I macie też więcej Aleksji i dobrego Vlada.
___________________________________
Byłam ubrana w sukienkę. Pierwszy raz od
roku byłam ubrana w sukienkę. I pierwszy raz w życiu pomyślałam, że sukienki są
niepraktyczne. Gdy mieszkałam z mamą, chodziłam ubrana jak kobieta, ale teraz
wymyśliłam, że są beznadziejne, ponieważ nie dało się skryć broni nigdzie, poza
łydką. Rok udawałam chłopaka, należąc do wojska, a to odbiło swoje piętno na
mojej psychice. Teraz nie chodziłam bez broni. Tym bardziej w obecności
Draculi.
A jeszcze bardziej w obecności ludzi,
którzy wiedzieli, że przebywam z Tepesem.
Powstrzymałam się przed zaciśnięciem
dłoni ze złości, bo trzymałam list. Vlad przetransportował mnie prawie pod sam
obóz. Wyszłam zza drzew i skrzywiłam się, słysząc krzyki strażników. Powoli
rozłożyłam ręce w bezbronnym geście. Zresztą prócz noża na łydce byłam
bezbronna.
- Przynoszę wiadomość od Vlada Tepesa!-
krzyknęłam- Proszę o wysłuchanie jej!
Strażnicy zawahali się, a potem jeden z
nich zniknął między namiotami.
Po kilku minutach z przerażeniem
zorientowałam się, że wraca.
Z Juliusem.
Dowódca spojrzał na mnie twardo i bez
słowa uniósł rękę, by wziąć list. Pokręciłam głową, cofając się o krok.
- To nie do ciebie, tylko do żołnierzy-
powiedziałam- Mam to przeczytać przy wszystkich. I teraz- zniżyłam głos, by
tylko on mnie słyszał- nie możesz mnie odprawić, bo strażnicy wiedzą, po co
przyszłam.
Spojrzał rozdrażniony.
- Chodź- obrócił się na pięcie i ruszył w
głąb obozu- Zadzwoń!- krzyknął do przechodzącego obok żołnierza, który zagapił
się na mnie. Kojarzyłam go. Rozpoznał we mnie Aleca, czy po prostu zobaczył
kobietę?
- Nie chciałabyś spotkać się z byłymi
przyjaciółmi?- Julius spojrzał na mnie przez ramię z kpiącym uśmiechem.
Nie zdążyłam odpowiedzieć.
- Alec?!
W naszą stronę biegł młody żołnierz.
Natychmiast go rozpoznałam. Matt, jeden z moich byłych współlokatorów.
Rozpoznał mnie!
- Dowódco, z całym szacunkiem...- Matt
spojrzał na Juliusa niepewnie, ale ten przytaknął wyraźnie rozbawiony.
- To ty, prawda?!- były współlokator wbił
we mnie wzrok- Od początku wydawałaś się delikatna jak na chłopaka... ale nie
podejrzewałem, że jesteś kobietą! Co tu robisz? Nie wysłano cię czasem do...-
nie skończył. Rozległo się bicie dzwonów, które ogłaszało, że wszyscy mają
spotkać się na placu na środku obozu. Uratowało mnie to od odpowiedzi.
Matt zasalutował Juliusowi, rzucił mi
zaintrygowane spojrzenie, po czym pobiegł w tamtym kierunku.
- Gdzie mnie prowadzisz?- spytałam
wampira.
- Na plac. To będzie odpowiednie miejsce,
prawda?
Wymamrotałam odpowiedź, rozglądając się
na boki. Żałowałam, że nie wzięłam peleryny. Wtedy nie musiałabym unikać tych
zdezorientowanych spojrzeń...
- Baczność!- wrzasnął Julius tak głośno,
że aż podskoczyłam. Żołnierze wykonali rozkaz, a ja rozejrzałam się. Moi
współlokatorzy stali tam, gdzie zwykle. Odwróciłam wzrok. Może mnie nie rozpoznają...
Julius zatrzymał się, a ja kilka kroków
za nim, przodem do wszystkich. Dziwnie było patrzeć z tego miejsca...
- To wysłanniczka Vlada Draculi-
powiedział głośno Julius. Czułam od niego odpowiednią dla dowódców aurę...
gdyby tylko nie był wampirem- Twierdzi, że przyniosła list i chciałaby go
przeczytać na głos. Jesteście...
- Alec!- kątem oka zobaczyłam ruch, a gdy
spojrzałam w tamtym kierunku, dwóch starszych żołnierzy powstrzymało Mirceę,
mojego drugiego współlokatora, przed wyjściem z szeregu. Odwróciłam wzrok. Skup
się na zadaniu. Skup się na liście...
