Ta też nienahjdłuższa, ale musi wam wystarczyć.
Nie obiecuje, ale jeszcze jedna powinna być do piątku.
----------------------------
Rozdział XXIX
Błysnęła stal i ostrze wakizashi dotknęło gardła Maxwella.
- Kłamiesz.- warknęłam.
- Nie kłamię.- nawet nie drgnął.- Hellsing oddał nam ciebie za złamanie prawa.
- Jakiego prawa?- zamurowało mnie.
- Kilkadziesiąt lat temu Hellsing i Iscariote zawarli umowę, że nie będą tworzyć wampirów, tylko je zabijać. Ale Alucard złamał tą zasadę, zmieniając ciebie.
Nie umiałam w to uwierzyć.
- Jako rekompensatę dali cię nam.
Zacisnęłam zęby i odsunęłam ostrze od szyi mężczyzny.
- Dobrze.- stwierdziłam, wracając na wcześniejsze miejsce.- Chcą, żebym była ich przeciwnikiem, to będę. Pożałują tego.- mruknęłam pod nosem, po czym dodałam głośniej.- Więc co mam teraz robić, panie Maxwell?
„Panie” dodałam, by zaznaczyć, że teraz jest moim przełożonym.
Mężczyzna wyraźnie zaskoczony szybkim przyjęciem faktu, zawahał się, a potem krzyknął:
- Yumiko!
Kilka sekund później do pomieszczenia weszła młoda zakonnica w okrągłych okularach.
- Tak, ojcze Maxwell?- spytała.
- Mogłabyś zaprowadzić Alicię do jej pokoju?
Zerknęła na mnie trochę lękliwie, a ja zastanowiłam się chwilę. Czy ta kobieta, mająca coś koło 25 lat, też walczy z nieumarłymi?!
- Dobrze, ojcze Maxwell.- ukłoniła się lekko i wyszła, a ja poszłam za nią, nie patrząc na biskupa. Gdy zamknęłam drzwi, od razu zatrzymałam kobietę.
- Hej?- odwróciła się do mnie- Też walczysz z wampirami?
Starałam się ukryć niedowierzający ton, ale nie udało mi się, bo zaśmiała się cicho.
- Nie ja. Yumie.
Spojrzałam na nią, nie rozumiejąc o co jej chodzi. Yumiko uśmiechnęła się uprzejmie.
- Pozwól, że zatrzymam to w tajemnicy. Dowiesz się za niedługo.-zamilkła na chwile- A teraz moje pytanie. Naprawdę jesteś Nosferatu?
Zaskoczyło mnie to, ale po chwili odpowiedziałam.
- Anderson zabił, Alucard zmienił, a Integra dopełniła.
- Jesteś z rodziny Hellsing?- czarnowłosa rozszerzyła oczy ze zdziwienia.
- Teraz wolę się do tego nie przyznawać.- mruknęłam, lecz na tyle głośno, by kobieta usłyszała.
- Och…- westchnęła i na tym skończyła się rozmowa.
Zakonnica zaprowadziła mnie do pokój, który był zadziwiająco podobny do tego w Londynie, a potem odeszła do swoich zajęć, jakiekolwiek one były.
Ja natomiast, wyczerpana natłokiem informacji, padłam do trumny i prawie natychmiast zasnęłam.
Oooo a tego się nie spodziewałam ! Ze niby tak od niechcenia ją oddali bez wali :D coś mi się wydaje , że będziesz coś kombinować :D Czekam na ciąg dalszy :D ! Nie doczekam się :( Pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuńA będę, zresztą jak zawsze! ;D
OdpowiedzUsuńZobaczymy, czy zdążysz się doczekać ^^
Haha normalnie padałam gdy to przeczytałam. Jakim cholernym prawem oni ją oddali. Jak moja poprzedniczka powiedziała coś tam wykombinujesz i tego się trzymaj. Byłam zaskoczona, iż przyjęli ją do Iscariot :D. Oke zapraszam do mnie http://demon-soull.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTrochę mnie tu zaskoczyłaś XD
OdpowiedzUsuń