Na obrazku Kaito i Meiko, vocaloidy.
Druga część OS o Księciu i Sachi ;3
Nie mam co pisać, więc po prostu daję. Na Teehlego poczekajcie, bo muszę dokończyć brakujący fragment ._. Ale już go kończę. W ten weekend powinien być
________________________________________
Otworzyłam oczy. Było ciemno. Ile
spałam? Cały dzień? To nie jest tak komnata, w której zasnęłam. Spróbowałam
usiąść, ale skuliłam się, gdy w
podbrzuszu poczułam ból. Zacisnęłam zęby... i wtedy usłyszałam cichy oddech.
Zamarłam, rozglądając się nerwowo po komnacie. Kto tu jeszcze jest? Nie Książę.
Księcia bym rozpoznała. Znowu byłabym jego bezwolną kobietą. Nie. To ktoś inny.
Wstałam, krzywiąc się z bólu. Nieźle mnie urządził... dodatkowo byłam lepka od
potu, a uda były pokryte trochę zaschniętą substancją, o której nawet nie
chciałam myśleć. Otoczyłam rękami brzuch, a gdy oczy przyzwyczaiły się do
ciemności... zobaczyłam siedzącą na fotelu pogrążoną w śnie brązowowłosą
kobietę. Poczułam, jakby ktoś mnie uderzył. Czy to jest... królowa? Wyglądała
jak nasza królowa, Królowa Meiko... ale gdyby została porwana, powiedziano by
nam o tym, prawda? A może właśnie utajniono by tę informację, by nie wywołać
paniki?
Nieważne. Muszę stąd uciec. Póki
Książę nie interesuje się moją osobą. Jeśli się uda, to wtedy zajmę się sprawą
Królowej. Wymknęłam się na korytarz, usilnie starając się nie opaść na kolana.
Bolało mnie podbrzusze. Takie rozkosze muszą być opłacone takimi katuszami?
Poczułam, że fala ciepła spłynęła między nogi na samo wspomnienie tego
wydarzenia. Potrząsnęłam głową. Opamiętaj się. Nie rozpraszaj się Księciem...
Zaczarował cię, ale to działa tylko, gdy go widzisz...
Więc nie mogę na niego wpaść.
Rezydencja była opustoszała.
Miałam wrażenie, że mój oddech słyszy każdy w budynku. Zza mijanych drzwi
usłyszałam głośne jęki... i przyspieszyłam. Uciec stąd. Jak najszybciej i
najdalej. Kamui jest pewnie za tymi drzwiami i zabawia się z jakąś
nieszczęśnicą. Jest zajęty.
Hol, na którym pierwszy raz go
spotkałam, był pogrążony w półmroku. Zatrzymałabym się, by go obejrzeć
dokładniej, ale nie mogłam marnować czasu.
- Pierwsza, która spróbowała mnie
zabić...
Zamarłam, słysząc głos Księcia,
który rozległ się od schodów.
- ... a tak przewidywalna.
Miękkie kroki rozbrzmiały cichym
echem, gdy zbliżył się. Zacisnęłam powieki. Już sam jego głos mnie omamiał, ale
nie pozbawiał całkowicie woli. Nie mogłam pozwolić się zaczarować.
- Wszystkie spróbowały uciec-
powiedział cicho, tuż za mną- Miałem nadzieję, że Meiko sobie poradzi, ale
najwyraźniej nie była w stanie. Dobrze, że postanowiłem cię przypilnować. Mam
dylemat, wiesz?- wymruczał, obejmując mnie zza pleców- Zastanawiam się, co
będzie dla ciebie karą. Jeśli cię teraz zostawię, czy właśnie nie?
- Wejdź we mnie- wyszeptałam
wbrew sobie, a pomyślałam, żeby mnie zostawił.
- Nie jesteś do końca moja. Z
jednej strony stosunek byłby dla ciebie karą. Z drugiej byłby nią jego brak.
Powiedz prawdę. Co nią będzie?
