Zero komentarzy pod Buntownikiem... no trudno. Pozwoliłam sobie powkręcać Karasu <3 Udało mi się i chociaż raz pomyślałaś, że nie będzie happy endu? Yaoi endu nie spodziewaj się. Nie tutaj :D Odkryłam, że Mircea jest wybitnie aseksualny ;p Ale to przez moją naturę... Macie więcej MV, powiem wam, że zbliża się ku końcowi... a potem więcej CV i AV.
_________________________________
- Po co?- postanowiłem grać na zwłokę. Musiałem zabrać nóż Keitha,
zawieszony u jego pasa. Dopiero teraz zorientowałem się, że wszyscy są
uzbrojeni. Wszyscy prócz mnie.
- Każdy łowca po dłuższej nieobecności przechodzi taki test.
- Test- powtórzyłem głucho.
- Tak, test. Mający na celu sprawdzić, czy nie zostałeś zmieniony-
odparł- Odsłoń ranę i udowodnij nam, że jesteś człowiekiem.
Cholera. Cholera, cholera, cholera.
- Przepraszam- odezwałem się cicho i wyszarpnąłem sztylet Keitha.
Starszy łowca od kilku lat nie chodził na misje w terenie, zajmował się tylko
papierkową robotą i szkołą, już dawno stracił refleks. Jednak zachował tyle
przytomności umysłu, by wszcząć alarm.
- Daniel!- wrzasnął, a chwilę później wbiłem ostrzew jego klatkę
piersiową. Uderzył mnie zapach krwi. Minęły dwa dni, a już robiłem się
głodny...
- Gdybyście nie chcieli mnie zabić, nie byłbym wampirem- wysyczałem, a
oczy mężczyzny rozszerzyły się z szoku- Tak, wiem o waszym laboratorium.
- Skąd...?- wycharczał.
- Dracula mi powiedział- wyszarpnąłem ostrze z jego piersi- Mówiłem
Ryanowi, że wie więcej, niż wam się wydaje.
Mężczyzna osunął się na ziemię martwy, a ja obróciłem się i spojrzałem
na oszołomionych łowców.
- No dalej!- warknąłem- Co tak stoicie?
Na ich twarzach pojawiła się złość pomieszana ze strachem. Musiałem
wyglądać jak wampir. Świetnie. Odsłoniłem kły.
- Zobaczymy, ilu zabiorę ze sobą do grobu. Chcecie się zakładać, kogo
i ilu?
Jeden z łowców, nieznany mi z imienia, nie wytrzymał i rzucił się na
mnie. Bez wahania uniknąłem ostrza i wbiłem nóż Keitha w jego serce. W chwili,
gdy upadł martwy, rozpętało się piekło. Kilku kolejnych zaatakowało mnie z
wściekłością, jednocześnie z tym rozległ się dźwięk dzwonu- alarm oznaczający
wampira w ośrodku. Ogłuszył mnie zaledwie na moment, ale i tak ledwie uniknąłem
ciosu w serce. Ostrze wbiło się w klatkę piersiową zbyt po prawej. Zatoczyłem
się kilka kroków do tyłu, oszołomiony bólem wywołanym przez srebro, po czym
wyszarpnąłem nóż. Jasna cholera, bolało! Wbiłem je w jednego z łowców i
odepchnąłem go od siebie.
- Nie uwierzyłbym, że przysłali cię do mnie na test, gdybym nie znał
prawdy.
Zamarłem na ten znajomy głos i usłyszałem, że za mną ktoś zacharczał.
Zerknąłem tam i zobaczyłem, jak Wład odrzuca ciało z rozszarpanym gardłem.
- Nawet jako wampir nie usłyszałeś, jak próbują zajść cię od tyłu.
Jakim cudem uznano cię za najwybitniejszego ucznia?
- Co tu robisz?- spytałem, gdy stanął obok mnie i rozejrzał się po
pozostałych łowców, którzy stanęli jak wryci na jego widok. Rozpoznali go.
