niedziela, 16 sierpnia 2015

CV Rozdział XIX


Przyszła odpowiedź od wydawnictwa. Pozytywna! :D
Kii, tak btw... jakim cudem ty masz u siebie XX rozdział, a ja XIX? xD
_______________________________________

- Chcę odwiedzić moją przyjaciółkę- oznajmiłam, gdy znalazłam Włada w zbrojowni. Opuścił Smoczy Szpon i spojrzał na mnie z lekkim rozdrażnieniem.
- I co z tego?
- A zamierzasz mi pozwolić?
- Możliwe. Zależy.
- Od czego?- skrzyżowałam ręce na piersiach, zdesperowana, by odwiedzić Wiolę. Znowu do mnie wydzwaniała, a gdy odrzucałam połączenie, pytała w smsie, z którym facetem aktualnie znajdowałam się w pomieszczeniu.
Wampir przez chwilę na mnie patrzył, a potem wybuchnął śmiechem, jakby wiedział, o czym myślę.
- Od tego, ile wie- odparł- Co jej o mnie opowiedziałaś. Że cię więżę?
- Że się mną opiekujesz- odgryzłam się.
- Wie, że wampiry istnieją?
- Nie. Chociaż miałam ochotę jej powiedzieć. Jednak gdyby mi uwierzyła, spieprzyłabym jej życie.
- Masz rację. Musiałbym ją zabić.
- Nawet się nie waż!- przeraziłam się, ale zaraz potem ucieszyłam, gdy dodał:
- Jeśli nic jej nie powiesz, mogę się zgodzić.
- Na kilka dni?- zaryzykowałam. Zmierzył mnie sceptycznym spojrzeniem, a po chwili westchnął.
- Cholera, mam do ciebie słabość. Niech ci będzie.
Rozpromieniłam się.
***
Uderzyłam pięścią w drzwi do domu przyjaciółki z szerokim uśmiechem. Usłyszałam, jak spojrzała przez wizjer, a potem podekscytowane odgłosy przekręcania kilku zamków.
- Karaś!- zanim zdążyłam ją przywitać, Wiola rzuciła się na mnie i zamknęła w silnym uścisku.
- Cześć- wykrztusiłam- Znowu mnie dusisz.
Przyjaciółka puściła mnie, ale zaraz potem wciągnęła do środka.
- To gadaj- powiedziała z błyskiem w oku, prowadząc mnie do saloniku- Przez co tym razem nie mogłaś gadać? I jakiego chłopaka udało ci się zdobyć?
- Tego niedostępnego- zaśmiałam się na widok jej zaskoczonej miny.
- Odbiłaś go? To do ciebie nie podobne.
- Mówiłam ci, że nie był zajęty. Chyba, że liczysz pracę- nie kłamałam. Allen pomagał jakiemuś łowcy. To praca.
- Przystojny jest?
- Dość obiektywnie powiem, że bardzo.
Wiola spojrzała na zegar wiszący na ścianie i odezwała się:
- Za godzinę leci w kinie film z Draculą. Pewnie chcesz popatrzeć?
- Zawsze- parsknęłam rozbawiona perspektywą patrzenia na film o Władzie.
***
Otworzyłam oczy. Gdzie ja jestem? To nie jest posiadłość Włada. A, tak... Poszłam do Wioli. Razem wybrałyśmy się do kina i... i gdy wracałyśmy, ktoś nas napadł. Pamiętałam krzyk przyjaciółki, a zaraz potem ten ktoś uderzył mnie w głowę.
Zerwałam się. Nie byłam też w pokoju Wioli. Zostałyśmy porwane! W tym pomieszczeniu były dwa łóżka, stoliki nocne, stół i szafa... wyglądało to trochę jak pokój hotelowy. Podeszłam do okna, odsłoniłam je i wyjrzałam na zewnątrz. Bloki pokryte graffiti, trochę zieleni... czy to Barbakan?
Zmrużyłam oczy zaskoczona znajomym widokiem. Tak, to był Barbakan! Byłam w Krakowie!
- Zasłoń tooo!- jęknął za mną znajomy głos i usłyszałam szelest  kołdry. Błyskawicznie obróciłam się na pięcie, a gdy zobaczyłam wystającą spod kołdry rękę, przyskoczyłam do łóżka.
- Wiola! Wstawaj!
Dość brutalnie ją odkryłam, a ta znowu jęknęła.
- Daj mi się wyspać...