Poczułam, jakby jego czar osłabł,
pozwalając mi pomyśleć jaśniej.
- Brak- wyszeptałam przez
ściśnięte gardło. Zaśmiał się, zamroczenie wróciło.
- Parzysty czy nieparzysty blef?
- Co?
- Kłamstwo czy prawda?
- Prawda!- czar pomógł to
powiedzieć. Ciało domagało się stosunku. Dla niego to była prawda. Dla mnie
blef.
Zanim mi coś odpowiedział,
usłyszałam nerwowy tupot.
- Książę!
Mimowolnie się odwróciłam, ale
tak, by nie spojrzeć na Kamuiego. Rozpoznałam głos kobiety, która zatrzymała
się na szczycie schodów zaskoczona widokiem Księcia. Królowa. To naprawdę ona!
Tylko raz usłyszałam jej głos, ale bez wątpienia to była królowa.
- Pani...!- upadłam na kolana, by
oddać jej pokłon. Wciąż była władczynią.
- Wstawaj- warknął Kamui- Meiko
już nie jest nikim ponad ciebie.
Zmusił mnie do podniesienia mnie.
Od jego silnych palców na ramionach przeszły mnie przyjemne dreszcze.
- Nie przypilnowałaś Sachi-
zwrócił się do brązowowłosej, gdy już stanęłam obok niego. Tej zrzedła mina.
- Błagam, wybacz mi!
- Oczywiście, że wybaczę-
wyczułam, że się uśmiechnął- Ale to ona będzie dzisiaj ze mną zamiast ciebie.
- Nie!- zaoponowała zrozpaczona i
zbiegła po schodach. Przytuliła się do Kamuiego- Nie zostawiaj mnie, Książę...
- Nie zostawiam- objął ją,
delikatnie gładząc po plecach- Nie spełniłaś mojej prośby. Mam o tym po prostu
zapomnieć? Usunęłam się z jego widoku. Przez przypadek na niego zerknęłam,
przez co także pragnęłam go przytulić, ale fakt, że on nie patrzył na mnie,
sprawił, że nie czułam tak wielkiej potrzeby zrobienia tego. Idąc do tej
rezydencji obmyślałam plan ucieczki. Obok była stajnia. Umiałam jeździć na
koniu. Wystarczyłoby, żebym zdobyła konia i pojechała na oklep do domu. Zwierzę
wypuścić trochę wcześniej, żeby go do mnie nie doprowadził... Dotarłam pod
drzwi. Z tego, co widziałam, Kamui szeptał coś królowej. Poczułam jeszcze
większy strach. Skoro był w stanie zdobyć nawet ją, to co go powstrzyma?
Drzwi rezydencji otworzyły się
bezszelestnie. Na zewnątrz panował mrok, rozświetlony słabą poświatą z kilku
okien. Gdy tylko przekroczyłam próg, pobiegłam do stajni, nawet zapominając o
bólu w podbrzuszu. Dobiegłam tam i z rozpaczą stwierdziłam, że najwyraźniej
wszystkie konie śpią. Nigdy nie umiałam obudzić konia. Tym bardziej bezgłośnie.
Schowam się na terenie dworu. Jest tak duży, że istnieje spora szansa na
pomyślne ukrycie się. Ruszyłam na zewnątrz, ale gdy dotknęłam stopą kamiennej
dróżki ktoś chwycił mnie za szyję i przycisnął do ściany stajni. Zaczęłam się
wyrywać, ale mężczyzna był zbyt silny. Dodatkowo zacisnął palce mocniej,
odcinając dopływ tlenu.
- Jeszcze żadnej nie udało się
uciec- warknął- Ty nie jesteś wyjątkiem.
Zanim zrobiłam cokolwiek, powalił
mnie na ziemię. Krzyknęłam, wciąż unikając jego spojrzenia. Ręką, którą mnie
dusił, teraz zasłonił moje usta. Nie zdążyłam nawet zorientować się, co
zamierza, gdy wbił się we mnie. Wygięłam się z bólu, czując w kącikach oczu
łzy. Zaczął się brutalnie poruszać. Nie czułam żadnej przyjemności. Co prawda
pojedyncze zastrzyki gorąca nawiedzały moje podbrzusze, ale one nie zamierzały
skończyć się orgazmem. Biłam go na oślep po ramionach i klatce piersiowej. Nie
uzyskałam żadnej reakcji.
- Będziesz moja, pogódź się z
tym- wysapał- Nikt cię nie uwolni z moich sideł. Za kilka dni będziesz
/pragnąć/, bym odwiedził cię w nocy.
Po czasie, który trwał dla mnie
wieki, w moim wnętrzu rozlała się gorąca sperma i Książę ze mnie wyszedł. Puścił
mnie. Skuliłam się na trawie, łkając i znów czując ból między nogami. Kamui bez
słowa wziął mnie w ramiona i ruszył do rezydencji. Z jednej strony chciałam go
bić i przeklinać, a z drugiej pragnęłam, by dalej mnie trzymał. Cholerne
zaklęcie... wtuliłam się w jego ramię, nie umiejąc powstrzymać płaczu.
- Zabiorę cię do twojej komnaty-
powiedział bezbarwnie- Przyda ci się kąpiel.
- Tak- wydusiłam, ale powiedziała
to ta moja część, która chciała się z nim kochać. Mężczyzna po chwili wszedł do
komnaty, z której uciekłam i posadził mnie na fotelu. Łagodnie zdjął ze mnie
sukienkę i zaprowadził do drugich drzwi w pomieszczeniu, prowadzących do
ogromnej łazienki. Nie miałam siły mu się sprzeciwiać. Tam mnie puścił i po
prostu wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Mój wzrok padł na klucz w zamku.
Przekręciłam go, całkowicie odgradzając się od Kamuiego. Weszłam do kamiennej
wanny i napuściłam tak gorącą wodę, jaką tylko mogłam znieść.
Umycie się dokładnie zajęło mi
bardzo dużo czasu. Zresztą nie spieszyłam się. Jakkolwiek beznadziejna była
moja sytuacja, porównując do balii z zagrzewaną wodą to był taki luksus, że nie
mogłam go nie wykorzystać. Książę zapewne mnie zostawił i poszedł spać. Nawet
jeśli wcześniej czekał, tak długa kąpiel zdecydowanie by go znudziła. Wyszłam
odświeżona i nawet mniej obolała. Na łóżku leżała satynowa koszula nocna.
Założyłam ją i po prostu padłam na łóżko, gdzie zwinęłam się w kulkę.
Z lekkim opóźnieniem
zorientowałam się, że Kamui leży naprzeciwko mnie i że na niego patrzę.
Chciałam wrzasnąć, ale głos uwiązł mi w gardle. Spojrzenie już mnie
ubezwłasnowolniło (jakie uroczo trudne
słowo). Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie.
- Powinienem ci to
zrekompensować, nie sądzisz?
Moje ciało pokiwało głową. Ja
byłam przerażona. Przysunął się i pocałował mnie najpierw delikatnie, a potem
mocniej. Przeszedł mnie dreszcz i mimowolnie otworzyłam usta, zapraszając jego
język, który natychmiast pogładził moje podniebienie. Jednocześnie poczułam, że
jego dłoń wślizguje się pod koszulę nocną i dotyka lekko sutka. Na piersi
pojawiła się gęsia skórka i zadrżałam. Popchnął mnie na plecy i zawisł nade
mną, przerywając pocałunki.
- Tym razem nie będzie bólu-
powiedział, wpatrując się we mnie. Nie umiałam oderwać od niego oczu. Był
piękny. Jakimkolwiek diabłem był, piękna mu to nie odjęło. Ani namiętności-
Podnieś ręce.
Bez oporów wykonałam polecenie.
Ściągnął ze mnie satynową koszulę. Po co ją w ogóle ubrałam, skoro już jej nie
miałam?
- No, kochana Sachi- wymruczał,
zasysając pierś. Jęknęłam- Do tej pory bolało dzisiaj będzie sama przyjemność.
Nie zwlekał długo- gdy polizał
drugi sutek, poczułam, jak jego ręka zmierza między nogi. Wiedziałam, że już
jestem tak podniecona, że mimo wszystko mogłam go tylko błagać, by to
kontynuował. Nie byłabym w stanie się opierać. Wsunął we mnie palec, resztą
dłoni pocierając łechtaczkę. Wygięłam się w lekki łuk z cichym jękiem. Oplotłam
jego szyję rękoma, na ramionach zostawiając drobne ślady po paznokciach.
Wiedziałam, że jeszcze zostawię głębsze. Potwierdziło się to przypuszczenie,
gdy zniżył się i językiem polizał najczulsze miejsce. Krzyknęłam cicho,
wbijając palce w jego barki. Poruszyłam biodrami, wzmagając rozkoszne uczucie.
- Nie pędź tak.
Gorący język wcisnął się do mojej
dziury, wywołując dość dziwne uczucie, ale jednocześnie oddalając od
szczytowania. Zdecydowanie najszybszym sposobem na orgazm było masowanie
łechtaczki... co też zrobił mężczyzna. Zassał ją. Puściłam go, gniotąc w
dłoniach pościel.
- Błagam... pozwól mi... dojść-
wysapałam.
- Pozwolę, oczywiście, ale
wytrzymaj jeszcze chwilę- uniósł się i znowu pocałował mnie w usta, jednak
palce zaczęły robić okrężne ruchy na łechtaczce, co zaabsorbowało mnie
bardziej. Wygięłam się, czując nadchodzący orgazm.
- Możesz szczytować
Wraz z jego przyzwoleniem
krzyknęłam ostatecznie, ale dźwięk utonął w jego ustach. Opadłam bez sił, a on
obok mnie. Wtuliłam się w niego, a mnie otoczyły silne ramiona.
***
Gdy Miku mnie obudziła, byłam na
łożu sama, do tego ubrana w satynową koszulę, ale wiedziałam, że nie przyśniło
mi się to.
- Sachiko, pora wstawać-
uśmiechnęła się promiennie- dobrze się spało?
- Po prostu świetnie- mruknęłam,
znów będąc sobą, choć na wspomnienie Księcia odpływałam.
- Jest śniadanie. Reszta jest na
dole. Kamui poprosił, bym cię obudziła. Powiedział, że martwi się o twoje
zdrowie, bo długo nie jadłaś. Pomogę ci ubrać sukienkę.
Wybrała jedną z wielu z mojej
garderoby i pomogła ją założyć. Nie
oponowałam zrezygnowana i wyczerpana. Ile tym razem spałam? Trzy godziny?
Cztery? Miku zabrała mnie korytarzami do wielkiej salo, gdzie doznałam szoku.
Koło dwudziestu kobiet siedziało przy wielkim stole, z Kamuiem na szczycie.
Widziałam puste miejsca z opróżnionymi lub czystymi talerzami ta dwudziestka nie była wszystkimi
mieszkankami rezydencji. Ile ich porwał? O ilu nie wiemy?
- Usiądźcie z nami, Sachiko,
Miku- Książę gestem pokazał wolne miejsca. Nawet nie zdążyłam odwrócić wzroku-
już byłam w jego sidłach. Bez oporu wykonałam polecenie. Pierwszy raz widziałam
tyle jedzenia na raz. W wypadku większości nie byłam w stanie określić, czym to
jest. Nałożyłam sobie każdego po trochu i zaczęłam je smakować, nie zwracając
uwagi na wrażenie, że Kamui mnie obserwuje.
- Mamy nową mieszkankę, jak
zauważyłyście, drogie Panie- odezwał się nagle. Przerwałam, przypatrując mu
się. Nie byłam w stanie posłać nienawistnego spojrzenia. Zapadałam w jego sidła
coraz bardziej.
