_____________________________________
- Aleksjo- ktoś potrząsnął lekko moim
ramieniem- Obudź się, Aleksjo! Mamy sprawy do załatwienia.
Otworzyłam oczy nieprzytomnie. Leżałam na
boku na nieznanym łóżku w nieznanej komnacie... Zostałam porwana?
Błyskawicznie wysunęłam ostrze
przywiązane do przedramienia i zamachnęłam się na stojącego obok mężczyznę.
Dopiero wtedy przypomniałam sobie, gdzie
jestem i dlaczego.
Vlad Tepes chwycił mój nadgarstek i
spojrzał z dezaprobatą. Zamarłam. Właśnie wydałam na siebie wyrok? Zabije mnie?
Wtrąci do lochu? Nabije na pal?
- To poprawna reakcja. Nie skrzywdzę cię
za nią- powiedział, jakby wiedział, o czym myślę, i puścił moja rękę.
Pierwszym, co zrobiłam, było sprawdzenie,
czy mnie nie ugryzł, gdy spałam. Wampir przyglądał mi się z rozbawieniem, jak
przeszukuję szyję.
Nagle zamarłam i spojrzałam na niego w
niedowierzaniem.
- Jak... Jak mnie nazwałeś?
- Aleksja- odparł- To twoje imię, prawda?
- Skąd wiesz?!- wyskoczyłam z łoża,
stając po jego drugiej stronie, daleko od Vlada.
- Daj spokój- przewrócił oczami- Nie
wiem, jak ludzie mogą być tak ślepi. Zauważyłem, że jesteś kobietą, gdy tylko
cię zobaczyłem pierwszy raz.
Dobra, to jeszcze mogłam zrozumieć,
wampirze zmysły i tak dalej, ale...
- Skąd znasz moje imię?
- Z tego listu- wyjął w kieszeni złożoną
na cztery kartkę i pomachał nią. Przeszukałam własne spodnie.
- Jak śmiałeś?!- przeskoczyłam łoże i
wyrwałam mu ją. Jedno spojrzenie na litery utwierdziło mnie w przekonaniu, że
to list, który kilka tygodni temu przysłała matka. "Kochana
Aleksjo...". Powiedziałam jej, że zamierzam pomścić brata, przyjmując imię
Alec, ale nie zaakceptowała tego pomysłu, więc wymknęłam się w domu i
dołączyłam do żołnierzy. A to był pierwszy list, który dostałam od niej od
roku.
- Dlaczego mi go zabrałeś?- spytałam z
wściekłością. Stałam tuż przed nim, niższa ponad głowę, co sprawiało, że miałam
wielką ochotę się cofnąć. Ale nie zrobiłam tego.
- To był pierwszy krok w upewnieniu się,
że nie przysłali cię, byś dostała się na mój teren- patrzył na mnie z lekko
zmarszczonymi czarnymi brwiami. Niecałe pół metra ode mnie. Tak blisko.
Wystarczy go dźgnąć. To trwałoby ułamek sekundy. Nie zdążyłby uniknąć ciosu w
serce. Zabiłabym go...
- Aleksjo- Vlad wciąż na mnie patrzył.
Nawet nie podejrzewał, o czym myślę...- W tym liście pisze o zemście na mnie.
Co takiego zrobiłem twojej rodzinie?
Zaniemówiłam. Zapomniałam, że mama
błagała mnie w nim o zaniechanie zemsty i powrót do domu. A Vlad to przeczytał.
Moja ręką zadrżała, jakby próbowała
zaatakować wampira bez udziału umysłu. Teraz miałam ostatnią szansę. Potem,
jeśli przeżyję, będzie ostrożniejszy. Jednak wampir zauważył ruch. Poczułam
muśnięcie chłodnych palców, od którego przeszły mnie ciarki, a potem zacisnął
dłoń na mojej, więżąc sztylet w podwójnym uścisku- mojej, a na tym jego ręki.
- Lepiej nie próbuj- odezwał się, czy
raczej mruknął, po czym uśmiechnął się ciepło- I odpowiedz. Co takiego
zrobiłem?
Łzy zapiekły pod powiekami, ale odgoniłam
je, widząc jego uśmiech.
- Miał tylko siedem lat!- warknęłam-
Tylko siedem. A ty go zabiłeś!
Mężczyzna zmrużył oczy, a potem nagle
odsunął się i rozłożył ręce na boki, odsłaniając tułów.
- Zaatakuj mnie- powiedział, patrząc
spokojnie. Drgnęłam zaskoczona- Pokażę ci, że nie jesteś w stanie mnie zabić.
Albo się z tym pogodzisz, albo ja ciebie zabiję.
Miałam wielką ochotę rzucić się na niego,
jednak wiedziałam, że nie nam z nim szans w otwartej walce. Musiałam go zabić
podstępem.
- Nie- schowałam sztylet do pochwy na
przedramieniu- Nie jestem tak głupia, za jaką najwyraźniej mnie masz.
Vlad przez chwilę wydawał się być zbity w
uporu, a potem uśmiechnął się szeroko.
- Nie uważam cię za głupią. W gruncie
rzeczy- nachyl się, by jego oczy znalazły się na poziomie moich- polubiłem cię.
Znieruchomiałam, a potem odparłam, siląc
się na zimny ton głosu.
- A ja, Vladzie Tepesie, wciąż cię
nienawidzę. I to akurat nie ulegnie zmianie.
- Już możesz mówić swoim prawdziwym
głosem, droga Aleksjo.
Przez rok używałam zmienionego głosu, by
brzmieć, jak chłopak, a teraz zakaszlałam ostentacyjnie i odezwałam się
lodowato słodkim głosikiem.
- Czy taki może być, panie wojewodo?
- Jest idealny- odparł z uśmieszkiem i
wyprostował się- Wybieram się do obozu. Zamierzam powtórzyć groźbę nowemu
dowódcy. Chciałabyś iść ze mną?
- Po co?- spojrzałam podejrzliwie. Taka
oferta musiała mieć haczyk.
- Po prostu- wzruszył ramionami.
- Nie chcę, by wiedzieli, że jeszcze
żyję.
- Mogę cię ukryć- odparł bez wahania-
Przebranie akurat nie sprawi problemu.
A jeśli z nim nie pójdę? W zamku jest
coś, co mogłabym znaleźć, gdy go nie będzie? Jeśli mnie tu zostawi, mogłabym
przeszukać jego dom. Coś na pewno tu jest...
- Wolę zostać- stwierdziłam po chwili.
- Tak naprawdę- wziął z szafki nocnej
złożone w kostkę ubranie- to nie było pytanie, na które mogłabyś odpowiedzieć
"nie".
Strzepnął materiał i moim oczom ukazała
się długa peleryna z kapturem. Znowu zagotowałam się ze złości.
- Więc po co mnie pytałeś?!
- Żeby znać twoją opinię. Nie zostawię
cię samej w moim domu. Nie jestem aż tak nierozważny. Gdybym był, leżałbym już
w grobie.
- Może tak byłoby lepiej- wymamrotałam.
Nie odpowiedział, tylko podał mi pelerynę. Wyrwałam mu ją gniewnie.
***
Szłam dwa kroki za Vladem z twarzą skrytą
w cieniu kaptura. Nie chciałam, by mnie rozpoznano. Wtedy byłabym naprawdę
zdrajcą, który pomógł Draculi. Na razie byłam jedynie jego więźniem.
- Ty?!- dwóch strażników przed namiotem
wyszarpnęło miecze na widok wampira. Wyglądał tak, jak za pierwszym razem,
tylko teraz rozpuścił włosy... a ja go nie spytałam, dlaczego się nie ukrywa...
- Zamknijcie się oboje- powiedział cicho,
patrząc na mężczyzn. Ci znieruchomieli. Słyszałam plotki, że wampir umie
wpływać na ludzki umysł, ale nie wierzyłam w nie... aż do teraz. Nawet pod
zamkiem myślałam, że się ze mnie śmieje, gdy spytałam, czy na mnie wpływa. Jakkolwiek
swobodnie Vlad się zachowywał, nie mogłam zapominać, czym naprawdę jest.
- Nikogo w żaden sposób nie powiadomicie,
że tu byliśmy- powiedział spokojnie. Oczy mężczyzn zasnuły się mgłą-
Zapowiedzcie, że dowódca na gości, którzy mają bardzo ważne informacje.
- Tak jest- zasalutowali trochę zbyt
sztywno, a potem jeden z nich wszedł do namiotu. Kilka sekund później wrócił i
stanął na swoim miejscu- Oczekuje was.
Vlad zerknął na mnie i zrobił
zapraszający gest.
- Panie przodem.
Rzuciłam mu nienawistne spojrzenie i
weszłam do środka. Usłyszałam, jak wampir wchodzi za mną.
- Dajcie mi chwilę, jeszcze tylko ten
dokument- Julius podniósł rękę na znak, że nas zauważył, ale nie spojrzał.
Siedział przy prostym drewnianym stole, całym zawalonym papierami. Wyczułam, że
Vlad nagle zesztywniał i zerknęłam na niego niespokojnie.
- Juliusie- odezwał się ledwie
słyszalnie- Mogłem się domyślić.
Spojrzałam na niego, tym razem jawnie
zdezorientowana. Znali się?
Dowódca poderwał głowę, a gdy rozpoznał
Vlada, wstał gwałtownie. Wysunął dwa noże i rzucił je w naszą stronę. Nie
zdążyłam nic zrobić... ale wampir po prostu złapał ostrza i wbił w niego
rozdrażnione spojrzenie.
- Naprawdę?- spytał- Jestem nieuzbrojony,
moja towarzyszka także, a ty rzucasz w nas srebrnymi nożami?
To była prawda. Kazał mi nie brać żadnej
broni, bo nie mieliśmy złych motywów. A gdy spróbowałam przemycić sztylet na
przedramieniu, zauważył go i zmusił do zdjęcia.
Ale... skąd oni się znają?!
- Kim jest twoja towarzyszka, Tepesie?-
Julius starał się wyglądać spokojnie, co nie bardzo mu wychodziło.
- Znasz ją.
Zanim zaprotestowałam, wampir ściągnął
mój kaptur. Julius zamarł zaskoczony.
- To Aleksja, którą znasz jako Aleca.
- Myślałem, że ją zabijesz.
- Nie zabijam niewinnych, jeśli nie
muszę, Juliusie- odparł wampir, zerkając na mnie dziwnie- A Aleksja nie była
winna zaprowadzeniu mordercy do dowództwa. Dlaczego ich zabiłeś?
- To ty...?!- zrobiłam krok do przodu,
ale Vlad wystawił rękę w bok, blokując mi przejście.
- Przeszkadzali- Julius sprawiał
wrażenie, jakby nie zauważył mojej reakcji. Z wściekłością chwyciłam ramię
wampira i odsunęłam od siebie.
- Justusie, jak mogłeś...
- Bądź cicho- spojrzał na mnie brązowymi
oczami, a mi nagle zakręciło się w głowie i nie mogłam mówić.
- Ma wszystko słyszeć- warknął Vlad, chwycił
za ramiona i obrócił, zmuszając do spojrzenia w zielone oczy. Spojrzałam lekko
nieprzytomnie, jakbym była podpita.
- Nie może na ciebie wpłynąć, Aleksjo-
powiedział stanowczo, ale dziwnie łagodnym głosem. Zamrugałam i znowu wbiłam
niedowierzający wzrok w Juliusie.
- Jesteś wampirem!- wydusiłam i
mimowolnie cofnęłam się o krok.
- Teraz cię nie zabiję- odezwał się Vlad,
patrząc na niego zimno- Ale kiedyś to zrobię. Teraz odejdę wraz z Aleksją.
Spróbuj nas zatrzymać, a wymorduję wszystkich w obozie.
- Nawet się...- zaczęłam, ale Julius mi
przerwał:
- Nie wątpię, Tepesie- wycedził z
nienawiścią- Mam nadzieję, że kiedy następnym razem się spotkamy, będziemy
walczyć.
- Na pewno- Vlad chwycił mój kaptur i
zarzucił go na moja głowę. Nie śmiałam zaprotestować, że umiem sama, bo między
wampirami wyczuwałam zbyt wielkie napięcie. Bałam się, że jeśli przerwę, mogą
mnie zabić.
- Wyjdź pierwsza, Aleksjo- powiedział
Vlad, wpatrując się w drugiego wampira. Z walącym sercem zaczęłam się cofać,
obserwując Juliusa. Patrzył na mnie chłodno.
W końcu wyszłam na zewnątrz. Dwóch
strażników nawet na mnie nie spojrzało. Wampir po kilku sekundach wyszedł, a ja
zdałam sobie sprawę... że się martwiłam, czy jeszcze wyjdzie. Potrząsnęłam
głową, karcąc samą siebie. Najprawdopodobniej martwiłam się, bo chciałam go
zabić własnoręcznie.
Otworzyłam usta, by zacząć pytać, ale
wyminął mnie i mruknął:
- Potem.
- Skąd się znacie?
- Powiedziałem: potem. Chodź.
- Dlaczego potem?
- Tu nas słyszy.
To zawiązało mi język. Ruszyliśmy do
zamku bez słowa. Pomyślałam, że jest teraz tak wściekły, że nie zwraca uwagi na
to, co robię... Mogłabym go zabić... gdybym miała broń.
- Nie mam cierpliwości do takiego tempa!-
warknął nagle i zatrzymał się. Wpadłam na niego i zachwiałam się, ale
podtrzymał mnie... a zaraz potem objął mocniej. Pisnęłam przestraszona,
próbując się wyrwać.
- Uspokój się- warknął znowu, a zaraz
potem straciłam oddech, gdy wszystko się rozmazało.
Po sekundzie świat wrócił do normy, a ja
upadłabym, gdyby nie ramiona wampira. Staliśmy w mojej komnacie. Krzyknęłam ze
złością i wyrwałam mu się.
- Skoro już musiałeś to zrobić, mogłeś
uprzedzić!
Spojrzał na mnie zimno, a ja zbladłam,
gdy zorientowałam się, że nie powinnam go wkurzać jeszcze bardziej, gdy jest w
takim nastroju. Nagle uniósł głowę i zamknął oczy. Jego klatka piersiowa
uniosła się, gdy wziął głęboki oddech.
- Vlad?- odezwałam się drżącym głosem.
Spojrzał na mnie, wydawał się być bardziej opanowany. Uśmiechnął się lekko, ale
wyglądało to na wymuszony uśmiech.
- Pytaj. Tutaj możesz.
- Skąd... skąd znasz Juliusa?
- Jest moim wrogiem od wielu lat. Przez
ostatnie pół wieku o nim nie słyszałem, a teraz nagle się okazuje, że przewodzi
wojsku, które ma mnie zabić!- zaśmiał się. Czy ja wyczułam w tym śmiechu nutkę
szaleństwa?
- Dlaczego teraz go nie zabiłeś?
- Ponieważ- znowu spoważniał- zostałby
bohaterem ludzi. Muszę sprawić, że ludzie dowiedzą się, że jest wampirem.
- Jak chcesz to zrobić?- zmarszczyłam
brwi.
- Wyzwę go na pojedynek. A ty, Aleksjo,
zaniesiesz do obozu list mówiący o tym.
- Co?!- cofnęłam się o krok- Nie
zamierzam więcej tam chodzić!
- Zapamiętaj- uśmiechnął się szeroko- że
ja nie proszę. Poza tym nie chcesz czasem dobra ludzkości?
***

Wiesz, że pomysł na tortury podpatrzyłam u ciebie? To dobrze, że wiesz. Cieszę się i I HOPE, ŻE ZARAZ PO OBOZIE DASZ MI WIĘCEJ :D
OdpowiedzUsuńJakie tortury? (bez spoilerów, jestem lekko w tyle przez obóz)
Usuń