wtorek, 5 marca 2013

Rozdizał IV- część 1



         Rozdział IV
               
Poczułam lekkie szarpnięcie i wylądowałam na ziemi, nie robiąc sobie krzywdy. Może poza szokiem.
„ Co się stało?”
Przetoczyłam się na plecy.
„ Złapał mnie i położył na ziemi? Spowolnił mój lot? W każdym razie żyję. A on też. Więc jest źle! Bardzo źle!”
Chyba powoli zaczynałam rozumieć, że nie ucieknę przed nim, ale nie zwracałam uwagi na taką myśl. Nie miałam zamiaru się poddać. I zostać zabitym, a tym bardziej zjedzonym. Dostałam od losu druga szansę, gdy się uwolniłam od czaru w chacie, nie mogę tego zmarnować!
Wstałam i rozejrzałam się. Znowu go nie było. I sztyletu też.  Alucard pewnie go wziął, gdy spadałam… „Dla mojego bezpieczeństwa” zapewne.
„ Nudzi mu się i bawi się mną, czy naprawdę mnie zostawił? Mam nadzieję, że to drugie”
Ruszyłam chwiejnie dalej.
„Dlaczego… Dlaczego ja? Dlaczego okolice mojego domu?!”
Myślałam przerażona i przyspieszyłam trochę.
„Dlaczego Alucard jest wampirem? Dlaczego pojechaliśmy na ten piknik, dlaczego…”
- Przestań się o wszystko pytać.
Usłyszałam chłodny głos, dobiegający zza moich pleców.
- Alucard!...- zamarłam i prawie nieświadomie wymówiłam imię czarnowłosego. Nie śmiałam się poruszyć, bojąc się, że pogorszę sytuację.
- Proszę…- jęknęłam w końcu, błagalnym tonem.
- O co?
- O… o… zostawienie mnie. Dlaczego tak usilnie mnie gonisz? Dlaczego mnie nie zabijesz? Dlaczego się mną bawisz?!- ostatnie zdanie wykrzyczałam.
- O, to już wiesz?- usłyszałam tuż przy lewym uchu szept. Odskoczyłam z krzykiem.- Już wiesz, że się tobą bawię?
- Oboje wiemy, że nie mam szans. Nie miałam ich również wcześniej. Nawet, gdy byłam w pełni sił.- wydusiłam, starając się zapanować nad ogarniająca mnie paniką.
- Skoro tak, to czemu wciąż uciekasz?
Zlustrowałam wampira wzrokiem. Czy on nigdy nie był zniecierpliwiony? Ciągle ta sama postawa- luźna i dominująca. A jestem pewna, że uciekając ciągle, byłam irytująca.
- Uciekam…- odpowiedziałam po chwili-… bo tym sposobem przedłużę sobie życie o kilka minut, może nawet godzinę.- warknęłam i nie czekając na odpowiedź, odwróciłam się, i biegiem uciekłam.
Ale po chwili zatrzymałam się raptownie, gdy znów zagrodził mi drogę.
- Możesz przestać uciekać?
- Nie!- odpowiedziałam krótkim warknięciem, błyskawicznym ruchem chwytając grubą i prostą gałąź leżącą na ziemi. Przyjęłam pozycję obronną, stojąc na lekko ugiętych nogach. Gałąź, moją „broń” uniosłam tak, by przeszkadzała Alucardowi w zbliżeniu się do mnie.
- Uciekając ześlesz na siebie kłopoty.- zauważył, chowając ręce do kieszeni.
- Tak jakbym ich nie miała.- odpowiedziałam, starając przyjąć jak najchłodniejszy ton.
- To będziesz miała większe.
Zignorowałam te słowa, nie mogąc znaleźć riposty.
- Nie waż się podchodzić.
- Dlaczego?- spytał trochę beztroskim tonem.
- Bo…- zawahałam się. Bo co? Co ja mogłam mu zrobić? Ja, zwykły człowiek, wampirowi!- Bo… cię zranię!
Była to głupia odpowiedź, ale przynajmniej coś odpowiedziałam.
- A co ja mogę ci zrobić?- spytał.
- Za dużo.- mówiąc to, zdałam sobie sprawę ile. Mógł mnie zastrzelić, zabić sztyletem, wypić krew, i torturować!
- Zgadza się.- potwierdził- Ale unikniesz tego, jeśli przestaniesz się sprzeciwiać, zaczynając od opuszczenia broni.- zaznaczył delikatnie ostatnie słowo.
- Nie.- warknęłam szykując się na ewentualny atak. Nie minął ułamek sekundy, gdy poczułam powiew, i usłyszałam obok swojego ucha.
- Aż tak przewidywalny jestem?
Zamachnęłam się zaskoczona, gdy zorientowałam się, że moja gałąź została patykiem, który kończył się pół centymetra przed moimi palcami.
Zdałam sobie sprawę, jak dobrze Alucard władał różnoraką bronią. Na polanie minął pociskiem mój nóż o milimetry, a teraz miałam w ręce kawałek drewna, który kończył się gładkim cięciem tuz przy moich palcach.
Podniosłam wzrok z patyka na wampira, który stał niewinnie na wcześniejszym miejscem, bawiąc się sztyletem.
Przerażona obróciłam się tyłem do Alucarda i zaklęłam, po czym, odrzucając patyk, odbiegłam.
 --------------------------------------------------------
To teraz tak: po pierwsze, gomenesai za opóźniona notkę, następna wyjdzie w czwartek albo piątek. Po drugie: czy tylko jedna osoba (Akuma) lubi fanfici Hellsinga?! >.<  No dobra, rozumiem, że moje zasady różnią się od tych w Hellsingu, ale no, jesteście wredni...
Hm.. no, to teraz pora na uciekanie Alicii przed Alucardem... xD Uwielbiam pisać fragmenty które trzymają w napięciu (czyt. w mojej wizji trzymają w napięciu)
Jak już powiedziałam dodam następną notkę w czwartek lub piątek.
I mam nadzieję, że podoba się Akumie? :3 Jesteś jedyna osobą, która twierdzi, że umiem pisać i mam talent ^^ Arigato gozaimasu, Akuma-san! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz