Powalająca mina Klausa...
A co do posta, taki trochę krótszy od poprzednich... I mam nadzieję,że nie zawiodłam was tak bardzo w torurach Włada ;-;
-----------------------
Otaczały mnie wampiry. Byłem sam, nie miałem szans z nimi wygrać. Właściwie
nie miałem szans nawet szybko umrzeć. Trafiłem na dużą rodzinę całkiem silnych
wampirów, a kilka już zabiłem. Reszta była na mnie wściekła, musieli być
naprawdę mocno ze sobą związani... A ja, chociaż zawsze nad sobą panowałem,
teraz byłem przerażony nadchodzącą śmiercią. Drżałem i widziałem, że czerpią z
tego przyjemność- mimo złości.
Nagle mignęły mi zimne szmaragdowe oczy. Tylko w mojej głowie, ale i
tak mnie zdekoncentrowały. Wampiry zauważyły to i rzuciły się na mnie, przez co
wrzasnąłem ze strachu. Zanim choćby podniosłem wyżej szablę, przygwoździły mnie
do ziemi i zatopiły kły w moim ciele, gdzie tylko im się udało.
Krzyknąłem z bólu.
Usiadłem gwałtownie z okrzykiem. Spróbowałem uspokoić oddech i walące serce
i dopiero potem przypomniałem sobie, gdzie jestem i dlaczego. Jęknąłem,
chwytając się za głowę. Znowu nieznośnie pulsowała bólem. To przez Włada.
Miesza mi w głowie...
Zacisnąłem zęby i postanowiłem nie zasypiać. Jeśli nie zasnę, nie będzie
mnie dręczyć. Oparłem się plecami o ścianę i skrzyżowałem ręce na piersiach.
- Więc wolisz ból fizyczny od psychicznego?
Zerwałem się, słysząc znajomy głos. Zanim zdążyłem wstać, Dracula przydusił
mnie do materaca. Zacharczałem, otwierając szerzej oczy. Jeśli każdy wampir
jest tak szybki, to z żadnym nie miałem szans.
- Masz słabszy refleks- odezwał się, jakby czytając w moich myślach- Ale
nie wiń siebie. To przez wstrząs- urwał na chwilę- Więc co wolisz?
- Nic!- warknąłem, próbując się wyrwać. Jego spojrzenie zrobiło się jeszcze
zimniejsze.
- Daję ci wybór, wykorzystaj to.
- Cokolwiek wybiorę, wiem, że sprawisz, że pożałuję decyzji!
- Temu nie zaprzeczę.
Zacisnąłem usta ze złością i znieruchomiałem.
- Nie to nie- zobaczyłem uśmiech- Więc wyjaśnię ci coś. Skoro nie chcesz
wybrać, będę korzystał z obu metod. Na zmianę. Gdy będziesz spał, będę grzebał
ci w głowie. Gdy postanowisz nie spać, pomęczę cię... w tradycyjny wampirzy
sposób- zanim zajarzyłem, że przerwał, puścił moją szyję, chwycił prawą rękę i
zatopił kły w moim nadgarstku. Wrzasnąłem najpierw zaskoczony, potem z bólem.
Zdecydowanie nie starał się być delikatny, wręcz przeciwnie, czułem, że
specjalnie sprawia mi więcej cierpienia, wbijając kły jak najgłębiej. Spróbowałem
się wyrwać, ale jęknąłem, gdy ból przeszył całe ramię, i znieruchomiałem.
- Nie złamiesz mnie!- syknąłem z wściekłością- Rób sobie, co chcesz,
nie dam się złamać!
Odpowiedziało mi poruszenie kłów w ciele. Zdusiłem krzyk i zacisnąłem zęby.
"Nie złamie mnie" powtarzałem sobie w myślach, choć, ku
własnemu przerażeniu, przestawałem w te słowa wierzyć.
To był Wład Palownik. Pomijając
ludzkie życie, podczas którego szkolił się w torturowaniu, miał prawie pięćset
lat na doskonalenie umiejętności. Poza tym zyskał dużo nowych sposobów na
torturowanie.
Nagle oderwał się od nadgarstka... i zniknął. Nie wypił dużo. Chyba uznał,
że jednak nie może mnie fizycznie zakatować. Zastanawiałem się tylko, czy
ogólnie, czy tylko z powodu rany. Jeszcze mi tu brakuje litości Włada
Draculi...
***
Męczył mnie na zmianę koszmarami i ugryzieniami. Podczas ugryzień nie pozbawiał
mnie przytomności, nie wypijał dużo... zupełnie, jakby nie obchodziła go moja
krew, jakby interesowało go tylko i wyłącznie torturowanie mnie.
A co do mieszania mi w głowie... nigdy nie powtórzył koszmaru. Za każdym
razem było inaczej. Nigdy nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale zawsze było
gorzej niż poprzednio. Raz organizacja mordowana, raz ja sam zabijany przez
przyjaciół, którzy z jakiegoś powodu są wampirami, raz ja sam zabijający
przyjaciół.
Przed chwilą po prostu znajdowałem się przerażony w ciemności, mając
wrażenie, że jestem obserwowany.
Miałem już dość. Obudziłem się ze łzami na policzkach, które starłem
ze złością. Potem jednak pozwoliłem dotrzeć do mnie myśli o mojej bezsilności i
rozpłakałem się, nawet nie próbując powstrzymywać łez. Podwinąłem nogi i
schowałem twarz w ramionach, szlochając. Już wcześniej zdarzało mi się pomyśleć
o beznadziei mojej sytuacji, ale wcześniej nie płakałem. Nie wiedziałem ile
czasu tu byłem, ale nie więcej niż tydzień. Po każdym ocknięciu się znajdywałem
kubek z wodą. Nie jadłem nic, ale bez jedzenia byłem w stanie wytrzymać jeszcze
jakiś czas. Bez wody już nie. I tak byłem na tyle osłabiony, że ledwie miałem
siłę wstać po nią. Byłem pewny, że jeśli nie wypiję, Wład mnie do tego zmusi.
