Spojrzałam
z przestrachem na stojącego przede mną mężczyznę. Nagle Ian wybuchnął gniewem:
- JAK ŚMIESZ
PRZERYWAĆ MI POSIŁEK?! ZA KOGO TY SIĘ UWAŻASZ?!
- Nazywają mnie
Alucard.
- Alucard?-
powtórzył Ian. Słychać było w jego głosie strach. Puścił mnie, a ja upadłam na
ziemię.
„ O co tu chodzi?! Najpierw ja, a potem on?!”
-Taa… to ja. Ten
sam.- odparła czarnowłosa postać uśmiechając się złośliwie.- A ile znasz osób o
tym imieniu?
Stojący obok mnie
wampir zaśmiał się nerwowo.
- Pora wyrównać
stare rachunki, co?- spytał z roztargnieniem.
„ Oni się znają?!”
Alucard prychnął
kpiąco.
- Czy się znamy?
Oczywiście, że się znamy! Ian jest jednym z wampirów, którzy przeżyli po
spotkaniu ze mną.- zaśmiał się złowrogo.
- Hej... a może ja
ci oddam tę dziewczynę, będziesz mógł całą jej krew wypić, a mi pozwolisz
odejść w spokoju?- Ian zaczął negocjować.
- Hm… nawet dobra
propozycja, ale jak cię zabiję, to również będzie moja.- zobaczyłam kolejny
kpiący uśmiech na twarzy Alucarda.
„ Czyli jednak chce mnie zabić!”
- A tak poza tym,
to nie mam zamiaru jej nawet gryźć…- spojrzał na mnie, a jego wzrok jakby
złagodniał. Zatopiłam się nieświadomie w jego oczach- …prawda, Alicio?
Otworzyłam usta,
ale nie umiałam wydobyć z siebie głosu. Spojrzenie znowu stało się zimne.
- No dobrze, nie
musisz odpowiadać, skoro nie chcesz.- westchnął, po czym zwrócił się do Iana.-
Hm… na czym skończyliśmy…? A, tak! A więc cię zabiję!- wycelował swój olbrzymi
pistolet w wampira, ale zanim zdążył nacisnąć spust, poczułam szarpnięcie i
nagle znalazłam się w ramionach Iana.
Chciał się mną
zasłonić.
Otworzyłam szeroko
oczy zaskoczona, a potem spróbowałam krzyknąć, ale nie udało mi się wydobyć
żadnego dźwięku.
Za to zobaczyłam
półuśmiech, usłyszałam prychniecie i Alucard skierował lufę pistoletu w dół.
- Proszę, proszę…
Ianie, nie wiedziałem, że jesteś aż tak tchórzliwy!- czarnowłosy mężczyzna był
wyraźnie rozbawiony.
Za to mi w ogóle
nie było do śmiechu. Alucard, choć wtedy mnie puścił, nie wyglądał jakby teraz
miał taki zamiar. Zrobi wszystko, by zabić Iana. To było widać po jego oczach i
zachowaniu.
- Może i jestem
tchórzliwy, ale to moja sprawa!- lek w głosie wampira był tak zaraźliwy, że
jeszcze bardziej zaczęłam się obawiać decyzji czarnowłosego. A nawet jeśli…
nawet jeśli przeżyję, to czemu Alucard, wampir, miałby mnie zostawić przy
życiu?!
- Zabijesz ja, by
się zemścić? Możliwe, że została tylko ona!
- Tylko?- odparł, wzruszając lekko ramionami.- Obojętnie jak strzelę, ona i
tak zostanie martwa.
Wstrzymałam na chwilę oddech, przerażona tymi słowami.
- Ale niech będzie, nie strzelę.- zobaczyłam, że chowa pistolet pod
płaszcz.
„ Co zamierzasz, Alucard? Nie wyglądasz na takiego,
który się poddaje”
Pomyślałam, nie mając wcale zamiaru przesłać mu tej myśli, tak samo jak nie
chciałam usłyszeć odpowiedzi. Teraz zastanawiałam się, pod czyimi kłami
wolałabym zginąć.
„ Alucard… Nie, żeby wyglądał na łagodniejszego, ale
jednak, coś w nim bardziej mnie przekonywało niż u szatyn… Ale to jego się boi
Ian, więc jest bardziej groźny… Zresztą, to nie ode mnie zależy! Teraz zależy
od tego, co zrobią!”
Dałam sobie spokój z tymi myślami, choć chyba był to Alucard…
- Poddajesz się?- Ian był tak zaskoczony, że aż rozluźnił lekko ręce.