- Proszę o wybaczenie, bo
ostatniego dnia byłem tak zajęty przekonaniem Sachiko, by została, że nie
miałem tak dużo, jak zawsze, czasu dla was.
Nagle rozległy się na przemian
głosy wielu dziewczyn i kobiet:
- I jak?
- Podobało ci się?
- Zostaniesz, prawda?
- Oczywiście, że zostanie,
głupia!
- Miałaby zostawić Księcia?
Między nimi rozpoczęła się
dyskusja, czy mogłabym nie zostać i z własnej woli zostawić Księcia. Chciałam
ich uświadomić, że to moje jedyne marzenie, odkąd tu jestem, ale skutecznie
powstrzymywała mnie obecność Kamuiego.
Nagle wrota rozwarły się i
wszystkie głosy umilkły, gdy do sali weszła dwójka kobiet. Ciemnowłosa się
odezwała:
- Czekała przed rezydencją, aż
ktoś ją wpuści.
- Ach tak?- mężczyzna podniósł
się ze swojego miejsca i podszedł do dwójki nowoprzybyłych. Ze zgrozą
zrozumiałam, że ta blondynka o niebieskich oczach, ręce przyciskająca do
obojczyków ze strachem lub nieśmiałością, to kolejna zaczarowana ofiara, która
podążała za nim aż do zamku.
- Chodź, moja piękna, nie musisz
się obawiać- powiedział z uśmiechem Książę, obejmując ją prawie opiekuńczym
gestem. Zaraz potem przycisnął usta do jej warg. Przyglądałam się temu z obrzydzeniem,
ale nie umiejąc odwrócić wzroku. Nagle Kamui cofnął się chwiejnie.
W dłoni przybyłej błysnął
zakrwawiony sztylet. Zerwałam się zaskoczona, na liliowej koszuli Kamuiego
pojawił się szkarłat. Wstrzymałam oddech. Zraniła go!
Albo zranił...
Nowoprzybyła podniosła rękę do
włosów... i zdjęła perukę. Na moich oczach, na oczach wszystkich włącznie z
Księciem, nieśmiała blondynka zamieniła się w niebieskowłosego mężczyznę z
tryumfem na twarzy. Kamui upadł na ziemię, przyciskając ręce do piersi. Chyba
próbował coś powiedzieć, ale zamiast tego z ust wypłynęła strużka krwi.
Przestałam czuć do niego pociąg. Rozejrzałam się. Z każdej twarzy zniknął
uśmiech, po prostu patrzyły na krwawiącego oprawcę z lekkim strachem. Czar
zniknął. Książę nie miał nad nami władzy. Powoli wstałam i z obawą podeszłam do
niebieskowłosego.
- Jesteście wolne- powiedział-
Gdzie jest Królowa Meiko?
Więc po to tu przyszedł.
- W którejś komnacie- wydusiłam.
Wszystkie obecne więźniarki wybiegły zbyt zdezorientowane, lub zdeterminowane,
by opuścić to przeklęte miejsce. Jedna z nich zatrzymała się jeszcze na chwilę
i spojrzała na Księcia, który leżał na ziemi z zaciśniętymi pięściami. Potem
wybiegła.
Czy Kamui płacze? Też na niego
spojrzałam, ale nie chciałam z nim rozmawiać ani tym bardziej współczuć.
- Dziękuję- wyszeptałam do
niebieskowłosego, a potem także opuściłam rezydencję.
END
_______________
Zaraz będzie spam zobrazkami z Duke'a

Cudne, boskie. Dlaczego tak bardzo musieli zranić biednego Kamuiego :D Wiem, że tam jego przeszłość była smutna, ale wyobrażając sobie jego obecny pomyślunek, mam ochotę dzielić z nim cierpienie.
OdpowiedzUsuńTe pożądanie w jego oczach dosłownie woła o to, aby go pocałować XD
Które pożądanie? XD
Usuń