Nie wiem czy zdąże dodać jakąś notkę przed powrotem, ale postaram się. Za to oczekuje następnych na hellsing-future.blogspot.com i demon-soull.blogspot.com
I w nagrodę za... nie wiem,. za co. Cierpliwość? :p nie słuchajcie mnie, zaczynam bredzić, za dużo bycia na słońcu :p
----------------------------------
Rozdział XXV
Otworzyłam oczy i spróbowałam się podnieść, ale nie umiałam się poruszyć. Leżałam w trumnie, patrząc w sufit.
„ Nie wiem, co mi dolał, ale zemdlałam od tego”
- Powiem co to było, jak uda ci się mnie zranić.- odezwał się Alucard, kucając obok.- Pozwolę ci zostać Nosferatu jeśli uda ci się mnie zranić. Choćby musnąć.
„ Ciebie?!”
Znów spróbowałam się podnieść, zaskoczona i zła.
„ Mam CIEBIE zranić?! Przecież nie umiem się nawet przed tobą obronić!”
- Umiesz. Wiesz, że twoja Osłona działała?
„ Skąd wiesz?”
Wystraszyłam się.
- Domyśliłem się po, znalezionej pod twoją poduszką, książce. – westchnął.- Spokojnie. To moja wina, mogłem jej nie napisać, albo chociaż dokładniej schować.
„ Czyli to naprawdę ty ją napisałeś!”
Pomyślałam z tryumfem.
- Tylko zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego Czar Ochronny jako pierwszy?
„ Żebyś nie czytał mi w myślach!”
Na jego twarzy zamajaczył uśmiech.
- Większość wampirów jako pierwsze zaklęcie wybiera atak. Większość. Ale ty nie jesteś zwykła…
„ Nie?!”
- Uwolnij się i zaatakuj mnie, a potem ci powiem dlaczego zemdlałaś.- to brzmiało jak szantaż informacjami.
„ Pozwól mi mówić!”
- Do twojego uwolnienia się nie będę ci przeszkadzał. Ale tez nie będę pomagał.
Spróbowałam się poruszyć, ale nic nie wskórałam. Ten czar był silniejszy niż wszystkie do tej pory.
- Szybciej, szybciej!- popędzał mnie Wampir ze złośliwym uśmiechem. Wściekłam się.
„ Mam nadzieję, że powód dla którego mnie więzisz jest ważny!”
Wyobraziłam sobie mur otaczający mój umysł i Alucard gwałtownie się ode mnie odsunął. Widząc to, wiedziałam już, że nie słyszy o czym myślę. Uśmiechnęłam się lekko, a potem uwolniłam się z trzymających mnie więzów za pomocą „Tarczy”. Wyskoczyłam z trumny, zabierając po drodze mój nóż, leżący, jak zwykle, na szafce nocnej.
Stanęłam twardo po drugiej stronie pokoju i, bez zwłoki, wyobraziłam sobie „Ogniste Tornado”. Sekundę później w stronę Wampira poleciał wir powietrza pomieszanego z ogniem. Alucard odskoczył, unikając ataku, ale ja już przy nim stałam, gotowa zadać cios nożem. Wykonałam pchniecie, ale zatrzymała mnie jego ręka. Ze zdumieniem stwierdziłam, ze zatrzymał ostrze, chwytając je dłonią, tuż przed sobą. Gdy kilka kropel jego krwi uderzyło w podłogę, błyskawicznie chwyciłam Wampira za szyję i przycisnęłam do ściany.
- Czemu zemdlałam?- warknęłam.
- Już ci mówiłem. Wypiłaś inna krew.- odepchnął mnie tak, ze uderzyłam z jękiem w ścianę naprzeciwko.
„ Cholera…”
- Udało ci się mnie zranić. Stałaś się naprawdę silna, Alicio Stone.
Podniosłam się chwiejnie i spojrzałam w oczy Alucarda.
- Czyja to była krew?- syknęłam. Zignorował to.
- Stałaś się naprawdę silnym Nosferatu, Alicio.
Zaskoczona, znieruchomiałam.
- Ale… nie zabiłam nikogo! Przecież to niemożliwe!- krzyknęłam, i, z mieszanymi uczuciami, skoczyłam na Alucarda. Bez trudu uniknął ciosu, po czym chwycił mnie jedną ręką za nadgarstki, a druga uderzył w kilka idealnie wymierzonych miejsc na ciele, tak, że upadłam, nie mogąc się ruszać.
„ To nie czar! Po prostu zna budowę człowieka!”
Spróbowałam poruszyć ręką, ale nie udało mi się. Do tego bolało mnie cale ciało. Wampir nachylił się i spytał:
- Naprawdę chcesz wiedzieć, czyją krew ci dolałem?
- Tak.- warknęłam, zła na niego.
