niedziela, 24 maja 2015

MV Rozdział IX


Mądrze Klaus prawi ^.^ Zamierzam w wakacje rozpocząć wielki plan "Obejrzę Pamiętniki Wampirów", przypominajcie mi o tym ;p
Chciałabym wam też powiedzieć, że chcę wydać CV na papierze jako pienkną ksionrzkę. Na razie rodzice kazali mi zająć się lekcjami, więc nie wysłałam zapytania do wydawnictwa, ale za dwa tygodnie (bodajże) możecie zacząć trzymać kciuki :) Powiedzcie mi szczerze- mam szansę? (po uwiarygodnieniu faktu,że twierdza Poienari jest ruiną...)

___________________________________

- Oj, tak- naprawdę był rozbawiony w mojej reakcji. Czerpał przyjemność z tego, że jestem przerażony perspektywą Anny w zamku. Cholerny sadystyczny Wład Palownik!
- Nie pozwolę ci!
- Nie musisz. Moje zamek- moje zasady.
Tym razem nie zdążyłem zareagować, gdy zniknął. Poczułem szarpnięcie i uderzyłem w schody z siłą, która mnie oszołomiła. Dopiero po kilku sekundach pozbierałem się i skupiłem wzrok na postaci Włada.
Za późno.
Zobaczyłem, jak uderza Annę w głowę i łapie, gdy osunęła się nieprzytomna.
- Nie waż się jej dotykać!
Spojrzał na mnie, a rozbawienie wyparowało.
- To był rozkaz?
Podniosłem się, ale stwierdziłem, że bezpieczniej będzie nie podchodzić, mimo że miałem wielką ochotę wyrwać bezbronną dziewczynę z jego rąk.
- Nie- zaprzeczyłem z błaganiem w oczach- Nie chcę ci rozkazywać. Proszę, nie rób jej krzywdy.
- Mówiłem ci, że nie zamierzam. Od początku nie zamierzałem. Chyba, że zacznie się sprzeciwiać- jak ty. I wiesz co? Gdybyś się nie wtrącił, byłaby teraz przytomna i może nawet spokojna.
- Dlaczego pozwoliłeś wejść jej do zamku?
- Mówiłem ci, że nie pozwalam tylko wtedy, gdy ktoś już w nim przebywa. Jest na ciebie wściekła. Wiesz czemu?
- Bo jestem wampirem i właśnie wymordowałem łowców?- mruknąłem zrezygnowany. Jeśli Wład postanowił, że Anna będzie tu mieszkać, nic nie zdziałam. Ewentualnie pogorszę sytuację.
- Mogę ją...?- z tymi błagalnymi słowami podniosłem ręce, jakbym chciał ich objąć.
- Nie- minął mnie z nastolatką w rękach i ruszył po schodach do komnaty- Może się w każdej chwili obudzić. Jakby nie było, jest łowcą. Bezpieczniej będzie, jeśli nie będzie próbowała cię zabić. A poza tym jeśli będzie chciała walczyć, tym gorzej dla niej. nie chcesz jej dawać na to okazji, prawda?
Wymamrotałem coś i podążyłem za nim.
- Będę potrzebował twojej pomocy- odezwał się, gdy położył dziewczynę na łóżku i przykrył kołdrą. Poniosłem brwi.
- Ty mojej?
- Przy Annie tak. Na ciebie jest wściekła, jednak mnie boi się tak, że nie jest w stanie nawet trzeźwo myśleć. Gdy się obudzi zamierzam z nią porozmawiać... normalnie, jak dwoje cywilizowanych ludzi- dodał, widząc moją minę- Tak jak z tobą, gdy cię złamałem. Jak nie uda mi się dogadać, poproszę ciebie.
***
Ale gdy mnie poprosił, Anna rzuciła się na mnie z żądzą mordu w oczach. Nie zdążyłem zareagować, gdy uderzyła mnie w szczękę i powaliła na ziemię szybkim podcięciem. Wow. Albo faktycznie byłem beznadziejnym łowcą albo adrenalina dodała jej siły i szybkości.
- Czek...- spróbowałem zasłonić twarz zdezorientowany, ale usiadła na mnie i znowu dostałem cios w głowę.
- Jak mogłeś?!- przeraziła mnie rozpacz w jej głosie- Zabiję cię!
- Wład ściągnął ją ze mnie i zaczęła się szarpać.
-Nic jej nie rób- wydusiłem, przypominając sobie, co mówił o oporze z jej strony. Ten bez słowa przycisnął ją do ściany i puścił. Tym razem, gdy się na mnie rzuciła, byłem przygotowany.
- Anno!
Wyprowadziła cios. Uchyliłem się i złapałem ją za nadgarstek. Zakręciłem nią i uderzyła w ziemię- choć starałem się siłę uderzenia zmniejszyć do minimum. Szybko wykręciłem rękę na plecy. Poczułem, jak stawia opór i z żalem w sercu nie puściłem jej, gdy syknęła z bólu. A poza tym... zaczęła mnie boleć górna szczęka. Musiałem jak najszybciej się od niej odsunąć.
