poniedziałek, 6 lipca 2015

Bo kobiety nie mają prawa walczyć (Secundo)


Kii, naprawdę chcę, abyś pograła w Castlevanię i pomogę ci, jak mogę D:
Zauważyłam, że gdy temat schodzi na oneshoty 18+ nagle jest więcej komentarzy xD Dodając Kii i Castlevanię... sporo ich. Proponuję jakiś czat. Na przykład taki, jak z DRRR (Durarara)... jbc, to siedzę tu. Ile będę mogła. Mogę ustawić to na stronę startową... i chyba tak zrobię. Jeśli nie spotkacie czatu z taką nazwą, to sami załóżnie. I przyjdę ;) Tam się inaczej nazywam i nie chce mi się tego zmieniać... ale rozpoznacie. Crivat bodajże.
Kazano mi dać więcej. Ale zaś się załamiecie ^.^ Nie wiem, ile notek (takich długich) to jeszcze zajmie. Sądzę, że jedną, dwie. Tak sądzę... ale któż to wie ;) Wiem, jak się zakończy, jeszcze wydarzenia pomiędzy.
To jest jakiś sadystyczny oneshot... musicie się przyzwyczaić do mojej sadystyczności...
+18
___________________________

Nie podobał mi się ten strój. Tak samo jak to, co ze mną zamierzał.
- Zostaw mnie!- wydusiłam, gdy musnął ustami moją szyję w miejscu tętnicy szyjnej.
- Dlaczego?- wymruczał- Obiecałem, że ci się spodoba. I tak będzie.
- Spodoba mi się, jeśli mnie puścisz!
Zadrżałam, czując na brzuchu chłodną rękę. Mam go odrzucić? Teraz? Zdradzę się, a także go rozzłoszczę...
- A teraz to była rozkosz czy odraza?- wyszeptał cicho rozbawiony.
- Odraza!- warknęłam, próbując zrzucić mężczyznę bez wykorzystania telekinezy. Westchnął cicho i przyblokował moje nogi swoimi.
- Zamierzasz się opierać?
- Głupie pytanie!- odparłam ostro.
- Poważnie?- spojrzał na mnie zaskoczony- Nie boisz się mnie?
- Boję...!- znieruchomiałam na chwilę- I wiem, że zrobisz ze mną, co zechcesz. Jednak nie pozwolę ci na to tak łatwo. Będę się opierać, ile mogę!
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko.
- Muszę cię jakoś przekonać- znowu musnął ustami tętnicę, ale powstrzymałam drżenie. To nie była rozkosz. Może odraza. Alena pewno strach- Wiesz, jakie właściwości ma ślina wampira?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo zatopił kły w mojej szyi. Napięłam się i pisnęłam,  ale po ukłuciu bólu... gorąco od szyi pomknęło w dół, między nogi. Zarumieniłam się.
- Przestań!- jęknęłam, mimo wszystko próbując go zrzucić. Nigdy czegoś takiego nie czułam. I nie zamierzałam czuć, skoro Dracula to powodował. Jakkolwiek przyjemne to było. Prócz tego dziwnego uczucia, czułam, że słabnę. Wampir pił naprawdę szybko. Wzrok mi się rozmazał.
- Och- znów poczułam ukłucie bólu, gdy wysunął kły. Spojrzał na mnie zielonymi oczami... z podziwem?- Pijąc twoją krew, słyszę, o czym myślisz. I naprawdę tego nie chcesz. Tego się nie spodziewałem. To twoja cecha, czy wynik szkolenia na łowcę?
Wymamrotałam coś, próbując skupić na nim wzrok. Jeszcze udawało mi utrzymać przytomność, ale krew wciąż płynęła po szyi na poduszki. Chciał mnie wykrwawić i dopiero potem zgwałcić? Czy przez moje myśli zapomniał mnie wyleczyć? Jeśli tak, to może umrę, zanim