- To była krew… Integry.- powiedział cicho. Zaprzestałam prób poruszenia się.
- Integry? Twojej Pani?
- Dokładnie. Dzięki niej, a raczej jej krwi, stałaś się prawdziwym Nosferatu.
- Ale… jak?- wyszeptałam, zszokowana, patrząc na niego.
- Jeśli przestaniesz się stawiać, to ci wytłumaczę.
Podniósł mnie i ułożył tak, że siedziałam oparta o ścianę. Zaczął tłumaczyć.
- Twoja krew jest podobna do krwi Integry. To po pierwsze. Z takimi podejrzeniami sprawdziliśmy z Walterem twoje akta. Byłaś adoptowana.
Chociaż bardzo chciałam mu przerwać, cos sprawiło, że tego nie zrobiłam. I nie był to czar.
- Twoim ojcem był brat Integry, James, a matką… wampirzyca.
- Co…?- wydusiłam, zupełnie nie wiedząc co o tym sądzić.
- Tak, byłaś dampirką. Pół-wampirem, pół-człowiekiem, choć tego nie zauważyłaś. Domyśliłem się tego po tym, ze byłaś w stanie się sprzeciwić moim czarom. Każdy wampir jest w stanie przeciwstawić się większości z moich czarów. Ty również tak umiałaś, choć uważałem cie za człowieka. Pewnie nie wiesz, ale na zostanie Nosferatu są dwa sposoby. Jeden znasz- wypicie krwi bez przymusu, ale o drugiej nie masz pojęcia. Sam ją sobie niedawno przypomniałem, mało wampirów ją zna… wystarczy wypić krew osoby spokrewnionej.
- Jestem bratanicą Twojej Pani?!
- Tak… do krwi medycznej dolałem zaledwie kilka kropel krwi Integry, ale to wystarczyło. Gdybyś nie zemdlała, oznaczałoby to, że nie jesteś córką Jamesa. Te śladowe ilości sprawiły, że zaczęłaś się przemieniać.- przerwał, bo ponowiłam próbę podniesienia się. Tym razem mi się udało, ale zachwiałam się.
„ Jestem bratanicą Pani Integry…”
- Jeszcze dwie rzeczy.- wyprostował się.
- Hmm?
- Po pierwsze, wampiry zmienione w ten sposób zyskują dodatkową umiejętność. Trzeba się dowiedzieć jaka jest u ciebie.
- Umiejętność?
- Choćby czytanie w myślach, czy bycie jeszcze szybszym.
- Czytanie w myślach? Zostałeś tak zmieniony?
- Nie. Ja…- spojrzał jakby w dal, co mnie zaskoczyło.- … zostałem skazany na śmierć poprzez ścięcie. Tuż przed opuszczeniem topora, wypiłem krew zalegającą wokół pieńka.- spojrzał na mnie ostro, jakby nie mógł uwierzyć, że mi to powiedział.- Ale mówimy o tobie, nie o mnie. Po drugie, gdy czary działają, osłabiają cię. Pisało w tej książce.
Przez chwilę nie rozumiałam o czym mówi, a potem przypomniało mi się.
- Właśnie przypomniałeś mi, że ich używam.
Zaskoczyłam go.
- Nie zauważyłaś, że wciąż działają?
- Właśnie mówię. Prawie zapomniałam, że ich używam.
Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- No co? To takie dziwne?
- Używasz czarów na poziomie o wiele starszych wampirów, a jeszcze ich nie czujesz.
- No… tak.- potwierdziłam po raz kolejny, a potem zdjęłam Tarczę i Osłonę. I zachwiałam się ze zmęczenia, a Alucard mnie podtrzymał.
- I co teraz?- spytałam.
- Jak odpoczniesz, odwiedzimy Integrę.
Na chwile zapadła cisza, a potem usiadłam na łóżku.
- Proszę cię, mógłbyś wyjść? Muszę to wszystko poukładać.
- Doskonale to rozumiem. Nie tylko ty jesteś w szoku.
Opuścił pomieszczenie, zostawiając mnie samą.
„ Pani Integra jest moją ciocią… dzięki niej stałam się Nosferatu… używam zaklęć na wysokim poziomie… a najdziwniejsze jest to, ze zraniłam Alucarda… właśnie!”
Wstałam, wyszłam i zapukałam w drzwi z pokoju Wampira.
- Co chciałaś?- usłyszałam za sobą. Obróciłam się i spojrzałam na niego.
- Spytać, czemu kazałeś mi cię zaatakować.
Uśmiechnął się lekko.
- Żeby się upewnić, ze jesteś godna nazwiska Hellsing. I bycia Nosferatu.
- Jesteś wredny.- mruknęłam.
- Nie wredny. Po prostu zbyt dumny, by przyjąć kogoś do mojej rasy.