Zapanowało poruszenie, gdy kolejne osoby
zaczęły zdawać sobie sprawę z mojej tożsamości.
- Cisza!- rozkazał Julius- Tak, tę
kobietę znaliście pod imieniem "Alec". To hańba, że kobiecie udało się
dostać do naszego obozu i jeszcze przez rok w nim mieszkać, jednak teraz to już
nieważne. Teraz służy Vladowi Tepesowi. Możemy ją zabić- serce podskoczyło mi
do gardła- lub wysłuchać wiadomości od Draculi.
Mimo wszystko żołnierze mnie polubili i
nawet, jak byłam kobietą, nie chcieli mojej śmierci. Przez kilka sekund
panowała cisza, aż ktoś w końcu krzyknął:
- Wiadomość!
Przez ułamek sekundy widziałam na twarzy
Juliusa niezadowolenie, jednak zaraz potem kiwnął głową w moja stronę. Z sercem
w gardle złamałam pieczęć z wizerunkiem smoka i rozwinęłam kartkę. Zaczęłam
czytać lekko drżącym głosem:
- Ja, Vladislav III Dracula z rodu
Basarabów, zwany Tepesem, syn Vlada II Dracula, wyzywam Juliusa, dowódcę
oddziału zbierającego się przeciwko mnie, na pojedynek do pierwszej krwi...
Powstrzymałam uśmiech, słysząc
poruszenie. Julius zesztywniał. Z satysfakcją kontynuowałam:
- Przyrzekam na swój herb, że w razie
przegranej, odejdę bez żalu, a jeśli odważę się złamać to przyrzeczenie,
pozwolę...- zawahałam się na moment zaskoczona- ... zabić mnie Aleksji, którą
widzicie przed sobą- dokończyłam, starając się, by głos brzmiał normalnie- W
zamian za to, żądam od Juliusa i wszystkich żołnierzy należących do oddziału,
by w razie mojej wygranej pozwolili mi żyć w spokoju w moim domu i więcej nie
próbowali mnie zabić.
List był podpisany imieniem Vlada i
oznaczony jego pieczęcią. Nie czytałam go wcześniej, dlatego teraz stałam przez
kilka sekund tak samo zszokowana jak reszta żołnierzy. Po chwili otrząsnęłam
się i zwróciłam głośno do Juliusa, który przyglądał się ludziom.
- Przyjmujesz wyzwanie?
- Tak- odparł bez wahania. Chciał
zwiększyć swój autorytet.
- Vlad Tepes daje ci zaszczyt wybrania
dnia pojedynku. Sam zastrzega sobie wybranie miejsca- i wybiera ten plac.
Julius powiódł wzrokiem po twarzach
mężczyzn.
- Za trzy noce o tej samej porze-
powiedział w końcu.
Zanotowałam w pamięci.
- A teraz odejdź w pokoju, Aleksjo, i
przekaż mu moją odpowiedź.
***
Vlad ćwiczył w pomieszczeniu obok
zbrojowni. Trafiłam tam tylko dlatego, że słyszałam głuche uderzenia miecza o
drewniany pień, stojący pośrodku. I to jakiego miecza. Ostrze miało długość
prawie równą mojemu wzrostowi, a wraz z rękojeścią mnie przewyższał. Na moich
oczach Vlad zamachnął się, jakby broń nic nie ważyła, i uderzył na skos,
odłupując pas drewna. Wzdrygnęłam się, widząc siłę ciosu. A ja chciałam się z
nim zmierzyć...
- Po co przyszłaś?- spojrzał na mnie.
Zaszurałam butami, nagle stwierdzając, że moja prośba jest głupia, bo nigdy się
nie zgodzi...
- No... bo się nudzę...- zaczęłam,
zacinając się- ... i chciałam spytać... czy mogę pozwiedzać zamek.
- Pozwiedzać?- Vlad uniósł brwi z
niedowierzaniem.
- No tak...- odparłam z ociąganiem- Wiem,
że nie wypuścisz mnie na zewnątrz, a nie chcę robić nic bez twojej zgody, bo
nie wiem czy ci to odpowiada...- w głowie zamieniłam to na "bo się ciebie
boję", ale nie zamierzałam ich powtórzyć na głos. Vlad bez słowa wsunął
miecz do pochwy i ostrożnie oparł ją o pień. Zmarszczyłam brwi.
- Co robisz?
- Oprowadzę cię.
Zaniemówiłam. No chyba żartuje...
- Co byś chciała zobaczyć?- stanął przede
mną- Nie ma sensu chodzenia po całym zamku. Zajęłoby to zbyt dużo czasu.
- Może- zacięłam się. Gdybym była sama,
po prostu chodziłabym na ślepo. A skoro Vlad postanowił mi towarzyszyć,
musiałam wybrać jakieś miejsca...
