--------------------------
Leżałem na plecach na jakimś łożu. Głowa bolała mnie zarówno w środku
jak i na zewnątrz. Musiałem się uderzyć. Mocno. Wygrzebałem ręce spod pierzyny
i dotknąłem czoła. Poczułem bandaż. Był owinięty wokół mojej głowy, a ból
promieniował z okolicy prawej strony- tam musiałem dostać silny cios. Byłem
osłabiony, głowa bolała jak cholera, a do tego miałem ochotę wymiotować.
Powstrzymywał mnie tylko piękny wystrój i droga pościel. Pomijając już urywany
oddech, który nie pozwalał mi skupić rozproszonych myśli.
Usiadłem, ale chwilę później opadłem na poduszki, gdy zrobiło mi się czarno
przed oczami. Wymamrotałem przekleństwo, mrugając, by pozbyć się mroczków.
Nie pamiętałem, gdzie jestem i dlaczego tu, a nie w domu.
Nagle koło łóżka pojawił się czarnowłosy mężczyzna. Wzdrygnąłem się i
spojrzałem lekko nieprzytomnie, ale nie zareagowałem w inny sposób, skoro nie
robił nic, co by mi zagrażało. Wróciłem myślami do zastanawiania się, co się
wydarzyło.
Pamiętałem, że jestem łowcą, że wysłano mnie do jakiegoś wampira jako
test końcowy... gdy dotarłem do niego, zaczęliśmy walczyć...
Otworzyłem szerzej oczy. Spojrzałem na stojącego obok mężczyznę.
Wład Palownik. Dracula.
Instynktownym odruchem łowcy- choć bezsensownym- było uderzenie wroga.
Nie miałem broni- trudno. Musiałem walczyć. Podniosłem się na lewej ręce
i zamachnąłem prawą w stronę szczęki wampira. Ten błyskawicznym ruchem złapał
mój nadgarstek. Zacząłem się z nim siłować, czyli z kamienną figurą, i z
wysiłku pociemniało mi przed oczami. Chwilę później, zanim pomyślałem,
przycisnąłem rękę do ust, powstrzymując odruch wymiotny. Tą samą ręką, która
trzymał Dracula. Czyli znał mój stan, wiedział co się wydarzyło i co mi jest...
- Masz wstrząs mózgu- odezwał się bezbarwnym głosem, jakby czytając mi
w myślach. Nie zmieniłem pozycji, wciąż powstrzymując wymioty.
Uniosłem lekko głowę, by spojrzeć na niego z nienawiścią. Gdyby wzrok mógł
zabijać...
- Czemu mnie nie zabiłeś?- wycedziłem.
- Z zasady- odparł- Wszystko ci wytłumaczę i odpowiem na pytania, gdy wyzdrowiejesz.
Teraz musisz odpoczywać.
- Myślisz, że będę leżeć spokojnie, wiedząc, że ty tu jesteś?
- Mam pewne plany, jeśli nie posłuchasz. Myślę, że wolisz odzyskać siły,
niż to, co zaplanowałem. Sam powiedziałeś, że nie chcesz ze mną walczyć.
Sapnąłem, opadając na plecy. Miał racje. Z jakiegokolwiek powodu mnie nie
zabił, nie powinienem z nim walczyć w takim stanie. Wampir przez chwilę patrzył
na mnie badawczo, ja na niego z nienawiścią, po czym obrócił się i wyszedł z
komnaty. Wymamrotałem przekleństwo, wbijając wzrok w sufit. Najdziwniejsze było
to, że mu wierzyłem. Wierzyłem, że nie zamierza mnie skrzywdzić.
***
Obudziłem się ze słabszym bólem głowy i tym razem pamiętałem, kim jest
czarnowłosy mężczyzna. Z kilkoma przekleństwami wstałem, po czym oparłem się o
słupek podtrzymujący baldachim, by odzyskać równowagę.
Po kilku sekundach wyszedłem z komnaty i ruszyłem zimnym korytarzem,
podpierając się o ściany. Mój stan był lepszy, już nie czułem tak wielkiej
potrzeby wymiotowania, ale wciąż tak beznadziejny, że nawet nie myślałem o tym,
by spróbować walczyć z Draculą. Lub uciec. Nie wiedziałem, gzie idę. Po prostu
nie mogłem zostać w łóżku.
Z sekundowym opóźnieniem zorientowałem się, że wampir pojawił się
kilka metrów przede mną. Zatrzymałem się gwałtownie, a potem spojrzałem na
niego ostro.
