sobota, 25 lipca 2015

Nienawidzę go



Nie wiem, jakie gify tu dawać, więc daję wam... Jona z Gry o Tron xD Zaczęłam czytać GoT. Zastanawiam się, co wszyscy w tym widzą takiego fajnego... To jest głównie o spiskach. Kazirodczych. I morderstwach. Ale Starkowie są fajni.
A wracając do tego, co to za rozdział... byłam teraz na wczasach. Napisałam opowiadanie. Sądzę, że zajmie tak około... czterech notek ;-; Krótkie. O Vladzie rzecz jasna. Tak szczerze, to miał to być ten one shot, którego chcieliście, ale wyszło zwykłe opowiadanie. Po prostu zbyt polubiłam tego Vlada, by go niszczyć oneshotem... mogę wam tylko powiedzieć, że nie jest tym zimnym draniem,którego wszyscy znają. Cynik, jakby nie było, ale starałam się zrobić z niego innego gościa. Tak na próbę. Powinniście zauważyć różnicę.
Wklejam tutaj to, anie CV albo AV, żeby zobaczyć, czy wywoła to jakąś reakcję... bo nie ma komentarzy pod poprzednimi dwoma!
A, i jeszcze jedno. Nie chce mi się tłumaczyć realiów wydarzeń w trakcie opowiadania, może kiedyś je tam włożę, więc oto one:
- nie wiem, który to wiek, ale ludzie panikują, że w Poienari mieszka wampir, do tego legendarny Vlad Tepes, i zgarnięto mężczyzn, by pomogli w krucjacie na niego.
- główna bohaterka nienawidzi Draculi (w międzyczasie się dowiecie, dlaczego), więc przebrała się za faceta i dołączyła do wojska
________________________________
- Alec!- wrzasnął jakiś starszy rangą mężczyzna. Zerwałam się z koca i wybiegłam przed namiot.
- Tak!- stanęłam na baczność, a ten zmierzył mnie surowym spojrzeniem.
- Ten mężczyzna- wskazał stojącego obok niego czarnowłosego- Chce rozmawiać z dowództwem. Zaprowadź go.
- Tak jest!
Rycerz odszedł i spojrzałam na nieznajomego. Nie wyglądał, jakby należał do wojska. Poza tym wcześniej go nie spotkałam, a tak się składało, że należałam w obozie do tych, którymi się wysługują starsi rangą… więc znałam dokładnie okolicę i towarzyszy.
- Proszę za mną- odezwałam się, ruszając w stronę środka obozu. Usłyszałam podążające za mną kroki. Zerknęłam za siebie- Mogę spytać, dlaczego chcesz zobaczyć się z dowódcą?
- Mam ważne informacje na temat zamku Vlada Tepesa- odparł spokojnie, obserwując mnie zielonymi oczami. Miałam wrażenie, że go skądś kojarzę, ale skąd?- A ty, Alecu, odpowiesz na moje pytanie?- uśmiechnął się lekko.
- Oczywiście- przytaknęłam. Skoro on mi odpowiedział, to ja także powinnam.
- Co osoba, o tak drobnej budowie ciała robi w obozie, który ma zaatakować legendarnego wampira?
Prawie się potknęłam. Zauważył, że jestem kobietą?!
- Pomaga- odparłam, siląc się na spokojny ton- Nienawidzę Draculi, chciałem jakkolwiek pomóc. Szkoda, że nie mogę walczyć.
- Ćwicz ciężko, a będziesz mogła- uśmiechnął się szeroko.
***
Następnego dnia Julius, mój przełożony, wpadł do namiotu, w którym mieszkałam.
- Jak to dowództwo wymordowane?!- zerwałam się, słysząc nowinę.
- Wczoraj jakiś mężczyzna, którego podejrzewamy o bycie Draculą, dostał się do namiotu, a potem po prostu wyszedł. Strażników nie wołano, więc nie zaglądali. I tak do rana. Rano sam poszedłem z wiadomością...
Przestałam go słuchać. Jakiś mężczyzna. A ja... wczoraj... zaprowadziłam kogoś pod namiot. To był... on? Ale w dzień?!
