niedziela, 16 sierpnia 2015

Nienawidzę go 3


I macie też więcej Aleksji i dobrego Vlada.
___________________________________


Byłam ubrana w sukienkę. Pierwszy raz od roku byłam ubrana w sukienkę. I pierwszy raz w życiu pomyślałam, że sukienki są niepraktyczne. Gdy mieszkałam z mamą, chodziłam ubrana jak kobieta, ale teraz wymyśliłam, że są beznadziejne, ponieważ nie dało się skryć broni nigdzie, poza łydką. Rok udawałam chłopaka, należąc do wojska, a to odbiło swoje piętno na mojej psychice. Teraz nie chodziłam bez broni. Tym bardziej w obecności Draculi.
A jeszcze bardziej w obecności ludzi, którzy wiedzieli, że przebywam z Tepesem.
Powstrzymałam się przed zaciśnięciem dłoni ze złości, bo trzymałam list. Vlad przetransportował mnie prawie pod sam obóz. Wyszłam zza drzew i skrzywiłam się, słysząc krzyki strażników. Powoli rozłożyłam ręce w bezbronnym geście. Zresztą prócz noża na łydce byłam bezbronna.
- Przynoszę wiadomość od Vlada Tepesa!- krzyknęłam- Proszę o wysłuchanie jej!
Strażnicy zawahali się, a potem jeden z nich zniknął między namiotami.
Po kilku minutach z przerażeniem zorientowałam się, że wraca.
Z Juliusem.
Dowódca spojrzał na mnie twardo i bez słowa uniósł rękę, by wziąć list. Pokręciłam głową, cofając się o krok.
- To nie do ciebie, tylko do żołnierzy- powiedziałam- Mam to przeczytać przy wszystkich. I teraz- zniżyłam głos, by tylko on mnie słyszał- nie możesz mnie odprawić, bo strażnicy wiedzą, po co przyszłam.
Spojrzał rozdrażniony.
- Chodź- obrócił się na pięcie i ruszył w głąb obozu- Zadzwoń!- krzyknął do przechodzącego obok żołnierza, który zagapił się na mnie. Kojarzyłam go. Rozpoznał we mnie Aleca, czy po prostu zobaczył kobietę?
- Nie chciałabyś spotkać się z byłymi przyjaciółmi?- Julius spojrzał na mnie przez ramię z kpiącym uśmiechem.
Nie zdążyłam odpowiedzieć.
- Alec?!
W naszą stronę biegł młody żołnierz. Natychmiast go rozpoznałam. Matt, jeden z moich byłych współlokatorów. Rozpoznał mnie!
- Dowódco, z całym szacunkiem...- Matt spojrzał na Juliusa niepewnie, ale ten przytaknął wyraźnie rozbawiony.
- To ty, prawda?!- były współlokator wbił we mnie wzrok- Od początku wydawałaś się delikatna jak na chłopaka... ale nie podejrzewałem, że jesteś kobietą! Co tu robisz? Nie wysłano cię czasem do...- nie skończył. Rozległo się bicie dzwonów, które ogłaszało, że wszyscy mają spotkać się na placu na środku obozu. Uratowało mnie to od odpowiedzi.
Matt zasalutował Juliusowi, rzucił mi zaintrygowane spojrzenie, po czym pobiegł w tamtym kierunku.
- Gdzie mnie prowadzisz?- spytałam wampira.
- Na plac. To będzie odpowiednie miejsce, prawda?
Wymamrotałam odpowiedź, rozglądając się na boki. Żałowałam, że nie wzięłam peleryny. Wtedy nie musiałabym unikać tych zdezorientowanych spojrzeń...
- Baczność!- wrzasnął Julius tak głośno, że aż podskoczyłam. Żołnierze wykonali rozkaz, a ja rozejrzałam się. Moi współlokatorzy stali tam, gdzie zwykle. Odwróciłam wzrok. Może mnie nie rozpoznają...
Julius zatrzymał się, a ja kilka kroków za nim, przodem do wszystkich. Dziwnie było patrzeć z tego miejsca...
- To wysłanniczka Vlada Draculi- powiedział głośno Julius. Czułam od niego odpowiednią dla dowódców aurę... gdyby tylko nie był wampirem- Twierdzi, że przyniosła list i chciałaby go przeczytać na głos. Jesteście...
- Alec!- kątem oka zobaczyłam ruch, a gdy spojrzałam w tamtym kierunku, dwóch starszych żołnierzy powstrzymało Mirceę, mojego drugiego współlokatora, przed wyjściem z szeregu. Odwróciłam wzrok. Skup się na zadaniu. Skup się na liście...
