Alicia zdecydowanie za szybko wybacza -.- Nie umiem tego zmienić, żeby jeszcze się trochę powkurzała.
------------------------------------------------
Rozdział
XV
Otwarłam oczy. I pierwsze co zobaczyłam, to
było leżąca na szafce nocnej książka. Ta sama, którą czytałam kilka dni temu.
Drugie zaś, to moja lewa ręka, owinięta bandażem.
Wraz z tymi dwoma rzeczami przypomniały mi
się ostatnie wydarzenia.
- Alucard!- wrzasnęłam wściekle, siadając i
rzucając książka w miejsce, gdzie zawsze siedział. Miała, rację, był tam, na
krańcu mojego łóżka. Złapał lecący przedmiot, położył na materac i zniknął.
Minął ułamek sekundy, zanim zostałam
przygwożdżona do łóżka jego dłonią.
- Puszczaj mnie!- zaczęłam się wyrywać, ale
po kolejnej chwili znieruchomiałam i zaniemówiłam z przymusu.
„
Przestań mnie czarować!”
Oddychałam ciężko, naciskał na moją klatkę
piersiową. Gdy się „ uspokoiłam” nachylił się.
- Wybacz mi to, co zrobiłem i zrobię.
„
Co…”
Krzyknęłam z bólu, gdy wbił kły się w
szyję. Znów zaczęłam się szarpać, ale unieruchomił moje nadgarstki.
Zaatakowało mnie zmęczenie. Nie mogłam się
oprzeć i zasnęłam, wciąż wściekła i zrozpaczona.
„ Dlaczego znów mnie
ugryzłeś?!”
Znów otworzyłam oczy. Byłam słaba, ciągłe
picie krwi, raz za razem wyniszcza organizm.
Obróciłam się na brzuch i zaczęłam płakać.
Wiedziałam, że Alucard tu jest, ale byłam prawie pewna, że „
unieszkodliwi” mnie dopiero wtedy, gdy
się wkurzę.
- Dlaczego ją zabiłeś? Czemu nie wymazałeś
jej pamięci, na przykład?- spytałam do poduszki.
- Nie umiem.
- Co?- obróciłam się i spojrzałam na
Alucarda. Nie spodziewałam się usłyszeć tych słów, w szczególności z jego ust.
- Nie umiem.- powtórzył cierpliwie.
- Jak to… nie umiesz?
- Po prostu.- wzruszył ramionami,
odwracając wzrok.- Nie umiem wszystkiego. Nie miałem wyboru.
Moja złość trochę spadła, ale to tylko
dlatego, że była szansa, by mówił prawdę. Była szansa.
- Naprawdę.- znów spróbował mnie przekonać,
słysząc moje myśli.
- A może chciałeś po prostu wypić trochę
innej krwi niż moja?- starałam się tego nie mówić ze złością, ale średnio
wyszło.
- W każdej chwili mogę wypić medyczną.
- Nie wmawiaj mi, że medyczna jest dobra.-
to już warknęłam.
- Nie zrobiłbym ci czegoś takiego, gdybym
miał wybór.
Nie wierzyłam mu. Powoli wstałam i
zachwiałam się, a potem ruszyłam do łazienki.
W połowie drogi Wampir zablokował mi drogę.
Objął mnie, a ja się spięłam, nie wiedząc o co mu chodzi (miałam nadzieję, ze
zaraz mnie nie ugryzie). Po chwili zrozumiałam, że próbuje mnie pocieszyć. Co
prawda nie bardzo mu to wychodziło, ale sam gest był miły i pocieszający.
Również go objęłam i rozpłakałam się.
Końcówka kawaii. Tak pocieszać hmmm rozmarzyłam się. A co do zboczeńca to może trochę tak go zrobiłam, ale spokojnie :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, ze spokojnie. Omegei, nie rób z tego hentaia czy ecchi *prosi ładnie*.
UsuńJak teraz tą koncówke czytam, po przeczytaniu twoich rozdziałów, to się zastanawiam, czy dobrze to zobrazowałam xD
Hentai, ani ecchi nie będzie ( chyba ) :D jest git rozdzialik :D
OdpowiedzUsuńBoże jak ja ci dziękuję Arisu *wznosi ręce w stronę nieba*
OdpowiedzUsuńTeraz mogę pozostać odcięta od świata w spokoju... Amen ^^
Cieszem sie niezmiernie. Trzeba jeszcze namówić Vinterry i Hatre by dodały jeszcze po rozdziale dzisiaj :) Słyszycie...? Omegei, jeszcze rozdzialik... *błaga obie*
Usuń