekał, aż się obudzę? A może... może wyszedł?! Imam szansę
uciec?! Jest dzień! Przed południem nawet!
Szybkim,
ale ostrożnym krokiem ruszyłam do holu głównego. Może śpi. Może się gdzieś
czai. Jeśli śpi, to wolę go nie budzić. Jeśli się czai... to niewiele mogę zrobić.
Jedynie błagać niebiosa, by tak nie było. Dlaczego mnie nie przykuł? Dlaczego
mnie ubrał? Naigrywa się ze mnie? Czy... naprawdę postanowił dać mi spokój?
Nie... wtedy by mnie po prostu zabił.
Chyba,
że chce mnie zabić w taki sposób, bym żałowała oporu. Powiedział, że jeszcze
przeproszę. A z tych wszystkich opowieści, które się nasłuchałam podczas
szkolenia wynikało, że on nigdy nie łamie obietnic.
Obiecał
też, że spodoba mi się. Jakże bym chciała, by ten jeden raz złamał obietnicę i
po prostu mnie zabił. Ten jeden raz. Tylko raz. Proszę.
Zeszłam
do holu, patrząc pod nogi, by się nie potknąć. Wciąż byłam osłabiona. Bardzo
osłabiona. Widząc ruch, podniosłam głowę...i znieruchomiałam.
Dracula
stał przy ścianie i zasłaniał jakąś postać. Po ich pozycjach zorientowałam się,
że pije jej krew. Czyli nie spał ani nigdzie nie wyszedł. Kto to?
Łowca!
Otworzyłam
szerzej oczy na widok znajomego pasa, który nosiła większość łowców. Dlaczego
tu jest? Po co przyszedł?!
I co
miałam robić? Mężczyzna szarpał się w jego uścisku, ale Dracula nawet nie
reagował. Był zajęty ofiarą. Teraz było spore prawdopodobieństwo, że mi się
uda. Jeśli udałoby mi się prześlizgnąć
na zewnątrz- mimo, że wrota były zamknięte- byłabym wolna. I uciekłabym od
Draculi na zawsze, jeśli zdążyłabym dotrzeć do kwatery łowców przed nocą. Ostrożnie
postąpiłam kilka kroków w stronę wyjścia, obserwując uważnie czarnowłosego.
Rękę miałam przygotowaną, by chociaż na chwilę przycisnąć go do ściany, jeśli
mnie zauważy. Chciałam uratować tego łowcę, ale nie mogłam... wtedy oboje nie
mielibyśmy szans. Chyba że wampir przyzwyczaił się do mojej mocy i teraz
szybciej się uwolni. W takim wypadku nie miałam szans nawet ja sama.
Nagle
oderwał się od szyi mężczyzny. Zamarłam.
-
Nawet nie masz, po co próbować- odezwał się cicho, patrząc na swoją ofiarę- Nie
uciekniesz mi.
Zauważył
mnie! Zaczęłam kumulować moc, by go docisnąć do ściany... ale usłyszałam
warknięcie łowcy.
-
Nie poddam się tak łatwo!
Powstrzymałam
westchnięcie ulgi. Nie mówił do mnie. Łowca był ledwie przytomny... będę
musiała o nim opowiedzieć, jeśli wrócę do kwatery... i zrobię mu pogrzeb. Błysnęło
srebrne ostrze. W którymś momencie mężczyzna wysunął nóż zza paska i szybkim
ruchem zamierzył się na serce Draculi. Ten z lekceważącym prychnięciem chwycił
go za rękę... i wbił ostrze w jego brzuch. Łowca jęknął i osunął się po
ścianie, kurczowo przyciskając dłonie do rany.
Powstrzymałam
okrzyk i szybszym krokiem zaczęłam się skradać do wrót. Zaraz się obróci. Zaraz
mnie zobaczy. I zaraz mnie zatrzyma.
Dracula
upuścił sztylet na ziemię, patrząc na umierającego.
-
Nie mówiłem do ciebie, łowco- powiedział- Mówiłem do małej łowczyni, która
usiłuje uciec z mojego zamku.
Obrócił
się do mnie z uśmiechem.
konieeeec~ XD specjalnie dla was, konieeec~!Podoba wam się Vlad? Mi cholernie <3 Tak cholernie, że mogłabym zrobić nieoneshota. Wieloshota. A to zły pomysł ;D

Give me more, at this moment. Nosz cudowne to było. Jak ja wielbię twoje opisy, mają w sobie taki klimat, że dosłownie umieram przed ekranem i z niecierpliwością czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńNie maaaam! Jak mi kazaliście dać, to miałam moment, jak dotarła pod hol. Dopisałam resztę i wysłałam. teraz jestem na zerze. Chociaż nie 136 słów mam.
Usuń