- Pamiętasz w ogóle, co się stało? Nie ma czasu na...- urwałam, otwierając szerzej oczy i wbijając wzrok w jej szyję. Miała dwie ranki. Porwał nas wampir! Nie mogę nawet na chwilę wrócić do normalnego ludzkiego świata?!
- Czemu nic nie mówisz?- Wiola spojrzała na mnie półprzytomnie, a zaraz potem skrzywiła się z bólu i jęknęła coś. Nie umiałam wykrztusić słowa. Albo nie pamiętała, co się wydarzyło, albo nawet nie wiedziała. Chciałam ją trzymać daleko od wampirów, ale okoliczności nie sprzyjały...
Nagle rozległo się delikatne pukanie do drzwi.
- Mam do was prośbę- usłyszałam młody damski głos mówiący po polsku bez żadnego wyraźnego akcentu. Pomogłam usiąść zdezorientowanej i obolałej przyjaciółce- Możecie zasłonić okno?
Roześmiałam się z histerią w głosie. Kobieta brzmiała, jakby naprawdę miała nadzieję, że to zrobimy. A głos był podejrzanie przyjacielski.
- Żebyś mogła nas ugryźć?- zawołam.
- O czym ty mówisz?- Wiola spojrzała na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Zignorowałam ją i zwróciłam się do porywaczki.
- Nie wpuszczę cię. Jakim cudem nie pomyślałaś, że możemy się obudzić w dzień?
- Pomyślałam- odparła kąśliwie, a drzwi zaskrzypiały, gdy się o nie oparła- Nie zamierzam was straszyć, daję wam szansę na zrozumienie wszystkiego. Chociaż wygląda na to, że ty już wiele rozumiesz.
- Mój przyjaciel nas znajdzie, a ciebie...
- Karolino!- wzdrygnęłam się i spojrzałam na Wiolę. Nie zdarzało jej się nazwać mnie pełnym imieniem. Dziewczyna patrzyła na mnie przytomnie z lekkim wyrzutem- O co jej chodzi?
- Potem ci powiem- machnęłam ręką, ale zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze, zza drzwi rozległ się rozbawiony głos porywaczki.
- Nie wiem, skąd o nas wiesz, ale lepiej jej powiedz. Jeśli mnie nie wpuścicie, przyjdę wieczorem. Lepiej, żeby miała czas na zaznajomienie się z sytuacją.
- Jaką sytuacją?- Wiola wstała chwiejnie z łóżka, zerknęła na drzwi, a potem spojrzała na mnie. Cholera, wygląda na tak zagubioną i niewinną... a choć osłabienie sprawiało, że nie do końca jarzyła, co się dzieje, była przerażona. I będzie jeszcze bardziej, jak jej o wszystkim opowiem. Westchnęłam. Najwyraźniej nie mogłam uniknąć prawdy.
- Porwała nas wampirzyca.
Patrzyła na mnie bez słowa, zastanawiając się, o co mi chodzi.
- Za dużo Rumunii- stwierdziła w końcu- I Draculi.
- Może masz rację- przytaknęłam, robiąc niezadowoloną minę- Jednak nie okłamuję cię. A dowodem jest twoja szyja.
Wzięłam jej rękę i naprowadziłam palce na strupki. Potem zrobiłam pół kroku do tyłu i obserwowałam ze smutkiem, jak zmienia się wyraz jej twarzy. Dezorientację zastąpiło zdziwienie, strach, aż w końcu przerażenie. Spojrzała na mnie... i wyskoczyła z łóżka, cofając pod ścianę. Wciąż była blada, za krótko odpoczywała. Nie powinna wykonywać tak gwałtownych ruchów...
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Co?- teraz to ja byłam zdezorientowana- Nie jestem wampirem, Wi!
Jak mogła tak pomyśleć?! Zza drzwi rozległ się szczery, nie złośliwy śmiech.
- Tego się nie spodziewałam. A Karolina nie może być wampirem. Stoi w słońcu.
Poczułam ulgę- i Wiola najwyraźniej też, bo przyskoczyła do mnie i przytuliła przestraszona. Ja też się bałam, to fakt, ale wiedziałam więcej, więc byłam w lepszej sytuacji. No i lepiej byłoby, żeby chociaż jedna z nas udawała tą spokojną.
- Kara...- przyjaciółka spojrzała na mnie- Ona tu wejdzie, jak zajdzie słońce?
Moje westchnięcie posłużyło jej za odpowiedź. Pisnęła przestraszona i nagle chwyciła mnie za rękę, patrząc na zegarek na moim nadgarstku.
- Osiemnasta- stwierdziła piskliwym głosem.
