niedziela, 31 maja 2015

MV Rozdział X


Długo nie dodawałam, ale macie już. Dwa blogi zawieszone- ja nie zawieszę! Chociaż nie... już jeden, bo lisek wraca, prawda? <3
________________________________

- Idę do mojego byłego opiekuna- oświadczyłem, gdy Wład wrócił do zamku. Ostatnio dość często znikał.
- Opiekuna?- podniósł brwi z niedowierzaniem.
- Tak. Nie podam ci jego imienia- zacisnąłem usta. Nazywał się Nicolae i jako dziecko mieszkałem u niego jakiś czas wraz z Anną. Kiedyś powiedziałem mu, że jeszcze go odwiedzę. Minęło ponad dziesięć lat, więc wątpiłem, że mnie rozpozna, ale czułem potrzebę zobaczenia go. Wyżalić się na wampiryzm nie mogłem, ale chociaż porozmawiać...
- Nie musisz- Wład wzruszył ramionami- Nie interesuje mnie to.
Dwie godziny później stałem na uliczce przed domem Nicolaego. Miałem kilka noży- nawet srebrnych- ale to w razie jakiegoś wypadku. Przecież nie przyszedłem tu walczyć. Gdybym miał jeszcze bijące serce, boleśnie by teraz waliło. Delikatnie zapukałem w drzwi. Pamiętałem, że Nicolae mało sypiał, więc nie sądziłem, by teraz spał, ale nie chciałem go obudzić. Usłyszałem ruch i chwilę później ktoś otworzył mi drzwi... a zanim zdążyłem zareagować, zostałem wciągnięty do środka i przygnieciony przez Nicolaego. Wyszarpnął z mojego buta sztylet i z przerażeniem zobaczyłem, jak zamierza się na moje serce.
- Nie zabijaj mnie!- krzyknąłem, łapiąc jego nadgarstek i powstrzymując przed opuszczeniem ostrza. Spojrzałem na jego twarz... i zamarłem. Minęło dziesięć lat, a nic się nie zmienił. Żadnych nowych zmarszczek, siwych pasm w ciemnych włosach. Nic. Prócz tego, że zapuścił je i teraz sięgały prawie do ramion, a brązowe oczy były czujne, a nie przyjazne jak kiedyś.
- Niemożliwe- wydusiłem, otwierając szerzej oczy. Jego spojrzenie zmieniło się na niedowierzające.
- Nie wierzę- odezwał się schrypniętym z szoku głosem- Mircea?
- Ja to powinienem powiedzieć, Nicolae- warknąłem wściekle-Mieszkałem u wampira! Piłeś w nocy naszą krew?
- Nie- na twarzy ciemnowłosego pojawiło się obrzydzenie- Po prostu u mnie mieszkaliście. Opiekowałem się wami.
- Wampir!- nie umiałem myśleć o niczym więcej. Nicolae jest cholernym wampirem!
- Wybacz- wstał i pomógł mi się podnieść.
- Co mam ci wybaczyć? Kłamstwa?!- byłem wściekły. Wyrwałem mu nóż i schowałem do buta.
- Nie, o to nie śmiem prosić- nie wydawał się zaskoczony moim zachowaniem- Wybacz atak. Nieznajomy nieśmiertelny ze srebrną bronią stojący przed drzwiami jest dość niecodziennym widokiem. Ledwie cię poznałem. Dlaczego jesteś wampirem? Polowanie nie wyszło?
 Wymamrotałem coś o zdradzie, Draculi i zasadach, a mężczyźnie zrzedła mina.
- Dracula? Co ty, do cholery, robiłeś u Draculi?!
- Nawet nie pytaj.
- Co tam robiłeś?- powtórzył twardo. Nie odpuści... westchnąłem ciężko, ale opowiedziałem mu wszystko. O teście, o zasadach Włada, o planie łowców. I rzezi w ośrodku... a gdy wspomniałem o Annie, mężczyzna przerwał mi:
- Pozwoliłeś An was śledzić? I dotrzeć do Włada Draculi?!
- Nie moja wina! Nie wiedziałem, że nas widziała- warknąłem- Gdybym wiedział, w życiu nie pozwoliłbym jej przekroczyć progu zamku!
Westchnął i opadł na najbliższe krzesło. Usiadłem obok niego.
- Może lepiej by było, gdybym was nie zaczepiał tamtej nocy.
Otworzyłem usta, by zaprotestować, ale zamknąłem je, gdy nagle na twarzy mężczyzny pojawiło się przerażenie.
- Jeśli ty jesteś tutaj... to Anna została sama z Draculą?
- Nic jej nie zrobi- odparłem mając nadzieję, że mam rację- Nie łamie własnych zasad. Nie zabije jej.
- Nie mówię o zabiciu, tylko o tym, co może jej zrobić, gdy go rozgniewa.
- Ostrzegłem Annę, by nie sprzeciwiała się.
-Wracaj do niej- nie przekonałem go. Zdążyłem poznać Włada na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie skrzywdzi Anny, jeśli nie zrobi nic złego. A nie była taka głupia, by próbować go zabić lub uciec. Do Nicolaego czułem jednak szacunek- mimo wszystko- i nie chciałem, by się bał o kogokolwiek, więc wstałem i przeczesałem ręką włosy.
- Mogłeś mi powiedzieć, że jesteś wampirem, wiesz? Gdy już spotkałem Jurija...
- Lepiej było nie mówić.
- Twój wybór- wzruszyłem ramionami. Sam nie byłem pewny, czy lepiej by było, gdybym wiedział- Teraz się tego nie cofnie. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze Nicolae. Mamy całą wieczność. Ale na razie żegnaj.
- Żegnaj, Mircea- uśmiechnąłem się ciepło.
***
Na tym zakończę swoją opowieść. Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca. Chciałbym powiedzieć, że gdy Anna dowiedziała się o tym, że spisałem tę historię, sama zapragnęła spisać własną. Dlatego wydaje mi się, że ten moment będzie dobrym końcem.
Żegnajcie i wy. Jeszcze się spotkamy.
Mircea.


________________________

Oj?
MV mi się skończyło ._.

2 komentarze:

  1. Skończyło? What? Was? Co? Serio nie możesz go skoczyć. Zbyt zajebiste opowiadanie, aby przerywać w tym momencie. Ziomus Nieeeeeeeeeee kończ.
    I tak. Lisek wraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zdziwiłam, jak nagle skończyło mi się przewijać przy kopiowaniu z worda xD
      Świetnie, że wraca! <3 AV jest tak jakby kontynuacją MV (Anna-Wład), ale ją zacznę posyłać dopiero, jak napiszę więcej (teraz bardziej zainteresowało mnie połączenie Vek, by móc spróbować wydać, SH i tłumaczenie TRW). No i nie ostrzegam, że prawdopodobnie to, co będę tutaj posyłać, będzie tą mniej cenzurowaną wersją.Czy raczej to, co będzie w połączonych Vkach, będzie cenzurowane (bo rodzice, znajomy, etc)
      Zaraz dodam Buntownika. I CV chyba.
      Pozdrawiam

      Usuń