- Proszę, Anno, uspokój się- ciało pode mną zwiotczało, jednak dodałem jeszcze- Jeśli nie przestaniesz się opierać Wład zrobi coś bardzo złego.
Zesztywniała, a potem, ku własnemu zaskoczeniu i przerażeniu, usłyszałem łkanie.
- Jesteś wampirem!- jęknęła- Jesteś cholernym wampirem!
- Wyjdź, Mircea- rozkazał nagle Wład- Pomogłeś, ale teraz muszę sam się tym zająć.
- Co? Nie!- zaprotestowałem gwałtownie.
- Nie ugryzę jej- poczułem ulgę, ale upewniłem się:
- Nie masz powodu wsadzać jej do lochu.
- Zależy, co powie. A propos lochów; idź tam. Czeka na ciebie... ofiara.
- Nie!- chyba go...!
- Idź.
Poczułem jak jego aura mnie przytłacza... i wyszedłem, ale tylko dlatego, że bałem się, jak Anna reaguje na taką atmosferę. Miałem nadzieję, że nie będzie się sprzeciwiać Władowi. Nie chciałem, by trafiła do lochów.
Lochów.
Czułem głód i to od bardzo dawna, ale za nim na świecie nie zabiję człowieka! Jak on w ogóle mógł...
- Jednak jeśli ja tego nie zrobię, to zrobi to on- wymamrotałem ponuro i ruszyłem po schodach w dół. Cholera. Najgorsza cena za bycie wampirem. Dlaczego nie da się tego jakoś ominąć?
Kierowałem się biciem serca. Biło spokojnie i podejrzewałem, że ofiara śpi. Gdy stanąłem przez odpowiednią kratą, zobaczyłem leżącego na kocach mężczyznę. Był zaniedbany, bardzo zaniedbany... może Wład porwał go z ulicy? Ciekawe, czy chciał być ulicznikiem. Ja sam nie chciałem i nawet udało mi się uniknąć takiego losu...
Nagle mężczyzna otworzył oczy i przyskoczył do krat.
- Zabij mnie, proszę!
- Mam deja vu- wymamrotałem, patrząc na niego zdziwiony- Czemu chcesz, bym cię zabił?
- Nie chcę żyć.
- Ma to związek z tym miejscem i osobą, która cię tu porwała?- spytałem ostrożnie.
- Nie porwała mnie- mężczyzna spojrzał na mnie spokojnie- Przyprowadziła mnie tutaj zgodnie z moją wolą.
Uniosłem brwi zaskoczony, a ten zauważył to i kontynuował:
-Znam Hassana od kilku lat... wiem, że tonie jest jego prawdziwe imię- dodał na widok mojej miny- Kazał mi tak na siebie mówić. Spotkałem go w zaułku, gdy pił z innego ulicznika.
Moje niedowierzanie nie mogło być większe. Wiedział o wampirach, a do tego przeżył spotkanie z Władem?
- Nie chciałem żyć na ulicy. Poprosiłem, by mnie też zabił- mężczyzna miał lekko zamglony wzrok; zatopił się we wspomnieniu- Odmówił. Był już najedzony, a nie zabija bez powodu. Poprosiłem w takim razie, bym był jego następną ofiarą. W końcu obiecał mi, że jeśli przez kilka następnych lat będę chciał umrzeć, to mnie zabije. Wczoraj znalazł mnie i zabrał tutaj.
- Dał ci całkiem wygodne mieszkanko- stwierdziłem z sarkazmem.
- Wygodniejsze i cieplejsze niż ulica- odparował. Dziwne, że Wład nie zabił takiej osoby. Powinien go zabić, gdy tylko go zobaczył... a przynajmniej tak mi się wydawało, że by zrobić.
A wracając do zabicia go. Przełknąłem ślinę.
- Wygląda na to, że przysłał mnie tu, bym spełnił moją prośbę.
Mężczyzna ożywił się i spojrzał z nadzieją.
- Zabijesz mnie?
- Muszę. Nie wiem, jak W... Hassan zachowuje się przy tobie, ale obawiam się, że nie zabije cię bezboleśnie.
Stracił werwę i zbladł lekko.
- Ja mogę spróbować, ale nie gwarantuje sukcesu.
- Spróbuj- kiwnął głową. Zmarszczyłem brwi i wszedłem do jego celi.
- Czemu jest otwarte?