Zaskakujące było, jak bardzo Wład umiał pozostać sobą- spokojnym, chłodnym
zabójcą. Widać nie myliłem się, mówiąc, że bez problemu zabiłby ich wszystkich.
- Ratuję cię. Gdybym nie powstrzymał tego tu- wskazał brodą ciało z
rozszarpanym gardłem- miałbyś teraz sztylet w sercu.
Prychnąłem, nie umiejąc zdobyć się na podziękowanie, i zablokowałem
cios Jurija, który najwyraźniej palił się do zabicia mnie. A ja paliłem się, by
zabić go. Wkurzał mnie od zawsze i właściwie mógł być niewinny- chętnie się go
pozbędę.
- Wiedziałem, że coś knujesz- warknął. Uśmiechnąłem się smutno.
- Nigdy nie umiałem udawać.
Rzucił się na mnie z wściekłością. Poczułem ulgę. Przez chwilę bałem
się, że sprawi mi największy problem, ale wściekłość sprawiła, że nie było
ciężko go zabić. Gdy wbiłem nóż w jego klatkę piersiową, zdążył spojrzeć z
niedowierzaniem, apotem światło w oczach zgasło. Nawet nie poczułem żalu.
Minęło kilka minut, choć wydawało się, jakby całe wieki, a wszyscy
łowcy leżeli na ziemi martwi lub dogorywający. Wład nie walczył bezpośrednio.
Atakował dopiero, gdy ktoś obrał go sobie za cel lub gdybym nie zdążył się
obronić. Chronił mnie. Chronił mnie...
Upuściłem sztylet i opadłem na najbliższe krzesło.
- Nie tak miało być!- jęknąłem, chowając twarz w dłoniach. Zapach krwi
kusił...
- Czego się spodziewałeś?- spytał spokojnie Wład. "Na pewno nie
testu, czy jestem wampirem!" chciałem warknąć, ale nie odpowiedziałem.
- Co, więc teraz mnie zabijesz?
Powiedział, że jak już wymorduję łowców, to sam mnie zabije. Nawet
pogodziłem się z tą myślą.
- Zastanawiałem się nad tym, ale stwierdziłem, że nadajesz się na
wampira. Jeśli będziesz chciał umrzeć, sam się zabij. Albo mi powiedz- wbiłem w
niego zaskoczone spojrzenie. Darował mi życie?- Wracasz ze mną na zamek czy
idziesz gdzieś?
Westchnąłem ciężko.
- Wracam. Uczniowie powinni być w pokojach. Najstarszy z nich miał
zdawać za tydzień. No i gdzieś tu jest Daniel. Poradzą sobie.
Wstałem i bez słowa wyszedłem z budynku drugim wejściem- takim, którym
wyszedłem od razu na zewnątrz. Chociaż nie potrzebowałem tlenu, by
funkcjonować, wciągnąłem głęboko nocne powietrze.
- Nie chcesz sprawdzić, co jest na dole?
- A co, tak cię tam ciągnie?- mruknąłem- Mnie to nie interesuje. Mogą
tam nawet trzymać żywe wampiry.
"Jeszcze pożałuję, że ich zabiłem. Może to było coś godnego
ofiary w mojej postaci?"
- Nie interesuje cię, za co miałeś umrzeć?
- Najzupełniej.
Kłamałem i Wład o tym wiedział. Interesowało mnie, ale bałem się. I
nigdy, przenigdy, nie wrócę do tego budynku.
***
Siedziałem na łóżku i gapiłem się w ścianę. Zrobiłem, co chciałem i
nie wiedziałem, co teraz. Mam znaleźć sobie dom i udawać człowieka prowadzącego
nocny tryb życia? Zostać łowcą-wampirem? Znaleźć kogoś, kto byłby gotów dawać
mi krew i z nim zamieszkać?
Zabiłem wszystkich, którzy łączyli mnie z ludzką przeszłością.