- Cóż tam mamroczesz, moja mała łowczyni?- Dracula nachylił się odrobinę. Próbował mnie zaczarować? Powinnam spojrzeć gdzie indziej... ale wtedy słowa straciłyby na sile.
- Powiedziałam: Pieprz się, dupku- powtórzyłam, patrząc na niego twardo. Roześmiał się szczerze rozbawiony. Chyba się rozproszył. Spróbować go odrzucić? Czy jeszcze nie teraz? Byłam słaba... a jeśli to moja ostatnia szansa? Tylko co zrobię, gdy już go odrzucę? Wciąż będę przykuta do łoża.
Ale przynajmniej chociaż na chwilę uprzykrzę mu nie-życie.
Napięłam ręce, by skupił się na łańcuchach, a nogą poruszyłam, by skupić się na kolanie. Jeśli mi się uda, to go odepchnę, kopiąc między nogi. Jeszcze bardziej go zaboli. Mężczyzna spojrzał na moje nadgarstki, jakby upewniając się, że nie uwolnię ich... a ja w tym samym momencie skupiłam energię i posłałam go na ścianę. Uderzył w nią z nieprzyjemnym odgłosem, ale tym razem zamiast rozproszyć siłę, docisnęłam wampira do ściany. Jeśli dobrze pójdzie, to trochę tam pobędzie...
- Jesteś ciekawą osobą- warknął wampir. Widziałam, jak siłuje się z niemocą. Był zły? Nie... był wściekły.
- Nie wiem, jak to odebrać- mruknęłam. Usiłując trzymać energię na tym samym poziomie, przekręciłam się na brzuch i usiadłam, napinając łańcuchy. Zakręciło mi się w głowie, ale na moment zacisnęłam powieki i znowu było w miarę. Chociaż czułam się okropnie słaba. Zbyt słaba. Szarpnęłam kajdankami. Do czego są przypięte? Do drewna? Metalu? Do drewnianej ramy łoża. Uda mi się ją zniszczyć? Może znowu telekineza?
Chłodne ramiona otoczyły moje ciało z erotyczną zmysłowością.
Kiedy on się uwolnił?!
Szarpnęłam się z paniką i poczułam, że zlizuje krew z mojej szyi ze śmiechem.
- Nieźle. Ale ja też mam zdolności. Twoja telekineza jest niczym wobec tego, co ja mogę ci zrobić.
Wściekłość z jego głosu zniknęła. Znowu. Albo dobrze gra, albo w ogóle nie był wściekły.
- Twój opór sprawia, że jeszcze bardziej cię pożądam. Dziewicy z umiejętnościami łowcy i takim charakterem.
- Skąd ty...?!
- Z krwi można wiele się dowiedzieć, moja mała łowczyni- zaśmiał się cicho. Znieruchomiałam, czując łzy pod powiekami. Sama to powiedziałam. Zrobi ze mną, co zechce. Nie bez powodu mnie przykuł. Wiedział, że będę w stanie stawić mu opór. Nie nie docenił mnie. Jednak jakkolwiek beznadziejna była sytuacja, nie rozpłaczę się. Nie przed Draculą.
Słabłam. Krew zaczynała krzepnąć, ale wciąż płynęła. Czy raczej wampir ją zlizywał. Bardzo nie fajnymi, erotycznymi ruchami, które przyprawiały mnie o dreszcze. Na łóżku widniała spora czerwona plama, której wielkość przerażała. Straciłam naprawdę dużo krwi.
- Proszę...- zmusiłam się do mówienia, czując, jak jego ręka zaczyna błądzić po moim brzuchu. Znowu- ... nie... gwałć mnie... gdy będę... nieprzytomna.
I straciłam przytomność.

