Alexandra na obrazku ;D Prócz grzywki wygląda jak ja kiedyś... w końcu stworzyłam postać na wzór samej siebie... nie do końca świadomie. Poznajcie Siergieja, największego wroga Teehlego (aka Anderson, ale ni cholery nie podobny)
_______________________________________
- Mam to ubrać?- spojrzałam zmieszana na
piękną, ciemnozieloną suknię trzymaną przez Suzanne, łowczynię i przy okazji projektantkę.
- Tak- pokiwała głową- I radzę się
pospieszyć, zostały cztery godziny. A jeszcze trzeba zająć się włosami i
twarzą.
- Mam za krótkie włosy- zaprotestowałam- A
makijaż zrób mało widoczny, błagam.
- Zrobię ci loczki- wyszczerzyła się- Musisz
zachwycić wszystkich!
Westchnęłam. Tak bardzo nienawidziłam
strojenia się...
***
Faktycznie- zachwyciłam wszystkich.
Przechwyciłam zszokowane spojrzenie Michaela i uśmiechnęłam się do niego.
Odpowiedział lżejszym uśmiechem. Ja sama byłam zachwycona jego wyglądem. Niby
zwyczajny czarny garnitur, ale wyglądał na nim świetnie.
- Pięknie wyglądasz, Alexandro- powiedział,
gdy podeszłam.
- Ty także.
- Dziękuję. Zatańczymy?
- Muzyka nie gra- zaprotestowałam niepewnie.
- Zaraz zacznie- podał mi rękę, kłaniając
się lekko- Można prosić?
- Ostrzegam, że nie umiem tańczyć.
- To nie problem- odparł- Poprowadzę.
Gdy wyszliśmy na środek, dołączając do kilku
innych par, muzyka zabrzmiała.
- Ręka na moje ramię- mruknął Michael, a ja
wykonałam polecenie. Drugą dłoń chwycił i wysunął przed nas. Podskoczyłam, gdy
nagle palce dotknęły mojej talii.
- Spokojnie- parsknął łowca- Lewa w tył,
prawa w bok, lewa do prawej. Prawa w tył, lewa w bok, prawa do lewej. Tyle na
początek.
Próbowałam nadążyć za nim, ale osoba trzecia
musiała widzieć, jak usilnie staram się nie dreptać. Zresztą nie musiała to być
osoba trzecia, mój partner też zdawał sobie z tego sprawę, bo próbował ukryć
śmiech. Kąciki ust drżały.
- Dobrze ci idzie.
- Powiedz to mniej ironicznie, to jest
szansa, że uwierzę- mruknęłam, skupiona na nie podeptaniu go.
- Nauczyłaś się?- nagle koło nas stanął
Vlad- Mogę ci ją odbić?- zwrócił się do Michaela.
- Pewnie. Masz coś przeciwko?- spojrzał na
mnie. Pokręciłam głową. Ruchem, którego nie byłabym w stanie powtórzyć,
zamienili się miejscami i nagle trzymałam Vlada zamiast Michaela. Dłoń, którą
trzymałam, była ciepła... powstrzymałam wzdrygnięcie. Kiedy ostatnio się
pożywiał? Dzisiaj przed balem? Rano? I kim? Zabił kogoś?
- Co to za mina?- obserwował mnie uważnie.
- Żadna- odparłam szybko, ale nie dał się
zbyć.
- Boisz się mnie? Brzydzisz?
- Nie...
- Kłamiesz.
- Nie!
- Jestem wampirem i boisz się tego. Lub
brzydzisz. Które?
- Żadne- nie patrzyłam mu w oczy. I tak
wyczytał za dużo z mojej twarzy. To wystarczy...
- Odpowiedz, Alexandro. Nic ci nie zrobię.
- Pomyślałam, że masz ciepłą skórę-
mruknęłam zrezygnowana- Czyli ostatnio się pożywiałeś. Obawiam się, że kogoś
zabiłeś.
- W zamku jest wielu łowców-powiedział
spokojnie- Żaden z nich nie boi się ugryzienia wampira, jeśli ten nie zamierza
go zabić.
- Masz na myśli...- wbiłam w niego
zaskoczone spojrzenie- ... że pijesz krew ludzi z twojego otoczenia?
- Tak. To prosta metoda. Do funkcjonowania
wystarczy raz na jeden czy dwa tygodnie. Jeśli mam być ciągle ciepły, to co
trzy, cztery dni. Ale to rzadko jest po potrzebne. Rzadko muszę udawać
człowieka.
Nie odpowiedziałam. Ludzie po prostu się
zgadzali na picie ich krwi? Rozumiem, że znają Vlada od dawna, ale jednak to
wciąż ugryzienie wampira; istoty, przeciwko której walczą...
