Ciekawe co powiecie na fakt, że MV jest już zakończone nawet w wordzie? A poza tym to straciłam wenę na CV i MV, jest pewne prawdopodobieństwo, że zanim skończę tamto, będę musieć wiedzieć coś więcej o Annie, więc zacznę publikować AV... tak, trzecia powieść ._.
---------------------------------------
- Witam ponownie- uniosłem rękę, gdy otworzył mi Ryan. Szczupły,
starszy mężczyzna był jednym z moich nauczycieli, ale teraz cofnął się na mój
widok. Ciekawe, czy miał coś wspólnego z tym tajemniczym projektem, przez
którym miałem umrzeć?
- Mircea!- wykrztusił zszokowany. Wyczułem od niego całkiem przyjemny
zapach... i zorientowałem się, że to strach mężczyzny. Od Włada nie dało się
wyczuć zbyt wielu emocji, albo przynajmniej nie tak mocnych, by były
zauważalne, ale od Ryana czuć było ukrywanym przerażeniem, że żyję. Zaczęła
mnie boleć górna szczęka.
Skoro się bał, to znaczy, że wiedział o tajnym projekcie. A był
naprawdę miłym nauczycielem...
- Jakim cudem ty...?
- Dzięki, miłe powitanie- uśmiechnąłem się słabo- I wiedz, jeśli do tej
pory tego nie wiedziałeś, że Dracula zdaje sobie sprawę z tego, że jest tu
ośrodek.
Mężczyzna zbladł zauważalnie, ale zanim się odezwał, usłyszałem tupot.
- Czy ja słyszę Mirceę?!-
rozległ się wrzask i zamarłem, rozszerzając oczy. Jak mogłem na tak długo...
... zapomnieć o Annie?
Jakim cudem nawet o niej nie pomyślałem podczas mieszkania u Włada?!
Uśmiechnąłem się szeroko, gdy zza mężczyzny wypadła rudowłosa szesnastolatka
i przywarła do mnie.
- Cześć, An- przywitałem ją miękko, przytulając drobne ciało. Anna
była jedną z dwóch osób, osobą, którą poznałem jeszcze przed szkoleniem. Moją
najstarszą przyjaciółką. Łowcy zgarnęli najpierw mnie, a kilka lat później ją.
Traktowałem nastolatkę jak młodszą siostrę i...
... i nie mogłem pozwolić, by wplątała się bijatykę, gdy zacznę tu robić
rozróbę.
Tak samo jak wszyscy inni uczniowie. Nie było najmniejszego
usprawiedliwienia, gdyby kolejni
niewinni zginęli przez moją zemstę.
- Dracula wie, że jest tu nasza siedziba?- wydusił Ryan, nie zwracając
uwagi na Annę- Zdradziłeś mu?!
- Och, nie, no co ty. Nigdy. On wie dużo. Więcej, niż zdajecie sobie
sprawę- ach, dwuznaczności...- I ja nie mam nic wspólnego z jego wiedzą.
- Jak udało ci się przeżyć? Bo sądząc z tego, jak o nim mówisz, on
również żyje. Uciekłeś mu?
Roześmiałem się sucho.
- Chyba oszalałeś. Oczywiście, że nie uciekłem. A on żyje. Mógł mnie
zabić, gdy tylko przekroczyłem próg jego domu, a ja nawet bym nie zauważył.
- Czemu więc tego nie zrobił?- zbladł.
- Powiem o tym przy wszystkich... dobrze? Będzie lepiej. Nie chcę się
powtarzać.
- Jasne- przytaknął od razu- Masz za sobą niesamowite i okropne
przeżycia- oj, nawet nie wiesz, jakie!- Na pewno odpocząć w normalnym łóżku-
przyjrzał mi się badawczo- Choć wyglądasz na zdrowego, mam wątpliwości, by
traktował cię dobrze.
- Ta- mruknąłem- Chodź, An.
Wyminąłem go z dziewczyną przyklejoną do boku. Gdy ruszyliśmy
korytarzem do mojego starego pokoju, ta oderwała się ode mnie i spojrzała na
mnie zielonymi
oczami.
- Jak on wygląda?
- On?- zmarszczyłem brwi zdezorientowany.
- No Wład Dracula!- pisnęła zniecierpliwiona.
- Hmm...- uśmiechnąłem się mrocznie- Ma włosy czarne jak serce i kły
którymi rozszarpie każde ciało!- powiedziałem groźnym tonem. Krzyknęła
przestraszona, a potem zaśmiała się i wyszarpnęła sztylet z mojego pasa.