- Hassan powiedział, że jeśli będę chodzić gdzie indziej niż do kuchni, na zewnątrz czy tutaj, to mnie nie zabije. Nie chciał się kłopotać przynoszeniem jedzenia jak sądzę- podszedł do mnie bez strachu, wręcz z uśmiechem, i pozwolił przyciągnąć się do mnie. Poczułem ból w górnej szczęce, a potem smak krwi, gdy język skaleczył się o kieł. Przytknąłem usta do ciepłej skóry na szyi i przegryzłem tętnicę. Jak wcześniej, zachwiałem się pod napływem życiodajnej substancji, a mężczyzna jęknął cicho, zaciskając dłoń na moim ramieniu. Nie zdawałem sobie sprawy, że byłem tak osłabiony, dopóki siły nie zaczęły do mnie wracać. Poczułem, jakbym ożył, a ciało w moich objęciach znieruchomiało.
- Przepraszam i dziękuję- wyszeptałem i spojrzałem na martwą twarz. Westchnąłem ciężko, po czym zawinąłem mężczyznę w koce. Co mam zrobić z ciałem? Gdzie je dać?
- Zostaw go- usłyszałem Włada. Obróciłem się na pięcie i rzuciłem mu mordercze spojrzenie. Byłem wściekły i jednocześnie ciekawy, dlaczego pozwolił mu żyć, ale nie zamierzałem go wypytywać. Tym bardziej, że usłyszałem niepewny głos Anny dobiegający z okolic jej komnaty.
- Mir... cea?
Szybko wyminąłem wampira i pobiegłem do niej. Wzdrygnęła się, gdy stanąłem przed nią, ale nie rzuciła się na mnie- wbrew moim obawom. Spojrzała na mnie z lekkim przestrachem i odezwała się słabo:
- Zaprowadzisz mnie do kuchni?
Rozluźniłem się. Tylko poprosiła o pomoc. Na pewno mnie nienawidziła, ale to dobrze, że zawołała mnie, nie Włada. Uśmiechnąłem się ciepło.
- Pewnie.
Ruszyłem korytarzem, aż nazbyt dobrze zdając sobie sprawę, że Anna ruszyła za mną dopiero po zwiększeniu odległości do kilkunastu metrów. To nie było miłe uczucie- moja przyrodnia siostra chce mnie zabić.
- Anno?- odezwałem się i zerknąłem przez ramię- Dlaczego tutaj przyszłaś? Skoro wiedziałaś, że to zamek Włada Draculi...dlaczego?
- Za tobą- odparła od razu- Byłeś moim bratem, przyjacielem i opiekunem, a teraz jesteś wampirem. Chciałam wiedzieć czemu. I dalej chcę.
"Byłeś". To zabolało. Westchnąłem ciężko. Nie powinienem jej na razie mówić, że łowcy chcieli mnie zabić.
- Myślę, że na razie lepiej, żebyś nie wiedziała.
- Jesteś wampirem, Mircea- warknęła- Cholernym wampirem!
- Zauważyłem!- odparłem ostro, obracając się do niej. Przeraziła się na widok mojej wściekłej miny, przez co natychmiast się uspokoiłem.
- Przepraszam. Przez to, że tu jesteś, nie umiem być spokojny.
- Czemu? Boisz się... o mnie?
- Bardzo się boję. Boję się, co Wład ci zrobi, gdy nie będziesz posłuszna.
- A co może?
- Wszystko-odparłem żałośnie- Mnie wsadził do lochu i torturował, by złamać moją wolę. Boję się, co by się stało, gdybyś spróbowała teraz go zabić.
- Teraz?- na jej twarzy odmalowało się niezrozumienie- Zaatakowałam go. I ciebie. Powinnam już nie żyć. Zresztą- zmierzyła mnie chłodnym wzrokiem- ty też. Całkiem nie żyć.
- Powinienem- westchnąłem- Ale miałem szczęście. Albo nieszczęście. Wład daje szansę. Zadanie łowcy to jedno, natomiast gdy cię pokona, a nie będziesz chciała się poddać, to co innego. Proszę, dla własnego dobra nie próbuj go zabić.

***

6 komentarzy:

  1. Bitch please. Moje plany na wakacje to : Supernatural, Czarodziejki, Arrow, Agenci T.A.R.C.Z.Y., Hannibal, Gra o tron, Agentka Carter, Flash i Daredaevil. Cztery miesiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dasz radę XD Wierzmy w siebie (nawzajem)

      Usuń
  2. Dawaj książkę, dawaj książkę. :d Chce mieć ją w dłoni i czytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dzięki ;) Ostatnio wymyśliłam, że połączę wszystkie historie w jedno <3 Będzie tak bardzo co-się-dzieje.

      Usuń
  3. Nie jestem do końca przekonana czy jakieś wydawnictwo będzie chciało wydać książkę, która wcześniej została opublikowana na internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad tym i też nie wiem ;-; Próbować zamierzam, ale ostatnio powstała próba połączenia wszystkich historii w jedną. Mam wrażenie, że to nie wypali...

      Usuń