Przyszła odpowiedź od wydawnictwa. Pozytywna! :D
Kii, tak btw... jakim cudem ty masz u siebie XX rozdział, a ja XIX? xD
_______________________________________
- Chcę odwiedzić moją przyjaciółkę-
oznajmiłam, gdy znalazłam Włada w zbrojowni. Opuścił Smoczy Szpon i spojrzał na
mnie z lekkim rozdrażnieniem.
- I co z tego?
- A zamierzasz mi pozwolić?
- Możliwe. Zależy.
- Od czego?- skrzyżowałam ręce na
piersiach, zdesperowana, by odwiedzić Wiolę. Znowu do mnie wydzwaniała, a gdy
odrzucałam połączenie, pytała w smsie, z którym facetem aktualnie znajdowałam
się w pomieszczeniu.
Wampir przez chwilę na mnie patrzył, a
potem wybuchnął śmiechem, jakby wiedział, o czym myślę.
- Od tego, ile wie- odparł- Co jej o mnie
opowiedziałaś. Że cię więżę?
- Że się mną opiekujesz- odgryzłam się.
- Wie, że wampiry istnieją?
- Nie. Chociaż miałam ochotę jej
powiedzieć. Jednak gdyby mi uwierzyła, spieprzyłabym jej życie.
- Masz rację. Musiałbym ją zabić.
- Nawet się nie waż!- przeraziłam się,
ale zaraz potem ucieszyłam, gdy dodał:
- Jeśli nic jej nie powiesz, mogę się
zgodzić.
- Na kilka dni?- zaryzykowałam. Zmierzył
mnie sceptycznym spojrzeniem, a po chwili westchnął.
- Cholera, mam do ciebie słabość. Niech
ci będzie.
Rozpromieniłam się.
***
Uderzyłam pięścią w drzwi do domu
przyjaciółki z szerokim uśmiechem. Usłyszałam, jak spojrzała przez wizjer, a
potem podekscytowane odgłosy przekręcania kilku zamków.
- Karaś!- zanim zdążyłam ją przywitać,
Wiola rzuciła się na mnie i zamknęła w silnym uścisku.
- Cześć- wykrztusiłam- Znowu mnie dusisz.
Przyjaciółka puściła mnie, ale zaraz
potem wciągnęła do środka.
- To gadaj- powiedziała z błyskiem w oku,
prowadząc mnie do saloniku- Przez co tym razem nie mogłaś gadać? I jakiego
chłopaka udało ci się zdobyć?
- Tego niedostępnego- zaśmiałam się na
widok jej zaskoczonej miny.
- Odbiłaś go? To do ciebie nie podobne.
- Mówiłam ci, że nie był zajęty. Chyba, że
liczysz pracę- nie kłamałam. Allen pomagał jakiemuś łowcy. To praca.
- Przystojny jest?
- Dość obiektywnie powiem, że bardzo.
Wiola spojrzała na zegar wiszący na
ścianie i odezwała się:
- Za godzinę leci w kinie film z Draculą.
Pewnie chcesz popatrzeć?
- Zawsze- parsknęłam rozbawiona
perspektywą patrzenia na film o Władzie.
***
Otworzyłam oczy. Gdzie ja jestem? To nie
jest posiadłość Włada. A, tak... Poszłam do Wioli. Razem wybrałyśmy się do kina
i... i gdy wracałyśmy, ktoś nas napadł. Pamiętałam krzyk przyjaciółki, a zaraz
potem ten ktoś uderzył mnie w głowę.
Zerwałam się. Nie byłam też w pokoju
Wioli. Zostałyśmy porwane! W tym pomieszczeniu były dwa łóżka, stoliki nocne,
stół i szafa... wyglądało to trochę jak pokój hotelowy. Podeszłam do okna,
odsłoniłam je i wyjrzałam na zewnątrz. Bloki pokryte graffiti, trochę
zieleni... czy to Barbakan?
Zmrużyłam oczy zaskoczona znajomym
widokiem. Tak, to był Barbakan! Byłam w Krakowie!
- Zasłoń tooo!- jęknął za mną znajomy
głos i usłyszałam szelest kołdry.
Błyskawicznie obróciłam się na pięcie, a gdy zobaczyłam wystającą spod kołdry
rękę, przyskoczyłam do łóżka.
- Wiola! Wstawaj!
Dość brutalnie ją odkryłam, a ta znowu
jęknęła.
- Daj mi się wyspać...
- Pamiętasz w ogóle, co się stało? Nie ma
czasu na...- urwałam, otwierając szerzej oczy i wbijając wzrok w jej szyję.