Nagle do namiotu wpadło kilku uzbrojonych mężczyzn i zanim się zorientowałam, popchnęli mnie na kolana i przytrzymali, bym się nie wyrwała.
- Alecu- odezwał się Julius, zmieniając ton głosu na ostrzejszy- Strażnicy jednogłośnie twierdzą, że to ty go zaprowadziłeś. Czy to prawda?
- Skąd miałem wiedzieć?- wydusiłam zbyt oszołomiona, by zaprotestować.
- Po ich zabójstwie to ja jestem najwyższy rangą- stwierdził Julius, ignorując pytanie- W tej chwili jestem dowódcą. I ja wybieram, co z tobą zrobić. A za taką zdradę- spojrzał na mnie zimno- czeka cię śmierć.
- Co?!- szarpnęłam się w uścisku mojego strażnika- Dostałem taki rozkaz!
- Ktoś musi zostać ukarany, by społeczeństwo było zadowolone- mruknął bardziej do siebie- Zwiążcie go. Poślemy cię do piekła.
- Nie!
Żołnierze wykręcili mi ręce za plecy i związali tak mocno, że poczułam pieczenie na nadgarstku.
- Chociaż nie- Julius zmarszczył brwi, ale zaraz potem uśmiechnął się- Poślę cię do Diabła. Na pewno się ucieszy, że spotkał osobę, która mu pomogła.
Nie wierzyłam w to, co słyszę.  Chcą oddać mnie Tepesowi?!
- Zabije mnie!- krzyknęłam łamiącym się głosem.
- Przynajmniej ja nie będę musiał cię zabić. A to zachęci społeczeństwo do walki- Julius spojrzał na mnie z radością. Do tej pory go lubiłam, ale najwyraźniej żądza władzy już go ogarnęła.
- Zabij mnie ty! Proszę- skoro nie byłam w stanie przekonać go o swojej niewinności, niech chociaż umrę szybko! A tego Vlad Tepes nie mógł mi zapewnić.
- Zabierzesz ze sobą swój miecz. Żebyś nie była bezbronna.
- I tak będę- warknęłam zrozpaczona. Nie było szans go przekonać. Stałam na krawędzi śmierci.
***
Czwórka rycerzy odprowadziła mnie ze związanymi rękami pod wrota twierdzy. Byli zaniepokojeni, wręcz przerażeni, że są o takiej porze tak blisko domu legendarnego wampira. Zbliżał się zmierzch, Julius chciał mieć pewność, że nie zniknę, zanim Dracula mnie dorwie...
Ja sama byłam wściekła. Na Juliusa, któremu władza uderzyła do głowy, i na siebie, że nie rozpoznałam Vlada Tepesa. Jak tak teraz myślałam, zastanawiałam się, jak mogłam go nie poznać. Jedyne, co zrobił, by nie wyglądać jak z portretu, to związał włosy rzemieniem...
- Twój miecz- jeden z żołnierzy podał mi ostrze.
- I na cholerę mi on?!- warknęłam, ale wyrwałam broń z jego dłoni, prawie go raniąc, po czym przywiązałam do pasa. Podał mi też sztylet, który przywiązałam do przedramienia. Widząc ich niespokojne spojrzenia, machnęłam ręką w stronę obozu.
- No dalej, tchórze! Uciekajcie, bo was  także złapie i zabije w męczarniach!- powstrzymałam drżenie głosu. Gdybym mogła, uciekłabym, a ich tu zostawiła, ale miałam niemiłe wrażenie, że Dracula już miał mnie na celowniku. Poza tym nie chciałam, by Julius dostał wiadomość, że Alec próbował uciekać. Jak odejść, to jak najgłośniej. A szydzenie z żołnierzy było dobrym początkiem.
Bez słowa szybko odeszli, zostawiając mnie samą. Spojrzałam na zamek. Już mnie nie widzieli. Mogłabym teraz spróbować uciec.
- Nie- mruknęłam. Skoro go nienawidziłam, musiałam się z nim zmierzyć. Jakkolwiek miałoby się to dla mnie zakończyć.
Wysunęłam miecz i ruszyłam pod bramę w pełnej gotowości, rozglądając się czujnie. Już prawie było ciemno. Zaczynałam się czuć ślepą.
