Hmm hmmm... nie było mnie 2 tygodnie w domu i na wordzie, więc nie narzekajcie :/
Macie dwa rozdziały na raz, bo nie chciało mi się robić notki, której rozdział ma 1 strone wordową :3
Rozdział XXX
Otwarłam oczy i
leżałam tak, patrząc w sufit, aż w końcu przypomniałam sobie całe wczorajsze
zajście.
„ Co za zdrada! Tyle ratowania mnie, opieki, a teraz
jestem w Trzynastce! Zabije go! Zabiję go jak tylko nadarzy się okazja!”
Wstałam, przypięłam
do pasa miecze i z nachmurzona mina poszłam do budynku, w którym wydawała się
być strzelnica. Weszłam tam i zobaczyłam jedna osobę. Stanęłam jak wryta,
bowiem kobieta strzelała w tarczę za oknem, w cel oddalony o jakieś dwieście
metrów. Blondynka zaprzestała, widząc mnie.
- Nie znam cię. –
stwierdził zimno.
- Dopiero wczoraj
tu przyszłam.- odpowiedziałam, zaskoczona wrogością w jej głosie.
- Jesteś wampirem.
- Jak widać.- już
wiedziałam czemu tak mnie traktowała.
- Co tu robisz?
- Mieszkam, stoję,
pracuję…
- Kto cię
zatrudnił?
- Maxwell, a
Anderson tu ściągnął.
- Ach…- ton kobiety
zmienił się na cieplejszy- Cos kojarzę. Mówili, że będzie nowa osoba. Alicia,
ta?
- Yhm.-
przytaknęłam.- A ty?
- Heinkel.
Mimo tego, że jej
ton się ocieplił, nie wyglądała na osobę towarzyską.
- Po co tu
przyszłaś?
- Eee…- co tu
powiedzieć? Podrapałam się dość ostentacyjnie po głowie- tak w sumie, to
trafiłam tu przez przypadek.- uśmiechnęłam się przepraszająco.- Już idę.
- Nie
przeszkadzasz, chcesz to zostań.- kobieta zajęła się swoim pistoletem,
zmieniając magazynek.- Poćwicz strzelanie.
- Nie… ja raczej
nie potrzebuję treningu.- kolejny uśmiech, teraz głupi. Heinkel odpowiedziała
ledwie widocznym, raczej wymuszonym półuśmiechem, a ja po cichu opuściłam
budynek.
„ Alucard, jesteś idiotą! Zdajesz sobie z tego sprawę?!”
Znów się na niego
wkurzyłam.
Rozdział XXXI
Stałam na środku
pokoju, przypinając wakizashi pasa.
Wreszcie, czy raczej już, wysyłają mnie na
misję, wraz z Heinkel i Yumiko. Wreszcie dowiem się o co chodzi z tą Yumie. Wyszłam na zewnątrz,
gdzie czekały „towarzyszki”.
- Gotowa?- spytała
Heinkel. Przytaknęłam, bardziej zainteresowana podłużnym przedmiotem owiniętym
w materiał, trzymanym przez Yumiko. Żadna z kobiet nie zauważyła moich
ukradkowych spojrzeń na ów rzecz.
Gdy dotarliśmy do
lasu, chcąc wyładować złość, która się we mnie wezbrała, od razu zaatakowałam
grupkę ghouli zmierzającą w naszym kierunku.
- Yumiko, chcesz
się zająć matką?- zawołała Heinkel. Czarnowłosa bez słowa zdjęła z ramienia
pakunek. Odwiązała sznurki i odwinęła materiał. Zobaczyłam katanę. Brunetka
podniosła miecz i wymamrotała słowa, które udało mi się zrozumieć.
- Shimahara Batto
Ryu Shu Sui.
Jej wzrok stał się
dziki, a postawa pewniejsza. Wysunęła ostrze… i rzuciła się na mnie.
Zaskoczona, z trudem zablokowałam atak.
- Co jest?!-
krzyknęłam, odskakując. Nie kontratakowałam, Ne chciałam jej zranić, ale
Yumiko- czy może ta Yumie- nie miała skrupułów ciąć.
- Przestań,
Yumiko!- zawołałam, gdy ostrze odcięło mi kosmyk włosów po prawej stronie.
- Yumie!- krzyknęła
Heinkel, a pocisk wystrzelony z jej pistoletu uderzył w katanę.
- Heinkel, naze
anata wa teishideshita?! [dlaczego mnie
zatrzymujesz] To wampir!
Wzdrygnęłam się,
gdy powiedziała „wampir”. To, jak to powiedziało, wskazywało, że uważa wampiry
za bezlitosne krwiożercze bestie- jak ja kiedyś.
Yumie nie skończyła
wypominać kobiecie.
- A do tego
przestałaś dobrze celować! Kiedy ostatnio trenowałaś? Co, Heinkel?!
- Uspokój się,
Yumie!- wyglądało na to, że blondynka trochę się zezłościła.- Alicia jest w
Trzynastce, a ja dobrze celowałam!