- Nie.- zdążyłam zobaczyć chytry uśmiech, a potem wszystko potrwało ułamek
sekundy.
Wampir zniknął, a potem poczułam lekki powiew powietrza na twarzy,
zobaczyłam mignięcie czerwonego materiału przed sobą i poczułam rozdzierający
ból w miejscu, gdzieś pod splotem słonecznym. Otworzyłam usta, wypluwając krew,
a potem poczułam, że z rany coś zostało
wyszarpnięte. Krzyknęłam, znów wypluwając zbędną substancję, a potem opadłam na
kolana, i z szeroko otwartymi oczami, powoli, dotknęłam dziury ziejącej w mojej
klatce piersiowej.
Oparłam się dłońmi o ziemię, by nie upaść, i wykaszlałam dużo krwi.
„ Co… co on zrobił…?”
Myślałam, patrząc tempo w podłogę.
„ Czy… on przebił mnie, by zabić Iana? Nie strzelił…
co zrobił?! Dlaczego ta rana jest taka duża?!”
Wzrok na chwilę stracił ostrość, ale przede mną pokazały się wysokie,
skórzane buty. Drżąc ze strachu co zobaczę, podniosłam głowę wyżej. Przede mną
stał Alucard, z całkowicie świecącymi się, rubinowymi oczami, oblizując krew z
prawej ręki i patrząc na mnie… chyba z pragnieniem krwi.
Zrozumiałam co się stało.
„ Przebił Iana dłonią, a mnie musnął, gdy za bardzo
wysunął ja do przodu?! Wolałabym zastrzelenie…”
- Masz dobrą krew.- stwierdził, nie odrywając wzroku od moich oczu.
Nie jęknęłam, bo nie miałam siły, ale spróbowałam się odczołgać od wampira. Udało mi się dwa metry, potem znów
się odezwał.
- Przepraszam, przebiłem ciebie, gdy zabijałem Iana. Prawie musnąłem serce.
Zignorowałam to, dalej się cofając, centymetr po centymetrze.
- Jednak nie uszkodziłem żadnego z ważniejszych…
- Przestań.- przerwałam mu cicho.
- Co…?- chyba go zbiłam z tropu.- Dlaczego mam przestać?
- Nie staraj się mnie uspokoić, skoro za chwilę mnie zabijesz.
Ruszył w moim kierunku, powolnym krokiem.
- Nie.- zaprzeczył stanowczo- Nie
zabiję cię.
Zobaczyłam pistolet Iana, leżący obok mnie, i złapałam go.
- Chcę ci pomóc.- powiedział.
Skierowałam lufę w jego kierunku.
- Zapewne pomożesz zmieniając?- warknęłam- Nie podchodź.
- Strzelisz?- spytał spokojnie.
- Ty strzeliłeś!
Nacisnęłam spust i… usłyszałam kliknięcie. Zamarłam, a potem zaczęłam
gorączkowo naciskać, ale dalej nic.
„ Nie teraz!” pomyślałam panicznie. Czemu musiał się zaciąć?! Zawsze muszę mieć takie
szczęście?!
- I co teraz?- usłyszałam pytanie.
Opuściłam broń, z niej już pożytku nie będę miała, i podciągnęłam się do
pozycji siedzącej, czy raczej półsiedzącej-półleżącej.
- Zabij mnie, albo zostaw!
„ Oczywiście wolałabym to drugie”
- Nie.- padła krótka odpowiedź.- Gdybym chciał cie zabić, to zrobiłbym to
tam.
Wzmianka o „spotkaniu” na polanie. Skrzywiłam się na samą myśl o tym, oraz
jednocześnie z bólu.
- A w tej chwili zostawić cię nie mogę.
Wampir nagle ruszył powoli w moją stronę.
- Nie!...- „wykrzyknęłam” panicznie, na jednym tchu i znalazłam w sobie
dość siły, by się cofać.
- Chciałem po dobroci.
Poczułam chłód ściany na plecach i zamarłam.
„ A więc to koniec”
Pomyślałam mimowolnie i w odruchu zasłoniłam twarz prawą ręką.
- Ale muszę cię nie posłuchać.
Po chwili oczekiwania usłyszałam szelest, ale nic
więcej się nie wydarzyło.
================================================
Jeśli mi się nie uda jutro nowej części dać, to następna będzie prawdopodobnie dopiero w poniedziałek :(
Sumimasen...
Mam nadzieję, że sie podoba ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz