niedziela, 17 marca 2013

Rozdział V- część 2



 To teraz powiem co chcę powiedziec po notce.
-------------------------------------
 - Nic ci nie grozi. Nie zostaniesz wampirem. Do tego potrzeba bardziej złożonego procesu.
Odetchnęłam lekko z ulgą, ale wciąż był tu Alucard.
- Chcesz wstać?- spytał, prostując się lekko.
- Wolę zostać tak jak jestem, jeśli gdy wstanę, cię zadowolę.
Usłyszałam śmiech i spojrzałam na Alucarda.
- To może ci pomóc w ucieczce.
- Co?- zamurowało mnie, ale potem zacisnęłam ze złości pięści, gdy zdałam sobie sprawę, że to kolejny złośliwy żart krwiopijcy, mający zbudzić we mnie nadzieję.- Nie będę uciekać.- warknęłam.
- Myślę, że, nawet bez nadziei, będziesz.
Zawahałam się. Niestety, ale on chyba miał rację. Nie miałam w zwyczaju poddawać się. Nawet w takiej sytuacji.
Wyprostowałam się, nie będąc już więziona czarem. Zakręciło mi się w głowie i zachwiałam się, instynktownie zamykając oczy. Nie odzyskałam równowagi, ale też nie upadłam. Poczułam pod twarzą i dłońmi materiał. Otworzyłam oczy i podniosłam trochę wzrok.
- Aaa!- krzyknęłam przerażona. Oparłam się o klatkę piersiową Alucarda! Odskoczyłam, czyli w moim wykonaniu znów się zachwiałam, robiąc krok do tyłu. Wyciągnął rękę i zacisnął palce na bluzie, chroniąc przed upadkiem, a potem przyciągnął do siebie, tak, że jego nos prawie dotykał mojego. Drgnęłam przerażona bliskością. Usta drżały, a po policzkach znów popłynęły łzy, naruszając przy okazji ranę. Alucard uśmiechnął się, ale jego oczy pozostały zimne.
- Poddajesz się?
Oddychałam urywanie, nie mogąc wydusić słowa. Czemu ja w ogóle tak uciekam?! Miał rację… jest za silny. O wiele za silny. Nie jestem w stanie uciec przed nim, ilekolwiek razy bym próbowała.
- Poddajesz się?- powtórzył, a jego ton zaostrzył się trochę, przez co zmusiłam się do odpowiedzi.
- Powiem teraz coś, czego nie chciałabym uważać za poddanie się… Nie chcę cierpieć, nie chcę kolejnych ran zadanych przez ciebie, nie chcę byś mnie ugryzł ani zabił…
Rozbawiony uśmiech pojawił się na twarzy wampira,  a on sam nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Nie chcę zostać wampirem, jakkolwiek wygląda ten „proces”. Proszę, nie torturuj mnie…
Wampir milczał, a ja również zamilkłam.
Nagle Alucard znów się nachylił. Choć było zimno, przeszedł mnie dreszcz, a kropelka potu spłynęła po skórze.
„ Wiedziałam, że nie posłucha…”
- Zgoda.- usłyszałam tuż przy uchu, a język polizał małżowinę. Odetchnęłam, dość zaskoczona.- Do czasu.- dodał jeszcze ciszej, a ja zamarłam. W tych słowach dało się wyczuć chłód i tajemnicę.
- Co to znaczy?
- To co usłyszałaś… Będzie jak mówisz, do czasu.
- Kiedy… kiedy ten czas nadejdzie?
- Idź spać.
Nie chcąc, by zmienił zdanie, nie nalegałam na odpowiedź.
- Dobrze…- wyszeptałam. Uległam zmęczeniu, które mnie zaatakowało, zapewne za sprawą Alucarda.- Dziękuję… mam nadzieję, że nie kłamiesz…
Zasnęłam, nie czekając na odpowiedź.


Alucard podniósł nieprzytomną i krwawiącą dziewczynę, po czym zniknął.
Pojawili się w innym, oddalonym o setki kilometrów lesie.
- Ile wytrzymała…- mruknął, a potem uśmiechnął się do siebie- Przynajmniej miałem trochę zabawy, nie jak z ghoulami i wampirami.
Ruszył szybkim krokiem przez las, trzymając w ramionach nieprzytomną Alicię Stone.

-----------------------------------
I tak oto (coś się stanie, nie spoileruję) zakończyłam ucieczkę Alicii. No powiedzcie, czy jest to beznadziejne zakończenie? Dla mnie tak. Miała się nie poddawać, było jeszcze kilka wersji (w jednej ją ugryzł XD) tego momentu, ale kicha. Te było najmniej beznadziejne mimo wszystko :3
Okey, to teraz tak: kolejne moje zmiany:
- ugryzienie nie zmienia (tą modyfikację wprowadziłam, dlatego, że zepsuło by mi całe opowiadanie :/) tylko co innego, o tym kiedyśtam będzie :3
- Alucard jest wredny i złośliwy (chociaz to chyba nie jest modyfikacja)
- nie mieszka w Kwaterze Głównej, tylko z Walterem w lesie na obrzeży Londynu. (okey, to był spoiler, choć nie taki mocny :( )Tu was poproszę o brak krytyki, nie znam się na geografii, więc możliwe, że koło Londynu nie ma żadnego większego lasu. 
No, o chyba tyle. A nie, jeszcze kiedy następna. A mianowicie w poniedziałek lub wtorek.
tak wogóle, to wy tez macie w czwartek wolne z okazji dnia wagarowicza? (chodzę do gimnazjum, ale  nie zniechęcajcie się moim wiekiem >.<) 
A z ta notka się spóźniłam, jeden dzień chyba, więc sorki ^^ choć i tak tylko jedna osoba to czyta chyba :( Proszę was, jeśli jeszcze ktoś to czyta na bieżąco to  mógłby komentować? Krytyki przyjmuję, nie usuwam komentarzy :)
Pozdrowienia, Arisu.

2 komentarze:

  1. Oke ta ja komentuję. Notki piszesz supcio chociaż mogłyby być trochę dłuższe i lubisz męczyć Alice heheh... Nie komentuje twoich notek ale czytam je cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam pierwsze rozdziały i stwierdzam że to rewelacyjne opowiadanie w dziejach.
    I mówię to jako miłośniczka wampirów i anime. Bardzo dobrze odzwierciedliłaś charakter wampira. A Alucard to moja najukochańsza postać w dziejach. Więc jestem zachwycona.
    Alice tez wydaje się taka nie tuzinkowa i nie daje sobie w kasze dmuchać. Też ją polubiłam od przeczytania pierwszego postu.
    Innymi słowy zakochałam się w twoim opowiadaniu i będę czytała dalej. Oczywiście będę komentować zbiorowa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń