Nie będę wypisywać, jak bardzo mi smutno, że tylko Majo mnie znalazła, pamiętam jak tu kilku wiernych czytelników było ;) mam nadzieję, że te czasy jeszcze wrócą... Macie drugi "rozdzialik" Mało, ale muszę nadążać za przepisywaniem :)
------------------
Ocknęłam się przerzucona przez jego ramię. Nie zauważył, że jestem
przytomna, bo mówił dalej. Ciekawe do kogo? W rękawie miałam cienki srebrny
sztylet, który planowałam właśnie wykorzystać...i go zabić. Był zbyt
niebezpieczny, by mógł się pałętać po świecie. Wysunęłam nóż, słuchając, co
mówi.
- Nie wiem kto to. Skąd mam wiedzieć?
- Kto ją nasłał?- usłyszałam młody, męski głos.
- Nie powiedziała.
- Zabiłeś ją?
- Gdybym ją zabił, to bym nie przyniósł ciała...
W tej samej chwili wbiłam srebrne ostrzew plecy krwiopijcy tak
głęboko, by dosięgło serca. Natychmiast mnie puścił i odskoczyłam od nich. Moim
drugim wrogiem okazał się około dwudziestopięcioletni mężczyzna. W tej chwili
na jego twarzy widać było zaskoczenie. Wyszarpnęłam kolejny nóż- przezorny
zawsze ubezpieczony- i odsunęłam się od nich z walącym sercem. Sama byłam
zaskoczona, ale z innego powodu... mianowicie wampir nie wyglądał, jakby miał
umrzeć. Nic mu nie było! Wyjął ostrze z ciała i rzucił je w moją stronę. Wbiło
się z drzewo koło mnie. Krew z sykiem parowała z srebra. Jasna cholera, nic mu
się nie stało. Najzupełniej nic! Serce waliło mi w piersi. Wcześniej ze
zdenerwowania i bliskości czarnowłosego, jednak teraz pojawił się strach. Jego
towarzysz już odzyskał rezon i uśmiechnął się lekko.
- Wygląda jak zwierzę zapędzone w kozi róg- stwierdził. Nie
wiedziałam, co robić... Jak tylko się od nich odwrócę, zabiją mnie. A walczyć
nie ma sensu, zginę zanim zrobię w ich stronę krok...
- Bo jest zapędzona w kozi róg!- warknął zimno wampir. Był wściekły,
że go dźgnęłam- Mam jej dość! Nie daruję!
Zanim zdążyłam zareagować, wyciągnął pistolet i nacisnął spust. Pocisk
powinien ugodzić mnie w serce, jednak uratował mnie refleks jego towarzysza.
Rzucił się w jego stronę i zdążył ściągnąć rękę wampira w dół. Nabój trafił lewe
udo tuż nad kolanem, przebił mięśnie i wbił się w ziemię. Upadłam z okrzykiem
zaskoczenia, który po sekundzie zmienił się w głośny jęk bólu.
- Alucard!- zawołał z przerażeniem i oburzeniem młody mężczyzna.
Pojawiły mi się mroczki przed oczami, przez co nie byłam w stanie przeszkodzić
mu w podbiegnięciu do mnie. Gdy zaczął sprawdzać ranę, chwyciłam nóż i spróbowałam
go dźgnąć. Bez problemu wytrącił mi broń, poczym odrzucił poza zasięg.
- Zostaw mnie...- wymamrotałam, uważnie i ze złością obserwując
wampira. Bałam się, że znowu do mnie strzeli i tym razem nic ani nikt go nie
powstrzyma.
Jednak zanim zdążył coś zrobić, straciłam przytomność.
***
Obudziłam się z chwili, gdy ktoś dotykał rannego miejsca. Dotykał,
opatrywał... nie wiem. Byłam słaba, więc może mnie tu dopiero przyniesiono...
właściwie gdzie to jest "tu"? Gdzie ja jestem?!
Oprzytomniałam, otworzyłam oczy i gwałtownie się szarpnęłam, by
odsunąć od "opiekuna". Moja noga zbuntowała się na ten nagły ruch i
syknęłam z bólu. Ręka bezwiednie powędrowała na udo, gdzie zetknęła się z inną.
Spojrzałam na jej właściciela. Był to ten sam mężczyzna, który uratował mnie
przed śmiercią.
- Spokojnie- odezwał się, przytrzymując moją dłoń, gdy chciałam ją
cofnąć.
- Gdzie jestem? Kim jesteś? Zostaw mnie!- mówiłam, przerywając na
krótkie wdechy. Byłam zdezorientowana i ledwie udawało mi się nie krzyczeć z
bólu.