Chwila ciszy.
- Niech ci będzie. A teraz idę spać.- zawahałam, a potem dodałam- Dobranoc, Nosferatu Alucardzie.
- Dobranoc, Nosferatu Alicio.- odparował, a ja się obróciłam i z uśmiechem poszłam do pokoju.
Alucard natomiast poszedł do biblioteki, gdzie siedział Walter z kubkiem herbaty.
- Nawet dobrze to przyjęła.- zauważył mężczyzna.
- Najspokojniej przyjęła fakt, że używa zaklęć na wysokim poziomie. Nie. Na tą uwagę nie zwróciła uwagi.
- Naprawdę? A najgorzej?
- Że ma mnie zaatakować. A nie, ze jest bratanicą Integry.- Wampir uśmiechnął się.- Na początku, w lesie…
- Zbiera ci się na wspomnienia?- zdziwił się Walter, a ten spojrzał na niego, rozbawiony.
- Każdy wspomina. A w szczególności ktoś tak stary jak ja. W każdym razie, na polanie była taka wrażliwa… wszystkiego się bała… a teraz?
- Spotkałeś ją tuż po zastrzeleniu jej rodziców. Których śmierć widziała.- zauważył Walter.
- Możliwe, że to przez to… a w chacie?
- Nie miała pojęcia co się dzieje, była zagubiona, a dodatkowo stała miedzy dwoma krwiożerczymi wampirami.
- Z czego jeden zapewniał, ze nie zrobi jej krzywdy.
- Miała uwierzyć potworowi?
Cisza.
- A na drzewie?- Alucard kontynuował pytania.
- Wciąż nie wiedziała co się dzieje, ani jakim cudem znalazłeś się na drzewie.
- Potem?
- Postanowiłeś przestać być miły. Zacząłeś ją ranić i celowo straszyć. Tego nie muszę tłumaczyć.
- I tak teraz jest spokojniejsza.
- Bo cię zna i ma do ciebie zaufanie.
- Na pewno?- Wampir spojrzał na Waltera.
- Na pewno. Wiesz co się działo, gdy nie wróciłeś z nią do domu, gdy ją zaatakował wampir.
- Wiem, wiem. Ale ty na wszystko znajdziesz wyjaśnienie.- Alucard udał, że się skarży.
- Bo jestem człowiekiem. I ją rozumiem.
- Musisz mi ciągle przypominać, ze jestem potworem?- w jego głosie ewidentnie wyczuwało się ból.- Nie wiesz ile bym dał, by znów być śmiertelny… Alicii bycie Nosferatu też się znudzi. Może to potrwać kilka lat, może wiek, ale tak będzie.
- Tak myślisz?
- Ja też na początku byłem zadowolony, że jestem nieśmiertelny, mogę znikać, przechodzić przez ściany i tak dalej. Ale teraz? To nie tak jak kiedyś… kiedyś, gdy nie byłem najsilniejszy, bałem się. Mogłem przegrać, zostać zabitym. I to było ciekawsze. Ten strach. Teraz nikt mnie nie pokona, nie ma godnych przeciwników. Nudzę się.
- Czasami cię rozumiem. Ale czasami nie.
- Bo jesteś tylko słabym człowiekiem.
Walter spojrzał na Wampira z ukosa, ale nie odpowiedział.
Uggh, ale mnie teraz Alucrd wkurwił. Walterowi mogło się zrobić przykro :<
OdpowiedzUsuńMiłych wakacji (wpadaj czasem na Japan Zone i coś naskrób), żebyś miała czas na pisanie :) Sama zaczęłam coś ostatnio pisać, a że jadę w góry (z bratem, rozumiesz to?! umrę tam) i zakładam że nie będzie internetu, to będę miała czas :D
Zapomnialam zyczyc ci weny, wybacz :(
UsuńW końcu notki :3 Bardzo mi się podoba :P Czekam na dalsze losy bohaterów :P Udanych wakacji :P Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZnów nikogo w domku nie ma i siedzę sama. Dzięki za wenę (przyda się na Japan Zone :p )
OdpowiedzUsuńKto pływa na windsurfing? Ja dzisiaj wypożyczyłam (ostatnio pływałam dobrych pare lat temu. chyba jakieś 7), a do tego jedyny żagiel jaki był w wypozyczalni miał 7 m2 i 5 metrów wysokości :O nie umiałam go podnieść z wody, a co dopiero urzymać i popłynąć :/
Z weną mi życzcie udanego windsurfingu :p
pzdr i dzięki za wenę- Arisu
ARISU UDANYCH WAKACJI * MACHA* Nie połam się na nich i weny życzę :D Jak będziesz w domku wpadnij do mnie na 19 rozdział :D http://demon-soull.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń