poniedziałek, 15 grudnia 2014

Hellsing Past- Rozdział II

Tylko jeden komentarz? D: Zawiodłam się na was ;-; Część, Majo :D Jak już przeczytasz, to możesz też kliknąć opinię/ankietę. Będę wdzięczna :) (pod tekstem, ale nad autorem).
Nie będę wypisywać, jak bardzo mi smutno, że tylko Majo mnie znalazła, pamiętam jak tu kilku wiernych  czytelników było ;) mam nadzieję, że te czasy jeszcze wrócą... Macie drugi "rozdzialik" Mało, ale muszę nadążać za przepisywaniem :)
------------------
Ocknęłam się przerzucona przez jego ramię. Nie zauważył, że jestem przytomna, bo mówił dalej. Ciekawe do kogo? W rękawie miałam cienki srebrny sztylet, który planowałam właśnie wykorzystać...i go zabić. Był zbyt niebezpieczny, by mógł się pałętać po świecie. Wysunęłam nóż, słuchając, co mówi.
- Nie wiem kto to. Skąd mam wiedzieć?
- Kto ją nasłał?- usłyszałam młody, męski głos.
- Nie powiedziała.
- Zabiłeś ją?
- Gdybym ją zabił, to bym nie przyniósł ciała...
W tej samej chwili wbiłam srebrne ostrzew plecy krwiopijcy tak głęboko, by dosięgło serca. Natychmiast mnie puścił i odskoczyłam od nich. Moim drugim wrogiem okazał się około dwudziestopięcioletni mężczyzna. W tej chwili na jego twarzy widać było zaskoczenie. Wyszarpnęłam kolejny nóż- przezorny zawsze ubezpieczony- i odsunęłam się od nich z walącym sercem. Sama byłam zaskoczona, ale z innego powodu... mianowicie wampir nie wyglądał, jakby miał umrzeć. Nic mu nie było! Wyjął ostrze z ciała i rzucił je w moją stronę. Wbiło się z drzewo koło mnie. Krew z sykiem parowała z srebra. Jasna cholera, nic mu się nie stało. Najzupełniej nic! Serce waliło mi w piersi. Wcześniej ze zdenerwowania i bliskości czarnowłosego, jednak teraz pojawił się strach. Jego towarzysz już odzyskał rezon i uśmiechnął się lekko.
- Wygląda jak zwierzę zapędzone w kozi róg- stwierdził. Nie wiedziałam, co robić... Jak tylko się od nich odwrócę, zabiją mnie. A walczyć nie ma sensu, zginę zanim zrobię w ich stronę krok...
- Bo jest zapędzona w kozi róg!- warknął zimno wampir. Był wściekły, że go dźgnęłam- Mam jej dość! Nie daruję!
Zanim zdążyłam zareagować, wyciągnął pistolet i nacisnął spust. Pocisk powinien ugodzić mnie w serce, jednak uratował mnie refleks jego towarzysza. Rzucił się w jego stronę i zdążył ściągnąć rękę wampira w dół. Nabój trafił lewe udo tuż nad kolanem, przebił mięśnie i wbił się w ziemię. Upadłam z okrzykiem zaskoczenia, który po sekundzie zmienił się w głośny jęk bólu.
- Alucard!- zawołał z przerażeniem i oburzeniem młody mężczyzna. Pojawiły mi się mroczki przed oczami, przez co nie byłam w stanie przeszkodzić mu w podbiegnięciu do mnie. Gdy zaczął sprawdzać ranę, chwyciłam nóż i spróbowałam go dźgnąć. Bez problemu wytrącił mi broń, poczym odrzucił poza zasięg.
- Zostaw mnie...- wymamrotałam, uważnie i ze złością obserwując wampira. Bałam się, że znowu do mnie strzeli i tym razem nic ani nikt go nie powstrzyma.
Jednak zanim zdążył coś zrobić, straciłam przytomność.
***
Obudziłam się z chwili, gdy ktoś dotykał rannego miejsca. Dotykał, opatrywał... nie wiem. Byłam słaba, więc może mnie tu dopiero przyniesiono... właściwie gdzie to jest "tu"? Gdzie ja jestem?!
Oprzytomniałam, otworzyłam oczy i gwałtownie się szarpnęłam, by odsunąć od "opiekuna". Moja noga zbuntowała się na ten nagły ruch i syknęłam z bólu. Ręka bezwiednie powędrowała na udo, gdzie zetknęła się z inną. Spojrzałam na jej właściciela. Był to ten sam mężczyzna, który uratował mnie przed śmiercią.
- Spokojnie- odezwał się, przytrzymując moją dłoń, gdy chciałam ją cofnąć.
- Gdzie jestem? Kim jesteś? Zostaw mnie!- mówiłam, przerywając na krótkie wdechy. Byłam zdezorientowana i ledwie udawało mi się nie krzyczeć z bólu.
- Mam na imię Walter i jesteśmy w Kwaterze Główne Organizacji Hellsing- odpowiedział mi uspokajającym tonem.
- Hell... Hellsing?!- wydusiłam przestraszona. Nie przejęłam się tym, że mój rozmówca wrócił do owijania bandażem mojej rany. Hellsing, czyli inaczej mówiąc, królewscy łowcy wampirów... gorzej nie mogłam trafić! Tylko dlaczego w Hellsingu jest wampir...?
- Nic ci nie zrobimy. A nawet pomożemy wyzdrowieć. Z twojej reakcji wnioskuję, że nas znasz.
Pokiwałam głową.
- Jesteś głodna?
Zaprzeczyłam  zdecydowanym ruchem. Nie byłabym w stanie nic przełknąć.
- Więc odpocznij- wstał i ruszył do drzwi. Chciałam zadać mnóstwo pytań, jednak naprawdę byłam zbyt słaba. Gdy wyszedł, oparłam się o ścianę w głowie łóżka i kilka sekund po zamknięciu oczu zasnęłam. Miałam nadzieję, że naprawdę jestem tu bezpieczna. I że wampir nie postanowi mnie odwiedzić... i zabić.
***
Obudziłam się, gdy ktoś cicho zamknął drzwi. Natychmiast otworzyłam oczy. To nie był wampir- ku mojej ogromnej uldze- ale też nie Walter. Do łóżka podszedł jasnowłosy mężczyzna, starszy od Waltera. Niebieskie oczy wpatrywały się we mnie z ciekawością. Nie sprawiały wrażenia wrogo nastawionych.
- Nazywam się Artur Hellsing- odezwał się, siadając na brzegu łóżka- A ty jak masz na imię? Nie będę wymagać nazwiska.
- Ilona- odparłam podejrzliwie- Co chcesz ze mną z zrobić?- spytałam, nie owijając w bawełnę.
- Jeszcze nie wiem- odparł spokojnie, nie speszony bezpośrednim pytaniem- Najpierw poczekam, aż wyzdrowiejesz.
- Gdzie jest wampir?- to pytanie mnie niepokoiło od początku. On był na mnie wściekły... mam nadzieję, że chodź trochę ochłonął, że nie chce mnie już zabić...
- Wam... ach, Alucard- zrozumiał mężczyzna- podejrzewam, że siedzi w swoich lochach.
- Lochach?- zmarszczyłam brwi.
- Powiedzmy, że tam mieszka- uśmiechnął się lekko. Spojrzał na zegar wiszący na ścianie naprzeciwko mnie i wstał- Przyszedłem tylko sprawdzić, jak się czujesz. Udało ci się nadzwyczaj szczęśliwie zakończyć spotkanie z Alucardem.
- Dzięki Walterowi. Zdążył skierować pistolet w inną stronę. Miałam dostać w serce.

