Rozdział II
Wpadłam do chatki w lesie, zatrzasnęłam drzwi, i
oparłam się o nie, oddychając ciężko. To niemożliwe, żeby był potworem, skoro mnie puścił! Przecież oni są bezlitośni!
- Straszny widok, prawda?- podskoczyłam ze strachu- Tyle krwi…
Od stołu wstał mężczyzna, brunet ubrany w mundur żołnierza. Jego oczy
przykuły moją uwagę.
„Drugi?!”
Widziałam jak wyglądały ciała moich rodziców na kocu oraz mężczyznę, więc
pierwsza myśl jaka mi wpadła do głowy mnie przeraziła.
„ Jestem sama z wampirem…”
- Nie, nie, nie…- wyszeptałam. Obróciłam się i nacisnęłam klamkę. Nic.
„Jak to możliwe, że zamknięte?!”
- Szybko do tego doszłaś.- mężczyzna uśmiechnął się szeroko, odsłaniając
kły. Podniósł w moją stronę rękę, a ja poczułam, że jakaś niewidzialna siła
pcha mnie, prosto do wampira.
- Kim jesteś?! CZYM jesteś?!- wrzasnęłam przerażona, próbując się oprzeć
sile.
- CZYM jestem? Nie obrażaj naszego gatunku.
- Dla nas jesteście „czymś”… - zaczęłam, ale chwilę potem zostałam złapana.
- Nie radzę mnie złościć…- ostrzegł, a ja zamilkłam przestraszona, co
mógłby zrobić, bym cierpiała przed śmiercią.- Chciałaś znać moje imię. Jestem
Ian. Twój nowy Pan!
To był trochę zbyt dumny tekst na sytuacje, ale nie odezwałam się. Zaczął
mi rozwiązywać chustkę, a ja poddałam się, w oczekiwaniu . Bo co mogłam zrobić?
Jedynie czekać na szybką i jak najmniej bolesną śmierć.
Nagle odepchnął mnie tak, że upadłam zaskoczona.
- Zdejmij to! Albo cię zabiję!
„ Zabijesz mnie tak, czy owak…”
Chwycił karabin leżący na stole i wycelował we mnie.
„Ale wole nie zostać rozstrzelana”
Chodziło mu o krzyżyk wiszący na mojej szyi. Drżącymi rękami zaczęłam odpinać łańcuszek.
Chodziło mu o krzyżyk wiszący na mojej szyi. Drżącymi rękami zaczęłam odpinać łańcuszek.
„ A może właśnie lepsze byłoby rozstrzelanie…”
Nagle drzwi rozwarły się z hukiem, a próg przekroczyła czarnowłosy
mężczyzna, którego spotkałam na polanie.
- T… ty.- wyjąkałam szeptem tak, że chyba tylko ja sama to usłyszałam.
Ian wycelował w przybysza, ale ten się tylko zaśmiał:
W odpowiedzi usłyszałam serię z karabinu. Gdy Ian skończył, przeładował
magazynek, a nowoprzybyły upadł.
Patrzyłam z przerażeniem na zmasakrowane ciało leżące na podłodze. Mówił,
że nie przeżyje dziesięciu minut, nie wiedząc, że jego też się to tyczy. Sam
sobie wyznaczył los, przychodząc tutaj. Byłam bliska płaczu. Dlaczego tak dużo
ludzi zginęło dzisiaj?! On, moi rodzice, za chwilę ja, i zginęło zapewne wiele
innych…
Nagle poczułam silne uderzenie w twarz. Ian chciał zwrócić na siebie moją
uwagę.
- A ty na co czekasz? Ściągaj ten diabelski przedmiot!
„ Diabelski? Sam jesteś diabelski!”
Otoczyła nas gęsta mgła.
Tak gęsta, że widziałam zaledwie zarys trzymającego mnie wampira.
„ Mgła w chacie?”
Gdy opadła, zobaczyłam stojącego zaledwie dwa metry ode mnie mężczyznę w
kapeluszu. Jęknęłam jeszcze bardziej przerażona.
„ Jednak jest?!”
- Zmartwię cię Alicio, ale tak. Jednak jestem.- potwierdziła spokojnie
czarnowłosa postać.- Ale ty nie musisz się obawiać.
„ Jeszcze słyszy co myślę?!”
