niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział XXX i XXXI



Hmm hmmm... nie było mnie 2 tygodnie w domu i na wordzie, więc nie narzekajcie :/
Macie dwa rozdziały na raz, bo nie chciało mi się robić notki, której rozdział ma 1 strone wordową :3

Rozdział XXX

Otwarłam oczy i leżałam tak, patrząc w sufit, aż w końcu przypomniałam sobie całe wczorajsze zajście.
„ Co za zdrada! Tyle ratowania mnie, opieki, a teraz jestem w Trzynastce! Zabije go! Zabiję go jak tylko nadarzy się okazja!”
Wstałam, przypięłam do pasa miecze i z nachmurzona mina poszłam do budynku, w którym wydawała się być strzelnica. Weszłam tam i zobaczyłam jedna osobę. Stanęłam jak wryta, bowiem kobieta strzelała w tarczę za oknem, w cel oddalony o jakieś dwieście metrów. Blondynka zaprzestała, widząc mnie.
- Nie znam cię. – stwierdził zimno.
- Dopiero wczoraj tu przyszłam.- odpowiedziałam, zaskoczona wrogością w jej głosie.
- Jesteś wampirem.
- Jak widać.- już wiedziałam czemu tak mnie traktowała.
- Co tu robisz?
- Mieszkam, stoję, pracuję…
- Kto cię zatrudnił?
- Maxwell, a Anderson tu ściągnął.
- Ach…- ton kobiety zmienił się na cieplejszy- Cos kojarzę. Mówili, że będzie nowa osoba. Alicia, ta?
- Yhm.- przytaknęłam.- A ty?
- Heinkel.
Mimo tego, że jej ton się ocieplił, nie wyglądała na osobę towarzyską.
- Po co tu przyszłaś?
- Eee…- co tu powiedzieć? Podrapałam się dość ostentacyjnie po głowie- tak w sumie, to trafiłam tu przez przypadek.- uśmiechnęłam się przepraszająco.- Już idę.
- Nie przeszkadzasz, chcesz to zostań.- kobieta zajęła się swoim pistoletem, zmieniając magazynek.- Poćwicz strzelanie.
- Nie… ja raczej nie potrzebuję treningu.- kolejny uśmiech, teraz głupi. Heinkel odpowiedziała ledwie widocznym, raczej wymuszonym półuśmiechem, a ja po cichu opuściłam budynek.
„ Alucard, jesteś idiotą! Zdajesz sobie z tego sprawę?!”
Znów się na niego wkurzyłam.