- Wspomniał- Artur kiwnął głową- Muszę już iść. Odpoczywaj.

4 komentarze:

  1. Nie musiałam długo czekać na kolejny rozdział... Jestem zachwycona. Bardzo zachwycona.
    Jak dla mnie to Alucard powinien się trochę ogarnąć z żądzą mordu. Ale jaki to byłby wampir gdyby nie ta właśnie żądza mordu i krwi. Mam nadzieje że Ilona i on może się jakoś dogadają, mimo tak ciężkiego początku znajomości.
    No nic... jest świetnie i czekam na kolejne rozdziały.

    P.S. Przy okazji zapraszam do mnie. Link znajdziesz na spam'ach.

    OdpowiedzUsuń
  2. WIELKI POWRÓTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTT. Witaj. Vincia powróciła i jest bardzo zniecierpliwiona. Przeczytałam ostatnio wszystkie twoje wpisy i mam niedosyt. Dawaj więcej o Alusiu i Alici. Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Tak mnie ta historia urzekła, że w końcu i ja powróciłam do pisania o Hellsingu. Ale oczywiście Hatre, to Hatre. Nie ma jej i wdycham za jej opowiadaniem. Od 7 miesięcy nie ma z nią kontaktu. Poratuj :D
    Pozdrowionko Vint i zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, Vint :D Dzięki za wrócenie! Jak to piszesz o Hellsingu? *szuka i znalazła* Będę czytać oczywiście! I kontynuuj ten o Lokim :3 (Czytam to, strzeż się!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yee. :D Proszę, coś mnie natchnęło i proszę :D Dziękuję, że czytasz mojego bloga :D

      Usuń