Dość "gomenesai", czas na następna notkę. [tak na marginesie, czas na kilka najnudniejszych, według mnie, rozdziałów :/]
--------------------------------------------
Jadłam już trzeci owoc, gdy za mną odezwał
się głos:
- Może chcesz coś bardziej pożywnego?-
podskoczyłam ze strachu, a obok mojego ucha świsnęła ręka w białej rękawiczce,
trzymająca tace. Wampir położył jedzenie na stole.
- Mógłbyś się tak nie zakradać i mnie nie
straszyć?- starałam się mówić spokojnym tonem i nie okazywać strachu.
Obejrzałam się do tyłu w chwili, gdy Alucard zniknął.
- Postaram się, a ty… -pojawił się na
krześle przede mną.- …dobrze się spisałaś. Wytrzymałaś, a nawet masz już ten
swój sposób patrzenia na świat.- spojrzałam mu w oczy. Kryła się w nich troska
oraz…
- Współczucie?!- krzyknęłam.
- Owszem. Ale tylko troszkę. A teraz pytaj
o co chcesz.- zaskoczył mnie tym- Jestem ci to winny.
Zastanowiłam się.
- Ile spalam?
- Dwie doby. Dużo
odpoczywałaś.
- Po tym co mi
zrobiłeś… Czy Pan Walter ma jakąś broń?- spytałam zaskoczona własnym pomysłem.
- Zgadza się, ale nie
powiem jakiej. I nie nalegaj na niego, kiedy będzie chciał, sam ci powie.
- Wasza ślina jest
znieczulaczem?- przypomniało mi się, jak przestała mnie boleć rana na ręce po
polizaniu.
- Tak jak ślina
nietoperzy, owszem jest. Ale całkiem nie znieczula. Nie bolało tak mocno jak
się spodziewałaś?
- Bolało mniej, ale
długo trwało. Ile jeszcze… hmm… piłeś, gdy zasnęłam?
- Kilka minut.
- I ja żyję?! Nie
wypiłeś całej?!- wykrzyknęłam.
- Trochę musiałem
zostawić.- uśmiechnął się- Żebyś przeżyła.
- A czemu czar przestał
działać, gdy zbliżyłeś się do mojej szyi?
- Gdy wampir się
pożywia, jego "zaklęcia" nie działają.
- Wezmę to pod
uwagę jak będę się bronić.- roześmiał się na mój komentarz, choć ja mówiłam pół
serio, pół żartem- A teraz najważniejsze. Co chcesz ze mną zrobić?
Chwila ciszy,
podczas której wzięłam sok i zaczęłam go pić.
- Myślę, że od
września pójdziesz do szkoły.
Zakrztusiłam się
piciem.
- CO?!
- Pójdziesz do
szkoły.- powtórzył spokojnie wampir.-Ale ostrzegam, że jeśli ktoś się dowie lub
domyśli to już nie żyje. Jednak oficjalnie też będziesz żywa.
- Którego dzisiaj?
- 29 kwiecień.
- Jutro są…- głos
mi się załamał.
„Jutro są urodziny mojego taty...”
- Jutro powinny być
urodziny twojego taty.- poprawił mnie- Nie są, tylko były.
- Nie
pomogłeś.-warknęłam do niego.- Czy moja krew jest tak dobra, że musiałeś mnie
gonić po całym lesie?
- Nawet nie
uwierzysz jaka pyszna jest. Ale nie tylko z tego powodu cię ścigałem. Zostałaś
jedyną żyjącą osobą z wioski. Gdybyś poszła do innej wsi i zaczęła rozpowiadać
co się stało, musiałbym cię wyeliminować.
Wzdrygnęłam się na
te słowa.
Nawet nie wiesz ile czekałam na ten rozdział :D
OdpowiedzUsuńJakoś przeżyję że notka będzie tylko raz w tygodniu ( w końcu ja też chodze do szkoły -.- ) Pozdrawiaam ;*
^^ Głupio mi tak rozdzielać tą... dobra, nazwijmy to rozmową. Ale ja serio mówię, nadchodzi najnudniejsza część, acz ważna :p
UsuńA ja tam nadal czekam, aż Alucard ją zmieni :) Cóż, czekamy do następnego czwartku. Ślę wenę ;)
OdpowiedzUsuńSzczerze? Jeśli to nastąpi (a tego jeszcze nie wiem) to na pewno nie w najbliższych kilku rozdziałach :/ Arigato gozaimasu, wena się przyda :p
UsuńCzłeku ja identyczne opowiadanie na wattpadzie czytałam xD też twój czy jakiś cygan zacyganił
OdpowiedzUsuń