- Mam na imię Walter i jesteśmy w Kwaterze Główne Organizacji
Hellsing- odpowiedział mi uspokajającym tonem.
- Hell... Hellsing?!- wydusiłam przestraszona. Nie przejęłam się tym,
że mój rozmówca wrócił do owijania bandażem mojej rany. Hellsing, czyli inaczej
mówiąc, królewscy łowcy wampirów... gorzej nie mogłam trafić! Tylko dlaczego w
Hellsingu jest wampir...?
- Nic ci nie zrobimy. A nawet pomożemy wyzdrowieć. Z twojej reakcji
wnioskuję, że nas znasz.
Pokiwałam głową.
- Jesteś głodna?
Zaprzeczyłam zdecydowanym ruchem.
Nie byłabym w stanie nic przełknąć.
- Więc odpocznij- wstał i ruszył do drzwi. Chciałam zadać mnóstwo
pytań, jednak naprawdę byłam zbyt słaba. Gdy wyszedł, oparłam się o ścianę w
głowie łóżka i kilka sekund po zamknięciu oczu zasnęłam. Miałam nadzieję, że
naprawdę jestem tu bezpieczna. I że wampir nie postanowi mnie odwiedzić... i
zabić.
***
Obudziłam się, gdy ktoś cicho zamknął drzwi. Natychmiast otworzyłam
oczy. To nie był wampir- ku mojej ogromnej uldze- ale też nie Walter. Do łóżka
podszedł jasnowłosy mężczyzna, starszy od Waltera. Niebieskie oczy wpatrywały
się we mnie z ciekawością. Nie sprawiały wrażenia wrogo nastawionych.
- Nazywam się Artur Hellsing- odezwał się, siadając na brzegu łóżka- A
ty jak masz na imię? Nie będę wymagać nazwiska.
- Ilona- odparłam podejrzliwie- Co chcesz ze mną z zrobić?- spytałam,
nie owijając w bawełnę.
- Jeszcze nie wiem- odparł spokojnie, nie speszony bezpośrednim
pytaniem- Najpierw poczekam, aż wyzdrowiejesz.
- Gdzie jest wampir?- to pytanie mnie niepokoiło od początku. On był
na mnie wściekły... mam nadzieję, że chodź trochę ochłonął, że nie chce mnie
już zabić...
- Wam... ach, Alucard- zrozumiał mężczyzna- podejrzewam, że siedzi w
swoich lochach.
- Lochach?- zmarszczyłam brwi.
- Powiedzmy, że tam mieszka- uśmiechnął się lekko. Spojrzał na zegar
wiszący na ścianie naprzeciwko mnie i wstał- Przyszedłem tylko sprawdzić, jak
się czujesz. Udało ci się nadzwyczaj szczęśliwie zakończyć spotkanie z
Alucardem.
- Dzięki Walterowi. Zdążył skierować pistolet w inną stronę. Miałam
dostać w serce.
- Wspomniał- Artur kiwnął głową- Muszę już iść. Odpoczywaj.
Nie musiałam długo czekać na kolejny rozdział... Jestem zachwycona. Bardzo zachwycona.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to Alucard powinien się trochę ogarnąć z żądzą mordu. Ale jaki to byłby wampir gdyby nie ta właśnie żądza mordu i krwi. Mam nadzieje że Ilona i on może się jakoś dogadają, mimo tak ciężkiego początku znajomości.
No nic... jest świetnie i czekam na kolejne rozdziały.
P.S. Przy okazji zapraszam do mnie. Link znajdziesz na spam'ach.
WIELKI POWRÓTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTT. Witaj. Vincia powróciła i jest bardzo zniecierpliwiona. Przeczytałam ostatnio wszystkie twoje wpisy i mam niedosyt. Dawaj więcej o Alusiu i Alici. Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Tak mnie ta historia urzekła, że w końcu i ja powróciłam do pisania o Hellsingu. Ale oczywiście Hatre, to Hatre. Nie ma jej i wdycham za jej opowiadaniem. Od 7 miesięcy nie ma z nią kontaktu. Poratuj :D
OdpowiedzUsuńPozdrowionko Vint i zapraszam do siebie :D
Ooo, Vint :D Dzięki za wrócenie! Jak to piszesz o Hellsingu? *szuka i znalazła* Będę czytać oczywiście! I kontynuuj ten o Lokim :3 (Czytam to, strzeż się!)
OdpowiedzUsuńYee. :D Proszę, coś mnie natchnęło i proszę :D Dziękuję, że czytasz mojego bloga :D
Usuń