Szybkim ruchem sięgnęłam pod płaszcz
Wampira, po jego pistolet, po czym odepchnęłam Alucarda od siebie. Ustawiłam
pistolet („jaki on ciężki! Ile waży?!”)
tak, że gdybym strzeliła, to bym przebiła Alucarda.
- Nie marnuj naboi, bardzo cię proszę.
- Prosisz?- syknęłam, patrząc z
nienawiścią. Najpierw mnie „ratuje”, potem przekonuje, że nic mi nie zrobi,
chroni przed wrogiem, a teraz chce mnie gryźć!
- Tak proszę. Chwilowo mam mało pocisków.-
zobaczyłam jak robi krok w moim kierunku.
„
Stój, albo strzelę!”
Z wielkim trudem utrzymywałam pistolet. Od
tego ciężaru ręce zaczęły mi drżeć. Wampir zatrzymał się, ale…
- Co powiesz na taki?- oniemiałam. Trzymał
w ręce podobny, tyle, że czarny i większy, który był skierowany prosto w moje
oczy.
- Skoro mi nie wierzysz, to mam spełnić
twoją wersję?
Uśmiechał się kpiąco, z lekka wyższością.
Wyglądał również na wściekłego, ale widziałam w jego oku iskierkę czegoś, czego
nie umiałam określić. Podziw? Radość?
-Jesteś silna, ale z nabojem, to chyba byś
sobie nie dała rady, co?- nie śmiałam nawet się poruszyć, czy odezwać. A nawet
pomyśleć.- Mnie pociski z Casulla nie zabiją.- domyśliłam się, że chodzi o
pistolet, który trzymałam.- Może troszkę zabolą, ale nie zabiją. Mówiłem ci.
Jestem najpotężniejszym Wampirem. Jestem Prawdziwym Nieśmiertelnym. Nic mnie
nie zabije. Ogień, święcona woda, kołek, karabiny… a ty chcesz mnie zabić moją
własną bronią? Ale skoro nie chcesz się poddawać…- zanim zdążyłam zareagować
zniknął, a krzesło razem z nim, i pojawił się z powrotem- … to próbuj uciec.
Tylko gdzie? To cię nie minie. Przyrzekam. Możesz zacząć panikować, ale nie
uciekniesz.- skończył z lekkim, złośliwym uśmiechem.
„
Może uda mi się opóźnić”
Wystrzeliłam kilka naboi, które utkwiły w
klatce piersiowej Wampira. Upuściłam pistolet, bowiem nie miałam już siły go
utrzymać i pokuśtykałam do drzwi. Nacisnęłam klamkę, a jak nic to nie dało, to
zaczęłam szarpać. Też nic. Rozejrzałam się po pomieszczeniu.
„
Jest okno, ale musiałabym przejść obok Alucarda”
Znieruchomiała ze strachu, a nie przez
czar, patrzyłam na śmiejącą się postać. Już się wyleczył. Mrugnęłam parę razy,
i zniknął.
Przerażona cofnęłam się pod ścianę
rozglądając się niespokojnie po pomieszczeniu. Zapięłam bluzę. To też mogłoby
trochę opóźnić.
„ I
co teraz? On jest wściekły”
- Nie zaprzeczę, ale zabawa to zabawa.-
Wampir wychylił się ze ściany za mną i wykręcił mi prawą rękę do tyłu. Krzyknęłam
cicho, czując ból. Alucard pociągnął, prawdopodobnie moim, nożem po dłoni,
sprawiając, że krew zaczęła kapać na podłogę. Spróbowałam się wyrwać, ale jakby
tego nie zauważył, tylko zlizał krew z mojej skóry. Ręka przestała tak boleć,
ale nie miałam czasu na zauważenie tego, ponieważ odezwał się.
- Przecież to taka fajna zabawa… uwielbiam
takie ofiary… co uciekają.
Nagle doznałam olśnienia. Znieruchomiałam
wiedziona złośliwością i desperacją.
- Czemu przestałaś?- zaskoczyłam Alucarda.
- Dla ciebie… to przyjemność.- wycedziłam,
wciąż próbując złagodzić ból wykręcanego nadgarstka.
- No i?
- Odbiorę ci ją.- zamknęłam oczy,
przerażona słowami, które miałam za chwilę powiedzieć.- Zabij mnie, pozwól mi
przeżyć. Ale wampirem nie chcę zostać. Chociaż to uszanuj. Nie będę ci się już
przeciwstawiać.
- Naprawdę?- poczułam, że zbliżył się do
mojej szyi i o skórę otarło się coś ostrego zostawiając delikatny ślad. Próbowałam
pokazać, że nie rzucałam słów na wiatr, ale drgnęłam, gdy przesunął językiem po
szyi. On czerpał przyjemność nie tylko z prób uciekania, ale także z samego
strachu. Tego niestety nie mogłam go pozbawić.
Zamarłam, gdy kieł znów dotknął skóry.
- Nie ruszę się.- wycedziłam, starając się
nie okazać, jak bardzo drży mi głos.- Ale przestań mnie prowokować i się bawić.
Gdy to powiedziałam, Alucard mnie puścił. Szybko
przycisnęłam krwawiącą dłoń do bluzki. Wampir pojawił się przede mną, a widząc
mój ruch, podszedł do drzwi, nacisnął klamkę i zanim zdążyłam zareagować, wyszedł.
Gdzie, i po co poszedł?
------------------------
Ale przeciągam ten fragment... w każdym razie oto kolejny pościk, i oczywiście będa dalej wychodzić :3 To, że pisze też na innym blogu, nie znaczy, że zaprzestane działalności tego >.<
A jak już mowa o drugim blogu, oto adres, gorąco zapraszam:
A tak poza tym, dzisiaj Śmigus Dyngus, więc, choc jestem dziewczyną, czujcie się oblani internetową wodą ^^
Wesołych Jajka, następna notka w czwartek.
Alucard zaczyna mi działać na nerwy >.<
OdpowiedzUsuńJa także gorąco zapraszam na Japan zone :) Więc Wesołego Jajka i miłego rzucania się śnieżkami :3
Czytam tego bloga od paru dni... i musze przyznać że jest genialny. Jeszcze nigdy nie czytałam tak wciągającego fanfika z hellsinga. Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału, pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuń~Tanja
Nie tylko wam działa na nerwy... nawet mi jako autorce xD
OdpowiedzUsuńTanja-san (czy Natalia-san? nie wiem jak nazywać), arigato gozaimasu za twoją opinię ^^
Pozdrawiam (i też obrzucam śnieżkami ^^)
Ohayoo, można spytać kiedy następny rozdział ? :)
OdpowiedzUsuń