niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział X- część 1

Powiedziałam, to jest ^^ na marginesie, też jesteście chłopczycami? (jeszcze bardziej na marginesie, pod kątem językowym ten rozdział mi nie wyszedł)
------------------------------



Rozdział X

- Hm… dostałam kalendarz i zegar… pewnie, żebym wiedziała ile spałam i która godzina.- stałam przed ścianą, na której były zawieszone te dwa przedmioty.- Znów dwa dni…
„Tym razem Alucard miał rację. Zostałam tylko ja. Nie ma rodziców, więc nie powinnam się użalać o mnie, tylko się cieszyć, że żyję. Nawet u wampira. Urodziny taty POWINNY być wczoraj.”
Poszłam do łazienki. Gdy wyszłam ktoś zapukał do drzwi pokoju.
- Proszę!- zawołałam, a do pokoju wszedł Walter.
- Skoro się już obudziłaś, to proszę obiad- podał mi tacę.
„Już popołudnie?”
- Oraz mam wiadomość.
- Jaką?
- Sir Integral Farburke Wingates Hellsing chciała się spotkać z tobą i z Panem Alucardem.
- A kto to jest?
- To Moja Pani.- do pokoju wszedł Alucard. Spojrzałam na niego podejrzliwie i mimowolnie cofnęłam się o krok. Zignorował ten ruch.- O  dwudziestej przyjedzie tutaj.- spojrzałam na zegarek. Siedemnasta.- Bądź gotowa.
- A co twoja pani chce ode mnie?
- Chce cię poznać.
- Czemu?
- Kazała się powiadomić jak będziesz gotowa. Jak już się zaaklimatyzujesz.- zobaczyłam cień uśmiechu.
- Po co?
- Oj… przestań już się pytać.- Wampir westchnął.- Chodź, Walter. Panienka Stone musi się znaleźć sobie jakąś odpowiednią sukienkę.
- SUKIENKĘ?!
- Tak, sukienkę. Nie chcę, byś wypadła źle przy Mojej Pani.
Tym razem ja westchnęłam.
- No dobra…
Wyszli, a ja zajrzałam do szafy i wybrałam ładną, długą, białą suknię.
„Pewnie mam też ubrać ładne buty… takie z obcasami… NIENAWIDZĘ OBCASÓW”
Ja, chłopczyca, nigdy nie lubiłam, i nie będę lubić sukienek, spódniczek i pięknych bucików. Adidasy i jeansy są lepsze. Jednak tutaj muszę ubrać się „kobieco”. Wybrałam te z najmniejszymi obcasami.

Rozdział IX- część 4

Gomenesai, gomenesai... ;( Dostałam karę na komputer, już jej nie mam, a więc macie notkę :3
I witam Vinterry-san ^^
Za to, że spóźniłam się tyle z notką, to od razu dam następną :D Nie martwcie się, w czwartek i tak będzie.
-------------------------------


Znowu zamarłam, a potem podbiegłam do drzwi. Zamknięte.
„Znowu?! Kolejny czar…”
Zaczęłam szarpać klamkę, a Wampir przyglądał się moim poczynaniom, stojąc spokojnie w jednym miejscu.
- Już się uspokoiłaś?- spytał.
- NIE!- wrzasnęłam i podbiegłam do niego z zamiarem przebicia go swoim nożem, który zawsze nosiłam w kieszeni bluzy. Wykonałam pchnięcie, a on znikł i pojawił się za mną. Chwycił mnie tak, że nie umiałam się wyrwać i zasłonił mi ręką usta, żebym nie krzyczała. Zaczęłam się szarpać, ale po chwili przestałam i osunęłam się na ziemie, dalej trzymana przez Alucarda.
- Już?- spytał ponownie. W odpowiedzi spuściłam głowę, a z oczu poleciały łzy, mocząc białą rękawiczkę.
„Przebiegły i złośliwy krwiopijca…”
- Dziękuję za komplement.- swobodny głos Wampira mnie zirytował- A teraz przechyl głowę.- zignorowałam polecenie i spróbowałam się szarpnąć.
- Uspokój się. To nic nie da.- liznął moją szyję. Po raz kolejny spróbowałam się uwolnić.
-Chcesz, żebym cię związał?- mruknął.
- Nie.- syknęłam przez jego palce.- Chce żebyś mnie puścił.
- Tego się nie da zrobić.- szepnął mi do ucha i wbił kły w skórę. Poczułam falę bólu. Nie krzyknęłam, bo nie chciałam mu sprawiać przyjemności. Przestalam się szarpać.
„Bo po co? Jeśli się poruszę, kły rozszarpią mi szyję i prawdopodobnie umrę. W co ja się wpakowałam?!”
Pomyślałam i znowu poleciały mi łzy.
„Ale dzisiaj się nie poddam. Nie zasnę”
Postanowiłam.
Starałam się nie zamykać oczu na zbyt długo. Po kilku minutach wzrok zaczął mi się rozmazywać i przywracałam go do stanu używalności przez szybsze mruganie.
Przestałam czuć nogi i poruszyłam nimi.
- Spokojnie. Tylko odpływa z nich krew…- mruknął Alucard.
- Spokojnie? Tylko?- jęknęłam.
- Odpływa nawet jak śpisz, więc nie ma powodu do obaw.
Spuściłam głowę i zaszlochałam.
„W co ja się wpakowałam?”
- Wolałabyś umrzeć?- spytał łagodnie Wampir. Zezłościłam się.
- A żebyś wiedział.- warknęłam. Poczułam jak krew płynie szybciej.
- Przestań się złościć. Ubywa ci krwi.
- A nie ubywa jak pijesz?!
- Teraz ubywa na daremne… a tak możesz wykarmić niewinnego wampira…- zaśmiał sie cicho.
- Niewinnego…- prychnęłam, ale moje sprzeciwy zostały przerwane, gdy znów zaczął pić.
Po kilkunastu minutach powstrzymywania się przed uśnięciem, poczułam jak przestaje. Zlizał pozostałe kropelki, a potem wyjął coś, co jak się domyśliłam było plastrem i nakleił mi na ranę. Wodziłam oczami po rozmazanych kształtach nie mogąc się ruszyć. Alucard podniósł mnie, położył do łóżka i przykrył kołdrą. Spojrzałam na niego i zobaczyłam ledwie widoczny, rozmazany uśmiech.
- Wytrzymałaś, ale teraz możesz już iść spać.
„ Najpierw mną rzuca i mnie gryzie, a teraz okazuje troskę…”