- Tym razem twoje serce nie bije równo- odezwał się pierwszy.
- Nie boję się- nie kłamałem. To przez wstrząs mózgu i wysiłek miałem
przyspieszone tętno.
- Wiem. Ale powinieneś- odparł- Powinieneś się bać. Jesteś naprzeciwko
najsilniejszego wampira, tak ranny, że nie zrobisz nic, by mi przeszkodzić.
- Jeśli coś postanowiłeś mi zrobić, to tego nie zmienię i dobrze to
wiem- warknąłem- Ale jeśli chcesz mnie ugryźć, to tak łatwo ci nie pozwolę.
- Nie pamiętasz?- przerwał mi,
unosząc brwi. Zaniepokoiło mnie to, bo
jego zdziwienie wydawało się szczere.
- Czego?- głos uwiązł mi w gardle, przed oczami mignął mi ciemny
korytarz, pochodnia...
- Już cię ugryzłem.
Szybko podniosłem rękę i dotknąłem szyi, a potem spojrzałem na niego z
niedowierzaniem.
- Ugryzłeś mnie- przejechałem palcami po strupkach. Jakim cudem
wcześniej ich nie zauważyłem?!
- No tak- nie przejął się moją reakcją- Jak się ma wstrząs, to czasami
nie pamięta ostatnich wydarzeń... A wiesz, zastanawiałem się, dlaczego nie
zwróciłeś na to...
Urwał, gdy podszedłem chwiejnie na odległość niecałego metra.
Zamachnąłem się z wściekłością, znowu nie myśląc, jak bardzo bez sensu to jest,
niezrozumienie w jego oczach zmieniło się na złość. Zanim zdążyłem zareagować,
przygwoździł mnie do ściany z nadgarstkami koło głowy. Uderzyłem potylicą o
kamienie i zachłysnąłem się, gdy ból eksplodował w czaszce. Zamrugałem i z
wyrzutem, a potem niemaskowaną wrogością spojrzałem na niego.
- Naprawdę miałem wielką nadzieję, że odpuścisz, że ci wszystko za
chwilę wyjaśnię, ale widzę, że to musi jeszcze poczekać.
- Ugryzłeś mnie!
- Tak, ugryzłem. Gdy mnie zdenerwowałeś. Nie pamiętasz tego, ale to ty
zacząłeś walkę. Gdybyś chwilę poczekał, teraz nie stałbyś tutaj z obandażowaną
głową i bez pamięci. Nie zorientowałem się, że nie pamiętasz, więc trochę ci
odpuszczę, ale wiedz, że twoje szanse się skończyły.
- Co znaczy "się skończyły"?- nagle przestałem mieć odwagę próbować
się wyrwać. Pojawiła się aura, przez którą straciłem oddech. Była ciężka i
mroczna.
- To, że już nie będę się patyczkował i po prostu złamię twój opór
siłą- odparł i nagle puścił nadgarstki. Opóźniona reakcja spowodowana urazem
głowy nie pozwoliła zareagować mi na czas i wampir zacisnął palce na mojej
szyi. Wtedy zachłysnąłem się, nabierając powietrza, zanim straciłem dopływ
tlenu.
- Przestań...!- zacharczałem, panicznie próbując oderwać jego dłoń.
Nawet nie drgnęła.
- Czym szybciej się poddasz, tym szybciej dam ci spokój.
- Po prostu mnie zabij- wydusiłem ledwie zrozumiale, tracąc w ten
sposób resztki powietrza. Płuca paliły żywym ogniem, ale Dracula pozostał
niewzruszony. Gdy obraz zaczęły zasłaniać mi mroczki, w końcu pomyślałem, że
nie mam szans.
I wiedziałem, że na dobrowolne poddanie się było za późno. Więc trzeba
było walczyć.
***
Nie leżałem na tym samym łożu, co wcześniej. Właściwie... nie leżałem
na żadnym łożu. Od kamiennej podłogi oddzielał mnie gruby koc, byłem przykryty
cieńszym... czy to jest loch?
Zerwałem się, a nagły ruch sprawił, że świat mi zawirował. Oparłem się
o ścianę, zamykając oczy i biorąc kilka głębokich oddechów.
- Jasna cholera...- wymamrotałem. Spojrzałem w stronę krat i dopiero
po sekundzie zorientowałem się, że po drugiej stronie, na korytarzu, w świetle
pochodni majaczy postać wampira.
Przyskoczyłem do niego i sięgnąłem ręką ze złością, próbując go złapać.