Zapanowało poruszenie, gdy kolejne osoby zaczęły zdawać sobie sprawę z mojej tożsamości.
- Cisza!- rozkazał Julius- Tak, tę kobietę znaliście pod imieniem "Alec". To hańba, że kobiecie udało się dostać do naszego obozu i jeszcze przez rok w nim mieszkać, jednak teraz to już nieważne. Teraz służy Vladowi Tepesowi. Możemy ją zabić- serce podskoczyło mi do gardła- lub wysłuchać wiadomości od Draculi.
Mimo wszystko żołnierze mnie polubili i nawet, jak byłam kobietą, nie chcieli mojej śmierci. Przez kilka sekund panowała cisza, aż ktoś w końcu krzyknął:
- Wiadomość!
Przez ułamek sekundy widziałam na twarzy Juliusa niezadowolenie, jednak zaraz potem kiwnął głową w moja stronę. Z sercem w gardle złamałam pieczęć z wizerunkiem smoka i rozwinęłam kartkę. Zaczęłam czytać lekko drżącym głosem:
- Ja, Vladislav III Dracula z rodu Basarabów, zwany Tepesem, syn Vlada II Dracula, wyzywam Juliusa, dowódcę oddziału zbierającego się przeciwko mnie, na pojedynek do pierwszej krwi...
Powstrzymałam uśmiech, słysząc poruszenie. Julius zesztywniał. Z satysfakcją kontynuowałam:
- Przyrzekam na swój herb, że w razie przegranej, odejdę bez żalu, a jeśli odważę się złamać to przyrzeczenie, pozwolę...- zawahałam się na moment zaskoczona- ... zabić mnie Aleksji, którą widzicie przed sobą- dokończyłam, starając się, by głos brzmiał normalnie- W zamian za to, żądam od Juliusa i wszystkich żołnierzy należących do oddziału, by w razie mojej wygranej pozwolili mi żyć w spokoju w moim domu i więcej nie próbowali mnie zabić.
List był podpisany imieniem Vlada i oznaczony jego pieczęcią. Nie czytałam go wcześniej, dlatego teraz stałam przez kilka sekund tak samo zszokowana jak reszta żołnierzy. Po chwili otrząsnęłam się i zwróciłam głośno do Juliusa, który przyglądał się ludziom.
- Przyjmujesz wyzwanie?
- Tak- odparł bez wahania. Chciał zwiększyć swój autorytet.
- Vlad Tepes daje ci zaszczyt wybrania dnia pojedynku. Sam zastrzega sobie wybranie miejsca- i wybiera ten plac.
Julius powiódł wzrokiem po twarzach mężczyzn.
- Za trzy noce o tej samej porze- powiedział w końcu.
Zanotowałam w pamięci.
- A teraz odejdź w pokoju, Aleksjo, i przekaż mu moją odpowiedź.
***
Vlad ćwiczył w pomieszczeniu obok zbrojowni. Trafiłam tam tylko dlatego, że słyszałam głuche uderzenia miecza o drewniany pień, stojący pośrodku. I to jakiego miecza. Ostrze miało długość prawie równą mojemu wzrostowi, a wraz z rękojeścią mnie przewyższał. Na moich oczach Vlad zamachnął się, jakby broń nic nie ważyła, i uderzył na skos, odłupując pas drewna. Wzdrygnęłam się, widząc siłę ciosu. A ja chciałam się z nim zmierzyć...
- Po co przyszłaś?- spojrzał na mnie. Zaszurałam butami, nagle stwierdzając, że moja prośba jest głupia, bo nigdy się nie zgodzi...
- No... bo się nudzę...- zaczęłam, zacinając się- ... i chciałam spytać... czy mogę pozwiedzać zamek.
- Pozwiedzać?- Vlad uniósł brwi z niedowierzaniem.
- No tak...- odparłam z ociąganiem- Wiem, że nie wypuścisz mnie na zewnątrz, a nie chcę robić nic bez twojej zgody, bo nie wiem czy ci to odpowiada...- w głowie zamieniłam to na "bo się ciebie boję", ale nie zamierzałam ich powtórzyć na głos. Vlad bez słowa wsunął miecz do pochwy i ostrożnie oparł ją o pień. Zmarszczyłam brwi.
- Co robisz?
- Oprowadzę cię.
Zaniemówiłam. No chyba żartuje...
- Co byś chciała zobaczyć?- stanął przede mną- Nie ma sensu chodzenia po całym zamku. Zajęłoby to zbyt dużo czasu.
