------------------------------
Rozdział
XXXVIII
Minęły dwa miesiące. Zero odzewu od
Iscariote, Radena też już nie spotkałam. Za to brązowy kot stał się
przyjaźniejszy i zawsze gdy byłam na zewnątrz go spotykałam. Wygląda na to, że
jednak zwierzęta nie boją się wampirów.
Ale ten spokój został zachwiany, gdy
podczas jednej z przechadzek natknęłam się na Andersona, opartego o drzewo na
mojej drodze. Natychmiast wyjęłam jedno wakizashi i sięgnęłam po pistolet.
- Czekaj.- blondyn podniósł rękę,
zatrzymując mnie wpół ruchu.- Zanim mnie zaatakujesz chciałbym ci kogoś
przedstawić. Jest nowym członkiem Iscariote.
Usłyszałam westchnięcie i otworzyłam
szerzej oczy, zupełnie zaskoczona. Zza Alexandra wyszedł Raden.
- Mówiłem ci, ona mnie zna.- odezwał się,
patrząc na blondyna ze znużeniem- Jestem śpiący, tylko po to mnie tu
przywlokłeś?
- Żebyś z nią walczył.- warknął mężczyzna,
a ja byłam coraz bardziej rozbawiona, że dramatyczny występ Andersona się
wali.- Mówiłem ci wcześniej.
- Ale… to nie na mnie jest wściekła. Chce
walczyć z tym, który ją skrzywdził.
- On ma rację.- wycedziłam, wsuwając z
pochwy drugi miecz.- To nie on mnie zabił.
- Zabił cię?- obojętność i znużenie na
twarzy Radena ustąpiła złości, gdy patrzył na księdza.- Nie powiedziałeś.
- Nie było potrzeby.
Miałam wrażenie, że kontury szatyna
rozmazują się. Anderson też to zauważył.
- Idź stąd zanim pozna twoje zdolności.-
syknął.
- Zdolności?- powtórzyłam, a potem
przyskoczyłam do obracającego się Radena, łapiąc jego nadgarstek.- Jakie
zdolności?
Mężczyzna zmrużył oczy i wyrwał rękę.
- Lepiej żebyś nie wiedziała.
- Czekaj!- zawołałam, gdy szybko pobiegł w
głąb lasu. Nie odwrócił się.-
- Jakie zdolności?- warknęłam, obracając
się do Andersona.
Którego nie było.
Anderson był w pułapce. Chcąc mnie
zaatakować trafił na przeszkodę- Alucarda. Było to kilka dni po spotkaniu
Radena i księdza. Wampir uległ moim namowom, by wyjść na spacer.
„ Tym
razem nie daj sobie odciąć głowy”
Zanim mi odpowiedział zobaczyłam
brązowo-szary kształt pędzący w moją stronę. Spróbowałam zrobić unik, ale
wielki wilk- jak się okazało- nie zamierzał atakować mojego tułowia, na co
byłam przygotowana, tylko zacisnął szczęki na mojej kostce i z moim piskiem
zniknęliśmy wśród drzew. Całą minutę byłam ciągnięta i obijana o wszystko na co
trafiłam, a potem nagle wilk mnie puścił i odbiegł dalej. Skuliłam się z bólu i
zaciskając zęby otoczyłam dłońmi ranną kostkę. Czarna substancja otoczyła
zranione miejsce. W ten sposób chciałam przyspieszyć regenerację.
- Nie wyleczysz tego zbyt szybko.-
usłyszałam znajomy głos i gwałtownie spróbowałam wstać. Lekkie pchnięcie z
powrotem pozbawiło mnie równowagi.
- Nie wstawaj.- Raden kucnął obok mnie, a
ja błyskawicznie wysunęłam wakizashi. Ułamek sekundy później szatyn przyciskał
je do mojej szyi.
- Nie chcę cię skrzywdzić.- wyszeptał.
- To mnie zostaw w spokoju.
- Przekaż Alucardowi, że wróciłem.
- Dlaczego? Kim ty jesteś?!
Czułam się słabsza, a powodem była krew
lecąca z niezasklepionej rany.
- Zmiennokształtnym.- odparł, wstając.- To
ja byłem tym wilkiem… i kotem.
- Kotem?!- byłam zszokowana. Tak łatwo mógł
mnie w każdej chwili zabić…!
- Jeśli chcesz o mnie wiedzieć więcej,
spytaj Vlada.
Odszedł, a ja po chwili zemdlałam.
Otworzyłam oczy i od razu dotknęłam kostki.
Nie było otwartej rany, ale pulsowała bólem. Podniosłam się i zachwiałam. Nie
wiem ile byłam nieprzytomna, ale jeszcze była noc i nie wyglądało na to, by
miało wschodzić słońce. To dobrze.