Rozdział XXXI

Stałam na środku pokoju, przypinając wakizashi pasa.
 Wreszcie, czy raczej już, wysyłają mnie na misję, wraz z Heinkel i Yumiko. Wreszcie dowiem się  o co chodzi z tą Yumie. Wyszłam na zewnątrz, gdzie czekały „towarzyszki”.
- Gotowa?- spytała Heinkel. Przytaknęłam, bardziej zainteresowana podłużnym przedmiotem owiniętym w materiał, trzymanym przez Yumiko. Żadna z kobiet nie zauważyła moich ukradkowych spojrzeń na ów rzecz.
Gdy dotarliśmy do lasu, chcąc wyładować złość, która się we mnie wezbrała, od razu zaatakowałam grupkę ghouli zmierzającą w naszym kierunku.
- Yumiko, chcesz się zająć matką?- zawołała Heinkel. Czarnowłosa bez słowa zdjęła z ramienia pakunek. Odwiązała sznurki i odwinęła materiał. Zobaczyłam katanę. Brunetka podniosła miecz i wymamrotała słowa, które udało mi się zrozumieć.
- Shimahara Batto Ryu Shu Sui.
Jej wzrok stał się dziki, a postawa pewniejsza. Wysunęła ostrze… i rzuciła się na mnie. Zaskoczona, z trudem zablokowałam atak.
- Co jest?!- krzyknęłam, odskakując. Nie kontratakowałam, Ne chciałam jej zranić, ale Yumiko- czy może ta Yumie- nie miała skrupułów ciąć.
- Przestań, Yumiko!- zawołałam, gdy ostrze odcięło mi kosmyk włosów po prawej stronie.
- Yumie!- krzyknęła Heinkel, a pocisk wystrzelony z jej pistoletu uderzył w katanę.
- Heinkel, naze anata wa teishideshita?! [dlaczego mnie zatrzymujesz] To wampir!
Wzdrygnęłam się, gdy powiedziała „wampir”. To, jak to powiedziało, wskazywało, że uważa wampiry za bezlitosne krwiożercze bestie- jak ja kiedyś.
Yumie nie skończyła wypominać kobiecie.
- A do tego przestałaś dobrze celować! Kiedy ostatnio trenowałaś? Co, Heinkel?!
- Uspokój się, Yumie!- wyglądało na to, że blondynka trochę się zezłościła.- Alicia jest w Trzynastce, a ja dobrze celowałam!
- Wampir w Iscariote?- teraz czarnowłosa była zaskoczona.
- Anderson mnie tu przyprowadził.- wtrąciłam.
- Hellsing ją oddał.- wyjaśniła Heinkel, a ja warknęłam, bowiem nie spodobał mi się sposób, w jaki ujęła moją „zmianę stron”
- Hellsing?- powtórzyła Yumie.
- Ale już jest po naszej stronie.- uprzedziła ja kobieta.
- Nie.- warknęła brunetka.
- Co „nie”?- spytałam, zaskoczona.
- Nie będziesz się posługiwać wakizashi, dopóki nie pokażesz, że jesteś tego warta. Taka broń nie powinna służyć wampirowi.
Zamilkłam na chwilę, analizując sytuację.
- Czyli chcesz pojedynek.
Potwierdziła.
- A potem mnie zaakceptujesz.
- Zależy jak będziesz walczyć.
- Okej.
- Alicia, ona cie będzie próbowała zabić.- wtrąciła Heinkel.
- Domyślam się, niech próbuje.
- Nie lekceważ jej.
- Nie lekceważę.
To była racja. Nie lekceważyłam, ale miałam większe szanse wygrać. Tak mi się wydawało.
- Kiedy?- zwróciłam się do Yumie.
- Już.
Zaatakowała prostym cięciem, a ja, trochę zdziwiona szybkim atakiem, uskoczyłam w prawo i zepchnęłam katanę swoim ostrzem.
- Tak bez ostrzeżenia?!- zawołałam, jednak teraz już w złośliwości. Złośliwość… nigdy nie powiedziałabym tak, szczególnie do osoby trzymającej miecz, ale mieszkanie z Alucardem odcisnęło na mnie swoje piętno. Skoczyłam na kobietę, zamachując się prawym wakizashi. Z łatwością zablokowała atak, a jej ostrze przejechało po moim, a potem po przedramieniu, raniąc je wzdłuż.
Syknęłam, i pojawiłam się kilkanaście metrów obok. Krople krwi, które spadały na ziemię, natychmiast parowały, zmieniając się w czarną mgiełkę. Taka sama zaczęła wydobywać się z przeciętej ręki.
- Specjalna umiejętność!- prychnęła Yumie, nieco zaskoczona.- Masz wiele tajemnic!
„ Czy ona wie o pokrewieństwie z Hellsingami?  Yumiko wie, ale ona? Dzielą się wspomnieniami?”
Te pytania przeszły mi przez myśl zanim znów zablokowałam atak. Drugim wakizashi cięłam od dołu. Ta krzyknęła i odskoczyła, a ja, z nieznaną mi rozkoszą, zlizałam krew z ostrza.
- Więc tak smakuje prawdziwa krew.- wymruczałam. Alucard miał rację. Krew medyczna w niczym nie była lepsza od tej.
Wściekła Yumie zmierzyła mnie wzrokiem, trzymając przed sobą katanę.
- Co ty taka wściekła?- zażartowałam z dyszącej ciężko kobiety. Jej krew skapywała na ziemię, a po skosztowaniu tej z ostrza nie mogłam znieść takiego widoku. Zniknęłam, pojawiając się za plecami brunetki.
- Dasz mi się ugryźć?- zaplotłam ręce na plecach i polizałam szyję czarnowłosej.
- Cholera!- ta wrzasnęła i zamachnęła się kataną. W tym samym momencie Heinkel wystrzeliła w moją stronę trzy pociski. Uznała, że musi improwizować, skoro się tak zachowałam. Sprawnie uniknęłam ostrza i dwóch naboi. Trzeci przebił moje ramię z taką siłą, że zachwiałam się. Yumie to wykorzystała. Z dzikim krzykiem cięła, a ja sparowałam niesprawnie, ale katana, tak jak wcześniej, ześlizgnęła się z wakizashi i ostrze wbiło się głęboko w moja klatkę piersiową.
Zachłysnęłam się, zaskoczona, a potem dysząc ciężko chwyciłam stal i szybkim szarpnięciem pozbyłam się jej z ciała.
- To co?- spytałam na jednym tchu, robiąc krok do tyłu by między mną a Yumie był większy odstęp.- Już mnie akceptujesz?
Kolejne kilka sekund, podczas których schowałam wakizashi, minęło w ciszy.
- „Akceptuję” nie znaczy „ufam”- ostrzegła.

3 komentarze:

  1. W końcu ! Matko :D co za walka :D ja czekam na ciąg dalszy :D Jestem strasznie wygłodniała dalszych rozdzialików !

    OdpowiedzUsuń
  2. yap. Definytywnie warto było czekać. Arisu jak zwykle dała czadu.

    Hatre

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, dziękuję *kłania się* za tą piękną opinię ^^

    OdpowiedzUsuń