wtorek, 7 lipca 2015

Bo kobiety nie mają prawa walczyć (Tertio)


Pfffff *śmieje się, bo wie, co się stanie, a wy nie*
Nie podoba mi się ten gif, ale macie...
+18
____________________________________

Obrócił się do mnie z szerokim uśmiechem. Zbladłam.
- I po co pró...- zaczął, ale machnęłam ręką, by posłać go na ścianę i rzuciłam się w stronę wyjścia. Wciąż przyciskałam go do ściany. Jak najdłużej. Jak najmocniej. Jeszcze mam szansę.
Nagle sama uderzyłam we wrota, popchnięta niewidzialną siłą, i straciłam oddech. Uniosłam głowę lekko oszołomiona. Co się stało? Gdzie Dracula?
Wampir opadł miękko na ziemię, gdy moja siła przestała go utrzymywać. To nie on? Kto mną rzucił? Ten łowca? Zerknęłam na mężczyznę. Nie on. On już nie żył.
- Mówiłem ci, że też mam zdolności- Dracula powoli do mnie podszedł, wpatrując się we mnie zielonymi oczami, w których błyszczały niebezpieczne czerwone iskierki. Zerwałam się i zachwiałam, gdy hol zawirował. Oparłam się plecami o wrota, by nie upaść, zerkając na wampira z przerażeniem. Gwałtownie przesunęłam się w bok, gdy chłodna dłoń wampira spróbowała pogłaskać mój policzek. Mężczyzna się zaśmiał mrocznie.
- Kim... kim on był?- spytałam, by odwrócić jego uwagę od mojej osoby.
- Ten łowca? Miał sprawdzić, dlaczego nie wróciłaś- wampir podniósł brew- Idioci. Skoro nie wróciłaś, to znaczy, że ja cię mam. Wysyłając tu następną osobę, sprowadzają na nią śmierć- twarz wampira pociemniała- Zachowują się jak potwory.
Przez chwilę na mnie patrzył, jakby zatopiony w myślach. Nie zamierzałam mu przerywać. To mogłoby się źle skończyć.
Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
- Tym razem ci nie odpuszczę, wiesz?- zbliżył się do mnie odrobinę z uwodzicielskim uśmiechem, na co wstrzymałam oddech. Wiedziałam. Dlatego nie chciałam mieć nadziei.
- Dlaczego mnie uwolniłeś z kajdanek?- spytałam szybko. Musiałam zająć go jak najdłużej. Może coś zdziałam. Chociaż opóźnię.
- Podziwiam cię- mruknął, mrużąc oczy- I dlatego uznałem, że nie powinnaś być więziona. I tak byś nie uciekła.
- A... ubranie?- był zbyt blisko. Zdecydowanie zbyt blisko.
- W zamku jest zimno- wampir uśmiechnął się- Wolałem, byś nie zmarzła. Ja jestem wystarczająco zimny.
- Gdy byłam nieprzytomna, naprawdę mnie...
- Dość- nachylił się tak, że musnął ustami moją szyję i serce podeszło mi do gardła- Nie pozwolę ci spytać o więcej. Wcześniej ci pozwoliłem, ale już byt długo się opierasz.
- Proszę, odpuść mi- zadrżałam, czując chłodne usta. Odrzucić go? Znowu? Nie. Nie ma sensu. Już go tak nie powstrzymam...- Nie przyszłam tu walczyć...
- Więc nie walcz.
- ... tylko sprawdzić- dokończyłam, ignorując go.
- Nie ma znaczenia, dlaczego tu jesteś. Ważne- ręka wampira wślizgnęła się pod koszulę nocną i, omijając intymne miejsce, zatrzymała się na brzuchu. Natychmiast ją odepchnęłam- że tu jesteś. I że należysz do mnie. Więc zrobię, co będę chciał. A na twoje szczęście, chcę, byś czuła się dobrze. Nie chcę gwałtu.
- Nie zamierzam się...poddawać- wydusiłam, czując nacisk kłów na szyi. Zanim powiedziałam coś jeszcze, świat się rozmazał.
Chwilę później leżałam na łożu, a Vlad na mnie.
- Możesz nie zamierzać dalej. Obiecałem, że ci się spodoba, i tak będzie.
Unieruchomił moje ręce nad głową, a drugą rozerwał koszulę. Zarumieniłam się lekko i zaraz potem szarpnęłam.
- Twoje serce bije tak kusząco, moja mała łowczyni- pocałował miejsce, gdzie znajduje się serce, a ja zadrżałam. Krótka fala ciepła popłynęła do podbrzusza i powstrzymałam jęk.
- Skoro kusi, to ją wypij. Całą. Jak najszybciej- warknęłam, próbując się wyrwać, czym zarobiłam na cichy śmiech.
- Wypiję. Ale nie jak najszybciej. A teraz pozwól mi się tobą zająć...
Nie zdążyłam zaprotestować. Przygryzł lekko mój sutek. Napięłam mięsnie, nie pozwalając sobie jęknąć. To by go tylko napaliło.
- Koniec z oporem?- na widok szerokiego uśmiechu zacisnęłam mocno powieki. Odetnę się od tego. Skoro nie jestem w stanie go powstrzymać, to się po prostu odetnę- Więc teraz musze tylko sprawić, byś czuła przyjemność...
Zassał moją pierś i tym razem jęknęłam. Dłoń powędrowała w dół i kurczowo zacisnęłam uda, nie dając mu dostępu.
- Ach, tak?- mruknął i zjechał językiem do podbrzusza.
Nie wytrzymałam. Nie umiałam się odciąć. Po policzkach popłynęły łzy i rzuciłam mężczyzną w ścianę. Zaraz potem, zamiast uciekać, skuliłam się na łożu w pozycji embrionalnej i zaczęłam szlochać. Usłyszałam, że wampir zbliża się i kładzie za mną. Nie zareagowałam nawet wtedy, gdy otoczył mnie ramieniem i przycisnął do chłodnego ciała. Dalej płakałam.