Nagle nadepnęłam na stopę partnera i
straciłam równowagę. Vlad szybko pomógł mi ją odzyskać.
- Przepraszam- mruknęłam.
- Zdarza się- odparł, ale wyczułam w jego
głosie napięcie. Zrobiłam coś nie tak? Skusiłam go? Chce mnie ugryźć?
- Co...- podniosłam wzrok i urwałam, widząc,
że patrzy na coś daleko za mną. Automatycznie chciałam się obrócić, ale powstrzymał
mnie.
- Nie odwracaj się- wymruczał- Siergiej
przyjechał. Spróbuj na niego nie wpaść. I w żadnym wypadku nie mów, że jesteś z
Elerain. Jesteś z Anglii, ale trenujesz tutaj na łowcę. Michael cię zwerbował.
Nie umiesz rumuńskiego.
- Dlaczego mam nie mówić...
- Po prostu nie mów. Tak będzie
bezpieczniej. Wybacz, ale muszę cię opuścić, by go przywitać. Polecam
trzydziestoletnią whisky- wskazał na dębowy stół stojący pod ścianą.
- Dzięki.
Zazwyczaj nie piłam alkoholów... ale
zazwyczaj nie bywałam na balach. A w zamku czułam się bezpiecznie, więc nie
bałam się trochę upić. Ruszyłam w stronę stołu. Stały tam różne rzeczy;
alkohole, zimne jedzenie, zwykłe soki i napoje też, nawet chipsy i inne
słodycze. Ile ten bal musiał kosztować?
- Pięknie wyglądasz.
Podskoczyłam przestraszona i obróciłam się
do Vasila.
- Dziękuję.
- Czym mogę służyć?- z błyskiem rozbawienia
w oczach wskazał bufet- Wino? Whisky? Czy po prostu cola?
- Whisky, proszę- uśmiechnęłam się,
nastawiając kieliszek. Łowca nalał mi i sobie.
- Co sądzisz o imprezie?
- Jest bardzo... staromodna- odpowiedziałam-
Oczywiście nie jest to złe! Po prostu prócz napojów wyczuwam taką... starą
atmosferę- nie umiałam się wysłowić.
- Rozumiem- uśmiechnął się rozbawiony- To
normalne, gdy na zamku panuje pięćset letni wampir.
- A propos- wskazałam dyskretnie
ciemnowłosego mężczyznę, z którym rozmawiał Vlad - Znasz go?
- Nieszczególnie- Vasil wzruszył ramionami-
Wiem tylko, że to Rosjanin.
- Vlad zakazał mu mówić, że jestem z
Elerain.
- To rzeczywiście podejrzane. Dlaczego?
- Nie wyjaśnił. Ale nie podoba mi się ten
gość.
- Jak dla mnie jest całkiem przystojny.
Rzuciłam mu z krótkie spojrzenie. Nie
zauważył.
- Najwyraźniej pracuje w terenie, jest
umięśniony. Sposób ruchu także wskazuje na wyszkolenie. Ma ładne włosy... czemu
się śmiejesz?- dopiero się zorientował, że powstrzymuję wybuch śmiechu.
- Nic, nic.
- Michael ci powiedział.
- O czym?- spojrzałam zaskoczona.
- Że jestem gejem.
Zmieszałam się.
- To źle? Miał nie mówić?
- Nie wstydzę się tego- wzruszył ramionami-
W związku z czym o mnie rozmawialiście?
- To nie jest pora na taki temat- mruknęłam-
Jutro ci powiem.
- A zdradzisz chociaż ten temat?
- Ugryzienia.
- Och- zaciął się- Rozumiem. Dobra, poczekam
do jutra.
Uśmiechnęłam się z wdzięcznością. Nie
chciałam psuć balu ani sobie, ani jemu.
- Pożegnam cię, dobrze? Muszę znaleźć
swojego chłopaka- wyszczerzył się.
- Jasne! Nie więżę cię przy mnie.
- Miłego balu!
- Nawzajem!
I zniknął w tłumie. Rozejrzałam się, nie
widząc znajomych twarzy. Vlad też już gdzieś zniknął, Siergieja nigdzie nie
było, Michael... gdzie Michael? Pewnie z kimś tańczy... Uśmiechnęłam się do
siebie. Tu było tyle ludzi, którzy mogliby mi pomóc... Upiłam łyczek whisky i
zakrztusiłam się, zapominając, że mam w kieliszku alkohol. Ktoś poklepał mnie
mocno po plecach.
- Już, już- usłyszałam obok siebie.
Zakasłałam ostatni raz i zwróciłam się do mężczyzny:
- Dzięku...- urwałam, orientując się, kto mi
pomógł. Siergiej!- ... ję.
- Cóż to? Jestem aż tak przystojny, że się
zacięłaś?- czekoladowe oczy uśmiechnęły się do mnie wraz z ustami.
Zaśmiałam się, by uniknąć odpowiedzi. Był
przystojny, to racja, ale nie zamierzałam z nim flirtować. Skoro miałam milczeć
na temat Elerain, to w ogóle nie powinnam z nim rozmawiać, bo jeszcze coś z
naszej rozmowy wyciągnie...
- Nie spotkałem cię tu wcześniej- uzupełnił
mój kieliszek- Jesteś na wymianie oddziałowej?
Wymiana oddziałowa? Coś w rodzaju wymian
szkolnych?
- Nie, Michael mnie zwerbował niedawno-
skłamałam, tak jak kazał Vlad.
Powiedział coś po rumuńsku i zawiesiłam się,
patrząc zdezorientowana. Roześmiał się cicho.
- Powiedziałem, że nie masz rumuńskiego
akcentu.
- Jestem z Anglii- odparłam ostrożnie.
- Och?- Siergiej ożywił się jeszcze
bardziej- Spotkałaś kogoś z Elerain?
- Nie miałam okazji- zrobiłam się ostrożna.
Zbyt łatwo sprowadził rozmowę na Elerain- Czemu pytasz?
- Znam jednego wampira z tamtego oddziału.
Nienawidzimy się. Gdybyś go kiedyś spotkała, pozdrów go ode mnie.
- Nienawidzicie się?- upiłam whisky,
ukrywając zaskoczenie. Vlad powinien wspomnieć, że się nienawidzą...
- No tak. Wbrew pozorom nie wszystkie
oddziały są wobec siebie przyjazne. Relacje europejskiej czwórki są dość
zabawne- wyszczerzył się- Watykan nie lubi nikogo- rosyjskiego i angielskiego
ze względu na odmienne wiary, a rumuńskiego, bo jest tam Vlad. Angielski i
rumuński się przyjaźnią, ale angielski z rosyjskim nienawidzą, choć Rumunia
jest gotowa ugościć Rosję. Nie lubią się, ale nie nienawidzą.
O tym za to mógł mi powiedzieć Michael, gdy
rozmawialiśmy o oddziałach. Już wiedziałam, czemu mam nie mówić, że znam
Teehlego. Siergiej mógłby chcieć zrobić mi krzywdę, by Teehle cierpiał... tylko
że nie wie, że Teehlego moje zdrowie nie obchodzi.
- Słyszałaś kiedyś o dampirach?
- Dampiry?- zmarszczyłam brwi- Chodzi o
pół-wampiry? Czytałam o nich w książkach. Czemu pytasz?
- Dampiry mają zmysły rozwinięte lepiej od
ludzi, ale mogą z tego skorzystać dopiero po wypiciu ludzkiej krwi. Oczywiście
nie muszą jej pić, by przeżyć- wytłumaczył- Mają lepszy refleks, świetnie
nadają się na łowców.
- Nie sądziłam, że istnieją.
- Istnieją. Nie wystrasz się... ale powinnaś
wiedzieć, że jestem dampirem.
Zamarłam, ale potem się rozluźniłam. Nie ma
powodu, by mnie skrzywdzić, a jako dampir, gryźć także...
- Chyba czegoś nie zrozumiałaś- błysnęło coś
ostrego i poczułam ostry ból w brzuchu. Mężczyzna wyszarpnął krótki nóż- Mam
wyostrzone zmysły. I czuję na tobie zapach Teehlego.
Osunęłam się na ziemię, przyciskając ręce do
rany.
- Siergiej!- Vlad błyskawicznie powalił
Rosjanina, obezwładniając go. Ten tylko się zaśmiał, nie próbując wyrwać.
- Alexo!- podbiegł do mnie przerażony
Michael.
- A ty co?- wydusiłam, podnosząc na niego
wzrok- Za długo przebywałeś z Teehlem i też będziesz skracał moje imię?
Straciłam przytomność, wpadając w jego
ramiona.
***

JIIIIIIIIII........nie lubię Siergieja ...zły, nie lubi Teehlego, a dhampirkiem też zapewne gardzą łowcy XD
OdpowiedzUsuńI do ciężkiego kielicha, na jakiej stronie robisz wzory tych postaci ?
UsuńA ja w sumiego lubię... no, Watykan gardzo każdym. Angilią, bo Teehle tam jest i protestantyzm, Rosją, bo Siergiej i do tego prawosławie, a Rumunia, która religijnie chyba jest najbliższa ma Vlada, syna Draculi xD
Usuńhttp://www.rinmarugames.com/game/?game_id=421
UsuńPowodzenia xD CHcę widzieć, co tam stworzysz! Masz mi pokazać!