Zignorowałem tępe pulsowanie w głowie. Zrobił krok do tyłu, ale uniósł lekko
głowę i pozwolił, by moje palce muskały jego szyje i żuchwę.
- Wypuść mnie! - warknąłem, patrząc z nienawiścią w zimne zielone oczy.
- Oczywiście, że cię wypuszczę. Jak tylko przestaniesz tak się zachowywać.
- Nie przestanę!
- Złamię cię- nagle złapał moją dłoń. Szarpnąłem się zaskoczony, ale miał
stalowy uścisk. Wygiął ją, sprawiając, że syknąłem z bólu... a potem zatopił
kły w moim nadgarstku. Tym razem krzyknąłem.
- Przestań, Draculo!
- Wiesz, że mam imię?- spojrzał na mnie, chyba zobaczyłem ukrywane rozbawienie.
Wymamrotałem wiązankę przekleństw pod jego adresem, po czym znowu sie odezwałem
się lodowatym tonem:
- Władzie Draculo, puszczaj
mnie.
- Posiedź tu sobie i przemyśl, czy nie lepiej się poddać- puścił moją
rękę, a ja błyskawicznie przycisnąłem ją do ciała, drugą dłoń przyciskając do
ran, by zatamować krwawienie.
- Nigdy- warknąłem, patrząc na niego z nienawiścią. Wampir bez słowa odszedł
korytarzem.
Do tej pory nie czułem bólu, ale gdy zniknął mi z widoku, syknąłem, kurczowo
przyciskając rękę do ciała.
Z wściekłością szarpnąłem żelazne pręty, po czym posłałem kolejną
wiązankę przekleństw pod adresem Draculi i oklapłem na koce.
- A bandaża pewnie mi nie dasz?- wymamrotałem, odrywając pas materiału
z koszulki. Zrobiłem z niego prowizoryczny opatrunek, po czym oparłem się
ścianę i próbowałem ignorować pulsujący ból w głowie.
Przeklinałem Draculę za jego wiek i siłę z nim związaną, organizację,
że przeceniła umiejętności, oraz samego siebie za głupotę i zgodzenie się na
test.

Przeczytałam wszystkie do tej pory rozdziały MV i jestem bardzo zachwycona. Po pierwsze główna postać. Po raz pierwszy mam do czynienia z opowiadaniem, gdzie pierwsze skrzypce gra facet a nie dziewczyna. Miła odmiana...
OdpowiedzUsuńPo za tym, trzymasz klimat horrorów o Wampirach... Drakula rządzi i nie można na to nic poradzić. Zgaduje, że nie raz będzie się znęcać nam naszym "Byłym" chyba łowcą wampirów. Jestem bardzo ciekawa.
Czekam na next.
Pozdrawiam.
Oj, dziękuję :) Rządzi,rządzi,zawsze i wszędzie <3 Poznałam pół roku temu dziewczynę, dzięki której poznałam wiele książek o Vladzie. Np. "Wład Palownik. Prawdziwa Historia Draculi"-nie o wampirach, "Nocna Łowczyni", gdzie się pojawia, i "Nocny Książę", gdzie jest jednym z dwójki głównych bohaterów... :D
UsuńA wracając do MV, też zaczęło mnie irytować brak faceta jako głównej postaci. A poza tym, pisząc CV, zaczęło mi się tworzyć całe społeczeństwo wampirów... (jakkolwiek nielogiczne) i za jakiś czas, jak pojawi się jeszcze więcej postaci, dodam gdzieś ("gdzieś" to dobre słowo, bo nie mam pojęcia, gdzie) drzewko (wiek i relacje między bohaterami).
Znęcać się będzie, skoro nie chce go słuchać xD
Pozdrawiam :)
Skomentuję rozdział jak przeczytam, ale chciałam ci powiedzieć, że jesteś moją weną. Zaczęłam - sama do siebie - pisać opowiadanie o Drakuli - Vlad Tepes -. Będzie to historia yaoi XD Łowca - wampir :D
OdpowiedzUsuńO nie, nie zniszcz,proszę, Vlada yaoi! xD Zrób to tak, żeby Vlad zachowywał się jak... jak... no jak Vlad ^_^ I mam nadzieję, że opublikujesz... -.- Nie sama dla siebie, nie waż się. Żadnego pisania do szuflady D:
Usuńhttp://i.imgur.com/A9Fr8xT.gif
UsuńSpróbuj mi tego nie opublikować!
Hatre! Uciekaj na swojego bloga! xD Miał być post w lutym! ;-; Ale odezwałaś się, jest dobrze <3
Usuń