- Za ile będziesz mogła tu wejść?- spytałam głośno, kierując pytanie do porywaczki.
- Koło pół godziny- odparła radośnie.
- Co zamierzasz zrobić, gdy tu wejdziesz?
- Przywitać się i powiedzieć, dlaczego was zgarnęłam.
- Żadnego zabijania?
- Nie- chyba się skrzywiła. Westchnęłam. Pół godziny nas nie zbawi. Nie ma po co czekać...
- Nie!- Wiola chwyciła mnie za nadgarstek, widząc, że sięgam ręką do zasłon. Spojrzałam na nią z żalem.
- Wi, te trzydzieści minut nas nie zbawi. A poza tym do tej pory miałam do czynienia z wampirami, które nie kłamały- dodałam głośniej, by być pewną, że wampirzyca usłyszała.
- Z iloma wampirami miałaś do czynienia?- dziewczyna zaśmiała się histerycznie- Co się działo, gdy pojechałaś do Rumunii?
- Z sześcioma miałam okazję rozmawiać. Opowiem ci później. Pozwól mi zasłonić okno.
Wiola po kilku sekundach niezdecydowania puściła mnie, a ja z pocieszającym uśmiechem szarpnęłam za zasłony, pogrążając pokój w mroku.
Wampirzyca nie wpadła do środka, jak tylko to zrobiłam- wbrew moim podejrzeniom. Po kilku sekundach zapukała.
- Wejdź. Po co pukasz?- spięłam się gotowa walczyć, gdy drzwi skrzypnęły i otworzyły się. W progu stanęła młoda kobieta, wręcz nastolatka. Szacowałam na około dziewiętnaście lat. Kręcone blond loki luźno spięte gumką sięgały do pasa, a ciemnobrązowe, prawie czarne oczy uśmiechały się do nas. I nie był to sztuczny lub złośliwy uśmiech, tylko taki prawdziwie szczery.
- Chcę być uprzejma- odparła, a ja poczułam, jak na jej widok palce przyjaciółki kurczowo ściskają moją dłoń. Posłałam jej pocieszający uścisk, gdy wampirzyca podeszła do nas i zatrzymała się przed nami.
- Czego od nas chcesz?- spytałam.
- Od was nic- wyszczerzyła się- Ty napatoczyłaś się po drodze, nie uwzględniałam cię w planie. Moim celem była Wiola.
- Co chcesz od Wioli?- poczułam gulę w gardle. Wolałabym, żebym to ja była jej celem.
- Nie bójcie się- machnęła ręką- Nie lubię zapachu strachu- w przeciwieństwie do większości wampirów. Miałam go wystarczająco dużo w czasie drugiej wojny światowej i po niej.
- Czego chcesz od Wioli?- powtórzyłam.
- Mam mówić szczerze czy owijać w bawełnę?
- Oczywiście, że szczerze- lekko piskliwy głos wyszedł z gardła przyjaciółki. Puściła mnie, a gdy na nią spojrzałam, zobaczyłam, że najwyraźniej zmieniła taktykę, bo postanowiła nie kulić się za mną. Posłała wampirzycy przestraszone, ale też zaintrygowane spojrzenie.
- I za to cię polubiłam- stwierdziła porywaczka z szerokim uśmiechem i poklepała ją po ramieniu. Ta znieruchomiała, otwierając szerzej oczy ze strachem.
- Odpowiesz w końcu?- syknęłam.
- Ależ odpowiedziałam. Polubiłam Wiolę.
- I dlatego ją porwałaś?
- Tak. Chcę, żeby była...- zanim zareagowałam, wyminęła mnie i przytuliła się do dziewczyny z szerokim uśmiechem-... moją kochanką!
Wiola na sekundę zamarła... a potem zaczęła się historycznie śmiać. Nawet wampirzyca zrobiła krok do tyłu zaskoczona.
- Nie wierzę- wykrztusiła, wbijając we mnie rozbawione spojrzenie- Karaś, nie dość, że twierdzisz, że wampiry istnieją, to jeszcze ta tutaj- wskazała palcem wampirzycę- chce się ze mną kochać.
Nasza porywaczka wyszczerzyła się, a ja z niepokojem zobaczyłam, że jej kły stały się bardziej zwierzęce.
- Nie przedstawiłaś się- stwierdziłam szybko, by Wiola nie zauważyła zmiany.
- Mam na imię Monika- odparła spokojnie wampirzyca- Urodziłam się w 1922 roku, rozstrzelano mnie w 1941. Ożywił mnie wampir imieniem Justus.
