Nie podoba mi się ten gif, ale macie...
+18
____________________________________
Obrócił
się do mnie z szerokim uśmiechem. Zbladłam.
- I
po co pró...- zaczął, ale machnęłam ręką, by posłać go na ścianę i rzuciłam się
w stronę wyjścia. Wciąż przyciskałam go do ściany. Jak najdłużej. Jak
najmocniej. Jeszcze mam szansę.
Nagle
sama uderzyłam we wrota, popchnięta niewidzialną siłą, i straciłam oddech.
Uniosłam głowę lekko oszołomiona. Co się stało? Gdzie Dracula?
Wampir
opadł miękko na ziemię, gdy moja siła przestała go utrzymywać. To nie on? Kto mną
rzucił? Ten łowca? Zerknęłam na mężczyznę. Nie on. On już nie żył.
-
Mówiłem ci, że też mam zdolności- Dracula powoli do mnie podszedł, wpatrując
się we mnie zielonymi oczami, w których błyszczały niebezpieczne czerwone
iskierki. Zerwałam się i zachwiałam, gdy hol zawirował. Oparłam się plecami o
wrota, by nie upaść, zerkając na wampira z przerażeniem. Gwałtownie przesunęłam
się w bok, gdy chłodna dłoń wampira spróbowała pogłaskać mój policzek.
Mężczyzna się zaśmiał mrocznie.
-
Kim... kim on był?- spytałam, by odwrócić jego uwagę od mojej osoby.
-
Ten łowca? Miał sprawdzić, dlaczego nie wróciłaś- wampir podniósł brew- Idioci.
Skoro nie wróciłaś, to znaczy, że ja cię mam. Wysyłając tu następną osobę,
sprowadzają na nią śmierć- twarz wampira pociemniała- Zachowują się jak
potwory.
Przez
chwilę na mnie patrzył, jakby zatopiony w myślach. Nie zamierzałam mu
przerywać. To mogłoby się źle skończyć.
Spojrzał
na mnie z szerokim uśmiechem.
-
Tym razem ci nie odpuszczę, wiesz?- zbliżył się do mnie odrobinę z
uwodzicielskim uśmiechem, na co wstrzymałam oddech. Wiedziałam. Dlatego nie
chciałam mieć nadziei.
- Dlaczego
mnie uwolniłeś z kajdanek?- spytałam szybko. Musiałam zająć go jak najdłużej.
Może coś zdziałam. Chociaż opóźnię.
-
Podziwiam cię- mruknął, mrużąc oczy- I dlatego uznałem, że nie powinnaś być
więziona. I tak byś nie uciekła.
- A...
ubranie?- był zbyt blisko. Zdecydowanie zbyt blisko.
- W
zamku jest zimno- wampir uśmiechnął się- Wolałem, byś nie zmarzła. Ja jestem
wystarczająco zimny.
- Gdy
byłam nieprzytomna, naprawdę mnie...
-
Dość- nachylił się tak, że musnął ustami moją szyję i serce podeszło mi do
gardła- Nie pozwolę ci spytać o więcej. Wcześniej ci pozwoliłem, ale już byt
długo się opierasz.
-
Proszę, odpuść mi- zadrżałam, czując chłodne usta. Odrzucić go? Znowu? Nie. Nie
ma sensu. Już go tak nie powstrzymam...- Nie przyszłam tu walczyć...
-
Więc nie walcz.
-
... tylko sprawdzić- dokończyłam, ignorując go.
-
Nie ma znaczenia, dlaczego tu jesteś. Ważne- ręka wampira wślizgnęła się pod
koszulę nocną i, omijając intymne miejsce, zatrzymała się na brzuchu.
Natychmiast ją odepchnęłam- że tu jesteś. I że należysz do mnie. Więc zrobię,
co będę chciał. A na twoje szczęście, chcę, byś czuła się dobrze. Nie chcę
gwałtu.
-
Nie zamierzam się...poddawać- wydusiłam, czując nacisk kłów na szyi. Zanim
powiedziałam coś jeszcze, świat się rozmazał.
Chwilę
później leżałam na łożu, a Vlad na mnie.
-
Możesz nie zamierzać dalej. Obiecałem, że ci się spodoba, i tak będzie.
Unieruchomił
moje ręce nad głową, a drugą rozerwał koszulę. Zarumieniłam się lekko i zaraz
potem szarpnęłam.
-
Twoje serce bije tak kusząco, moja mała łowczyni- pocałował miejsce, gdzie
znajduje się serce, a ja zadrżałam. Krótka fala ciepła popłynęła do podbrzusza
i powstrzymałam jęk.
