piątek, 22 listopada 2013

2. Rozdział II

*wreszcie ktoś napisał komentarz* Ty mnie poratuj czytając i komentując Intressen Ansluter, bo nie chcę, ale będę musiała zawiesić ;__; a ja takj bardzo potrzebuję motywacji do napisania (dokończenia) tego :I
Masz, moja jedyna (nie licząc Anitsu, która nie komentuje, ale czyta, chyba jesteś jedyna ;_;) czytelniczko, Kredko :)
Koniec wyżalania, macie notkę. Z dedykacja dla Ani i Kredki :D
-------------------------------------------------



Rozdział II

Otworzyłam oczy. Przez ostatnie wydarzenia- choćby płacz- czułam się opuszczona z sił. Z powrotem pod kołdrę i przeleżałam bez ruchu kilkadziesiąt minut. A potem ledwie powstrzymałam się od zerwania z łóżka.
- Jak się czujesz?
- Zostaw mnie.- wycedziłam. Już się robiłam zła. Wampir westchnął.
- Alicio…
- Powiedziałam: zostaw mnie!- powtórzyłam- Nie powiem po raz trzeci.
- Okej.- kolejne westchnięcie.- Zostawiam ci broń na stole wraz z kr…- urwał.- dobra, już idę.- mruknął.
Odkryłam głowę i spojrzałam na wychodzącego Wampira. Po moim policzku spłynęła łza. Mężczyzna, będąc w progu, zerknął za siebie. Gdy nasze oczy się spotkały, zamarł na chwile.
- Może to dla ciebie dziwne, ale to nie jest temat dla mnie. Poproszę Waltera.- powiedział cicho i wyszedł. Alucard uważa, że zabijanie to nie temat dla niego. Nie tylko mi się poprzestawiało w głowie? I niby czemu Waltera?! Nie jest to dla niego nieznajomy temat?!
Jeśli jest znajomy, to kim on był?!
Nie rozumiesz? Nawet jeśli to ja trzymam pistolet, biorę na muszkę, załaduje magazynek, odciągnę zamek, nawet jak to ja odbezpieczę broń… to jednak Integra ostatecznie pociąga za spust.
„ Nie, nie rozumiem! Ty wykonujesz wszystko, ty strzelasz zabijając, nie Integra!”
Działam na jej rozkaz.
Westchnęłam. Miałam nadzieję, że w moim umyśle z czasem nie pomiesza się jak jemu.
„ Nie chcę z nikim rozmawiać. Nie przysyłaj Waltera”
Dobrze. Ale krew i tak wypij.
Znieruchomiałam i moja dusze ukłuły szpilki bólu.
- Musiałeś?- jęknęłam.- Nie będę piła krwi! Nie po… zabiciu człowieka!
Nagle kołdra została zerwana z mojej głowy i tułowia, a ręce przyszpilone po bokach, bym nie atakowała.
- Zrozum!- warknął Wampir.- Nie zmienisz tego! Zabiłaś, bo nie wiedziałaś co się dzieje!
- Wcześniej mi powiedziałeś!- zaprotestowałam, ze łzami w oczach.
- Przeżyłaś! Ale nie po to, by teraz zabić się z braku krwi! Nikt nie wie, czemu nagle wyskoczyłaś z trumny, ale wykorzystaj to!
Nie odpowiedziałam. Alucard odezwał się spokojniej.
- Naprawdę, nie czuj wyrzutów sumienia. Jesteś wampirem. Kiedyś to się musiało stać. Masz szczęście, że nie widziałaś, jak to się dzieje. Że nie pamiętasz. Spóźniłem się o kilka minut, może sekund, nie wiem.