A więc była młoda. Niecały wiek.
- Co teraz zamierzać zrobić?- spojrzałam na nią uważnie i kiwnęłam głową na przysłuchującą się Wiolę- Pozwól jej... eee... przystosować się.
Zamiast odpowiedzieć, wampirzyca zerknęła tęsknie na swój "cel", a potem podeszła do mnie i wyszeptała do ucha:
- Chciałam którąś z was ugryźć, ale widzę, że Wioletta nie jest w nastroju.
- Nie pozwoliłabym ci jej ugryźć- odparłam spokojnie normalnym głosem. Nie chciałam, by Wiola myślała, że spiskujemy przeciwko niej, a teraz zamarła- Wiem, jak ugryzienia męczą i nikomu nie życzę takiego osłabienia, a tym bardziej najlepszej przyjaciółce.
- Więc co chcesz w takim razie zrobić?- spytała Monika, też rezygnując z szeptu.
- Nie co ja chcę zrobić, tylko co ty zrobisz za chwilę.
Monika uśmiechnęła się ciepło.
- Odważna jesteś, wiesz?
- To nie jest odwaga, tylko przyjaźń.
- Mogę wiedzieć, o czym mówicie?- Wiola skrzyżowała ręce na piersi z buntowniczą miną.
- Monika zaraz mnie ugryzie- odpowiedziałam. Przyjaciółka zbladła, a zaraz potem wskazała swoją szyję.
- Dasz się ugryźć?- spytała z niedowierzaniem- Tak po prostu ugryźć? Kłami?
- Tak. To nie boli tak mocno- rzuciłam wampirzycy ostrożne spojrzenie- A przynajmniej taką mam nadzieję.
- Staram się, by bolało jak najmniej- kiwnęła głową.
- Więc masz- odchyliłam szyję w bok- Nie zniszcz łańcuszka, proszę.
- Myślisz o łańcuszku, chociaż mam cię za chwilę ugryźć. Ciekawi mnie twoja przeszłość- stwierdziła rozbawiona.
- Pewnie i tak podsłuchasz, gdy będę tłumaczyła...- urwałam. Przez to całe zamieszanie z Wiolą zapomniałam o Władzie i o tym, co może zrobić, jak się dowie, że mnie porwano. A z jakiegoś powodu nie chciałam, by zabił Monikę.
- Jest pewien problem- odezwałam się, a wampirzyca posłała mi pytające spojrzenie- Jeśli mój przyjaciel dowie się, że mnie porwałaś i ugryzłaś, znajdzie nas i cię zabije.
Nie mogę każdemu mówić, że jestem pod opieką Włada Palownika. Lepiej nazwać go po prostu przyjacielem. Wampirzyca przez chwilę na mnie patrzyła, a potem odpowiedziała pogodnym tonem:
- Więc ciebie odstawię do domu, a Wioletta zostanie ze mną. Mówiłam ci, że jesteś obiektem niepożądanym. Jakkolwiek niemiło to brzmi.
- Nie!- pisnęła przyjaciółka i przywarła do mnie- Nie zostawiaj mnie!
- Oczywiście, że nie zostawię- mruknęłam. Bardziej ceniłam zdrowie Wioli niż życie Moniki. Ale i tak będę starała się obronić wampirzycę przed Władem.
- Więc mam cię ugryźć? Czy Wiolettę, by tobie nie robić krzywdy?
- Mnie- skrzywiłam się i wyplątałam z uścisku przyjaciółki, która z przerażeniem mnie obserwowała. Monika objęła moje ciało i delikatnie polizała wybrane miejsce na szyi. Przypomniało mi się, że jest lesbijką... ale zaraz potem, że mną się nie interesuje i uspokoiłam się. Poczułam ostry ból, gdy wbiła kły, i syknęłam.
Wiola zrobiła ruch, jakby zamierzała próbować oderwać mnie od wampirzycy, jednak powstrzymała się.
- Nic mi nie jest, Wi- mruknęłam- Nie boli tak mocno, jakby mogło.
Nie powiedziałam tego tylko po to, by ją uspokoić. To bolało zaledwie odrobinę mocniej, niż normalne ugryzienia Włada. A pamiętałam, jak może boleć.
***


2 komentarze:

  1. Akcja w toku, a ty wróciłaś. W końcu. Nie miałam co o tym vampkach czytać już. Internet przegrzebany i pogrzebany, a tu kicha - nie ma dobrych blogów o Hellsingu, a Hatruś stoi w miejscu :(.

    OdpowiedzUsuń