-
Skoro kusi, to ją wypij. Całą. Jak najszybciej- warknęłam, próbując się wyrwać,
czym zarobiłam na cichy śmiech.
-
Wypiję. Ale nie jak najszybciej. A teraz pozwól mi się tobą zająć...
Nie
zdążyłam zaprotestować. Przygryzł lekko mój sutek. Napięłam mięsnie, nie
pozwalając sobie jęknąć. To by go tylko napaliło.
-
Koniec z oporem?- na widok szerokiego uśmiechu zacisnęłam mocno powieki. Odetnę
się od tego. Skoro nie jestem w stanie go powstrzymać, to się po prostu odetnę-
Więc teraz musze tylko sprawić, byś czuła przyjemność...
Zassał
moją pierś i tym razem jęknęłam. Dłoń powędrowała w dół i kurczowo zacisnęłam
uda, nie dając mu dostępu.
-
Ach, tak?- mruknął i zjechał językiem do podbrzusza.
Nie
wytrzymałam. Nie umiałam się odciąć. Po policzkach popłynęły łzy i rzuciłam
mężczyzną w ścianę. Zaraz potem, zamiast uciekać, skuliłam się na łożu w
pozycji embrionalnej i zaczęłam szlochać. Usłyszałam, że wampir zbliża się i
kładzie za mną. Nie zareagowałam nawet wtedy, gdy otoczył mnie ramieniem i
przycisnął do chłodnego ciała. Dalej płakałam.
-
Nie płacz, mała łowczyni.
-
Jak mam nie płakać?!- wydusiłam zrozpaczona- Zamierzasz mnie zgwałcić!
-
Nie zamierzam- jego dłoń musnęła sutek, a ja zadrżałam- Ja to zrobię. Ale
chciałbym, aby było ci dobrze.
- To
jest niemo...
Nie
dokończyłam. Wampir nagle przekręcił mnie na plecy... i przejechał językiem
między nogami. Zacisnęłam ręce na pościeli, gdy moim ciałem wstrząsnął nagły
spazm, ale nie wydałam z siebie dźwięku.
-
Nie... oddam... ci... się- wykrztusiłam.
- W
ciągu najbliższych dziesięciu minut będziesz krzyczeć z rozkoszy, mała
łowczyni- odparł z okrutnym uśmiechem i znów mnie zaatakował. Wiłam się z
rozkoszy, ale także tortury, gdy mężczyzna systematycznie krążył językiem po
mojej łechtaczce. Mogłam go odrzucić. Tylko na chwilę. Taka krótka przerwa...
ale potem by wrócił I kontynuował.
- To
może krok dalej?- wampir podniósł się i spojrzał w moje oczy. Co zobaczył?
Pragnienie czy cierpienie?
-
Jaki... krok dalej?- wyszeptałam.
-
Taki, łowczyni.
Pisnęłam
i zamknęłam mocno oczy, gdy poczułam, że wsuwa we mnie palec i znów ścisnęłam
uda, więżąc jego rękę, by nie włożył głębiej.
-
Nie...- jęknęłam słabo bez przekonania.
-
Rozluźnij się- wymruczał do mojego ucha i mimo nóg, wsunął go do końca.
Poczułam, że nim porusza, pocierając o wewnętrzne ścianki. Z moich ust wydobył
się mimowolny jęk rozkoszy.
- Nareszcie-
zaśmiał się i zassał sutek. Najgorsze było to, że moje ciało tego pożądało. A umysł
nie. Uczucie gorąca zmieniło się w takie, jakbym miała zaraz wybuchnąć.
Zadrżałam.
-
Nie dochodź. Jeszcze za wcześnie.
Nie.
Dość. Poddaję się. To, co mi robił, sprawiało ciału przyjemność. Skoro dusza
nie może mieć spokoju, to niech chociaż ciało nasyci się przed śmiercią.
-
Mam dość- wymamrotałam, a wampir przerwał i wyjął palce. Spojrzałam na niego
zmęczonym wzrokiem- Poddaję się. Będę próbować czerpać przyjemność.
Dracula
uśmiechnął się szeroko.
-
Obiecałem, że ci się spodoba, i spełnię obietnicę. A teraz będzie o wiele łatwiej.
Znowu
włożył palce... a zaraz potem drugi. Jęknęłam z bolesnej rozkoszy, gdy wyjął je
i wsunął gwałtowniej. Zaczął poruszać szybciej. Zgniotłam kołdrę w pięściach.