„
Tylko ile od domu jestem?”
Zamknęłam oczy, próbując się skupić. W
odległości 5 kilometrów na zachód był budynek, od którego odbijało się
powietrze. Tylko minutę Raden biegł, a ja już wcześniej nie byliśmy zbyt
daleko, więc to mógł być dom Alucarda.
Nie pomyliłam się. Gdy pojawiłam się
niedaleko budynku zobaczyłam Wampira, chyba wracającego z walki z Andersonem.
Wyglądał na zdenerwowanego, wręcz wściekłego. Dopóki go nie zawołałam nie
wiedział, że stoję tylko kilkanaście metrów od niego. To znaczyło, że był
bardzo rozproszony. Obrócił się gwałtownie, a ulga zastąpiła wściekłość.
- Alicia.
Podszedł do mnie, gdy musiałam oprzeć się o
drzewo. Postanowiłam powiedzieć wszystko jak najszybciej.
- Porwał mnie zmiennokształtny.
- Zmiennokształtny?
Przytaknęłam.
- Zanim zaczniesz opowiadać wejdź do
środka, co?
Jego głos stał się twardszy, a spowodowała
to wzmożona czujność. Wykonałam polecenie.
- Mówił, że go znasz. Że on cie zna. Jako
Vlada.
Wampir na chwilę znieruchomiał, a potem
wyminął mnie i bez słowa zniknął w swoim pokoju, zostawiając otwarte drzwi.
Uznałam to za zaproszenie i weszłam za nim.
- Alucard?- spytałam niepewnie. Stał przy
oknie, z rękami w kieszeniach płaszcza.
- Radu.- stwierdził.
- Mówił na siebie Raden.
- Zmienił imię, tak jak ja.
- Kim był?- spytałam, zamykając drzwi. Jego
oczy zaświeciły w ciemności.- Powiedział tylko, że jest zmiennokształtnym, że
więcej powie mi Vlad.
- Radu Piękny.
- Radu… Piękny?!- prawie krzyknęłam,
zaskoczona. Radu Piękny był… był… nie umiałam w to uwierzyć.
- Mój brat.- to Alucard wycedził.
- Brat.- powtórzyłam głucho.
- Zmiennokształtnym stał się w dzień mojego
ścięcia.
- Kim tak w ogóle jest zmiennokształtny?
- Osoba, również nieśmiertelna, umiejąca
zmieniać się w różne zwierzęta. Większość opanowała zmianę w wilka, to
najprostsze, dlatego ludzie nazwali ich wilkołakami.
- Moment…- gdy to powiedział uświadomiłam
cos sobie- … czyli legendarny konflikt między wilko… zmiennokształtnymi i
wampirami istnieje naprawdę?
- Tak. Zmiennokształtni żyli jeszcze przed
wampirami. Gdy ja się zmieniłem powstał konflikt o to, kto ma prawo być
nieśmiertelny. Nie ma co więcej opowiadać.
Ojej ! :D Alucard ma braciszka xD xD hahaha Czekam aż dojdzie do konfrontacji :P
OdpowiedzUsuńto wyjątkowo jest oparte na fakcie- istniał Radu Piękny, młodszy brat Vlada Tepesa :)
UsuńA widzisz :D Musze się zagłębić :D Poczytam sobie :D Ogólnie bardziej kręcą mnie paranormalne jakieś fakty czy wydarzenia :D ale faza na wampiry jest :D tak , że poszukam :D Dzięki za podpowiedz :3 Pozdrawiam :D Czekam na następny rozdział !
UsuńWiedziałam, że to Radu, ale przyznam się szczerze - tylko dlatego, że przypomniałam sobie o nim szukając informacji na temat Zakonu Smoka. A po co mi te informacje? Ano do następnej noty, która wolno, ale systematycznie powstaje.
UsuńPS Arisu, zajmiesz się jakimś kolejnym opowiadaniem po tym fanficu?
Mam dwa plany co do fanficów, ale jeden nie wypala... a drugi... chwilowo sprawdzam czy rzeczywistość jest zgodna ze światem przedstawionym w tym opowiadaniu (które NIE jest fantasy). Staram się stworzyć nie fantastyczną powieść (to te obrazki z Akademii wampirów kilka -naście- notek wcześniej). raczej nie wystartuje od razu po zakończeniu tego, ale macie link: http://intresse-ansluter.blogspot.com/ i spróbujcie zapamiętać nazwę ;) [to po szwedzku]
UsuńPzdr i czeka na następne notki u Hatre i Vint,
Arisu