- Może- zacięłam się. Gdybym była sama, po prostu chodziłabym na ślepo. A skoro Vlad postanowił mi towarzyszyć, musiałam wybrać jakieś miejsca...
Wampir wyminął mnie i ruszył korytarzem. Pospieszyłam za nim.
- Może kapliczka?- wyrzuciłam z siebie. Podobno święte miejsca szkodziły jego gatunkowi...- Albo... twoja komnata? Gdzie miałeś być... złożony po śmierci?
Mocno ryzykowałam, bo podałam dokładnie te miejsca, których nie powinien pokazywać komuś, kto chce go zabić. Vlad musiał pomyśleć to samo, bo obrócił się przodem do mnie, wciąż idąc.
- Podałaś dokładnie te miejsca, których nie powinienem ci pokazywać- stwierdził.
- Co? Faktycznie...- próbowałam udawać nie świadomą, jednak mnie przejrzał i się zaśmiał.
- Pokażę ci je- powiedział- Lepiej, jeśli ja ci je pokażę, niż żebyś pałętała się sama po zamku.
Odetchnęłam. Bałam się, że gdy się zorientuje, będzie zły. A on się nawet zgodził...
- A więc, panno Aleksjo- wysunął w moją stronę rękę z uśmieszkiem- Czy pozwoli się panna oprowadzić po twierdzy Poienari?
Zawahałam się, patrząc na jego dłoń, ale po chwili położyłam na niej swoją. Zadrżałam, czując chłód, ale wyszczerzyłam się. Raz kozie śmierć. Jeden wieczór mogę spędzić na zabawie. Nawet, jeśli miała to być zabawa z Vladem Tepesem. I tak w końcu go zabiję. Ale nie teraz. Teraz czas na trochę relaksu.
Vlad poprowadził mnie do końca korytarza i otworzył któreś drzwi. Znieruchomiałam zauroczona wnętrzem. Znaleźliśmy się w komnacie o ścianach pokrytych w całości gobelinami przedstawiającymi jakieś bitwy. W jednym rogu stało duże łoże z baldachimem, bordową kołdrą i poduszkami. Sprawiło to, że pomieszczenie wyglądało trochę mrocznie. Przy przeciwległej ścianie znajdował się mahoniowy stół, zawalony stosami papierów, a nawet starych zwojów. Weszłam do środka i okręciłam się na pięcie, ogarniając wszystko wzrokiem.
- A to jest...?
- Moja sypialnia- odparł wampir, obserwując mnie z rozbawieniem. Nagle coś przykuło moją uwagę. Podeszłam do jednego z gobelinów i zmarszczyłam brwi.
- To ty?- wskazałam jedną z postaci i zerknęłam na wampira.
- To przedstawienie bitwy pod Tirgoviste, w której brałem udział.
Wyprostowałam się i skrzyżowałam ramiona na piersiach, patrząc na Vlada.
- Dobrze się bawisz, co?
- Pierwszy raz mam okazję oprowadzać kogokolwiek po moim domu- odparł- To dość ciekawe doświadczenie. A twoja radość jest równie interesująca, co zabawna- zmieszałam się, ale zanim cokolwiek odpowiedziałam, spytał- Możemy iść dalej?
- Oczywiście- przytaknęłam pospiesznie i wyszłam na korytarz. Zamknął drzwi komnaty i ruszył z powrotem korytarzem z uśmieszkiem błąkającym się na ustach.
- Vlad?- odezwałam się trochę niepewnie, idąc za nim.
- Hmm?
- Jak się zmienia... w taką istotę?
- W waszych książkach na temat wampirów są tylko wskazówki, jak nas zabić?
- Nie...- zaprotestowałam, ale potem z niechęcią potwierdziłam- Większość mówi o tym, jak was się pozbyć. Albo nie czytałam odpowiednich książek.
- Żeby cię zmienić, musiałbym cię zmusić do wypicia mojej krwi. Potem bym cię zabił i napoił moją krwią- powiedział, zerkając na mnie przez ramię- Chciałabyś zostać wampirem?
- Nie!- odparłam ostro- Nie zapominaj, że nienawidzę wampirów, a w szczególności ciebie!
- Uwierz, nie zapomniałem- mruknął- Spytałem z ciekawości. Nie zamierzam cię zmieniać
***

4 komentarze:

  1. Hehe sypialnia hehe XD * Kii ma sprośne rzeczy w głowie.*
    Coraz bardziej mi się podoba. Będzie w tym jakaś nutka romansu? :D Proszę ładnie. Wiesz buzi, buzi i pozamiatane :D

    OdpowiedzUsuń