sobota, 9 marca 2013

Rozdizał IV- część 2




Po jakimś czasie, wreszcie dotarłam na koniec lasu. I zamarłam, bowiem przede mną ukazały się zgliszcza po jakiejś małej wiosce.
Ten widok sprawił, że narastająca we mnie wściekłość na wszystko co się dzisiaj wydarzyło, wreszcie znalazła upust.
- CO TO, DO DIABŁA, MA BYĆ?!- wrzasnęłam, ale ułamek sekundy później pożałowałam tych wykrzyczanych słów, bowiem z ciemności zaczęły wyłaniać się upiory, kierując się na mnie. Zerknęłam za siebie i w końcu zauważyłam, że nie są aż tak głupie na jakie wyglądają. Za mną też już były. Byłam w pułapce.
Zaczęła mnie ogarniać panika. Rozejrzałam się w poszukiwaniu największej luki w otaczającym mnie tłumie, ale zamiast tego zobaczyłam stojącego kilkadziesiąt metrów ode mnie, w lesie, Alucarda. Nasze spojrzenia się skrzyżowały i miałam wrażenie, jakby o coś mnie prosił. Czy o takie kłopoty mu chodziło? Spodziewał się, że tu trafię?
Nie miałam zbyt dużo czasu na zastanowienie się nad tym, bowiem skoczył na mnie najbliższy upiór, powalając mnie na ziemię.
Miał mnie już ugryźć, gdy nagle rozleciał się proch, tak jak wszystkie inne, stojące na około mnie. Zakrztusiłam się pyłem. Nie usłyszałam wystrzałów z pistoletu?
            Patrzyłam tak w niebo, leżąc na plecach, gdy nagle zauważyłam, że Alucard dalej był w pobliżu.
„Uratował mnie!”
Pomyślałam nagle, ale nie zwróciłam większej uwagi na tą myśl. On mnie nie mógł uratować! Na pewno miał inny powód na zabicie tych wampirów! Podniosłam się jak najszybciej, i zaczęłam biec w stronę przeciwną do tej, gdzie stał wcześniej czarnowłosy.
Ale nie przebiegłam nawet stu metrów, gdy poczułam, ze moje mięśnie zamierają. Przewróciłam się boleśnie, wciąż nie mogąc się ruszyć. Zaklęłam w myślach.
„ To jest silniejsze od tamtego!”
Porównywałam ten czar, z tym w chatce, gdy nagle pomyślałam:
„ Nie! Nie tak powinnam myśleć!”
Zaczęłam szukać panicznie czegoś, czego mogłabym się chwycić, i spróbować ruszyć. Po paru sekundach coś znalazłam.
„ Nie mogę nie móc się ruszać! Przecież nic mnie nie trzyma w miejscu! Żadnych więzów nie mam na sobie, więc nie może mnie nic powstrzymywać!”
Te myśli tak na mnie zadziałały, że udało mi się poruszyć. Podparłam się powoli dłońmi i wyprostowałam łokcie.
Przez sekundę tak trwałam, z drżącymi z wysiłku mięśniami (czar dalej mnie powstrzymywał), a potem poczułam silne, bardzo silne kopnięcie w brzuch, które wyrzuciło mnie w powietrze, po czym kilkanaście metrów dalej uderzyłam w jedną z ocalałych ścian.
-------------------------------
No to tak, ta notka jest troszkę krótsza, i znów sumimasen za opóźnienie, ale możliwe, że przez najbliższy czas tak będzie :( nadchodzi seria testów, kartkówek i sprawdzianów (głównie matematyka i inne ścisłe przedmioty), a poza tym zaczęłam porządniej chodzić na treningi shinkendo- 2 albo 3 treningi w tygodniu ^^
No, w każdym razie następna poniedziałek bądź piątek.
Nie mam pojęcia do kogo się zwracam, póki co, to tylko do Akumy-san :( Dlaczego jest tyle blogów z fanficami, gdzie jest po 1000 komentarzy i o wiele więcej wejść, a u mnie tylko 207 wejśc i 6 komentarzy? ;( Aż tak źle piszę...?

2 komentarze:

  1. Fabuła i klimat wciąż są fajne ale twój blog jest dość nowy więc myśle że te tylko kwestia czasu zanim zaczną na niego wchodzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że masz rację, acz klwiek coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że dla fanów fanficów Hellsinga nie jest to wymarzone ^^ Ale dzięki :3 A co do klimatu, to ja właśnie lubie "męczyć" główna bohaterkę (nie uznaj mnie za sadystkę), naprawdę.I wciąż cieszę się, że ci się podoba :)

    OdpowiedzUsuń