Wampir wyminął mnie i ruszył korytarzem.
Pospieszyłam za nim.
- Może kapliczka?- wyrzuciłam z siebie.
Podobno święte miejsca szkodziły jego gatunkowi...- Albo... twoja komnata? Gdzie
miałeś być... złożony po śmierci?
Mocno ryzykowałam, bo podałam dokładnie
te miejsca, których nie powinien pokazywać komuś, kto chce go zabić. Vlad
musiał pomyśleć to samo, bo obrócił się przodem do mnie, wciąż idąc.
- Podałaś dokładnie te miejsca, których nie powinienem ci pokazywać- stwierdził.
- Co? Faktycznie...- próbowałam udawać
nie świadomą, jednak mnie przejrzał i się zaśmiał.
- Pokażę ci je- powiedział- Lepiej, jeśli
ja ci je pokażę, niż żebyś pałętała się sama po zamku.
Odetchnęłam. Bałam się, że gdy się
zorientuje, będzie zły. A on się nawet zgodził...
- A więc, panno Aleksjo- wysunął w moją
stronę rękę z uśmieszkiem- Czy pozwoli się panna oprowadzić po twierdzy
Poienari?
Zawahałam się, patrząc na jego dłoń, ale
po chwili położyłam na niej swoją. Zadrżałam, czując chłód, ale wyszczerzyłam
się. Raz kozie śmierć. Jeden wieczór mogę spędzić na zabawie. Nawet, jeśli
miała to być zabawa z Vladem Tepesem. I tak w końcu go zabiję. Ale nie teraz.
Teraz czas na trochę relaksu.
Vlad poprowadził mnie do końca korytarza
i otworzył któreś drzwi. Znieruchomiałam zauroczona wnętrzem. Znaleźliśmy się w
komnacie o ścianach pokrytych w całości gobelinami przedstawiającymi jakieś
bitwy. W jednym rogu stało duże łoże z baldachimem, bordową kołdrą i
poduszkami. Sprawiło to, że pomieszczenie wyglądało trochę mrocznie. Przy
przeciwległej ścianie znajdował się mahoniowy stół, zawalony stosami papierów,
a nawet starych zwojów. Weszłam do środka i okręciłam się na pięcie, ogarniając
wszystko wzrokiem.
- A to jest...?
- Moja sypialnia- odparł wampir,
obserwując mnie z rozbawieniem. Nagle coś przykuło moją uwagę. Podeszłam do
jednego z gobelinów i zmarszczyłam brwi.
- To ty?- wskazałam jedną z postaci i
zerknęłam na wampira.
- To przedstawienie bitwy pod Tirgoviste,
w której brałem udział.
Wyprostowałam się i skrzyżowałam ramiona
na piersiach, patrząc na Vlada.
- Dobrze się bawisz, co?
- Pierwszy raz mam okazję oprowadzać
kogokolwiek po moim domu- odparł- To dość ciekawe doświadczenie. A twoja radość
jest równie interesująca, co zabawna- zmieszałam się, ale zanim cokolwiek
odpowiedziałam, spytał- Możemy iść dalej?
- Oczywiście- przytaknęłam pospiesznie i
wyszłam na korytarz. Zamknął drzwi komnaty i ruszył z powrotem korytarzem z
uśmieszkiem błąkającym się na ustach.
- Vlad?- odezwałam się trochę niepewnie,
idąc za nim.
- Hmm?
- Jak się zmienia... w taką istotę?
- W waszych książkach na temat wampirów
są tylko wskazówki, jak nas zabić?
- Nie...- zaprotestowałam, ale potem z
niechęcią potwierdziłam- Większość mówi o tym, jak was się pozbyć. Albo nie
czytałam odpowiednich książek.
- Żeby cię zmienić, musiałbym cię zmusić
do wypicia mojej krwi. Potem bym cię zabił i napoił moją krwią- powiedział,
zerkając na mnie przez ramię- Chciałabyś zostać wampirem?
- Nie!- odparłam ostro- Nie zapominaj, że
nienawidzę wampirów, a w szczególności ciebie!
- Uwierz, nie zapomniałem- mruknął-
Spytałem z ciekawości. Nie zamierzam cię zmieniać
***

Hehe sypialnia hehe XD * Kii ma sprośne rzeczy w głowie.*
OdpowiedzUsuńCoraz bardziej mi się podoba. Będzie w tym jakaś nutka romansu? :D Proszę ładnie. Wiesz buzi, buzi i pozamiatane :D
XD Nic nie powiem, poza tym... że to tragedia ._.
UsuńMoje *chlip* wyobrażenia * chlip* padły
UsuńXD To moja jedyna odpowiedz.
Usuń