Niesamowite uczucie...
-
Trzeci?
Nie
odpowiedziałam, wiedząc, że cokolwiek powiem, i tak to zrobi. Krzyknęłam, gdy
poczułam chwilowy ból, który zaraz potem ustąpił miejsca fali gorąca. Nagle
kciukiem poruszył łechtaczkę, a mną wstrząsnął spazm. Wampir natychmiast
przerwał.
-
Nie dochodź. Chcę być wtedy w tobie.
Chce...
być... we mnie... we mnie... co?!
-
Nie!- zaprotestowałam. Mężczyzna już zdejmował spodnie. Zacisnęłam powieki.
Cokolwiek, tylko nie...
-Ćśśś-
pocałował mnie w czoło- Będzie dobrze.
Coś
dużego dotknęło mojej dziury.
-
Nie, proszę...- jęknęłam, czując jak naciska lekko, jakby sprawdzając... a
zaraz potem wbił się we mnie. Wrzasnęłam, czując rozdzierający ból, i
mimowolnie spróbowałam od niego uciec, wycofać się. Dracula chwycił moje biodra
i przysunął do siebie.
-
Przestań!- pisnęłam, po policzku spłynęła łza.
-
Zaraz będzie dobrze- sapnął, ale poczułam, że się wycofuje. Opadłam bezwładnie,
szlochając i patrząc na wampira z bólem.
-
Proszę, to odpuść- wyszeptałam.
-
Nawet nie zacząłem, mała łowczyni- wyszczerzył się okrutnie. Znów przygotował
się do wejścia i zacisnęłam powieki. Nie krzyknęłam, gdy wbił się z całą siłą.
Poczułam na szyi zimny oddech, ale nie ugryzł. Poruszył się, wysuwając
odrobinę, apotem znowu wszedł. I powtórzył ruch. Kurczowo chwyciłam jego
nadgarstki, gdy oparł się rękoma koło mojego ciała. Jęknęłam, bo znów się
poruszył, tym razem gwałtowniej. Zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Bolesną,
ale jednak przyjemność.
-
Zaraz... chyba... dojdę- wysapałam... i Dracula mnie ugryzł. Dawka jego śliny
dokończyła dzieła. Wygięłam się w łuk z krzykiem. Wampir w tej samej chwili
zassał rany i poczułam, że moje wnętrze wypełniło się czymś chłodnym. O dziwo
nie było to niemiłe uczucie.
-
Czy teraz...- oderwał się i spojrzał mi w oczy. Wysunął się ze mnie- ... mnie
przeprosisz?
Zaśmiałam
się kpiąco, z bólem.
- Po
tym wszystkim, co mi zrobiłeś, to ja mam przeprosić ciebie?
-
Trudno- wyszczerzył się rozbawiony- Żegnaj, moja mała łowczyni.
Wrócił
do picia. Umierałam. Tak, jak chciałam. Tylko zbyt późno. Po wszystkim.
Przynajmniej
przeżyłam ciekawą przygodę z najstarszym wampirem.
The
end ^^

Mój psychiatra się załamie:) bo widzisz ja mamw sobie takiego demona który jak tylko wyczuje +18 to chce więcej i więcej. Spodziewałam się takieg końca wkońcu to Dracula a ten bardziej mi się podoba od takiego z CV napisz jeszcze pare takich krótki opowiadań plose i dodaj jak najszybciej nową notke
OdpowiedzUsuńJakaś inna ofiara Vlada? (tego Vlada?)
UsuńMoże jakiś sadystyczny oneshot, bez hentaia? Zgubiłam wenę D: Musze wymyślić coś,zęby motyw się nie powtórzył xD
UsuńJestem zła na ciebie Lestat. Dlaczego? Bo nigdy wcześniej nie chciałaś czegoś takie pisać, a to jest .... nie mam słów, ale moje domowe reakcje odzwierciedlają je najbardziej. Give me more
OdpowiedzUsuńAle to koniec! A żeby nie powtórzyć motywu, muszę się zastanowić... Zaczęłam fragment, ale to się nie skończy hentaiem, jak sądzę ^^
UsuńSkrzywdziłaś mnie ;_; Dlaczego akurat jestem singielką...
OdpowiedzUsuńZajebiste ^^ Mam kolejnego bloga do obserwowania :D
Dlaczego cię skrzywdziłam? ;-;
UsuńDziękuję :D Obserwuj, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;3
Skrzywdziłaś mnie bo nie mam faceta i nie mam jak spożytkować podniecenia :P
Usuń