***
Żyłam.
Leżałam na tym samym łóżku.
Między nogami nic mnie nie bolało... czyli naprawdę mnie tknął?
A poza tym...
Nie byłam przykuta. Leżałam w pozycji embrionalnej, w jakieś lekkiej szacie, prawdopodobnie koszuli nocnej...
Dotknęłam szyi. Miałam rany, a każde napięcie mięśni szyi bolało... ale najwyraźniej nie zrobił mi żadnej krzywdy, gdy zemdlałam. Dlaczego? Nie śmiałam wierzyć, że postanowił mnie nie gwałcić. Nie śmiałam robić sobie nadziei.
Z trudem wstałam z łóżka i zadrżałam, czując pod bosymi stopami zimno kamieni. Gdzie Dracula? Nie czekał, aż się obudzę? A może... może wyszedł?! Imam szansę uciec?! Jest dzień! Przed południem nawet!
Szybkim, ale ostrożnym krokiem ruszyłam do holu głównego. Może śpi. Może się gdzieś czai. Jeśli śpi, to wolę go nie budzić. Jeśli się czai... to niewiele mogę zrobić. Jedynie błagać niebiosa, by tak nie było. Dlaczego mnie nie przykuł? Dlaczego mnie ubrał? Naigrywa się ze mnie? Czy... naprawdę postanowił dać mi spokój? Nie... wtedy by mnie po prostu zabił.
Chyba, że chce mnie zabić w taki sposób, bym żałowała oporu. Powiedział, że jeszcze przeproszę. A z tych wszystkich opowieści, które się nasłuchałam podczas szkolenia wynikało, że on nigdy nie łamie obietnic.
Obiecał też, że spodoba mi się. Jakże bym chciała, by ten jeden raz złamał obietnicę i po prostu mnie zabił. Ten jeden raz. Tylko raz. Proszę.
Zeszłam do holu, patrząc pod nogi, by się nie potknąć. Wciąż byłam osłabiona. Bardzo osłabiona. Widząc ruch, podniosłam głowę...i znieruchomiałam.
Dracula stał przy ścianie i zasłaniał jakąś postać. Po ich pozycjach zorientowałam się, że pije jej krew. Czyli nie spał ani nigdzie nie wyszedł. Kto to?
Łowca!
Otworzyłam szerzej oczy na widok znajomego pasa, który nosiła większość łowców. Dlaczego tu jest? Po co przyszedł?!
I co miałam robić? Mężczyzna szarpał się w jego uścisku, ale Dracula nawet nie reagował. Był zajęty ofiarą. Teraz było spore prawdopodobieństwo, że mi się uda.  Jeśli udałoby mi się prześlizgnąć na zewnątrz- mimo, że wrota były zamknięte- byłabym wolna. I uciekłabym od Draculi na zawsze, jeśli zdążyłabym dotrzeć do kwatery łowców przed nocą. Ostrożnie postąpiłam kilka kroków w stronę wyjścia, obserwując uważnie czarnowłosego. Rękę miałam przygotowaną, by chociaż na chwilę przycisnąć go do ściany, jeśli mnie zauważy. Chciałam uratować tego łowcę, ale nie mogłam... wtedy oboje nie mielibyśmy szans. Chyba że wampir przyzwyczaił się do mojej mocy i teraz szybciej się uwolni. W takim wypadku nie miałam szans nawet ja sama.
Nagle oderwał się od szyi mężczyzny. Zamarłam.
- Nawet nie masz, po co próbować- odezwał się cicho, patrząc na swoją ofiarę- Nie uciekniesz mi.
Zauważył mnie! Zaczęłam kumulować moc, by go docisnąć do ściany... ale usłyszałam warknięcie łowcy.
- Nie poddam się tak łatwo!
Powstrzymałam westchnięcie ulgi. Nie mówił do mnie. Łowca był ledwie przytomny... będę musiała o nim opowiedzieć, jeśli wrócę do kwatery... i zrobię mu pogrzeb. Błysnęło srebrne ostrze. W którymś momencie mężczyzna wysunął nóż zza paska i szybkim ruchem zamierzył się na serce Draculi. Ten z lekceważącym prychnięciem chwycił go za rękę... i wbił ostrze w jego brzuch. Łowca jęknął i osunął się po ścianie, kurczowo przyciskając dłonie do rany.
Powstrzymałam okrzyk i szybszym krokiem zaczęłam się skradać do wrót. Zaraz się obróci. Zaraz mnie zobaczy. I zaraz mnie zatrzyma.
Dracula upuścił sztylet na ziemię, patrząc na umierającego.
- Nie mówiłem do ciebie, łowco- powiedział- Mówiłem do małej łowczyni, która usiłuje uciec z mojego zamku.
Obrócił się do mnie z uśmiechem.



konieeeec~ XD specjalnie dla was, konieeec~!Podoba wam się Vlad? Mi cholernie <3 Tak cholernie, że mogłabym zrobić nieoneshota. Wieloshota. A to zły pomysł ;D

2 komentarze:

  1. Give me more, at this moment. Nosz cudowne to było. Jak ja wielbię twoje opisy, mają w sobie taki klimat, że dosłownie umieram przed ekranem i z niecierpliwością czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie maaaam! Jak mi kazaliście dać, to miałam moment, jak dotarła pod hol. Dopisałam resztę i wysłałam. teraz jestem na zerze. Chociaż nie 136 słów mam.

      Usuń