------------------------------
Rozdział X
- Hm… dostałam kalendarz i zegar… pewnie, żebym
wiedziała ile spałam i która godzina.- stałam przed ścianą, na której były
zawieszone te dwa przedmioty.- Znów dwa dni…
„Tym razem Alucard miał rację. Zostałam tylko ja. Nie ma
rodziców, więc nie powinnam się użalać o mnie, tylko się cieszyć, że żyję.
Nawet u wampira. Urodziny taty POWINNY być wczoraj.”
Poszłam do łazienki. Gdy wyszłam ktoś zapukał do drzwi
pokoju.
- Proszę!- zawołałam, a do pokoju wszedł Walter.
- Skoro się już obudziłaś, to proszę obiad- podał mi
tacę.
„Już popołudnie?”
- Oraz mam wiadomość.
- Jaką?
- Sir Integral Farburke Wingates Hellsing chciała się
spotkać z tobą i z Panem Alucardem.
- A kto to jest?
- To Moja Pani.- do pokoju wszedł Alucard. Spojrzałam na
niego podejrzliwie i mimowolnie cofnęłam się o krok. Zignorował ten ruch.-
O dwudziestej przyjedzie tutaj.-
spojrzałam na zegarek. Siedemnasta.- Bądź gotowa.
- A co twoja pani chce ode mnie?
- Chce cię poznać.
- Czemu?
- Kazała się powiadomić jak będziesz gotowa. Jak już
się zaaklimatyzujesz.- zobaczyłam cień uśmiechu.
- Po co?
- Oj… przestań już się pytać.- Wampir westchnął.-
Chodź, Walter. Panienka Stone musi się znaleźć sobie jakąś odpowiednią
sukienkę.
- SUKIENKĘ?!
- Tak, sukienkę. Nie chcę, byś wypadła źle przy Mojej
Pani.
Tym razem ja westchnęłam.
- No dobra…
Wyszli, a ja zajrzałam do szafy i wybrałam ładną,
długą, białą suknię.
„Pewnie mam też ubrać ładne buty… takie z obcasami…
NIENAWIDZĘ OBCASÓW”
Ja, chłopczyca, nigdy nie lubiłam, i nie będę lubić
sukienek, spódniczek i pięknych bucików. Adidasy i jeansy są lepsze. Jednak
tutaj muszę ubrać się „kobieco”. Wybrałam te z najmniejszymi obcasami.