poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział VII- część 3



Po paru sekundach stałam zrezygnowana, wiedząc z „ doświadczenia”, jak skończy się odmowa.
- Dobra decyzja.
Podniósł mnie z taką łatwością, jakbym była piórkiem, i wylądowałam na jego ramionach.
- Czemu tak?!- wykrzyknęła czerwieniąc się lekko, bowiem sposób, w jaki mnie trzymał, przypominał mi parę młodą, czy kochanków.
- A masz inny pomysł?
Mruknęła coś w odpowiedzi, odwracając wzrok speszona. Ja tu się przejmuję tym jak mnie trzyma, a jestem zdana na łaskę wampira!
Gdy dotarliśmy do środka, zamiast skierować się do „mojego” pokoju skręcił drugą stronę, wchodząc do pomalowanego na szaro pokoju.
- Alucard…- zaczęłam czuć się dziwnie.- … co to za pokój?
- To…- uśmiechnął się, a ja wykryłam nagle podstęp- … jest moja jadalnia.
Minął ułamek sekundy, zanim pojęłam o czym mówi. Wrzasnęłam i zaczęłam się wyrywać, ogarnięta paniką. Wampir puścił mnie, a ja upadłam. Miałam „ruszyć” w stronę wciąż otwartych drzwi, gdy poczułam, że chwycił mnie za kaptur i pociągnął w tył tak, że wylądowałam przed nim.
- Nie!- znowu „ przeraczkowałam” obok niego.- Zostaw mnie!
Przyspieszyłam i byłam już w progu, gdy kolejne szarpnięcie sprawiło, że wylądowałam w rogu pokoju. Nie poruszyłam się, zdając sobie sprawę, że próby ucieczki nic tu nie zdziałają. Spojrzałam przerażona na Alucarda, który podchodził powoli do mnie. Zaszurałam nogami, jakbym próbowała wniknąć w ścianę za sobą.
Zobaczyłam obok siebie jakoś przedmiot. Bez namysłu chwyciłam go, i rzuciłam w wampira. Złapał to, a ja zdałam sobie sprawę, ze była to torebka medycznej krwi.
- To wypiję później.- stwierdził trochę zmęczonym tonem, chowając przedmiot pod płaszcz. Przez głowę przeleciała mi myśl.
„ Co on jeszcze ma pod tym płaszczem?”
- Skończyłaś już?-  spytał, dość znudzony.
- Potwór! Kłamca!- ja już nawet nie krzyczałam, a jęczałam przerażona.
- Z pierwszym się zgodzę, wampir jest potworem…- chwycił mnie za bluzę i podniósł- … ale drugiemu się sprzeciwię.
Tylko refleksu mnie uratował. Chwyciłam nadgarstek Alucarda w chwili, gdy ten się zamachnął chcąc mną rzucić na ścianę. Zawisnęłam, kurczowo uczepiona ręki, a ten spojrzał zaskoczony.
- Puść mnie.
Rozprostowałam palce i wylądowałam przed Alucardem. Moja kolejna próba wciśnięcia się w kąt skończyła się niepowodzeniem, bowiem najpierw mnie unieruchomił, a potem dopiero podniósł.
- Jeśli teraz powiesz coś nie tak, to nie unikniesz o wiele silniejszego rzutu.- ostrzegł, a ja zbladłam i lekko pokiwałam głową, stwierdzając, że właśnie pozbył się wszelkich oporów na zabicie mnie, jeśli takie miał.
Posadził mnie na krześle stojącym na środku, którego nie widziałam wcześniej, i zamknął drzwi, co sprawiło, że pokój oświetlało jedynie szare światło zza okna.
„ Jest rano? Jak uciekałam, to było ciemno”
- Zbliża się szósta rano, tak dla twojej wiadomości.- uśmiechnął się złowrogo.- Świetna pora na posiłek.
Znowu zaczęłam zmagać się z niewidzialnymi więzami.
- Nic nie zdziałasz, jest silniejszy.
- Uda mi się.- warknęłam, choć wiedziałam, że to prawda. Nie dość, że czar był silniejszy, to jeszcze ja słabsza.
- I co wtedy?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo zaatakowało mnie zmęczenie.
- Przestań…- jęknęłam, znowu błagalnym tonem, ale czar tylko się wzmógł i straciłam świadomość, zdana na jego łaskę.
----------------------------------------------------
Okay, właśnie zdałam sobie sprawę, jak wiele różni mojego Alucarda od tego hellsingowego :( 
Co do tego rozdziału, to jakoś szybko się akcja rozwinęła :/ W ciągu jednej wordowej strony gadał z nią po "przyjacielsku", a potem ją uwięził na krześle i uśpił O.o Mam nadzieję, że to nie zepsuło klimatu ^^ No, w każdym razie oto kolejna notka, w której znów postanowiłam pomęczyć Alicię. A przynajmniej tak będzie w następnej. Nie, to raczej nie spoiler.
No, to pozdrowienia,
Arisu

11 komentarzy:

  1. Racja, ten Alucard i Alucard from-anime się trochę różnią, ale tam.. Wkurza mnie trochę te rzucanie Alicią o ścianę co chwilę. Jak na mój gust chybaby coś się jej tam w śodku złamało po paru takich mocnych uderzeniach (w końcu rzucał wamir) ?
    Ogólnie ślicznie, wenę ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i zmień sobie czas w opowiadaniu na prawidłowy ;)

      Usuń
  2. Hm... hmm... chyba masz rację ^^ Zastanawiałam się nad złamanym żebrem, ale stwierdziłam, że nie wiem gdzie to wrzucić :/
    A jak dobrze pamiętam, to już rzucania nie będzie ^^ A co do jego siły, to jest pisane pod kątem anime... tam ciągle się walą i często nic im nie jest xD Ale masz rację... A co do czasu, to o co ci chodzi, bo nie zrozumiałam O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy komentarzach masz na przykład napisane, że ostatni komentarz dodałam o 15 - a z tego co pamiętam była tak 21,22 :) Wchodzisz na ustawienia - język i formatowanie, czy coś takiego. Tam będziesz miała strefę czasową.

      Usuń
    2. A, faktycznie ^^ Arigato gozaimasu, czas już zmieniony na Warszawę :) Sama kiedyś to zauważyłam, ale stwierdziłam, że to jakiś błąd XD

      Usuń
  3. Cześć, razem z Keetsutą (która okazała się być moją znajomą z pewnej dry) założyłyśmy blog o Japonii. Chciałabyś dołączyć? japanzonebeju.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak, to podaj maila, wyślę zaproszenie i tam troszkę więcej opowiem :)

      Usuń
  4. Oj, no pewnie, że chcę ^^ podawałam maila na początku, roxettciara@o2.pl.
    A tak poza tym, jaki ten świat mały ^^ Wy się znacie, a ja cie znam z Shinkendo :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się na początku zdziwiłam, ale skojarzyłyśmy nicki z grą.. No i pomyślałam, że możnaby jeszcze z tobą :3 Ok, sprawdź pocztę :)

      Usuń
  5. Dobre, dobre :D Uśmiałam się zwłaszcza z tym raczkowaniem i waleniem torebką krwi XD
    Świetnie piszesz, a Tw opowiadanie to cudeńko <3

    OdpowiedzUsuń