- Nie płacz, mała łowczyni.
- Jak mam nie płakać?!- wydusiłam zrozpaczona- Zamierzasz mnie zgwałcić!
- Nie zamierzam- jego dłoń musnęła sutek, a ja zadrżałam- Ja to zrobię. Ale chciałbym, aby było ci dobrze.
- To jest niemo...
Nie dokończyłam. Wampir nagle przekręcił mnie na plecy... i przejechał językiem między nogami. Zacisnęłam ręce na pościeli, gdy moim ciałem wstrząsnął nagły spazm, ale nie wydałam z siebie dźwięku.
- Nie... oddam... ci... się- wykrztusiłam.
- W ciągu najbliższych dziesięciu minut będziesz krzyczeć z rozkoszy, mała łowczyni- odparł z okrutnym uśmiechem i znów mnie zaatakował. Wiłam się z rozkoszy, ale także tortury, gdy mężczyzna systematycznie krążył językiem po mojej łechtaczce. Mogłam go odrzucić. Tylko na chwilę. Taka krótka przerwa... ale potem by wrócił I kontynuował.
- To może krok dalej?- wampir podniósł się i spojrzał w moje oczy. Co zobaczył? Pragnienie czy cierpienie?
- Jaki... krok dalej?- wyszeptałam.
- Taki, łowczyni.
Pisnęłam i zamknęłam mocno oczy, gdy poczułam, że wsuwa we mnie palec i znów ścisnęłam uda, więżąc jego rękę, by nie włożył głębiej.
- Nie...- jęknęłam słabo bez przekonania.
- Rozluźnij się- wymruczał do mojego ucha i mimo nóg, wsunął go do końca. Poczułam, że nim porusza, pocierając o wewnętrzne ścianki. Z moich ust wydobył się mimowolny jęk rozkoszy.
- Nareszcie- zaśmiał się i zassał sutek. Najgorsze było to, że moje ciało tego pożądało. A umysł nie. Uczucie gorąca zmieniło się w takie, jakbym miała zaraz wybuchnąć. Zadrżałam.
- Nie dochodź. Jeszcze za wcześnie.
Nie. Dość. Poddaję się. To, co mi robił, sprawiało ciału przyjemność. Skoro dusza nie może mieć spokoju, to niech chociaż ciało nasyci się przed śmiercią.
- Mam dość- wymamrotałam, a wampir przerwał i wyjął palce. Spojrzałam na niego zmęczonym wzrokiem- Poddaję się. Będę próbować czerpać przyjemność.
Dracula uśmiechnął się szeroko.
- Obiecałem, że ci się spodoba, i spełnię obietnicę. A teraz będzie o wiele łatwiej.
Znowu włożył palce... a zaraz potem drugi. Jęknęłam z bolesnej rozkoszy, gdy wyjął je i wsunął gwałtowniej. Zaczął poruszać szybciej. Zgniotłam kołdrę w pięściach. Niesamowite uczucie...
- Trzeci?
Nie odpowiedziałam, wiedząc, że cokolwiek powiem, i tak to zrobi. Krzyknęłam, gdy poczułam chwilowy ból, który zaraz potem ustąpił miejsca fali gorąca. Nagle kciukiem poruszył łechtaczkę, a mną wstrząsnął spazm. Wampir natychmiast przerwał.
- Nie dochodź. Chcę być wtedy w tobie.
Chce... być... we mnie... we mnie... co?!
- Nie!- zaprotestowałam. Mężczyzna już zdejmował spodnie. Zacisnęłam powieki. Cokolwiek, tylko nie...
-Ćśśś- pocałował mnie w czoło- Będzie dobrze.
Coś dużego dotknęło mojej dziury.
- Nie, proszę...- jęknęłam, czując jak naciska lekko, jakby sprawdzając... a zaraz potem wbił się we mnie. Wrzasnęłam, czując rozdzierający ból, i mimowolnie spróbowałam od niego uciec, wycofać się. Dracula chwycił moje biodra i przysunął do siebie.
- Przestań!- pisnęłam, po policzku spłynęła łza.
- Zaraz będzie dobrze- sapnął, ale poczułam, że się wycofuje. Opadłam bezwładnie, szlochając i patrząc na wampira z bólem.
- Proszę, to odpuść- wyszeptałam.
- Nawet nie zacząłem, mała łowczyni- wyszczerzył się okrutnie. Znów przygotował się do wejścia i zacisnęłam powieki. Nie krzyknęłam, gdy wbił się z całą siłą. Poczułam na szyi zimny oddech, ale nie ugryzł. Poruszył się, wysuwając odrobinę, apotem znowu wszedł. I powtórzył ruch. Kurczowo chwyciłam jego nadgarstki, gdy oparł się rękoma koło mojego ciała. Jęknęłam, bo znów się poruszył, tym razem gwałtowniej. Zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Bolesną, ale jednak przyjemność.
- Zaraz... chyba... dojdę- wysapałam... i Dracula mnie ugryzł. Dawka jego śliny dokończyła dzieła. Wygięłam się w łuk z krzykiem. Wampir w tej samej chwili zassał rany i poczułam, że moje wnętrze wypełniło się czymś chłodnym. O dziwo nie było to niemiłe uczucie.
- Czy teraz...- oderwał się i spojrzał mi w oczy. Wysunął się ze mnie- ... mnie przeprosisz?
Zaśmiałam się kpiąco, z bólem.
- Po tym wszystkim, co mi zrobiłeś, to ja mam przeprosić ciebie?
- Trudno- wyszczerzył się rozbawiony- Żegnaj, moja mała łowczyni.
Wrócił do picia. Umierałam. Tak, jak chciałam. Tylko zbyt późno. Po wszystkim.
Przynajmniej przeżyłam ciekawą przygodę z najstarszym wampirem.


