Jeśli boicie się tego co ja teraz piszę, to przerazi was co potem będzie. Za kilka rozdziałów ^^
-----------------------------------------
Rozdział
XXII
Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jestem w
tym samym pokoju co zawsze.
„ Sen
czy…”
Podniosłam lewą rękę i dotknęłam prawej.
Poczułam gips i westchnęłam, domyślając się, że Wampir tu jest. Usiadłam, i
spytałam, patrząc na Alucarda.
- Zadowolony?
- Nie ma powodu bym był.
- A owszem, jest. Nawet dwa. Że jestem u
ciebie, i że złamałeś mi rękę.
- Skąd wiesz, jak mam na imię?
- Jeśli postanowisz mnie uspać, lub co
gorsza gryźć, to nawet nie będę próbowała tłumaczyć.
- Gdzie był wampir-matka tych ghouli?- mimo
tego, że pytanie zupełnie nie było na temat, byłam w stanie odpowiedzieć
błyskawicznie.
- W chatce, w lesie.
- Mów- usiadł na skraju łóżka tuż obok
mnie. Zlustrowałam go wzrokiem.
- Pozwalam ci usiąść tak blisko, tylko
dlatego, że ci ufam.- i to była prawda, przecież kiedyś nie pozwoliłabym mu się
zbliżyć na dwa metry, od razu wrzeszczałam.
- Ufasz mi?
- Nabrałam zaufania wcześniej.
Nic nie odpowiedział.
- Hmm… od czego zacząć? Od ciebie może.
Nazywasz się Nosferatu Alucard, jesteś najstarszym i najpotężniejszym wampirem,
Król Nie-umarłych, Prawdziwy Nieśmiertelny…
- Wystarczy.
- Okay. Służysz Tajnej Organizacji Rycerzy
Protestanckich, zwanych Agencją Hellsing. Głową tej Organizacji, jak również
twoją Panią, jest Integra Farburke Wingates Hellsing…
- Jak się nazywa?- przerwał mi ostro.
- Źle powiedziałam? Integra Farburke
Wingates Hellsing.
- Dobrze.
Nie zamierzałeś mnie zabić, prawda?
Chwila ciszy.
- Nie.
- Wcześniej też. Nie zmieniłeś się.-
uśmiechnęłam się, chyba z lekką złośliwością.
Znów nie odpowiedział.
- Nie znam innych powodów, poza tym, że mam
dobrą krew. Sam tak powiedziałeś. Chcesz to sprawdzić?- rozejrzałam się i
zobaczyłam na szafce nocnej mój nóż. Wzięłam go, i przejechałam po lewej dłoni,
robiąc czerwony ślad. Zobaczyłam, że Alucard zmrużył lekko oczy.
- Pachnie rzeczywiście ładnie.
- To się upewnij. – wyciągnęłam w jego
stronę krwawiącą rękę. Złapał ją i, zanim zdążyłam zauważyć, przyssał się do
niej, robiąc mi ślady kłami.
Myślałam, że tylko zliże krew. Zassałam
powietrze, gdy zaczęło mniej znośnie boleć.
- Myślę, ze już wiesz jaka jest.-
spróbowałam wyrwać rękę z jego uścisku, ale nic. Nawet nie drgnął. Starałam się
nie okazywać paniki, która zaczęłam mnie ogarniać, gdy zaczęłam słabnąć.
- ALUCARD!- też nic.
„
Cholera, puść mnie! Co zrobić? Kiedyś go uderzyłam, ale to było kiedyś! A
teraz?! Nie wiem jak zareaguje!”
Zacisnęłam zęby i zdecydowałam, że
zaryzykuję. Podniosłam wolną rękę, gdy Wampir zniknął i pojawił się przy
drzwiach.
Spojrzałam na niego z lekkim wyrzutem, a
potem przycisnęłam krwawiąca dłoń do piersi.
- Miałaś rację.
Znów zniknął, a drzwi do łazienki
zaskrzypiały. Sekundę później trzymał w ręce bandaż. Usiadł, choć, jak
zauważyłam, trochę dalej.
- Pokaż.
Wyciągnęłam w jego stronę krwawiącą dłoń, a
on w ciszy opatrzył ranę. Potem spytał:
- Skąd to wiesz?
- Szłam przez las, jakiś mężczyzna mnie
zaatakował, zranił mnie, ja go zabiłam, a potem zemdlałam.- powiedziałam to na
jednym tchu.- A potem stałam przed rodzicami.
- Byłaś wtedy wampirzycą?
Przytaknęłam.
- Dzięki niejakiemu Andersonowi.
- Andersonowi?!
- Tak… zabił mnie, by widzieć jak cierpisz.
- Jak cierpię?- powtórzył.
- Przez ponad pół roku opiekowałeś się
mną.- powiedziałam cicho.- A Anderson chciał zobaczyć jak cierpisz, więc zabił
mnie na twoich oczach.
Chwila ciszy.
- Zostałaś trafiona srebrnym nabojem, a
potem się pojawiłaś przed rodzicami?
- Raczej tak.
- Czasami, gdy wampir, nie Nosferatu,
zostanie trafiony srebrnym pociskiem, ale nie umrze, tylko straci świadomość,
to jest możliwość, że przeniesie się w
czasie. Dostałaś drugą szansę.
- Ale rodziców nie uratowałam.
- Możliwości po przeniesieniu są bardzo
ograniczone. Nie masz szans tak zmienić przeszłości, by żyli. Ile razy byś się
cofnęła, tyle razy by zginęli. A ty znalazłabyś się u mnie. Tylko, że na wiele
sposobów.
- Szkoda…
- Chcesz wrócić?
Zaskoczył mnie tym pytaniem.
- Nie wiem…
- Musisz się dowiedzieć.
- Jest sposób na powrót?
Westchnął.
- Nie powiem, by był bezbolesny, musisz
zostać zraniona w to samo miejsce.
- A co się stanie jak zostanę?
- Nic. Będziesz wiedziała więcej, ale to
nie zawsze pomaga.
- Umiałbyś sprawić, bym wróciła?
- Ta.. wyobraź sobie, gdzie bolało zanim
zemdlałaś.
Ktoś zapukał i gwałtownie spojrzałam w
stronę drzwi.
- Wejdź.- odezwał się Wampir, a do pomieszczenia
wszedł Walter.
- O.- zatrzymał się w progu, patrząc,
zaskoczony, na mnie. Trzymał w ręce srebrną walizeczkę. - Co ty robisz?-
zwrócił się do Alucarda, ale ten nie odpowiedział.- W każdym razie, możesz na
chwilę?
- Chodzi o Jackala?
Walter przytaknął.
„
Jackal…?”
- Możesz przy niej. Zna mnie, ciebie,
Integrę, a nawet Andersona.- powiedział Alucard, a mężczyzna wydał się jeszcze
bardziej zaskoczony.
- Znasz mnie?- zwrócił się do mnie, a ja
kiwnęłam lekko głową.
- Masz na imię Walter.
- Skąd wiesz?
- Szłam przez las, jakiś mężczyzna mnie
zaatakował, zranił mnie, ja go zabiłam, a potem zemdlałam.- znów powiedziałam
to na jednym tchu.- A potem stałam przed rodzicami.
- Potem mi to wyjaśnisz, Alucard- Walter
podszedł do stolika, położył walizeczkę i zaczął odpinać zatrzaski.- Śpieszę
się, Integra mnie wzywa.
Wyjął pistolet, którego najpierw nie
rozpoznałam, a potem zdałam sobie sprawę, że to druga broń Wampira. Ta, którą
mi kiedyś groził. Odetchnęłam cicho czekając aż Walter załatwi sprawę
pistoletu, a gdy wyszedł, spojrzałam na Alucarda, który skierował lufę w moją
stronę.
- Na pewno?
- Jeśli nie wrócę, możesz wypić moją krew-
spróbowałam go pocieszyć. Przewrócił oczami.
- Przypomnij sobie, gdzie bolało.
Pomyślałam intensywnie, a ułamek sekundy
później Wampir nacisnął spust. Siła odrzutu uderzyła mną w ścianę, a potem
zobaczyłam, że Alucard wstał, i zamknęłam oczy.
Arisu, ja cię nie ogarniam ._.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny, choć żeby nasza bohaterka sama rozcięła sobie rękę i dała Alucardowi do skosztowania krwi, to trochę dziwne xD
No i znowu cofnie się w czasie? Tylko po co? W sumie wolę nie wiedzieć, czekam na kolejny rozdział xD
Weny!
Arisu, won na drugiego bloga i też coś dodaj, bo cały miesiąć ja tylko haruję :D
UsuńJuż id, idę Gomenesai, Tetsu-chan ;_;
UsuńHehe fajniutkie. Jak zaczęła monolog z tym, że ich wszystkich zna. Czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńAle wyjaśnił Alucard dlaczego nie mogła zostać w pokoju, a musiała pojechać ^^ Jak chodzi o tłumaczenie, to mnie samą dobija wymienianie jego imion xD
UsuńCofnęła się do Alucarda, który ją zaniósł do domu po zabiciu tego łowcy. Więc wszystko wróciło do normy. I Alucard (ten prawdziwy) tez sądzi, że przecięcie sobie ręki, by dać mu skosztować nie było mądre.
Vint-chan, gdzie notka? >.<
Już jest notka. Zapraszam :D
Usuń