Macie notkę :) Hehe (wredna Arisu powraca)
---------------------------
Wzdrygnęłam się na
te słowa.
- A co z twoim…-
zawiesiłam głos. Nie chciałam tego mówić.
- Posilaniem się?-
podpowiedział, a ja kiwnęłam głową. Skoro tu mieszkam, to musiał być jakiś
warunek. I miałam rację- Proponuję co drugi dzień pod wieczór, a jak pójdziesz
do szkoły to w piątki.- Zamyśliłam się.
„Niezła propozycja, ale jakiś haczyk chyba jest… Czuję
go. Ale na razie…”
- Myślę, że zgoda.
A właśnie! Gdy mnie zostawiłeś chacie, to
gdzie musiałeś iść? Podobno te naboje nie są na ludzi?…
- Mam swoje
zadania. Zabijam inne, zagrażające życiu ludzi wampiry. Dlatego zabiłem tego
śmiecia, a potem cię zostawiłem. Poszedłem zabijać jego sługi.
- Czemu uważasz
mnie za silną?
- Bo tak jest. Masz
silną wolę i nie dałaś się zabić.
Zamyśliłam się.
- Zdążyłam
zauważyć, że bardzo lubisz uciekające i panicznie bojące się ofiary.-
spojrzałam na niego chłodno. Ku mojemu zdziwieniu Alucard odwrócił wzrok.
- Jestem wampirem,
to normalne.
Spojrzałam na niego
podejrzliwie.
- Chyba ostatnie
pytanie. Co teraz? Przed pójściem do szkoły.
- Nie jestem pewny,
ale chyba dostanę zlecenie od swojej Pani…
- Pani?! Ty masz
PANIĄ?!- zawołałam zdziwiona. Uśmiechnął się szeroko.
- A mam. Duża część
wampirów ma za swojego władcę człowieka. A co do ciebie, to nie wiem. Myślę, że
Walter mógłby cię oprowadzić po domu.
Nagle znikł, a ja poczułam silne uderzenie
w mostek. Poleciałam do tyłu, uderzając o ścianę. Zamknęłam oczy i próbowałam
złapać oddech.
„Co ty robisz?! Uderzenie w mostek nie jest przyjemne…”.
Na prawo ode mnie
coś się poruszyło.
-Bu.- odezwał się
tuz przy moim uchu Wampir. Po raz kolejny podskoczyłam ze strachu i
zaskoczenia. Bolała mnie głowa od uderzenia. Powoli wstałam, chwiejąc się. Po
mojej lewej stronie pojawił się Alucard. Zamachnęłam się, ale trafiłam tylko w
pustkę. Wyprostowałam się, zamknęłam oczy i starałam uspokoić.
„Mówił, że nie chce mi nic zrobić… nie ma się czego
bać…”
-Dokładnie.-
usłyszałam za sobą i znowu się zamachnęłam. Poczułam jak Alucard blokuje cios i
chwyta moją dłoń. Otworzyłam oczy i odepchnęłam go, a on znikł ze śmiechem.
Niespokojnie rozglądając się, cofnęłam się pod ścianę. Lustrowałam pokój
szukając jakiejś oznaki, gdzie Wampir jest.
- Ten sam błąd.-
odezwał się za mną głos. Zamarłam.- Znowu stanęłaś pod ścianą.- poczułam jak
odrywa plaster i przykleja nowy.
-A ja chciałem ci
tylko zmienić opatrunek…- Odwróciłam się do niego.
- To po co mnie
atakowałeś?- warknęłam. Uśmiechnął się.
- Żeby zobaczyć jak
zareagujesz. Musisz się wiele nauczyć.
- Skoro już mam
nowy opatrunek, to Walter może mnie oprowadzić?
- Jeszcze jedna
rzecz.
- Jaka?
- Dzisiaj mnie
karmisz.- odruchowo się cofnęłam.
- Czemu?! Przecież
nie minęły…- nagle załam sobie sprawę.- …dwa dni.- wyszeptałam. Znowu zrobiłam krok
do tyłu.- Wiedziałam, że jest jakiś haczyk! To nie fair!
- To może być tak
jak w szkole…
- Okej. –
rozluźniłam się.
- … tyle, że jest
dzisiaj piątek.- dokończył.
Tanja-san cały czas obecna, gadu mi się zepsuło i tyle :( ale mniejsza, te ich dialogi są zaj*biste >_<
OdpowiedzUsuńMoja koleżanka twierdzi, że moje opowiadania polegają tylko na dialogach xD Choć sama je pisałam, też tak uważam :) Pzdr
UsuńKiedy następna notka ? :C
OdpowiedzUsuńTak wiem, niecierpliwa jestem xd
Szyyyybko kolejna notke chcem szyybko tak sie fajnie czyta
OdpowiedzUsuń