- Giń, wampirze!- zawołała buntowniczo, przyjmując bojową postawę i kierując
srebrne ostrze na mnie. Zamarłem przerażony, ale po chwili zorientowałem się,
że nie mówi poważnie. Powstrzymałem westchnienie ulgi. Po prostu chciała się pobawić w to, co zawsze
się bawiliśmy. Wysunąłem drugie ostrze.
- No chodź, łowczyni- powiedziałem kpiąco, ukrywając śmiech-
Zobaczymy, kto jest silniejszy!
Rzuciła się na mnie, ale zrobiłem unik i sam zaatakowałem, próbując ją
rozbroić. Choć nie miałem trudności w pokonaniu jej- i nie miałbym ich jako
człowiek- zauważyłem, że jej umiejętności się poprawiły. Bardzo poprawiły. Gdy
kilka sekund później dotknąłem jej szyi ostrzem, z uśmiechem oddała mi nóż i
oba schowałem na miejsce.
- Ile ćwiczyłaś, gdy mnie nie było?
- Dużo!- odparła tonem, który poważnie mnie zaniepokoił, a chwilę
później odkryłem, dlaczego- Chciałam zabić Włada Draculę za to, że cię nie
zabił!
Zbladłem i zauważyła to. Straciła trochę werwy i spojrzała na mnie
niepewnie.
- Co?
- Nie zabiłabyś go. Zabiłby cię w pierwszej sekundzie. Proszę,
cokolwiek się wydarzy, nie próbuj iść do niego-próbowałem przekazać jej
ostrzeżenie bez mówienia zbyt wiele, ale nie zadziałało:
- E tam, przesadzasz- machnęła ręką lekceważąco- Ty uciekłeś.
Westchnąłem ciężko. Czas zacząć grać.
- Nie słuchałaś, gdy mówiłem Ryanowi, że Dracula mnie oszczędził?
- Nie- otworzyła szerzej oczy- Oszczędził cię? Czemu?
- Mam to powiedzieć jutro na spotkaniu, ale ciebie nie będzie, więc
słuchaj- skrzywiłem się- Pozwolił mi przeżyć, bym powiedział łowcom, żeby
zostawili go w spokoju. Inaczej zabije wszystkich.
Znieruchomiała. Chyba w końcu zrozumiała, jak niebezpieczny jest Wład.
- Dałby radę, gdyby wszyscy łowcy zebrali się w jednym miejscu i
zaatakowali go razem?
- Nie wiem- odparłem ponuro- Jednak wolałbym tego nie sprawdzać.
***
Następnego wieczora Ryan zaprosił mnie do salonu, gdzie porozsiadali
się wszyscy pełnoprawni łowcy- razem ze mną dwudziestu. Zacisnąłem szczęki, gdy
na progu uderzyło mnie mnóstwo zapachów, zarówno fizycznych jak i uczuć.
Podejrzliwość, strach, niedowierzanie, złość... i ulga? Rozejrzałem się
uważnie. Ktoś czuł ulgę, że żyję, ale była to prawdopodobnie tylko jedna osoba.
Kto...? Ach. Daniel. Najmłodszy łowca, miesiąc przede mną ukończył szkolenie. Z
tego, co wiem, niezbyt mnie lubił, ale był jedynym, który cieszył się, że żyję.
Miałem nadzieję, że gdy rozpętam piekło, zostanie z tyłu i nie będę musiał go
zabić.
- Mircea- niski, starszy mężczyzna imieniem Keith przywrócił mnie do
rzeczywistości. Siedział dokładnie naprzeciwko jedynego wolnego krzesła obok
Daniela.
- Cześć, Keith.
- Ryan powiedział mi, że nie chciałeś mu zdradzić powodu, dla którego
Dracula cię nie zabił- spojrzał na mnie szarymi oczami. Powstrzymałem wybuch
złości. Ten facet wystawiał mnie na próbę... musiałem udawać nieświadomego ich
zamiarów łowcę, który spędził miesiąc u Włada Palownika.
- Tak- kiwnąłem głową- Odpowiem na wszystkie pytania, na które będę w
stanie. I dopowiem inne rzeczy, jeśli będzie taka potrzeba.
- Usiądź- czułem od niego podejrzliwość i strach. Wiedział o
projekcie. Może nawet był jego głównym przywódcą.
Opadłem na siedzenie obok Daniela i spojrzałem na Keitha wyczekująco.
- Nie zabiłeś wyznaczonego wampira, ale jesteśmy w gotowi zrobić dla
ciebie wyjątek i cię przyjąć- rozszerzyłem oczy zaskoczony. Tego się nie
spodziewałem. Co prawda nie mogłem już przyjąć oferty, ale jednak to
niespodziewane- Wszystko zależy od tego, co powiesz. Nie upiększaj wydarzeń, zauważę
to. Chciałbym, byś opowiedział, jak to się stało, że jeszcze żyjesz i z jakiego
powodu tu wróciłeś. Podobno Wład Dracula wie, że jest tu siedziba łowców.
- Wie- przytaknąłem, obserwując, jak przez obecnych przebiega
zaniepokojony szmer. Wampir powiedział, że najwiarygodniejsze jest kłamstwo pomieszane
z prawdą.
- Draculę spotkałem w holu głównym jego zamku- zacząłem opowiadać- Od
samego początku miałem wrażenie, że nie chce mnie zabić, tylko obezwładnić i
złamać wolę walki. Pozbawił mnie przytomności, a gdy się obudziłem, byłem w
lochu.
Zobaczyłem, jak kilkoro młodszych łowców, w tym Daniel, wzdryga się. O
tak, znali historię Włada. Podejrzewali, co mogło stać się z łowcą, który
próbował go zabić.
- Dobrze myślałem- kontynuowałem po chwili- Chciał mnie złamać.
Spędziłem w więzieniu dużo czasu, dręczony na wiele sposobów- których nie będę
wymieniać.
- Złamał cię?- spytał Keith.
- Oczywiście- odparłem, patrząc chłodno- Zapewniam cię, że jego tortur
nie wytrzymałby żaden łowca, a tym bardziej uczeń. Pierwszy tydzień dawałem
radę, ale potem nie wytrzymałem. Powiedziałeś, że mam nie upiększać i tego nie
robię, ale Dracula sam powiedział, że jestem twardy.
- W to nie wątpię. Wyjaśnił, dlaczego cię nie zabił?
- Jestem ostrzeżeniem. Ostatnim.
- Ostrzeżeniem?- mężczyzna zwęził oczy, patrząc na mnie uważnie.
- Wysyłał wam ciała tych, których nasłaliście na niego. To były
ostrzeżenia. Tm razem uznał, że skoro martwi nie wystarczają, wyśle mnie w roli
posłańca.
- Co masz nam przekazać?- pierwszy raz Keith okazał szczery, widoczny
strach.
- Wyślijcie do niego jeszcze jednego łowcę, a zniszczy wszystkich bez
wyjątków. Nie wątpię, że zdajecie sobie sprawę, że jest w stanie to zrobić. Nie
wolno zadzierać z najstarszym wampirem.
Zaległa ciężka cisza. Wyczułem napięcie łowców. Keith wyglądał, jakby
nagle postarzał się o jeszcze kilkanaście lat. Zgarbił się lekko, wzrok stał
się ponury...
- Dobrze- powiedział w końcu i podniósł się z krzesła- Daniel.
Zanim zdążyłem spojrzeć zdezorientowany na wezwanego, poczułem na
wierzchu dłoni pieczenie. Odskoczyłem jak oparzony, błyskawicznie zakrywając
ranę drugą ręką.
- Co ty robisz?- spojrzałem na niego ze strachem, odpowiedział mi tym
samym spojrzeniem.
- To, co powinien- obróciłem się do Keitha- Mircea, pokaż dłoń.
O cholera. Rana wyleczy się na ich oczach. O ile jeszcze tam była.
Wpadłem w pułapkę. Nie miałem żadnej broni i byłem otoczony przez dwudziestkę
pełnoprawnych łowców. To tyle z mojej zemsty.

Rozdział super...
OdpowiedzUsuńNo czego by się Mircea spodziewał, skoro został posłany do Palownika na pewną śmierć? No i jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się ułoży? No i co ważniejsze... jak sobie poradzi nasz wampir skoro jest otoczony przez łowców!?
Ja powiem tylko jedno... powodzenia mu życzę. Na pewno by mu się przyda.
Czekam na next... ^^
A może powodzenie mu się nie przyda, bo umrze? ^^
OdpowiedzUsuńPS Dzięki wielkie :D
Możliwe. Chodź liczyłam na lekki happy end. Lub Yaoi happy end.
UsuńKurcze o czym ja cholera myślę!?
Okeeeej, to teraz pomyśl, skąd znasz Mirceę... ^^ (jego debiut)
Usuń