Wszystkich- prócz Anny. Co z nią będzie? Wie, że to przeze mnie rozległ się
alarm? mam nadzieję, że nie. Jej świat- po raz kolejny- legł w gruzach. Mój
zresztą też. Byłem nieumarłym potworem, który wymordował wraz z Draculą oddział
łowców.
- Powinnaś była zostać z resztą łowców.
Usłyszałem nagle głos Włada dobiegający holu głównego. Gdy skierowałem się w tamtą
stronę, zorientowałem się... że jest tam człowiek. Walące z przerażenia serce
ofiary zaczęło dudnić mi w głowie, spychając mniej ważne myśli w głąb umysłu.
Wład kogoś tu wpuścił!
Zerwałem się i pobiegłem w tamtą stronę.
Ale zamarłem na szczycie schodów.
Anna.
Co ona tu...?
Stała naprzeciwko Włada, patrząc na niego z przerażeniem i
wyzwaniem... czy ona ma moją broń? Poczułem ukłucie w piersi. Jeśli tu była, to
wiedziała, kto zaatakował ośrodek. A broń mogła wziąć za równo po to, by mi
oddać, jak poty, by mnie nią zabić.
Zobaczyłem nieznaczny ruch nogi Włada, zwiastujący, że zaraz się rzuci
na Annę i błyskawicznie podjąłem decyzję. Też rzuciłem się w ich stronę i
jakimś cudem zdążyłem go wyprzedzić. Odskoczyłem kilkanaście metrów w bok,
obejmując Annę. Wład pojawił się na wcześniejszym miejscu dziewczyny i spojrzał
na mnie z rozbawieniem.
- Szybki jesteś- stwierdził.
Nastolatka wyrwała mi się, ale od razu zagarnąłem ją za siebie, by
odgrodzić od wampira. Poczułem, że zadrżała pod moim dotykiem. Obrzydzenie?
Spojrzałem na Włada ze złością i obawą.
- Nie waż się jej zabić- warknąłem.
- Nie zamierzałem i nie zamierzam- odparł spokojnie, przenosząc wzrok
na dziewczynę. Wciąż widziałem rozbawienie, ale Anna prawdopodobnie go nie
zauważyła. Raczej nie odróżniała jego ukrywanych uczuć.
- Więc dlaczego chciałeś ją zaatakować?!
- Nie zaatakować, tylko złapać- poprawił mnie- Czemu? Ponieważ ty już
jesteś wampirem.
- Co z tego?- zaniepokoiłem się, widząc, że wyszczerzył się zadowolony
- Pomyśl. Skoro ty już nie jesteś człowiekiem...
Olśniło mnie. Kiedy Anna weszła, w zamku nie było człowieka. Należała
teraz do Włada. Zesztywniałem i spojrzałem na niego z niedowierzaniem.
- Nie- powiedziałem zduszonym głosem.
- Oj, tak- naprawdę był rozbawiony w mojej reakcji. Czerpał
przyjemność z tego, że jestem przerażony perspektywą Anny w zamku. Cholerny
sadystyczny Wład Palownik!

Mniam, mniam, mniam robi się coooo raz ciekawiej. O co chodzi z tą Anną, bo może jest wyjaśnione w pewien sposób, a głupia ja tego nie ogarniam. Cóż już wpływają na mnie przyszłe, ustne matury. Vladzie pomóż mi :D
OdpowiedzUsuńNie rozumiem pytania. O co ma chodzić z Anną? Że jest w zamku? Jej przeszłość czy coś? :) Ja ci nie pomogę, ale życzę powodzenia ^^
UsuńTrochę szkoda że nie będzie Happy endu. No i też Yaoi end nie będzie. Ale cóż.... mam nadzieje że MV zakończy się spektakularnie. No też zaintrygowana jestem osobą Anny.
OdpowiedzUsuńNie do końca rozumiem wasze zaintrygowanie :D Chodzi wam po prostu, że jest nowa i jej nie znacie? :) I czemu ma nie być happy endu? xD Przeżył :D
OdpowiedzUsuń