Nagle strzała wbiła się w ziemię tuż przy moich stopach. Odskoczyłam w okrzykiem i błyskawicznie zwróciłam się w kierunku, z którego nadleciała. Rozległ się czysty, męski śmiech i z zarośli wyszła wysoka postać trzymająca łuk. Nie widziałam twarzy, ale w sylwetce rozpoznałam mężczyznę, którego wczoraj zaprowadziłam do dowództwa.
Vlada Tepesa.
Nie miałam wrażenia, że zamierza mnie skrzywdzić. A przynajmniej nie teraz. Chciał tylko zrobić sobie wielkie wejście. Irracjonalnie, zamiast czuć przerażenie, zagotowałam się że złości.
- Wrobiłeś mnie!
- Nawet nie wiem, dlaczego cię tu przyprowadzili- uniósł brwi, zaskoczony moją reakcją.
- Nie okłamuj mnie!- warknęłam, gdy wampir zatrzymał się metr przede mną.
- Ja nie kłamię- spojrzał na mnie zielonymi oczami. Poczułam, jakbym w nich tonęła- Powiedz, co się stało.
Mam mu wytłumaczyć coś, o czym doskonale wie? Skoro tego żąda... Może dzięki temu zabije mnie szybciej...
- Wpływasz na mnie?- spojrzałam podejrzliwie, a gdy uśmiechnął się lekko, powstrzymałam komplet przekleństw- Zostałem skazany na śmierć, bo zaprowadziłem mordercę do dowódców.
- Że niby mnie?- prychnął rozbawiony.
- Owszem!- nieumyślnie machnęłam mieczem zdenerwowana.
- Ostrożnie!- Dracula uchylił się przed ostrzem i spojrzał na mnie z dezaprobatą. Zbladłam. Zaraz mnie zaatakuje... jednak odezwał się spokojnie:
- Kto powiedział, że ich zabiłem?
- O czym ty mówisz?
- To nie ja. Poszedłem tam, by uprzedzić, żeby mnie zostawili w spokoju.
- Nie zabiłeś ich?
- Ile razy mam to powtórzyć?
- Jeśli mam ci wierzyć- stwierdziłam ostrożnie- to kto zabił dowództwo?
- Mnie pytasz?- uniósł brwi, po czym wskazał zamek- Wejdziesz?
- Do twojego zamku?- zaśmiałam się bez cienia radości- Nie zamierzam.
- Dlaczego?
- A dlaczego miałabym? Jesteś wampirem. I cię nienawidzę.
- Ale nie jestem jedynym wampirem w okolicy. I pozwoliłem innym polować w nocy na moim terenie. Jeśli zostaniesz tu sama, w ciągu dziesięciu minut ktoś cię zabije.
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Zabić, to ja chciałam jego. Ale on sam mógł mnie zaatakować i wypić krew, gdy tylko tamci żołnierze odeszli. Czemu tego nie zrobił?
- Co ze mną chcesz zrobić?- spytałam ostrożnie.
- Nic- wyruszył ramionami- Chociaż w tej chwili mam ochotę zapewnić ci bezpieczeństwo.
- Ty- mi?- wydusiłam zaskoczona.
- Oczywiście nie musisz iść. Możesz tu zostać. Ale wtedy nie zamierzam zabronić wampirom na ciebie zapolować.
Spojrzałam na niego niepewnie. Z jednej strony był Vladem Tepesem, nie miałam pojęcia, czego się po nim spodziewać. Zupełnie zniszczył stereotypy swoim zachowaniem. A z drugiej, dostanę się do jego środowiska, choćby na chwilę. Będę mogła go zabić.
- Obiecujesz, że mnie nie skrzywdzisz?
- Alecu- uśmiechnął się krzywo- Nie mogę obiecać ci nic, jeśli mam pewności, że nie kłamiesz. Nie wiem, czy nie odegraliście tej sceny, by móc wkraść się bezkarnie na mój teren. Jedyne, co mogę ci zagwarantować, to fakt, że nie zamierzam cię skrzywdzić chyba, że mnie zdradzisz. Więc jeśli chcesz- obrócił się i ruszył w stronę budowli- pozwolę ci u mnie przebywać.
Po chwili wahania ruszyłam za nim.

***

Podoba się? :O

2 komentarze:

  1. Jak dla mnie wciągające. W sumie zastanawiam się dlaczego Alec tak szybko ustąpiła Vladowi :D Ale to chyba już leży w twojej konwencji twórczej :D

    OdpowiedzUsuń