Ja się pytam, co z Vint? Tak skończyła i nie ma pomysłu?! Odrzucając fakt, że przeraża mnie poomysł Alucarda jako ukochanego ojca, to sama mam duuuużooo pomysłów! xD
A teraz już macie, okej :)
Hatre, wiem, ze notka wyszła niedawno, ale ja już chcę Vlada. niech ją utemperuje i nie będzie mi szczególnie przeszkadzać, jak ją trochę porani xD *Arisu sadystka dla głównych bohaterek*
Króciutki, króciutki, ale jaki ważny!
-----------------------------------------------------------------------------------
Rozdział III
- Alicio!- Walter wpadł do mojego pokoju akurat, gdy piłam krew z
torebki. A dokładniej kończyłam. Spojrzałam na niego zaskoczona. Gdy musiał
przyjść w chwili, gdy się pożywiałam, to zawsze wychodził z przepraszającym
tonem mówiąc, ze wróci za chwilę. A do tego teraz wpadł bez pukania.
- Alucard zostawił list i zniknął!
Minął ułamek sekundy, zanim pojęłam co właśnie powiedział.
„ Że co?!”
Zakrztusiłam się krwią i gwałtownie odłożyłam pustą torebkę na stół.
Przez chwilę miotałam się po pokoju, nie wiedzą gdzie iść, a potem poleciałam
do łazienki i wyplułam „życiodajną substancję”, przez którą nie umiałam
oddychać.
- Co?!- wrzasnęłam do Waltera, a chwilę później zaczęłam trząść za
ramiona.
- A… li… cio…- mężczyzna mówił sylaby w chwili w których umiał-
Przestań… mną…. trząść!
- Oj.- zreflektowałam się.- Przepraszam. Ale co ty mówisz?!
„ Że niby co zrobił Alucard?!”
- Zostawił listy dla Integry i dla ciebie, po czym się już nie
pojawił!- mężczyzna również był wstrząśnięty sytuacją.
- Jaki list?!- zauważyłam kopertę w dłoni bruneta i błyskawicznie ją
wzięłam, uprzednio upewniając się, ze jest zaadresowana do mnie.
Alicio.
Wiem,
że wszyscy jesteście zaskoczeni- i pewnie źli- że zniknąłem, ale mam ważny
powód, którego nie mogę wam zdradzić. Nie mogę też powiedzieć, gdzie jestem w
chwili, gdy to czytasz, po prostu nie wiem.
Zamierzałem
i tak poszukać po twoim pogrzebie, ale sprawy się zmieniły- jak wszyscy
zauważyli- i musiałem także napisać list do ciebie.
Nie
szukajcie mnie, to bezcelowe.
A.
- Co to ma być?! Krzyknęłam wkurzona i dałam list Walterowi.
Poczekałam aż do czyta, prawie zgrzytając zębami. Po niecałej minucie spojrzał
na mnie niewzruszony.
- Prawie jak list do Integry, ale zamiast i liście do ciebie była
prośba o wybaczenie, że więcej nie może powiedzieć i za wypowiedzenie
posłuszeństwa swojej Pani.
Przez chwilę patrzałam na mężczyznę w ciszy. Więc to dlatego Alucard
zachowywał się dziwnie przy Integrze. Posłuszeństwa raczej nie powinien
wypowiadać.
- Mogę iść do Integry?- spytałam w końcu.
- Byłoby wskazane.
Gdy Walter przytaknął, sprintem wydobyłam z szafy skórzany płaszcz,
który dano mi niedawno, a który bardzo mi się spodobał, po czym wypadłam z domu
i zniknęłam.
***
- Ja do Integry!- krzyknęłam, gdy przeskakując po trzy stopnie na raz,
trafiłam na żołnierza, próbującego mnie zatrzymać. Prawie wyważyłam drzwi z
zawiasów, gdy wparowałam do biura mojej ciotki. (chyba jednak jestem jak
Alucard i nie pukam)
- Inte…
- Znajdź go.- kobieta stała przy biurku z zaciśniętym w lewej ręce
listem- Znajdź tego cholernego wampira!- krzyknęła, a w głosie wyczułam rozpacz
ukrytą w wściekłości.
- Ale…- zająknęłam się, zbita z tropu. Fakt, sama chciałam go
poszukać, ale zgadzałam się z tym co napisał- … napisał, że szukanie jest
bezcelowe.
- I zgadzasz się z tym? Czyta w myślach i tak dalej, ale nie zna
wszystkich moich znajomości, które są bardzo przydatne w szukaniu wampirów i
innych stworzeń.
- Zostanie pani bez opieki.
- Integra, nie pani.- upomniała- Pomyśl, siedzę w wielkiej rezydencji,
której broni małe wojsko. To, co tu się dzieje jest okryte tajemnicą
dorównującą Strefie 51. – utkwiła chłodny wzrok w moich oczach- Znajdź go.
Wyprawię jak najszybciej, po wyjaśnieniu wszystkich faktów. A teraz usiądź,
chcę ci powiedzieć co myślę na temat jego ucieczki.
***
Niecałą dobę później stałam w holu z kompletem potrzebnych mi rzeczy:
pistoletem i magazynkami, wakizashi, w skórzanym płaszczu do kostek, z niemałą
ilością gotówki ( nie wiem po co mi ona, skoro nie będę używać transportu
„ludzkiego”) oraz kartką, która w każdym większym szpitalu na świecie upoważnia
mnie do wzięcia krwi medycznej i ratowała w sytuacji aresztu czy czegoś („ Jakie wpływy!”). Oraz telefon. A do
tego dostałam kilka adresów z osobami, które mogłyby mi pomóc. W tym adres Iscariote, co mnie zaskoczyło.
- Muszę odwiedzić Trzynastkę?- spytałam przy wyjściu.
- Ile razy mam ci powtarzać?- westchnęła Integra- Mimo naszych
napiętych stosunków mają obowiązek pomóc komuś, kto pracuje dla organizacji
zwalczającej wampiry.
Chętnie bym ich ominęła w poszukiwaniach, ale pani Hellsinga kazała
odwiedzić ich najpierw.
- Dobra, dobra.- mruknęłam- Czyli mam odwiedzić osoby z tej listy w
takiej kolejności w jakiej są napisane, chyba, ze u kogoś dostanę wskazówkę za
którą będę mogła podążyć.
- Dokładnie.- potwierdziła kobieta.- A teraz idź.
Zasalutowałam i zniknęłam, wyjątkowo w chmurze dymu, który szybko
znikł nie pozostawiając po sobie śladu.
*szczęk pracujących trybików*
OdpowiedzUsuńOk. Czyli ustalmy fakty. JA jestem tą piszącą mózgojebne notki, urywające się tam gdzie nie trzeba, tak? No, nie powiedziałabym...
To jest chyba najdziwniejsza i najbardziej intrygująca jak dotąd nota na tym blogu. Dlaczego? Bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie co będzie dalej. I nie jest to u mnie zbyt częste zjawisko.
Ladies and Gentlemen, Arisu came back with new incredibile style!
Ja nie byłabym sobą gdybym nie zrzędziła xD Dlaczego taka krótka ta notka ! I wtf ze zniknięciem Alucarda ! Co on na jakieś panny lekkich obyczajów poszedł ? :3 Czekam jak debil na następną notkę :3 Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńCiesz się, że ne jesteś sama, Hatre xD
OdpowiedzUsuńKredko droga, nie poszedł na lekkie panny, spokojnie ;3
To jest rozdział III bodajże, więc na wordzie jestem 2 rozdziały do przodu, a w zeszycie (takim zwykłym, co pisze jak nie komputer) troche więcej, czyli coś koło5-6.
To słabo, zważając a to, że przed reaktywacją bylam po 10-20 notek do przodu xD- Arisu, z konta znajomej :)