Długo nie dodawałam, ale macie już. Dwa blogi zawieszone- ja nie zawieszę! Chociaż nie... już jeden, bo lisek wraca, prawda? <3
________________________________
- Idę do mojego byłego opiekuna- oświadczyłem, gdy Wład wrócił do
zamku. Ostatnio dość często znikał.
- Opiekuna?- podniósł brwi z niedowierzaniem.
- Tak. Nie podam ci jego imienia- zacisnąłem usta. Nazywał się Nicolae
i jako dziecko mieszkałem u niego jakiś czas wraz z Anną. Kiedyś powiedziałem
mu, że jeszcze go odwiedzę. Minęło ponad dziesięć lat, więc wątpiłem, że mnie
rozpozna, ale czułem potrzebę zobaczenia go. Wyżalić się na wampiryzm nie
mogłem, ale chociaż porozmawiać...
- Nie musisz- Wład wzruszył ramionami- Nie interesuje mnie to.
Dwie godziny później stałem na uliczce przed domem Nicolaego. Miałem
kilka noży- nawet srebrnych- ale to w razie jakiegoś wypadku. Przecież nie
przyszedłem tu walczyć. Gdybym miał jeszcze bijące serce, boleśnie by teraz
waliło. Delikatnie zapukałem w drzwi. Pamiętałem, że Nicolae mało sypiał, więc
nie sądziłem, by teraz spał, ale nie chciałem go obudzić. Usłyszałem ruch i
chwilę później ktoś otworzył mi drzwi... a zanim zdążyłem zareagować, zostałem
wciągnięty do środka i przygnieciony przez Nicolaego. Wyszarpnął z mojego buta
sztylet i z przerażeniem zobaczyłem, jak zamierza się na moje serce.
- Nie zabijaj mnie!- krzyknąłem, łapiąc jego nadgarstek i
powstrzymując przed opuszczeniem ostrza. Spojrzałem na jego twarz... i
zamarłem. Minęło dziesięć lat, a nic się nie zmienił. Żadnych nowych zmarszczek, siwych pasm w ciemnych
włosach. Nic. Prócz tego, że zapuścił je i teraz sięgały prawie do ramion, a
brązowe oczy były czujne, a nie przyjazne jak kiedyś.
- Niemożliwe- wydusiłem, otwierając szerzej oczy. Jego spojrzenie
zmieniło się na niedowierzające.
- Nie wierzę- odezwał się schrypniętym z szoku głosem- Mircea?
- Ja to powinienem powiedzieć, Nicolae- warknąłem wściekle-Mieszkałem
u wampira! Piłeś w nocy naszą krew?
- Nie- na twarzy ciemnowłosego pojawiło się obrzydzenie- Po prostu u
mnie mieszkaliście. Opiekowałem się wami.
- Wampir!- nie umiałem myśleć o niczym więcej. Nicolae jest cholernym
wampirem!
- Wybacz- wstał i pomógł mi się podnieść.
- Co mam ci wybaczyć? Kłamstwa?!- byłem wściekły. Wyrwałem mu nóż i
schowałem do buta.
- Nie, o to nie śmiem prosić- nie wydawał się zaskoczony moim
zachowaniem- Wybacz atak. Nieznajomy nieśmiertelny ze srebrną bronią stojący
przed drzwiami jest dość niecodziennym widokiem. Ledwie cię poznałem. Dlaczego
jesteś wampirem? Polowanie nie wyszło?
Wymamrotałem coś o zdradzie,
Draculi i zasadach, a mężczyźnie zrzedła mina.
- Dracula? Co ty, do cholery, robiłeś u Draculi?!
- Nawet nie pytaj.
- Co tam robiłeś?- powtórzył twardo. Nie odpuści... westchnąłem
ciężko, ale opowiedziałem mu wszystko. O teście, o zasadach Włada, o planie
łowców. I rzezi w ośrodku... a gdy wspomniałem o Annie, mężczyzna przerwał mi:
- Pozwoliłeś An was śledzić? I dotrzeć do Włada Draculi?!
- Nie moja wina! Nie wiedziałem, że nas widziała- warknąłem- Gdybym
wiedział, w życiu nie pozwoliłbym jej przekroczyć progu zamku!
Westchnął i opadł na najbliższe krzesło. Usiadłem obok niego.
- Może lepiej by było, gdybym was nie zaczepiał tamtej nocy.
Otworzyłem usta, by zaprotestować, ale zamknąłem je, gdy nagle na
twarzy mężczyzny pojawiło się przerażenie.
- Jeśli ty jesteś tutaj... to Anna została sama z Draculą?
- Nic jej nie zrobi- odparłem mając nadzieję, że mam rację- Nie łamie
własnych zasad. Nie zabije jej.
- Nie mówię o zabiciu, tylko o tym, co może jej zrobić, gdy go
rozgniewa.
- Ostrzegłem Annę, by nie sprzeciwiała się.
-Wracaj do niej- nie przekonałem go. Zdążyłem poznać Włada na tyle
dobrze, by wiedzieć, że nie skrzywdzi Anny, jeśli nie zrobi nic złego. A nie
była taka głupia, by próbować go zabić lub uciec. Do Nicolaego czułem jednak
szacunek- mimo wszystko- i nie chciałem, by się bał o kogokolwiek, więc wstałem
i przeczesałem ręką włosy.
- Mogłeś mi powiedzieć, że jesteś wampirem, wiesz? Gdy już spotkałem
Jurija...
- Lepiej było nie mówić.
- Twój wybór- wzruszyłem ramionami. Sam nie byłem pewny, czy lepiej by
było, gdybym wiedział- Teraz się tego nie cofnie. Mam nadzieję, że spotkamy się
jeszcze Nicolae. Mamy całą wieczność. Ale na razie żegnaj.
- Żegnaj, Mircea- uśmiechnąłem się ciepło.
***
Na tym zakończę swoją opowieść. Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca.
Chciałbym powiedzieć, że gdy Anna dowiedziała się o tym, że spisałem tę
historię, sama zapragnęła spisać własną. Dlatego wydaje mi się, że ten moment
będzie dobrym końcem.
Żegnajcie i wy. Jeszcze się spotkamy.
Mircea.
________________________
Oj?
MV mi się skończyło ._.

Skończyło? What? Was? Co? Serio nie możesz go skoczyć. Zbyt zajebiste opowiadanie, aby przerywać w tym momencie. Ziomus Nieeeeeeeeeee kończ.
OdpowiedzUsuńI tak. Lisek wraca.
Ja też się zdziwiłam, jak nagle skończyło mi się przewijać przy kopiowaniu z worda xD
UsuńŚwietnie, że wraca! <3 AV jest tak jakby kontynuacją MV (Anna-Wład), ale ją zacznę posyłać dopiero, jak napiszę więcej (teraz bardziej zainteresowało mnie połączenie Vek, by móc spróbować wydać, SH i tłumaczenie TRW). No i nie ostrzegam, że prawdopodobnie to, co będę tutaj posyłać, będzie tą mniej cenzurowaną wersją.Czy raczej to, co będzie w połączonych Vkach, będzie cenzurowane (bo rodzice, znajomy, etc)
Zaraz dodam Buntownika. I CV chyba.
Pozdrawiam