- Jak to „spóźniłeś”? Byłeś tam? I mnie nie zatrzymałeś?!
- Mówię ci, że się spóźniłem. Gdy tam przybyłem, już płakałaś. Czekałem aż zaśniesz.
- Aż zasnę?! Mogłeś mi wtedy pomóc!- spróbowałam się wyrwać, ale Wampir trzymał mocno.
- Gdy już zasnęłaś, przeniosłem cię do domu.
- A ten mężczyzna?- nie wiem, czy chciałam zadać to pytanie.
- Sprzątnąłem. Był…
- Sprzątnąłeś?!- krzyknęłam. – Tak to nazywacie?! Sprzątnęliście ciała, jak talerze po posiłku?!
- Jeśli by porównywać do posiłków, to by pasowało tak jak mówisz.- odparł chłodno Wampir. Chyba zmienił taktykę na trochę inną, mniej przyjazną.
- Nie porównuj ludzi do posiłków!- wrzasnęłam. Alucard puścił mnie i zniknął, pojawiając się w połowie drogi do drzwi. Wyskoczyłam z łóżka, w stronę mężczyzny. Wzięłam długi zamach noga, chcąc go kopnąć w głowę. Ale podniósł rękę do góry, i to w nią uderzyłam. Zachwiałam się ale przypuściłam kolejny atak.
Tym razem powstrzymało mnie coś, czego nie widziałam.
- Co…?- spróbowałam się wyrwać niewidzialnym niciom. Ale otoczyły mnie dokładnie.
- Walterze.- zaśmiał się Alucard.- Wreszcie postanowiłeś jej pokazać?
- Co pokazać?- warknęłam, a zza Wampira- drzwi były otwarte- wyszedł Walter w zaciśniętymi pięściami. Gdy je rozluźnił, nici oplatające mnie opadły.
- Co to…
- Alicio, poznaj „Anioła Śmierci”.- Alucard przerwał moje pytanie.  Spojrzałam na Waltera, który uśmiechał się jak zawsze.
- Kogo?
- Waltera sprzed pięćdziesięciu lat.- Wampir znów zaśmiał się. Wyglądał na szczerze rozbawionego ta sytuacją. Cos za często mu się zmieniały nastroje.
- Co to było, ja się pytam!- zdenerwowałam się na obu.
- Broń Waltera.
- Nicie wykonane z pewnego stopu, mogące przeciąć najtwardszą stal.- odparł Walter.
- Nicie. Nitki.- powtórzyłam.
- Masz.- Alucard rzucił jakąś pałeczkę- chyba z metalu- w moją stronę, a ja usłyszałam świst… i pałeczka rozleciała się na cztery części.
- Co?!- odskoczyłam zaskoczona.
- Spokojnie, spokojnie.- uspokoił mnie Walter- I tak powinnaś się dowiedzieć.
Nagle zawrzała we mnie złość. Za skrywanie TAKIEJ tajemnicy.
- Wynoście się obaj z mojego pokoju!- machnęłam poziomo ręką. Mężczyźni spojrzeli najpierw na siebie, potem na mnie, a potem znów na siebie. Alucard wydawał się mniej zaskoczony wybuchem, ale to Walter pierwszy wyszedł. Utkwiłam gniewny wzrok na wampirze.
- Dobra, już idę.- mruknął i zniknął. Opadłam na łóżko i przeleżałam kilka minut, a potem wstałam i wzięłam do ręki dwa z czterech kawałków metalu. Zgniotłam w rękach.
- Nie jest to miękki metal, to fakt.- wymruczałam, po czym podniosłam wszystkie fragmenty i wyrzuciłam do kosza.
Ciekawą broń ma Walter.

***

- Mam iść do Integry, tak?- spytałam kilka dni później Wampira, który był w kuchni akurat w chwili, w której ja.
- Byłoby to wskazane.- potwierdził kiwnięciem głowy.
- Kiedy mam iść?
- Najlepiej jak najszybciej.
-Jest teraz wolna?
- W takim przypadku będzie wolna zawsze.
- Jest teraz wolna?- powtórzyłam, kładąc nacisk na słowo wolna.
- Jest, jest.- zaśmiał się.
- Nie wiem jakie pytania mogłaby mi zadać, których już nie słyszałam.- wymruczałam i zniknęłam, pojawiając się przed drzwiami rezydencji Hellsing. Weszłam i biegiem dostałam się pod drzwi biura Integry. Nie byłam Alucardem, żeby wpadać bez pukania. Po usłyszeniu „proszę” weszłam.
- To ja.
- Nareszcie. Wyleczyłaś się już?- spytała trochę zmęczonym głosem kobieta.
- A z cze…- urwałam.- Czy tak nazywasz depresję po zabiciu?
Integra spojrzała na mnie zdziwiona.
- Depresja po zabiciu?- powtórzyła, a po chwili machnęła ręka lekceważąco.- Skończmy z tym tematem. Nie masz pojęcia, dlaczego przeżyłaś?
- Zielonego.- pokręciłam głową.
- A pomysły?
Zastanowiłam się.
- Może mam większość wytrzymałość, jako, ze od początku byłam dampirem?
Integra zaprzeczyła.
- Niemożliwe. Oprócz Cienia nie różnisz od innych Nosferatu.
- To nie mam zielonego pojęcia, dlaczego żyję.- westchnęłam zniechęcona.
- A tak na marginesie, jak tam Alucard?
- Alucard?- zdziwiłam się.- A co z nim?
- Zachowywał się dziwnie.- odparła sir Hellsing- Nie zauważyłaś?
- Przy mnie był wredny jak zawsze. Chyba, że jestem ślepa. Co znaczy te dziwne zachowanie?
Na twarzy Integry pojawił się zmieszany, delikatny uśmiech.
- Nie robi mi złośliwych uwag tak często jak wcześniej.
- Jest złośliwy wobec pani?- przeraziłam się.- Złośliwy wobec swojej Pani?
- Nie jestem dla ciebie panią!- zirytowała się kobieta.- A uwagi robił zawsze.
- Zawsze?- powtórzyłam, zdezorientowana.
- A czy on wygląda na pokornego wampirka?
Zaśmiałam się cicho.
- Nie bardzo.
- To sama sobie wytłumacz jego zachowanie, a nie dziw tak.
- Tak jest.- zasalutowałam, starając się zachować powagę.- A ja mam jeszcze jedno pytanie.
- Hm?- Integra zaczęła szukać czegoś w stosie papierów.
- O co chodzi z nitkami Waltera?
Kobieta znieruchomiała i spojrzała na mnie, zdziwiona.
- Wreszcie postanowili ci powiedzieć?
- Dlaczego tak późno?
- Skąd mam wiedzieć? Poprosili mnie, żebym ci nie mówiła. Myślę, że Walter był najbliższą ci osoba i w miarę bezpieczną. Gdyby ci powiedzieli, że on też używa specyficznej broni, nie chciałabyś z nim również przebywać.
Zastanowiłam się nad tokiem rozumowania kobiety. Może to i racja, ale to nie powód, by nie mówić jej, że ostatnia osoba, którą posądzała o zabijanie używa jakiś srebrno-podobnych drutów!
- Na czym polega jego broń?- spytałam.
- Są to bardzo cienkie nicie, ukryte w rękawiczkach Waltera. Zrobione ze stopu srebra z innymi mocnymi metalami.
- Ciekawe, co jest silniejsze, stal moich wakizashi czy jego nitek.- mruknęłam, tak by było słyszalne tylko dla mnie, ale Integrze udało się usłyszeć.
- Zawiodę cię, ale w próbie twardości jego broń z łatwością przecięłaby twoją.

3 komentarze:

  1. Jaka ja tam jedyna ! Jestem spragniona niczym wampir :D Chcę więcej i czekam na więcej :D Myślałam, że zostawisz tego bloga i już na niego nie wchodziłam jak napisałaś , że to koniec ! Jednak ciesze się , że postanowiłaś go kontynuować :D Umilasz mi wieczór tą notką :D Tak trzymać :D Pozdrawiam i życzę weny ! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, chciałabym Cię poinformować, że pojawił się twój zwiastun na creative-trailers.blogspot.com
    Mam nadzieję, że Ci się spodoba, a także skomentujesz.
    Pozdrawiam, Karia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Arisu dała notę! Arisu dała notę! Arisu dała ... I tak przez najbliższe pół godziny. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że reaktywowałaś bloga!
    Rozdział ciut krótki, aczkolwiek interesujący. Wielkie wejście "Shinigami" było ekstra. No i ten uniwersalny i zarazem genialny efekt pt. co będzie dalej.
    PS to że nie zawsze komentuje, to nie znaczy, że nie czytam
    PS 2 zmień czcionkę na jaśniejszą, bo mnie krew zalewa jak mam to cuś rozszyfrowywać

    OdpowiedzUsuń