Miała dwie ranki. Porwał nas wampir! Nie mogę nawet na chwilę wrócić do
normalnego ludzkiego świata?!
- Czemu nic nie mówisz?- Wiola spojrzała
na mnie półprzytomnie, a zaraz potem skrzywiła się z bólu i jęknęła coś. Nie
umiałam wykrztusić słowa. Albo nie pamiętała, co się wydarzyło, albo nawet nie
wiedziała. Chciałam ją trzymać daleko od wampirów, ale okoliczności nie
sprzyjały...
Nagle rozległo się delikatne pukanie do
drzwi.
- Mam do was prośbę- usłyszałam młody
damski głos mówiący po polsku bez żadnego wyraźnego akcentu. Pomogłam usiąść
zdezorientowanej i obolałej przyjaciółce- Możecie zasłonić okno?
Roześmiałam się z histerią w głosie.
Kobieta brzmiała, jakby naprawdę miała nadzieję, że to zrobimy. A głos był
podejrzanie przyjacielski.
- Żebyś mogła nas ugryźć?- zawołam.
- O czym ty mówisz?- Wiola spojrzała na
mnie ze zmarszczonymi brwiami. Zignorowałam ją i zwróciłam się do porywaczki.
- Nie wpuszczę cię. Jakim cudem nie
pomyślałaś, że możemy się obudzić w dzień?
- Pomyślałam- odparła kąśliwie, a drzwi
zaskrzypiały, gdy się o nie oparła- Nie zamierzam was straszyć, daję wam szansę
na zrozumienie wszystkiego. Chociaż wygląda na to, że ty już wiele rozumiesz.
- Mój przyjaciel nas znajdzie, a ciebie...
- Karolino!- wzdrygnęłam się i spojrzałam
na Wiolę. Nie zdarzało jej się nazwać mnie pełnym imieniem. Dziewczyna patrzyła
na mnie przytomnie z lekkim wyrzutem- O co jej chodzi?
- Potem ci powiem- machnęłam ręką, ale
zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze, zza drzwi rozległ się rozbawiony głos
porywaczki.
- Nie wiem, skąd o nas wiesz, ale lepiej
jej powiedz. Jeśli mnie nie wpuścicie, przyjdę wieczorem. Lepiej, żeby miała
czas na zaznajomienie się z sytuacją.
- Jaką sytuacją?- Wiola wstała chwiejnie
z łóżka, zerknęła na drzwi, a potem spojrzała na mnie. Cholera, wygląda na tak
zagubioną i niewinną... a choć osłabienie sprawiało, że nie do końca jarzyła,
co się dzieje, była przerażona. I będzie jeszcze bardziej, jak jej o wszystkim
opowiem. Westchnęłam. Najwyraźniej nie mogłam uniknąć prawdy.
- Porwała nas wampirzyca.
Patrzyła na mnie bez słowa, zastanawiając
się, o co mi chodzi.
- Za dużo Rumunii- stwierdziła w końcu- I
Draculi.
- Może masz rację- przytaknęłam, robiąc
niezadowoloną minę- Jednak nie okłamuję cię. A dowodem jest twoja szyja.
Wzięłam jej rękę i naprowadziłam palce na
strupki. Potem zrobiłam pół kroku do tyłu i obserwowałam ze smutkiem, jak
zmienia się wyraz jej twarzy. Dezorientację zastąpiło zdziwienie, strach, aż w
końcu przerażenie. Spojrzała na mnie... i wyskoczyła z łóżka, cofając pod
ścianę. Wciąż była blada, za krótko odpoczywała. Nie powinna wykonywać tak
gwałtownych ruchów...
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Co?- teraz to ja byłam zdezorientowana-
Nie jestem wampirem, Wi!
Jak mogła tak pomyśleć?! Zza drzwi
rozległ się szczery, nie złośliwy śmiech.
- Tego się nie spodziewałam. A Karolina
nie może być wampirem. Stoi w słońcu.
Poczułam ulgę- i Wiola najwyraźniej też,
bo przyskoczyła do mnie i przytuliła przestraszona. Ja też się bałam, to fakt,
ale wiedziałam więcej, więc byłam w lepszej sytuacji. No i lepiej byłoby, żeby
chociaż jedna z nas udawała tą spokojną.
- Kara...- przyjaciółka spojrzała na
mnie- Ona tu wejdzie, jak zajdzie słońce?
Moje westchnięcie posłużyło jej za
odpowiedź. Pisnęła przestraszona i nagle chwyciła mnie za rękę, patrząc na
zegarek na moim nadgarstku.
- Osiemnasta- stwierdziła piskliwym
głosem.
- Za ile będziesz mogła tu wejść?-
spytałam głośno, kierując pytanie do porywaczki.
- Koło pół godziny- odparła radośnie.
- Co zamierzasz zrobić, gdy tu wejdziesz?
- Przywitać się i powiedzieć, dlaczego
was zgarnęłam.
- Żadnego zabijania?
- Nie- chyba się skrzywiła. Westchnęłam.
Pół godziny nas nie zbawi. Nie ma po co czekać...
- Nie!- Wiola chwyciła mnie za
nadgarstek, widząc, że sięgam ręką do zasłon. Spojrzałam na nią z żalem.
- Wi, te trzydzieści minut nas nie zbawi.
A poza tym do tej pory miałam do czynienia z wampirami, które nie kłamały-
dodałam głośniej, by być pewną, że wampirzyca usłyszała.
- Z iloma wampirami miałaś do czynienia?-
dziewczyna zaśmiała się histerycznie- Co się działo, gdy pojechałaś do Rumunii?
- Z sześcioma miałam okazję rozmawiać.
Opowiem ci później. Pozwól mi zasłonić okno.
Wiola po kilku sekundach niezdecydowania
puściła mnie, a ja z pocieszającym uśmiechem szarpnęłam za zasłony, pogrążając
pokój w mroku.
Wampirzyca nie wpadła do środka, jak
tylko to zrobiłam- wbrew moim podejrzeniom. Po kilku sekundach zapukała.
- Wejdź. Po co pukasz?- spięłam się
gotowa walczyć, gdy drzwi skrzypnęły i otworzyły się. W progu stanęła młoda
kobieta, wręcz nastolatka. Szacowałam na około dziewiętnaście lat. Kręcone
blond loki luźno spięte gumką sięgały do pasa, a ciemnobrązowe, prawie czarne
oczy uśmiechały się do nas. I nie był to sztuczny lub złośliwy uśmiech, tylko
taki prawdziwie szczery.
- Chcę być uprzejma- odparła, a ja
poczułam, jak na jej widok palce przyjaciółki kurczowo ściskają moją dłoń.
Posłałam jej pocieszający uścisk, gdy wampirzyca podeszła do nas i zatrzymała
się przed nami.
- Czego od nas chcesz?- spytałam.
- Od was nic- wyszczerzyła się- Ty
napatoczyłaś się po drodze, nie uwzględniałam cię w planie. Moim celem była
Wiola.
- Co chcesz od Wioli?- poczułam gulę w
gardle. Wolałabym, żebym to ja była jej celem.
- Nie bójcie się- machnęła ręką- Nie
lubię zapachu strachu- w przeciwieństwie do większości wampirów. Miałam go
wystarczająco dużo w czasie drugiej wojny światowej i po niej.
- Czego chcesz od Wioli?- powtórzyłam.
- Mam mówić szczerze czy owijać w
bawełnę?
- Oczywiście, że szczerze- lekko piskliwy
głos wyszedł z gardła przyjaciółki. Puściła mnie, a gdy na nią spojrzałam,
zobaczyłam, że najwyraźniej zmieniła taktykę, bo postanowiła nie kulić się za
mną. Posłała wampirzycy przestraszone, ale też zaintrygowane spojrzenie.
- I za to cię polubiłam- stwierdziła
porywaczka z szerokim uśmiechem i poklepała ją po ramieniu. Ta znieruchomiała,
otwierając szerzej oczy ze strachem.
- Odpowiesz w końcu?- syknęłam.
- Ależ odpowiedziałam. Polubiłam Wiolę.
- I dlatego ją porwałaś?
- Tak. Chcę, żeby była...- zanim
zareagowałam, wyminęła mnie i przytuliła się do dziewczyny z szerokim
uśmiechem-... moją kochanką!
Wiola na sekundę zamarła... a potem
zaczęła się historycznie śmiać. Nawet wampirzyca zrobiła krok do tyłu
zaskoczona.
- Nie wierzę- wykrztusiła, wbijając we
mnie rozbawione spojrzenie- Karaś, nie dość, że twierdzisz, że wampiry
istnieją, to jeszcze ta tutaj- wskazała palcem wampirzycę- chce się ze mną
kochać.
Nasza porywaczka wyszczerzyła się, a ja z
niepokojem zobaczyłam, że jej kły stały się bardziej zwierzęce.
- Nie przedstawiłaś się- stwierdziłam
szybko, by Wiola nie zauważyła zmiany.
- Mam na imię Monika- odparła spokojnie
wampirzyca- Urodziłam się w 1922 roku, rozstrzelano mnie w 1941. Ożywił mnie
wampir imieniem Justus.
