Po jakimś czasie, wreszcie dotarłam na
koniec lasu. I zamarłam, bowiem przede mną ukazały się zgliszcza po jakiejś małej
wiosce.
Ten widok sprawił, że narastająca we mnie
wściekłość na wszystko co się dzisiaj wydarzyło, wreszcie znalazła upust.
- CO TO, DO DIABŁA, MA BYĆ?!- wrzasnęłam,
ale ułamek sekundy później pożałowałam tych wykrzyczanych słów, bowiem z
ciemności zaczęły wyłaniać się upiory, kierując się na mnie. Zerknęłam za
siebie i w końcu zauważyłam, że nie są aż tak głupie na jakie wyglądają. Za mną
też już były. Byłam w pułapce.
Zaczęła mnie ogarniać panika. Rozejrzałam
się w poszukiwaniu największej luki w otaczającym mnie tłumie, ale zamiast tego
zobaczyłam stojącego kilkadziesiąt metrów ode mnie, w lesie, Alucarda. Nasze
spojrzenia się skrzyżowały i miałam wrażenie, jakby o coś mnie prosił. Czy o
takie kłopoty mu chodziło? Spodziewał się, że tu trafię?
Nie miałam zbyt dużo czasu na zastanowienie
się nad tym, bowiem skoczył na mnie najbliższy upiór, powalając mnie na ziemię.
Miał mnie już ugryźć, gdy nagle rozleciał
się proch, tak jak wszystkie inne, stojące na około mnie. Zakrztusiłam się
pyłem. Nie usłyszałam wystrzałów z pistoletu?
Patrzyłam
tak w niebo, leżąc na plecach, gdy nagle zauważyłam, że Alucard dalej był w
pobliżu.
„Uratował
mnie!”
Pomyślałam nagle, ale nie zwróciłam
większej uwagi na tą myśl. On mnie nie mógł uratować! Na pewno miał inny powód
na zabicie tych wampirów! Podniosłam się jak najszybciej, i zaczęłam biec w
stronę przeciwną do tej, gdzie stał wcześniej czarnowłosy.
Ale nie przebiegłam nawet stu metrów, gdy
poczułam, ze moje mięśnie zamierają. Przewróciłam się boleśnie, wciąż nie mogąc
się ruszyć. Zaklęłam w myślach.
„ To
jest silniejsze od tamtego!”
Porównywałam ten czar, z tym w chatce, gdy
nagle pomyślałam:
„
Nie! Nie tak powinnam myśleć!”
Zaczęłam szukać panicznie czegoś, czego
mogłabym się chwycić, i spróbować ruszyć. Po paru sekundach coś znalazłam.
„ Nie
mogę nie móc się ruszać! Przecież nic mnie nie trzyma w miejscu! Żadnych więzów
nie mam na sobie, więc nie może mnie nic powstrzymywać!”
Te myśli tak na mnie zadziałały, że udało
mi się poruszyć. Podparłam się powoli dłońmi i wyprostowałam łokcie.
Przez sekundę tak trwałam, z drżącymi z
wysiłku mięśniami (czar dalej mnie powstrzymywał), a potem poczułam silne,
bardzo silne kopnięcie w brzuch, które wyrzuciło mnie w powietrze, po czym
kilkanaście metrów dalej uderzyłam w jedną z ocalałych ścian.
-------------------------------
No to tak, ta notka jest troszkę krótsza, i znów sumimasen za opóźnienie, ale możliwe, że przez najbliższy czas tak będzie :( nadchodzi seria testów, kartkówek i sprawdzianów (głównie matematyka i inne ścisłe przedmioty), a poza tym zaczęłam porządniej chodzić na treningi shinkendo- 2 albo 3 treningi w tygodniu ^^
No, w każdym razie następna poniedziałek bądź piątek.
Nie mam pojęcia do kogo się zwracam, póki co, to tylko do Akumy-san :( Dlaczego jest tyle blogów z fanficami, gdzie jest po 1000 komentarzy i o wiele więcej wejść, a u mnie tylko 207 wejśc i 6 komentarzy? ;( Aż tak źle piszę...?
Fabuła i klimat wciąż są fajne ale twój blog jest dość nowy więc myśle że te tylko kwestia czasu zanim zaczną na niego wchodzić.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że masz rację, acz klwiek coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że dla fanów fanficów Hellsinga nie jest to wymarzone ^^ Ale dzięki :3 A co do klimatu, to ja właśnie lubie "męczyć" główna bohaterkę (nie uznaj mnie za sadystkę), naprawdę.I wciąż cieszę się, że ci się podoba :)
OdpowiedzUsuń