The end  ^^

8 komentarzy:

  1. Mój psychiatra się załamie:) bo widzisz ja mamw sobie takiego demona który jak tylko wyczuje +18 to chce więcej i więcej. Spodziewałam się takieg końca wkońcu to Dracula a ten bardziej mi się podoba od takiego z CV napisz jeszcze pare takich krótki opowiadań plose i dodaj jak najszybciej nową notke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś inna ofiara Vlada? (tego Vlada?)

      Usuń
    2. Może jakiś sadystyczny oneshot, bez hentaia? Zgubiłam wenę D: Musze wymyślić coś,zęby motyw się nie powtórzył xD

      Usuń
  2. Jestem zła na ciebie Lestat. Dlaczego? Bo nigdy wcześniej nie chciałaś czegoś takie pisać, a to jest .... nie mam słów, ale moje domowe reakcje odzwierciedlają je najbardziej. Give me more

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to koniec! A żeby nie powtórzyć motywu, muszę się zastanowić... Zaczęłam fragment, ale to się nie skończy hentaiem, jak sądzę ^^

      Usuń
  3. Skrzywdziłaś mnie ;_; Dlaczego akurat jestem singielką...

    Zajebiste ^^ Mam kolejnego bloga do obserwowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego cię skrzywdziłam? ;-;
      Dziękuję :D Obserwuj, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;3

      Usuń
    2. Skrzywdziłaś mnie bo nie mam faceta i nie mam jak spożytkować podniecenia :P

      Usuń