A więc była młoda. Niecały wiek.
- Co teraz zamierzać zrobić?- spojrzałam
na nią uważnie i kiwnęłam głową na przysłuchującą się Wiolę- Pozwól jej...
eee... przystosować się.
Zamiast odpowiedzieć, wampirzyca zerknęła
tęsknie na swój "cel", a potem podeszła do mnie i wyszeptała do ucha:
- Chciałam którąś z was ugryźć, ale
widzę, że Wioletta nie jest w nastroju.
- Nie pozwoliłabym ci jej ugryźć-
odparłam spokojnie normalnym głosem. Nie chciałam, by Wiola myślała, że
spiskujemy przeciwko niej, a teraz zamarła- Wiem, jak ugryzienia męczą i nikomu
nie życzę takiego osłabienia, a tym bardziej najlepszej przyjaciółce.
- Więc co chcesz w takim razie zrobić?-
spytała Monika, też rezygnując z szeptu.
- Nie co ja chcę zrobić, tylko co ty zrobisz za chwilę.
Monika uśmiechnęła się ciepło.
- Odważna jesteś, wiesz?
- To nie jest odwaga, tylko przyjaźń.
- Mogę wiedzieć, o czym mówicie?- Wiola
skrzyżowała ręce na piersi z buntowniczą miną.
- Monika zaraz mnie ugryzie-
odpowiedziałam. Przyjaciółka zbladła, a zaraz potem wskazała swoją szyję.
- Dasz się ugryźć?- spytała z
niedowierzaniem- Tak po prostu ugryźć? Kłami?
- Tak. To nie boli tak mocno- rzuciłam
wampirzycy ostrożne spojrzenie- A przynajmniej taką mam nadzieję.
- Staram się, by bolało jak najmniej-
kiwnęła głową.
- Więc masz- odchyliłam szyję w bok- Nie
zniszcz łańcuszka, proszę.
- Myślisz o łańcuszku, chociaż mam cię za
chwilę ugryźć. Ciekawi mnie twoja przeszłość- stwierdziła rozbawiona.
- Pewnie i tak podsłuchasz, gdy będę
tłumaczyła...- urwałam. Przez to całe zamieszanie z Wiolą zapomniałam o Władzie
i o tym, co może zrobić, jak się dowie, że mnie porwano. A z jakiegoś powodu
nie chciałam, by zabił Monikę.
- Jest pewien problem- odezwałam się, a
wampirzyca posłała mi pytające spojrzenie- Jeśli mój przyjaciel dowie się, że
mnie porwałaś i ugryzłaś, znajdzie nas i cię zabije.
Nie mogę każdemu mówić, że jestem pod
opieką Włada Palownika. Lepiej nazwać go po prostu przyjacielem. Wampirzyca
przez chwilę na mnie patrzyła, a potem odpowiedziała pogodnym tonem:
- Więc ciebie odstawię do domu, a
Wioletta zostanie ze mną. Mówiłam ci, że jesteś obiektem niepożądanym.
Jakkolwiek niemiło to brzmi.
- Nie!- pisnęła przyjaciółka i przywarła
do mnie- Nie zostawiaj mnie!
- Oczywiście, że nie zostawię- mruknęłam.
Bardziej ceniłam zdrowie Wioli niż życie Moniki. Ale i tak będę starała się
obronić wampirzycę przed Władem.
- Więc mam cię ugryźć? Czy Wiolettę, by
tobie nie robić krzywdy?
- Mnie- skrzywiłam się i wyplątałam z
uścisku przyjaciółki, która z przerażeniem mnie obserwowała. Monika objęła moje
ciało i delikatnie polizała wybrane miejsce na szyi. Przypomniało mi się, że
jest lesbijką... ale zaraz potem, że mną się nie interesuje i uspokoiłam się.
Poczułam ostry ból, gdy wbiła kły, i syknęłam.
Wiola zrobiła ruch, jakby zamierzała
próbować oderwać mnie od wampirzycy, jednak powstrzymała się.
- Nic mi nie jest, Wi- mruknęłam- Nie
boli tak mocno, jakby mogło.
Nie powiedziałam tego tylko po to, by ją
uspokoić. To bolało zaledwie odrobinę mocniej, niż normalne ugryzienia Włada. A
pamiętałam, jak może boleć.
***

Akcja w toku, a ty wróciłaś. W końcu. Nie miałam co o tym vampkach czytać już. Internet przegrzebany i pogrzebany, a tu kicha - nie ma dobrych blogów o Hellsingu, a Hatruś stoi w miejscu :(.
OdpowiedzUsuń;-;
Usuń