niedziela, 26 maja 2013

Rozdział XV

Vint-chan, zrobiłaś z Alucarda zboczeńca xD Dodam dzisiaj notkę, bo mi sie nudzi, a nawet dwa rozdziały (czyt. dwie notki), bo ta jest krótka.
Alicia zdecydowanie za szybko wybacza -.- Nie umiem tego zmienić, żeby jeszcze się trochę powkurzała.
------------------------------------------------


Rozdział XV

Otwarłam oczy. I pierwsze co zobaczyłam, to było leżąca na szafce nocnej książka. Ta sama, którą czytałam kilka dni temu. Drugie zaś, to moja lewa ręka, owinięta bandażem.
Wraz z tymi dwoma rzeczami przypomniały mi się ostatnie wydarzenia.
- Alucard!- wrzasnęłam wściekle, siadając i rzucając książka w miejsce, gdzie zawsze siedział. Miała, rację, był tam, na krańcu mojego łóżka. Złapał lecący przedmiot, położył na materac i zniknął.
Minął ułamek sekundy, zanim zostałam przygwożdżona do łóżka jego dłonią.
- Puszczaj mnie!- zaczęłam się wyrywać, ale po kolejnej chwili znieruchomiałam i zaniemówiłam z przymusu.
„ Przestań mnie czarować!”
Oddychałam ciężko, naciskał na moją klatkę piersiową. Gdy się „ uspokoiłam” nachylił się.
- Wybacz mi to, co zrobiłem i zrobię.
„ Co…”
Krzyknęłam z bólu, gdy wbił kły się w szyję. Znów zaczęłam się szarpać, ale unieruchomił moje nadgarstki.
Zaatakowało mnie zmęczenie. Nie mogłam się oprzeć i zasnęłam, wciąż wściekła i zrozpaczona.
„ Dlaczego znów mnie ugryzłeś?!”


Znów otworzyłam oczy. Byłam słaba, ciągłe picie krwi, raz za razem wyniszcza organizm.
Obróciłam się na brzuch i zaczęłam płakać. Wiedziałam, że Alucard tu jest, ale byłam prawie pewna, że „ unieszkodliwi”  mnie dopiero wtedy, gdy się wkurzę.
- Dlaczego ją zabiłeś? Czemu nie wymazałeś jej pamięci, na przykład?- spytałam do poduszki.
- Nie umiem.
- Co?- obróciłam się i spojrzałam na Alucarda. Nie spodziewałam się usłyszeć tych słów, w szczególności z jego ust.
- Nie umiem.- powtórzył cierpliwie.
- Jak to… nie umiesz?
- Po prostu.- wzruszył ramionami, odwracając wzrok.- Nie umiem wszystkiego. Nie miałem wyboru.
Moja złość trochę spadła, ale to tylko dlatego, że była szansa, by mówił prawdę. Była szansa.
- Naprawdę.- znów spróbował mnie przekonać, słysząc moje myśli.
- A może chciałeś po prostu wypić trochę innej krwi niż moja?- starałam się tego nie mówić ze złością, ale średnio wyszło.
- W każdej chwili mogę wypić medyczną.
- Nie wmawiaj mi, że medyczna jest dobra.- to już warknęłam.
- Nie zrobiłbym ci czegoś takiego, gdybym miał wybór.
Nie wierzyłam mu. Powoli wstałam i zachwiałam się, a potem ruszyłam do łazienki.
W połowie drogi Wampir zablokował mi drogę. Objął mnie, a ja się spięłam, nie wiedząc o co mu chodzi (miałam nadzieję, ze zaraz mnie nie ugryzie). Po chwili zrozumiałam, że próbuje mnie pocieszyć. Co prawda nie bardzo mu to wychodziło, ale sam gest był miły i pocieszający. Również go objęłam i rozpłakałam się.

5 komentarzy:

  1. Końcówka kawaii. Tak pocieszać hmmm rozmarzyłam się. A co do zboczeńca to może trochę tak go zrobiłam, ale spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze spokojnie. Omegei, nie rób z tego hentaia czy ecchi *prosi ładnie*.
      Jak teraz tą koncówke czytam, po przeczytaniu twoich rozdziałów, to się zastanawiam, czy dobrze to zobrazowałam xD

      Usuń
  2. Hentai, ani ecchi nie będzie ( chyba ) :D jest git rozdzialik :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże jak ja ci dziękuję Arisu *wznosi ręce w stronę nieba*
    Teraz mogę pozostać odcięta od świata w spokoju... Amen ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszem sie niezmiernie. Trzeba jeszcze namówić Vinterry i Hatre by dodały jeszcze po rozdziale dzisiaj :) Słyszycie...? Omegei, jeszcze rozdzialik... *błaga obie*

      Usuń