O wilku mowa.
Poderwałem głowę i mimowolnie przycisnąłem się do rogu, gdy wyczułem znajomą
aurę. Zamrugałem ze złością, by pozbyć się łez. Wampir stał na drugim końcu
celi i obserwował mnie... z cieniem satysfakcji?
Zacisnąłem zęby, widząc to.
- Wystarczy, że powiesz, że się poddajesz- powiedział cicho.
Drgnąłem. Od dawna nie odzywał się. Przychodził, gdy się budziłem, gryzł,
a potem odchodził.
- Nie powiem- wychrypiałem. Szyja bolała mnie przy każdym ruchu i słowie.
- Mocny jesteś- stwierdził- jednak łamałem mocniejszych. Ja poczekam.
Mam całą wieczność- zaśmiał się zimno, po czym pojawił się koło mnie,
kucnął i zatopił kły w mojej szyi. Nie próbowałem protestować, to nie miało
sensu. Zacisnąłem zęby z bólu, ale nie wydałem z siebie żadnego dźwięku.
***
- Zostaw mnie w końcu!- jęknąłem błagalnie przestraszony bólem, który
wiązał się z jego przyjściem. Przestałem być odporny na cierpienie. Bałem się
jego samego i jego zamiarów.
Wład podniósł brwi z ironicznym uśmiechem. Nawet nie miałem siły się wkurzyć,
przepełniał mnie strach przed tym, co zaplanował tym razem.
- Złamałem cię- stwierdził- Prawda? Przyznaj.
Przymknąłem powieki zrezygnowany i zmusiłem się do kiwnięcia głową. Nagle
poczułem, że chwycił mnie za brodę i uniósł ją. Gdy przestraszony otworzyłem
oczy, jego twarz znajdowała się na poziomie mojej i nie wyrażała żadnych uczuć.
- Proszę, nie...- wyjąkałem, ale i tak mnie ugryzł. Syknąłem
zrozpaczony.
***

No wiesz ty co. Jak możesz biednego chłopaka tak męczyć. Tortury, tortury i jeszcze raz tortury. Weź daj mu jeden dzień wolnego, na urlop na Bahamy wyślij, ewentualnie Karaiby. Vlad jak nie wysysacz krwi, to totalny mózgozjeb XD I to właśnie mi się w nim najbardziej podoba :D Vladku rządzisz :D
OdpowiedzUsuńTja, cała Kii. Najpierw opieprza Vlada i żałuje torturowanego, a potem stwierdza, że i tak go kocha xD Dzięki :) Niedawno wymyśliłam, że może móc takie magie xD Co nie znaczy,że czyta w myślach- uprzedzam. To nie Vlad z Nocnej Łowczyni...
UsuńNo oczywiście, że zawsze na początku musi dostać po głowie, aby potem go wielbić :D Liski takie są vampirku XD
UsuńJezu Chryste... ale z tego Vlada sadysta, że nie wiem. Ale nie ukrywajmy... to właśnie uwielbiam w wampirach. Ten cały sadyzm. Biedny Mirce, lecz trzymał się dzielnie. Jednak jest człowiekiem (Chyba...) i co ukrywać. Każdy człowiek ma swoją granicę wytrzymałości. Hrabia jak widać było w końcowej scence, znalazł jego granicę. Ciekawa jestem co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńA i zastanawiam się nad jedną rzeczą.
Skoro Mirce został ugryziony przez Vlada, to nadal jest człowiekiem czy już wampirem?
Ja tego właśnie nie rozumiem. Mam nadzieje że mnie oświecisz...
I zapraszam do mojego bloga :D.
Pozdrawiam.
1. Jak miło, że znalazłam ludzi podzielających moje zainteresowania ({wampiry sadyści)
Usuń2. Tak, Mircea to człowiek :D
3. Dopiero teraz pytasz, czy ugryzienie zmienia? xD XI rozdziałów CV ;) To ten sam świat, przypominam. Nie, nie zmienia, nadal jest człowiekiem. Gwoli ścisłości, wampirza krew zabija, gdy jest jej za mało- wypala ciało od środku (uch, medycznie nie wyjaśnię...), a jeśli wampir odda tej krwi więcej już po śmierci człowieka, to może go zmienić. Jasne? Jak coś, to wypytuj.Zobaczymy, czy znam własny świat dostatecznie, by odpowiedzieć ^^
Pozdrawiam
PS Właściwie po co jest te pozdrawiam?To sprawia,że cały komentarz brzmi trochę... oficjalnie D:
Z tym pozdrawiam to z przyzwyczajenia i widziałam jak inni to piszą... więc rozumiesz.
UsuńPo za tym chyba tak nakazuje kultura.
Ok ogarniam z tym wypytywaniem. Tak zrobię.
Wiem, że kulturka i tak dalej, ale to jest aż za oficjalne xD :)
UsuńNo w sumie... trochę racji jest.
UsuńA ten kiedy następny rozdział?
Ojej, jakaś ty niecierpliwa. Bardzo mi... fajnie <3 Kiedy rozdzialik, pomyślmy... ten był wczoraj, a do tego lecę prawie na równi blog-pisanie, więc myślę,że weekend. Jak się uda to w sobotę,a jak nie, to w niedzielę wieczorem (bo na wycieczkę cały dzień jadę)
Usuń^_^