czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział II-część 3


„Co jest…?”
Otwarłam oczy zaskoczona i opuściłam rękę.
- A ja chciałem cię tylko opatrzyć.
Wampir polewał delikatnie moją ranę wodą z butelki- zapewne wyciągniętej spod płaszcza.
„ Ty naprawdę nie chcesz mnie zabić”
- Mówiłem. A ja nie kłamię.
- Ale powiedziałeś, że i tak mnie zabijesz.- wymamrotałam bez przekonania.
- Powiedziałem, że i tak zostaniesz martwa.- poprawił.
- A jest różnica?- mruknęłam z irytacją w głosie.
- Wielka.- odparł.- Oficjalnie, prawdopodobnie zostaniesz uznana za martwą.
- A nieoficjalnie?- spytałam zaskoczona i przestraszona odpowiedzią.
- Nieoficjalnie ci nie powiem, dowiesz się później.
Zamilkłam nie mając siły się kłócić. Mój umysł był chyba tak samo wyczerpany jak ciało.
Jego „umiejętności medyczne” pomogły mi, i już nie miałam trudności z oddychaniem. Przynajmniej tak wielkich.
Oderwał moje nogawki i rękawy, a potem zrobił z nich prowizoryczny opatrunek na ranę.
Gdy skończył odsunął się, a ja podjęłam udaną próbę podniesienia się.
„ No to teraz pozwolisz mi wrócić do domu, skoro nie masz zamiaru mnie zabić?”
Niespodziewanie poczułam, że wampir chwycił mnie za kaptur bluzy i pociągnął w dół.
„ Chyba nie”
- Siadaj.- warknął, a ja upadłam obok niego z okrzykiem bólu.- Poczekanie na mnie będzie w tej chwili dla ciebie najkorzystniejsze.
- Nie rozumiem co ty ode mnie chcesz. Nie zabijesz mnie, ale nie pozwolisz odejść.- spojrzałam na niego z nienawiścią i podciągnęłam się tak, że siedziałam. Alucard wyciągnął jakiś sztylet, a ja zamarłam ze strachu. To chyba ten sam, którym mi zagroził.
„ Co chcesz zrobić?”
Przez sekundę nic nie mówił, a potem odparł:
- Pożyczyć ci go.- wsunął mi go do ręki. - Jeśli jakiś ghoul, czyli wampir taki jak…- zawahał się. Chyba jednak ma uczucia- … ten co zamordował twoich rodziców, dostanie się do chatki, to przebij go tym. To go zabije.
- Zabija wampiry?- spytałam z nadzieją w głosie.
- Taa.
- A ciebie też?
- Mnie nie, ale jak mnie spróbujesz zabić, to ostrzegam, skrócisz sobie życie.- odparł chłodniej, a mnie znowu opuściła nadzieja. Machnął w moją stronę ręką, a ja poczułam, że nie mogę się ruszyć.
„ Czy to jakiś wampirzy czar?!”
- Jak będziesz chciała, to ci opowiem więcej jak wrócę.- położył obok mnie mój nóż, po czym wstał.- Proszę, zostań tu. Tu jest bezpiecznie.
„Gdzie idziesz?”
- Na polowanie.- uśmiechnął się i zniknął w drzwiach.
„ Na polowanie?! Jak to niebezpiecznie zabrzmiało w ustach wampira. Co on chce zrobić? Pozabijać wszystkich we wsi?!”
================================================

I tak oto zakończyłam rozdział II ^^ mam nadzieję, że się podobał, choć myślę, że napięcie spadło odrobinę…
Jak już napisałam wcześniej, następna notka wyjdzie prawdopodobnie w poniedziałek, bo wyjeżdżam w góry, a tam gdzie jadę nie ma neta :(

3 komentarze:

  1. Umiesz wywołać u innych ciekawość. Ale nie wiem na co on poszedł polować skoro (chyba) już zabił wampira-"matke".
    fabuła mnie bardzo ciekawi więc czekam na ciąg dalszy:-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. No, własnie napisałam,że moje zasady bywają innea po jakimś czasie nawet charaktery przypadkowo zmieniały się :( Mam nadzieję, że to cię nie zniechęci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry że się narzucam ale kiedy bedzie następny post?

    OdpowiedzUsuń