Czyli stałam teraz między dwoma nieśmiertelnymi
krwiopijcami, z czego jeden przed chwilą najspokojniej na świecie wstał, po
wystrzelaniu w niego całego magazynku karabinu. I czytał w myślach. A na obronę
miałam jedynie krzyżyk, którego jeszcze nie zdjęłam. Świetnie.
Spojrzałam z przestrachem na stojącego przede mną
mężczyznę. Nagle Ian wybuchnął gniewem:
- JAK ŚMIESZ PRZERYWAĆ MI POSIŁEK?! ZA KOGO TY SIĘ UWAŻASZ?!
- Nazywają mnie Alucard.
- Alucard?- powtórzył Ian. Słychać
było w jego głosie strach. Puścił mnie, a ja upadłam na ziemię.
„ O co tu chodzi?! Najpierw ja, a potem on?!”
-Taa… to ja. Ten sam.- odparła czarnowłosa postać uśmiechając się
złośliwie.- A ile znasz osób o tym imieniu?
Stojący obok mnie wampir zaśmiał się nerwowo.
- Pora wyrównać stare rachunki, co?- spytał z roztargnieniem.
„ Oni się znają?!”
Alucard prychnął kpiąco.
- Czy się znamy? Oczywiście, że się znamy! Ian jest jednym z wampirów,
którzy przeżyli po spotkaniu ze mną.- zaśmiał się złowrogo.
- Hej... a może ja ci oddam tę dziewczynę, będziesz mógł całą jej krew
wypić, a mi pozwolisz odejść w spokoju?- Ian zaczął negocjować.
- Hm… nawet dobra propozycja, ale jak cię zabiję, to również będzie moja.-
zobaczyłam kolejny kpiący uśmiech na twarzy Alucarda.
„ Czyli jednak chce mnie zabić!”
- A tak poza tym, to nie mam zamiaru jej nawet gryźć…- spojrzał na mnie, a
jego wzrok jakby złagodniał. Zatopiłam się nieświadomie w jego oczach- …prawda,
Alicio?
Otworzyłam usta, ale nie umiałam wydobyć z siebie głosu. Spojrzenie znowu
stało się zimne.
- No dobrze, nie musisz odpowiadać, skoro nie chcesz.- westchnął, po czym
zwrócił się do Iana.- Hm… na czym skończyliśmy…? A, tak! A więc cię zabiję!-
wycelował swój olbrzymi pistolet w wampira, ale zanim zdążył nacisnąć spust,
poczułam szarpnięcie i nagle znalazłam się w ramionach Iana.
Chciał się mną zasłonić.
Otworzyłam szeroko oczy zaskoczona, a potem spróbowałam krzyknąć, ale nie
udało mi się wydobyć żadnego dźwięku.
Za to zobaczyłam półuśmiech, usłyszałam prychniecie i Alucard skierował
lufę pistoletu w dół.
- Proszę, proszę… Ianie, nie wiedziałem, że jesteś aż tak tchórzliwy!-
czarnowłosy mężczyzna był wyraźnie rozbawiony.
Za to mi w ogóle nie było do śmiechu. Alucard, choć wtedy mnie puścił, nie
wyglądał jakby teraz miał taki zamiar. Zrobi wszystko, by zabić Iana. To było
widać po jego oczach i zachowaniu.
- Może i jestem tchórzliwy, ale to moja sprawa!- lek w głosie wampira był
tak zaraźliwy, że jeszcze bardziej zaczęłam się obawiać decyzji czarnowłosego.
A nawet jeśli… nawet jeśli przeżyję, to czemu Alucard, wampir, miałby mnie
zostawić przy życiu?!
- Zabijesz ja, by się zemścić? Możliwe, że została tylko ona!
- Tylko?- odparł obojętnie.- Obojętnie jak strzelę, ona i tak zostanie
martwa.
Wstrzymałam na chwilę oddech przerażona tymi słowami, gdy nagle wampir
podniósł broń i zanim ja czy Ian zdążyliśmy zareagować nacisnął spust.
=============================================================
Robi się napięcie, przynajmniej według mnie... mam nadzieję, że według was też :3
Musze przyznać że zazdroszcze ci talentu. Bardzo fajnie piszesz i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuńWhooo... twierdzisz, że mam talent? O.o więcej ludzi twierdzi, że nieszczególnie mam.... ale dzięki, cieszy mnie, że tak twierdzisz ^^
OdpowiedzUsuńNo to przystępuje do czytania dalszych części :D xD Ciekawie się robi :3
OdpowiedzUsuńDzięki! :D
OdpowiedzUsuńI witam! ^.^