- Wampir w
Iscariote?- teraz czarnowłosa była zaskoczona.
- Anderson mnie tu
przyprowadził.- wtrąciłam.
- Hellsing ją
oddał.- wyjaśniła Heinkel, a ja warknęłam, bowiem nie spodobał mi się sposób, w
jaki ujęła moją „zmianę stron”
- Hellsing?-
powtórzyła Yumie.
- Ale już jest po
naszej stronie.- uprzedziła ja kobieta.
- Nie.- warknęła
brunetka.
- Co „nie”?-
spytałam, zaskoczona.
- Nie będziesz się
posługiwać wakizashi, dopóki nie pokażesz, że jesteś tego warta. Taka broń nie
powinna służyć wampirowi.
Zamilkłam na
chwilę, analizując sytuację.
- Czyli chcesz
pojedynek.
Potwierdziła.
- A potem mnie
zaakceptujesz.
- Zależy jak
będziesz walczyć.
- Okej.
- Alicia, ona cie
będzie próbowała zabić.- wtrąciła Heinkel.
- Domyślam się,
niech próbuje.
- Nie lekceważ jej.
- Nie lekceważę.
To była racja. Nie
lekceważyłam, ale miałam większe szanse wygrać. Tak mi się wydawało.
- Kiedy?- zwróciłam
się do Yumie.
- Już.
Zaatakowała prostym
cięciem, a ja, trochę zdziwiona szybkim atakiem, uskoczyłam w prawo i
zepchnęłam katanę swoim ostrzem.
- Tak bez
ostrzeżenia?!- zawołałam, jednak teraz już w złośliwości. Złośliwość… nigdy nie
powiedziałabym tak, szczególnie do osoby trzymającej miecz, ale mieszkanie z Alucardem
odcisnęło na mnie swoje piętno. Skoczyłam na kobietę, zamachując się prawym
wakizashi. Z łatwością zablokowała atak, a jej ostrze przejechało po moim, a
potem po przedramieniu, raniąc je wzdłuż.
Syknęłam, i
pojawiłam się kilkanaście metrów obok. Krople krwi, które spadały na ziemię,
natychmiast parowały, zmieniając się w czarną mgiełkę. Taka sama zaczęła
wydobywać się z przeciętej ręki.
- Specjalna
umiejętność!- prychnęła Yumie, nieco zaskoczona.- Masz wiele tajemnic!
„ Czy ona wie o pokrewieństwie z Hellsingami? Yumiko wie, ale ona? Dzielą się
wspomnieniami?”
Te pytania przeszły
mi przez myśl zanim znów zablokowałam atak. Drugim wakizashi cięłam od dołu. Ta
krzyknęła i odskoczyła, a ja, z nieznaną mi rozkoszą, zlizałam krew z ostrza.
- Więc tak smakuje
prawdziwa krew.- wymruczałam. Alucard miał rację. Krew medyczna w niczym nie
była lepsza od tej.
Wściekła Yumie
zmierzyła mnie wzrokiem, trzymając przed sobą katanę.
- Co ty taka
wściekła?- zażartowałam z dyszącej ciężko kobiety. Jej krew skapywała na
ziemię, a po skosztowaniu tej z ostrza nie mogłam znieść takiego widoku.
Zniknęłam, pojawiając się za plecami brunetki.
- Dasz mi się
ugryźć?- zaplotłam ręce na plecach i polizałam szyję czarnowłosej.
- Cholera!- ta
wrzasnęła i zamachnęła się kataną. W tym samym momencie Heinkel wystrzeliła w
moją stronę trzy pociski. Uznała, że musi improwizować, skoro się tak
zachowałam. Sprawnie uniknęłam ostrza i dwóch naboi. Trzeci przebił moje ramię
z taką siłą, że zachwiałam się. Yumie to wykorzystała. Z dzikim krzykiem cięła,
a ja sparowałam niesprawnie, ale katana, tak jak wcześniej, ześlizgnęła się z
wakizashi i ostrze wbiło się głęboko w moja klatkę piersiową.
Zachłysnęłam się,
zaskoczona, a potem dysząc ciężko chwyciłam stal i szybkim szarpnięciem
pozbyłam się jej z ciała.
- To co?- spytałam
na jednym tchu, robiąc krok do tyłu by między mną a Yumie był większy odstęp.-
Już mnie akceptujesz?
Kolejne kilka
sekund, podczas których schowałam wakizashi, minęło w ciszy.
- „Akceptuję” nie
znaczy „ufam”- ostrzegła.
W końcu ! Matko :D co za walka :D ja czekam na ciąg dalszy :D Jestem strasznie wygłodniała dalszych rozdzialików !
OdpowiedzUsuńyap. Definytywnie warto było czekać. Arisu jak zwykle dała czadu.
OdpowiedzUsuńHatre
Dziękuję, dziękuję *kłania się* za tą piękną opinię ^^
OdpowiedzUsuń