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział IX- część 3

Heh, zdążyłam (mam dzisiaj ciężki dzień, myślałam, że se nie uda) :D Nie mam co powiedzieć, chociaż... gdzie Tanja-chan? :( nie widziałam jej ostatnio...
Macie notkę :) Hehe (wredna Arisu powraca)
---------------------------


Wzdrygnęłam się na te słowa.
- A co z twoim…- zawiesiłam głos. Nie chciałam tego mówić.
- Posilaniem się?- podpowiedział, a ja kiwnęłam głową. Skoro tu mieszkam, to musiał być jakiś warunek. I miałam rację- Proponuję co drugi dzień pod wieczór, a jak pójdziesz do szkoły to w piątki.- Zamyśliłam się.
„Niezła propozycja, ale jakiś haczyk chyba jest… Czuję go. Ale na razie…”
- Myślę, że zgoda. A właśnie! Gdy mnie zostawiłeś  chacie, to gdzie musiałeś iść? Podobno te naboje nie są na ludzi?…
- Mam swoje zadania. Zabijam inne, zagrażające życiu ludzi wampiry. Dlatego zabiłem tego śmiecia, a potem cię zostawiłem. Poszedłem zabijać jego sługi.
- Czemu uważasz mnie za silną?
- Bo tak jest. Masz silną wolę i nie dałaś się zabić.
Zamyśliłam się.
- Zdążyłam zauważyć, że bardzo lubisz uciekające i panicznie bojące się ofiary.- spojrzałam na niego chłodno. Ku mojemu zdziwieniu Alucard odwrócił wzrok.
- Jestem wampirem, to normalne.
Spojrzałam na niego podejrzliwie.
- Chyba ostatnie pytanie. Co teraz? Przed pójściem do szkoły.
- Nie jestem pewny, ale chyba dostanę zlecenie od swojej Pani…
- Pani?! Ty masz PANIĄ?!- zawołałam zdziwiona. Uśmiechnął się szeroko.
- A mam. Duża część wampirów ma za swojego władcę człowieka. A co do ciebie, to nie wiem. Myślę, że Walter mógłby cię oprowadzić po domu.
     Nagle znikł, a ja poczułam silne uderzenie w mostek. Poleciałam do tyłu, uderzając o ścianę. Zamknęłam oczy i próbowałam złapać oddech.
„Co ty robisz?! Uderzenie w mostek nie jest przyjemne…”.
Na prawo ode mnie coś się poruszyło.
-Bu.- odezwał się tuz przy moim uchu Wampir. Po raz kolejny podskoczyłam ze strachu i zaskoczenia. Bolała mnie głowa od uderzenia. Powoli wstałam, chwiejąc się. Po mojej lewej stronie pojawił się Alucard. Zamachnęłam się, ale trafiłam tylko w pustkę. Wyprostowałam się, zamknęłam oczy i starałam uspokoić.
„Mówił, że nie chce mi nic zrobić… nie ma się czego bać…”
-Dokładnie.- usłyszałam za sobą i znowu się zamachnęłam. Poczułam jak Alucard blokuje cios i chwyta moją dłoń. Otworzyłam oczy i odepchnęłam go, a on znikł ze śmiechem. Niespokojnie rozglądając się, cofnęłam się pod ścianę. Lustrowałam pokój szukając jakiejś oznaki, gdzie Wampir jest.
- Ten sam błąd.- odezwał się za mną głos. Zamarłam.- Znowu stanęłaś pod ścianą.- poczułam jak odrywa plaster i przykleja nowy.
-A ja chciałem ci tylko zmienić opatrunek…- Odwróciłam się do niego.
- To po co mnie atakowałeś?- warknęłam. Uśmiechnął się.
- Żeby zobaczyć jak zareagujesz. Musisz się wiele nauczyć.
- Skoro już mam nowy opatrunek, to Walter może mnie oprowadzić?
- Jeszcze jedna rzecz.
- Jaka?
- Dzisiaj mnie karmisz.- odruchowo się cofnęłam.
- Czemu?! Przecież nie minęły…- nagle załam sobie sprawę.- …dwa dni.- wyszeptałam. Znowu zrobiłam krok do tyłu.- Wiedziałam, że jest jakiś haczyk! To nie fair!
- To może być tak jak w szkole…
- Okej. – rozluźniłam się.
- … tyle, że jest dzisiaj piątek.- dokończył.